Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Loteria Marzec

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Caroline Rockers
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Loteria Marzec   Wto Mar 15, 2016 1:06 am

Proszę państwa, oto przed Wami loteria na marzec! Trochę opóźniona, ale przecież najważniejsze, że jest, czyż nie? Długo się zastanawiałam nad tym, co Wam dać, co będzie jeszcze przy okazji związane z tym pierwszym kalendarzowym miesiącem wiosny i do głowy przyszło mi kilka pomysłów. Stwierdziłam więc, że najlepiej będzie postawić na kreatywność! Jak zwykle przedstawię wam kilka zasad loterii oraz nagrody, które można zdobyć.

1. Osoba, która bierze udział w loterii musi odegrać (napisać) daną scenkę o którą prosi gracz wyżej.
2. Musi to być napisane w formie postu i dotyczyć tylko postaci występujących na naszym forum. Gotowy post należy wkleić w tym temacie.
3. Scenka musi być związana z wiosną, latami 70. bądź 80. i osadzona w uniwersum HP (może to być świat czarodziei lub świat mugoli, jest to obojętne).
4. Każda osoba, która odegra scenkę i będzie układała szczegóły do kolejnej, musi rzucić kością do pojedynku i zastosować się do wedle wylosowanego numeru. Oto spis, co każda cyfra od 1 do 6 oznacza:
1 - scenka akcji
2 - scenka bajkowa
3 - scenka dramatyczna
4 - scenka komediowa
5 - scenka romantyczna
6 - scenka kryminalna
5. Następnie każdy, kto odegra swoją scenkę otrzyma ode mnie jedną z poniższych nagród:
- 35 galeonów
- 50 fasolek
- 25 pkt dla domu
- Wizyta w Pokoju Nagród
- Buteleczka Eliksiru Wielosokowego
- Nauczenie się zaklęcia Levicorpus i jego przeciwzaklęcia Liberacorpus
- Amulet Przeciwko Eliksirom (działa na większość mikstur magicznych, za wyjątkiem tych bardziej skomplikowanych; amulet jednak daje znać, że coś jest nie tak, jeśli np. eliksir czarnomagiczny zostanie dolany do jedzenia)
- Wianek z Wiosennych Kwiatów (przynosi szczęście danej osobie, jeśli zostanie ofiarowany przez kogoś, kto ją kocha, jego działanie przypomina nieco czterolistną kończynę, a żeby tego było mało, sprawia, że właściciel bądź właścicielka danego wianka staje się bardziej skora do dzielenia się informacjami ze swojego życia)
6. W loterii może brać udział dowolna ilość postaci danego gracza, ale każda postać ma tylko jedną szansę na odegranie scenki.

Scena, którą ktoś musi odegrać:
Musi być to jakaś sytuacja, która mnie rozbawi. Najlepiej, żeby było to na terenie Hogwartu - zielone tereny pasują, bo w końcu wiosna, i wśród uczestników było chociaż dwóch Ślizgonów. I jakieś zwierzę. Ktoś ma mieć dzwony i brokat. Więcej wymagań nie mam.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Natalie Dark
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Loteria Marzec   Nie Mar 27, 2016 8:35 pm

Skoro nikt się nie może zebrać do napisania, to może ja spróbuję...

Natalie szła spokojnie korytarzem kierując się tym razem na dziedziniec. O dziwno, nawet ją nachodziła czasem ochota by wyjść na zewnątrz.
Coś ją jednak zatrzymało. Już miała skręcić i dotrzeć do drzwi, gdy z drugiego końca korytarza usłyszała zbliżający się hałas. Zmarszczyła brwi.
Co to cho...
Nie zdążyła dokończyć, gdy przed jej oczami pojawił się paskudny rudy kot, za którym sama już raz musiała się w tym miesiącu uganiać. Jednak nie sama jego obecność zwróciła dziś jej uwagę. Chodziło raczej o to, co ciągnęło się za kotem.
Dlaczego ktoś przywiązał mu do ogona sznur z dzwonkami?
Nad tym też nie miała okazji się dłużej zastanowić, bo zwierzak ledwie przebiegł kilka metrów, a na horyzoncie pojawiła się kolejna istota. Jasnowłosa Ślizgonka z młodszego rocznika, właścicielka tego liniejącego kociska.
Natalie parsknęła śmiechem.
Ciekawe, jak długo go już goni. Wygląda na naprawdę zgrzaną.
Chciała zignorować to przedstawienie i pójść dalej, ale w tym momencie futrzak zdążył ją dogonić i zagrodzić jej drogę swoimi dzwonkami. Dziewczyna o mało się o nie nie potknęła, ale zachowała jakoś równowagę.
Niestety, z młodszą niewiastą nie było już tak dobrze. Blondynka jak widać kiepsko dobrała długość i szerokość swoich dzwonów, bo będąc już przy Natalie, potknęła się o własną nogawkę i wylądowała na starszej koleżance, co oczywiście skończyło się dla obu panien nieprzyjemnym spotkaniem z podłogą.
- Ja cię kurna zabiję - syknęła Darkówna podnosząc się na łokciu i wbijając nienawistne spojrzenie w piątoklasistkę.
- No proszę. Chciałem przystroić tylko Macmillan, a jeszcze Darkówna się załapie. - Natalie usłyszała nad sobą znajomy głos i odwróciła głowę w jego stronę.
Nad dziewczętami unosił się właśnie Irytek z jakimś niezidentyfikowanym wiadrem i złośliwie się uśmiechał.
- O nie. Ani mi się wa-khe-khe-khe... - Nie zdołała dokończyć, bo fala różowego brokatu dostała jej się do gardła.
Poltergeist zaniósł się śmiechem i jak zwykle gdzieś zniknął, a blondynka zamotana w swych szatach nie potrafiła nawet podnieść się ze starszej koleżanki. Lepiący się wszędzie brokat też wcale im nie pomagał.
A kot? Kot najwidoczniej poradził już sobie z niechcianą zabawką i zadowolony z siebie, wskoczył na głowę właścicielki, łaskocząc przy tym Darkównę ogonem.
- Super. Absurd absurdem absurd pogania... - syknęła pod nosem i położyła się na podłodze. Miała dość.

Kolejna scenka. Wynik 1: klik
Te pościgi. Te wybuchy... W sumie to dosłownie. Poproszę jakiś pościg i chociaż jeden wybuch. No i może szlaban u Filcha za zdemolowanie szkoły żeby nie było tak wesoło. ;-)

Psst. Natalie marzy o amulecie, ale ze wszystkiego się ucieszy...
Dzięki <3


Ostatnio zmieniony przez Natalie Dark dnia Nie Mar 27, 2016 11:37 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline Rockers
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Loteria Marzec   Pon Mar 28, 2016 10:00 am

Otrzymujesz... 25 pkt dla domu.

[Zmieniam, bo tak lipa, że z konta MG :<]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vilia Edwards
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Loteria Marzec   Pon Mar 28, 2016 7:12 pm

Bierę! :>


- Wracaj tutaj, ty nieznośna dziewucho!

Vivi wcale nie zamierzała wracać. Przeciwnie - zamierzała oddalić się od Filcha tak daleko i tak szybko, jak tylko było to możliwe. Problem w tym, że on nie bardzo chciał dać za wygraną, pomimo wdrapania się po schodach już o dwie kondygnacje. Liczyła na to, że wbieganie w pewnym momencie tak go zmęczy, że sobie odpuści chociaż trochę, a wtedy ona zdąży się gdzieś ukryć.
Liczenie nigdy nie było jej dobrą stroną.

- Wracaj i posprzątaj po sobie ten bajzel!

Ehe! W snach! Vilia wzięła zakręt na ostro, dla zmyłki wbiegając w boczny korytarz. Filch podążał za nią jak cień.
Zginie.
Umrze.
Wszystko przepadło.
I to wszystko tylko dlatego, że ten bałwan nie rozumiał sztuki i nie docenił jej twórczości! Jak mógł tak brzydko mówić o jej rzeźbie Elvisa Presleya, którą stworzyła z różnych części zbroi?! Przecież to było arcydzieło!

- HA! TUTAJ JESTEŚ!

Ślizgonka ledwo wyhamowała i skręciła gwałtownie, unikając sięgającego po nią ramienia Filcha, który najwyraźniej skorzystał z ukrytego przejścia, o parę cali. Sięgnęła rozpaczliwie do kieszeni i wyciągnęła z niej garść łajnobomb, by rzucić je za siebie, prosto w woźnego.

Brud.
Smród.
Ubóstwo.

Chociaż to ostatnie odnosiło się już nie do niego, a do Vivi. Pewnie długo nie będzie mogła sobie kupić nowych, by uzupełnić zapas. Nie było jednak innej rady, a dzięki temu udało jej się oddalić od potencjalnego oprawcy chociaż odrobinę. Zmarszczyła nos. To było za mało. Wyszarpnęła z kieszeni szaty różdżkę i na oślep wycelowała za siebie.

- Bombarda!

SRU!
ŁUP!
JEBUDU!

PLASK...

Vivi trafiła wprost w jedną ze zbroi stojących na korytarzu. Ta rozleciała się, a jej poszczególne części trafiły w inne, pobliskie przedmioty, przewracając je pod nogi woźnego, który ostatecznie skończył na kamiennej podłodze płasko niczym placek.
Krowi placek.

- Takkkk!

Vilia skręciła w kolejny korytarz, wciąż patrząc za siebie na swoje nowe "dzieło". Szeroki uśmiech na jej ustach jasno dawał do zrozumienia, że jest z siebie zadowolona, nawet jeśli wiedziała, że prędzej czy później i tak wpadnie w łapy Filcha.
Odwróciła głowę, by spojrzeć przed siebie.
Uśmiech momentalnie spełzł jej z twarzy.
Krzyknęła krótko, widząc przed sobą ścianę z wiszącym na niej gobelinem. Skręciła w ślepą uliczkę! Z całych sił próbowała się zatrzymać, ale była zbyt rozpędzona. Zasłoniła tylko twarz rękami, by uniknąć potencjalnie złamanego nosa.

Puff.

Wpadła za gobelin, wprost w ukryte przejście i dopiero tam wyhamowała.
Cud nad cudy.
Albo niezupełnie, bo z korytarza dało się słyszeć utyskiwanie Filcha, a chwilę później jego krzyki. Na kogo on tak krzyczał? Do samego siebie? Widział ją? Vivi wyjrzała ukradkiem zza gobelinu.

Och...

Los chciał, że z innej strony korytarzem akurat szła jej siostra, która wpadła wprost na woźnego. Ten był już tak wściekły, że nawet nie chciał słuchać skąpych wyjaśnień Liv, że pomylił osoby. Zależało mu tylko na tym, żeby złapać i ukarać winowajcę.
No i złapał!
Tylko że nie tego, co trzeba...



-----

Śmieszki heheszki, źle jest mieć bliźniaka. No, źle przynajmniej dla jednego z nich... xD

Scenka:
Wypadła mi dwójeczka, więc poproszę kolejną osobę o jakąś bajkę. Niech ją opowiada ktoś z rodziny mugoli jakiemuś czystokrwistemu czarodziejowi, który zupełnie nie rozumie Calineczki czy czegoś w tym guście.
HAHAHA, NIE.


*0* Miljony monetttt~~~! Dziękować~<3


Ostatnio zmieniony przez Vilia Edwards dnia Wto Mar 29, 2016 3:13 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline Rockers
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Loteria Marzec   Wto Mar 29, 2016 12:28 pm

Otrzymujesz... 35 galeonów.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Genevieve Corleone
avatar


avatar
Niosący naukę

PisanieTemat: Re: Loteria Marzec   Wto Mar 29, 2016 7:22 pm

Chłopiec był krukonem, na krześle siedział nienaturalnie wyprostowany, a na twarzy miał spowodowane głębokim przejęciem wypieki. Wpatrywał się w siedzącą za biurkiem profesor Corleone, która w skupieniu przesuwała spojrzeniem po podsuniętym jej pergaminie. Po dłuższej chwili kobieta przeniosła spojrzenie na ucznia, ułożyła dłonie w namiocik i uśmiechnęła się nieznacznie.
-Więc w ramach swojego projektu na mugoloznawstwo, postanowiłeś analizować mugolskie baśnie?- chłopiec energicznie pokiwał głową. Może nawet zbyt energicznie, bo Gen zaczęła się zastanawiać, czy lada chwila dzieciak nie przyrypie brodą w blat jej biurka.
-Tak jest pani profesor! Dlatego zbieram te wszystkie dziwne opowieści i...- urwał, kiedy brew Genevieve pomknęła ku górze w odpowiedzi na wyrażenie "dziwne opowieści". Cóż, z czarodziejskiego punktu widzenia, bez wątpienia...
-No dobrze... Łap kajecik i notuj. Opowiem Ci o Jasiu, Małgosi i pewnej czarownicy...- oczy chłopca zalśniły z przejęciem.
-Mugole mają historie o nas?! O raju!- Gen z trudem powstrzymała parsknięcie. Zastanawiała się, czy dzieciak będzie równie zachwycony po zakończonej opowieści.

***

-...wtedy ich oczom ukazała się chatka z piernika. Jako, że...
-Jak to z piernika?!- po raz kolejny podczas opowieści krukon uniósł dłoń, zadając pytanie. Gen lekko przekrzywiła głowę i wskazała leżące w misce na biurku ciastka.
-Z piernika. Słodkiego. Zdaje się, że z dachu ściekał lukier.- odpowiedziała głupio, doskonale się przy tym bawiąc. Może powinna organizować snucie mugolskich bajek w wieży Ravenclawu. Z pewnością byłoby zabawnie.
-Czy to oznacza, że mugole wierzą, że mieszkamy w domkach z piernika?!- Gen lekko uniosła dłoń i nachyliła się w stronę młodziana. Głos zniżyła do konspiracyjnego szeptu.
-Nie doszłam jeszcze do części o kurzej stopce...- oczy ucznia rozszerzyły się w wyrazie przerażenia pomieszanego z fascynacją.

***

-Co dzień czarownica karmiła Jasia frykasami, żeby stał się smakowity i tłuściutki... Planowała go przecież upiec.- trzymane przez ucznia pióro upadło na podłogę. Profesor Corleone z grzecznością przerwała na moment opowieść, machnęła różdżką mrucząc pod nosem Wingardium Leviosa i ponownie umieściła pióro w dłoni krukona. Tym razem chłopiec nie zadał już żadnego pytania. Jedynie nakreślił na pergaminie "KANIBALIZM?!" i nerwowo przełknął ślinę. Genevieve kilkukrotnie pokiwała głową, niby to zatroskaniem, a nieszczęsny uczeń lekko zbladł.

***

-Wepchnęli wiedźmę do pieca i zatrzasnęli drzwiczki. Czarownica spaliła się żywcem we własnym piecu.- nauczycielka ponownie przerwała opowieść widząc jak młody krukon zrywa się z krzesła.
-Ale przecież proste zaklęcie rzucone na płomienie mogło...- brwi krukona zmarszczyły się w wyrazie zamyślenia. Ostatecznie drgnął lekko, dochodząc do własnych wniosków.
-Nie miała przy sobie różdżki, prawda?- Gen lekko skinęła głową. W zasadzie w ogóle nie była pewna, czy czarownica z baśni miała jakąkolwiek różdżkę, ale to przecież na jedno wychodziło. Na kartce krukona pojawiło się kolejne wytłuszczone słowo. "MORDERSTWO!!!". Gen miała dziką ochotę domalować na pergaminie znaną z "Krzyku" Muncha twarz.

***

-Morał z tej bajki jest taki, że...- młody krukon wstał po raz kolejny przerywając nauczycielce.
-Pani profesor... Czy mógłbym spróbować?- Gen uśmiechnęła się lekko i przyzwalająco skinęła głową. Chłopiec odchrząknął nieśmiało, poprawił szatę i przesunął spojrzeniem po własnych notatkach.
-Z mugolskiego punktu widzenia, opowieść uczy nas, że czarodziejowie to krwiożercze bestie, które wabią swoje ofiary niczym muchy na lep... Zamordowanie ich uznawane jest za akt bohaterstwa i pokonanie zła. Wynikałoby z tego, że pozostajemy w ukryciu ponieważ społeczeństwo mugolskie...- Genevieve na moment ukryła twarz w dłoniach, powstrzymując histeryczny napad śmiechu. Nie może przecież teraz przyznać się, że chciała powiedzieć, że morał bajko to: łakomstwo nie popłaca.

----

Rampampara, zaraz jeszcze rzucę kością i wysmaruję zadanie dla następnego delikwenta. Kto wie, może ktoś się skusi przed końcem miesiąca. :P

Uhuhuhu <3

Piąteczka, amore~

Musi być ckliwa serenada nieboskie wycie (niekoniecznie pod balkonem) i ekscytująca ucieczka świecenie nagimi pośladami w świetle księżyca. Mile widzane nieporozumienie. Oczywiście wzruszająca historia miłosna miłość do czegokolwiek/kogokolwiek obowiązkowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline Rockers
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Loteria Marzec   Wto Mar 29, 2016 7:44 pm

Otrzymujesz... Amulet Przeciwko Eliksirom.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ismael Blake
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Loteria Marzec   Czw Mar 31, 2016 7:38 pm

Uwaga. Będę rozbierać ludzi.

Był wiosenny, ciepły wieczór. Mimo, że księżyc powoli zaczął wspinać się po niebie, wciąż jeszcze było dość wcześnie, a na zachodzie jaśniała krwawa poświata uciekającego słońca. Isma siedziała na łóżku, wsparta o zagłówek i czytała książkę. Ojciec przysłał jej z Rumunii jakąś nową, traktującą o najnowszych odkryciach w dziedzinie smokologii. Literatura ciekawa i pewnie nie porzuciłaby jej jeszcze długo, gdyby nie głośne miauczenie. Przymknęła wolumin i spojrzała w stronę podłogi. Żądełko stał, unosząc ogon i chwaląc się czymś ewidentnie.
Pytanie tylko czym. Bo Ismael, nauczona już wieloletnim doświadczeniem, przemknęła wzrokiem po posadzce i nie zauważyła niczego, co tym razem kocur mógłby komuś zakosić i przynieść jej w podarku, narażając ją na głowienie się nad właścicielem i ewentualne zwracanie różnych... rzeczy.
Zsunęła więc stopy z łóżka, a gdy tylko to zrobiła, futrzak zakręcił się wkoło jej nóg i ruszył w stronę drzwi, drąc mordę i co chwilę się na nią odwracając. Dobra. Chciał, żeby za nim poszła, to czemu nie.
Cholerny sierściuch przeciurał ją po całym Hogwarcie, ale i tak nie miała nic ciekawego do roboty. Jedyne co stwierdziła, że atmosfera byłą dziwna - dla niej niepokojąca, a i ludzi jakoś tak niewiele. W końcu dotarli do wieży astronomicznej, zatrzymując się przy balkonie.
Z którego dobiegały przytłumione głosy.
Nie pozostawało jej nic innego jak nadstawić uszu.
- Anastazjo ja... ja chciałbym ci coś powiedzieć. - bystry wzrok puchonki wyłapał twarz o rok młodszego krukona, stojącego przed jakąś ślizgonką, która ze zgrozą wpatrywała się w jego twarz, nie mogąc wydusić słowa.
- Myślałem o tym bardzo długo. Wiesz... znamy się już trochę... - chłopak mamrotał patrząc albo w podłogę, albo w dekolt dziewczyny - tego Is nie była pewna. Barwne oczy przeskoczyły na podłogę, gdzie poniewierały się jakieś płatki kwiecia, niewątpliwie opadłe z badylka, który dziewczyna ściskała w opuszczonej dłoni.
- Sądzę, że lubimy. Wiesz... ja nawet Ciebie bardzo. - dziewczyna uśmiechnęła się w odpowiedzi słabo.
- Christian. Proszę cię... - wymruczała cicho, bez siły i pewności. Ismael natomiast bardzo powoli wyciągnęła różdżkę na wierzch, wciąż wpatrując się w całą scenkę, oświetlaną promieniami księżyca, przez uchylone drzwi balkonowe.
- Poczekaj. Poczekaj! Ja ułożyłam dla Ciebie piosenkę. Ja... - obie dziewczyny zareagowały w podobny sposób - wytrzeszczając oczy na krukona ze zgrozą, która sięgnęła zenitu gdy tylko otworzył usta. O czymkolwiek traktowała jego pieśń, fałsz, którym uraczył ich uszy, sprawił że natychmiast je zasłoniły jak na komendę. Karykaturalna melodia jednak wciąż wdzierała się do mózgu, chyba za sprawą jakiegoś zaklęcia omijając narząd słuchu. Brzęczała w głowie nieznośnie, skłaniając do płaczu. Z żalu.
Drobne palce zacisnęły się na różdżce, gdy rudowłosa wycelowała w młodego absztyfikanta, zaraz też posyłając w jego stronę zaklęcie, które to ostatnio nauczane było na transmutacji, a dla którego ona sama znalazła nieco lepsze zastosowanie.
Evanesco.
Ubranie młodzieńca zniknęło.
Anastazja krzyknęła. Christian krzyknął. Żądełko zamiauczał ciekawsko, a Ismael parsknęła śmiechem. Ślizgonka zdzieliła chłopaka badylem po plecach, zostawiając na nich przy okazji zadrapania po kolcach, bo jak się okazało - nierozsądny podarował jej róże. Sam krukon zerwał się do ucieczki, zasłaniając to i owo i świecąc gołymi pośladkami w świetle księżyca.



Do zaoferowania mam taką oto scenkę: kryminał.
Tajemnicze przedmioty, jakieś morderstwo może, dosłowne lub nie, niech się pojawi krew i dużo różowego. Jakby się to działo w nocy, to też bym propsowała, wtedy większe napięcie i takie tam bajery.


Ostatnio zmieniony przez Ismael Blake dnia Czw Mar 31, 2016 11:55 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jerome Drake
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Loteria Marzec   Czw Mar 31, 2016 9:44 pm

Było ciepłe marcowe popołudnie, gdy Jerome przechadzał się korytarzami Hogwartu. Może nie tyle przechadzał się, co raczej włóczył się bez celu w poszukiwaniu natchnienia do nowego żartu. Strasznie mu się ostatnio nudziło i brakowało mu atrakcji.
Westchnął ciężko i wbił spojrzenie w buty, powłócząc nogami do kolejnego zakrętu, gdy nagle usłyszał głośny dziewczęcy pisk dobiegający z pobliskiej sali. Podbiegł do drzwi i szeroko je otworzył, chcąc się dowiedzieć, co się stało.
Zabijają kogoś czy co?
W środku stała tylko jakaś ciemnowłosa Krukonka w różowej sukience. Wyglądała na roztrzęsioną, ale z całą pewnością nie zagrożoną. Zaciekawiło to chłopaka, który powoli się do niej zbliżył.
- Co tu się stało? - zapytał ostrożnie.
- Ja... ja trzymałam tutaj mojego wróbla. To znaczy, znalazłam go rannego i się nim zaopiekowałam. On.. on czuł się coraz lepiej i miałam go za kilka dni wypuścić, ale teraz go tu nie ma! Zostało tylko kilka piór, a co gorsza... - Nie dokończyła, a jedynie wskazała Puchonowi miejsce zbrodni.
Za jedną z ławek było widać wspomniane przez dziewczynę szare pióra i kilka plam krwi. To nie wróżyło pozytywnego zakończenia tej historii.
Dziewczyna otarła łzy i spojrzała na Jerome'a.
- Chcę się dowiedzieć, kto to zrobił - oświadczyła z powagą.
Hmm. Sprawa dla detektywa, co? To głupie, ale może być zabawnie i zawsze to jakaś rozrywka.
- Zostaw to mnie. Zrobię co w mojej mocy, by się czegoś dowiedzieć. A teraz, idź lepiej do dormitorium i nie zamartwiaj się tym. - Krukonka skinęła głową i wyszła z sali.
Drake tym czasem zaczął się rozglądać po pomieszczeniu w poszukiwaniu śladów. Dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, że tę opuszczoną salę zajmowały chyba jakieś dziewczyny, bo była wypełniona różowymi kokardami, a kilka szafek zostało dodatkowo pomalowanych na pudrowy róż.  
Okropieństwo...
Jego uwagę zwróciły teraz dziwne przedmioty poustawiane na pułkach w tej sali.
Huh? Co to niby jest?
Wziął jeden z okrągłych, złotych przedmiotów i zaczął go obracać w rękach.
To ma niby do czegoś służyć?
Przetarł palcem runy na obiekcie, ale nie odkrywszy w metalowej piłce nic ciekawego, odłożył ją na miejsce i przeszedł do kolejnej zabawki. Sprawdził tak kilka zanim nie przypomniał sobie o swoim "śledztwie".
Przykląkł przy plamie krwi i pozostawionym przez zwierzaka pierzu.
Hmm. Tu chyba coś jest...
Nachylił się nad odciskiem kociej łapki i dopiero teraz dostrzegł, że za ławką ktoś pozostawił kilka krwawych odcisków.
Zeżarł go jakiś kot? To chyba nic wyjątkowego. Pytanie tylko, jaki kto mógł się tu dostać?
Odpowiedź na pytanie znalazła się sama, gdy blondyn usłyszał dźwięk otwieranych drzwi. Odwrócił się i ujrzał w nich kotkę Filcha przyglądającą się mu z widoczną wrogością. Kotka oblizała się, a z jej pyszczka wypadło jedno szare piórko.
No to zagadka rozwiązana.
Zaśmiał się bezgłośnie i podniósł z podłogi. Ruszył do wyjścia, gdzie wyminął niezadowolone zwierzę, a następnie skierował się do biblioteki, gdzie spodziewał się napotkać którąś z koleżanek Krukonki i powiedzieć jej, czego się dowiedział. Sam nie miał wstępu do dormitorium Krukonów, więc potrzebował posłańca.

______________________________

Wypadło 2, więc muszę sobie zażyczyć scenki bajkowej... Poproszę Hogwartową wersję Kopciuszka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathalie Powell
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Loteria Marzec   Czw Mar 31, 2016 9:59 pm

Siedzenie w wieży zachodniej było jednym z wielu przyjemnych atrakcji, które Nathalie uwielbiała. Często spędzała czas w miejscach dość osamotnionych albo z dobrym widokiem. Mogła wtedy zagłębić się w swoją pasję, którą jest rysunek. Skupić się na krajobrazie malowanym przed nią i uwiecznić go w jej kochanym szkicowniku, który zabierała ze sobą wszędzie.
Zrobiło się na tyle późno, może nie na tyle by ktoś miał ją upominać o powrót do dormitorium, do którego i tak zmierzała, ale postanowiła już wrócić. Nie chciała mimo wszystko natknąć się na jakiegoś nauczyciela, o tej porze tym bardziej. Po zamku błąkało się jeszcze parę osób, ale ilość z każdym piętrem się zmniejszała.
Jak uporała się z dużą ilością schodów i gdy znalazła się w Lochach, odetchnęła ciężko. Dla niektórych to nie lada wyzwanie wspiąć się na sam szczyt zamku, by później być zmuszonym schodzić na sam dół. Dziewczyna może i była w drużynie Quidditcha i ciężko trenowała, ale to nie zmieniało faktu, że to aż 8 pięter.
Przeszła przez korytarz, mijając przy tym kuchnię i znalazła się przed wejściem do Pokoju Wspólnego Hufflepuffu. Zanim jednak weszła, usłyszała z oddali szloch. Przez chwilę zastanawiała się czy przypadkiem to nie jest jej wyobraźnia, lecz ponowny odgłos upewnił ją, że nie ma problemów ze słuchem. Ruszyła w stronę zaciemnionego zaułku. Głos nasilał się, a dziewczyna delikatnie się przeraziła.
Może to pułapka? Może to Irytek, który chce mnie zwabić by później skrzywdzić i porzucić gdzieś w najmniej odwiedzanym zakamarku...
Stanęła na chwilę, bo jej lęk sięgnął zenitu. Nie wiedziała czego ma się spodziewać. Minęła chwila, a jak oczy przyzwyczaiły się do ciemności i mogła dostrzec postać, która kryła się w cieniu.
Jak uświadomiła sobie, że jest to młodsza od niej Puchonka, od razu zrobiła się lżejsza. Kamień spadł jej z serca, a uśmiech wrócił na delikatną twarz Nathalie. Z ulgą podeszła do bezbronnej dziewczynki.
- Coś się stało? - zapytała zatroskanym głosem.
Ciemnowłosa od razu uniosła głowę tak, że nawet Powell się wystraszyła. Miała rozmazany makijaż, który dodawał jeszcze mroczniejszego efektu. Była zrozpaczona, cała się trzęsła. Blondynka dopiero po chwili zobaczyła, że dziewczyna była ubrana w bardzo ładną sukienkę, która wyglądała na dość drogą. Miała błękitne pantofelki na obcasie, a właściwie jeden pantofelek, co jeszcze bardziej zastanowiło niebieskooką.
- Bo ja... On... Zostawił... Nie... - mamrotała zachrypniętym głosem.
Nath szybko usiadła obok biednej Puchonki i objęła ją ramieniem.
- Spokojnie, przestań płakać i opowiesz mi co się stało... - wyszeptała Nath.

***

- ...w ogóle się nie zjawił. Byliśmy umówieni rozumiesz? Jak on mógł mnie tak potraktować? Czy każdy chłopak musi być taki sam?
Dziewczyna dopiero po dwudziestu minutach lamentowania, płakania i szlochania zaczęła cokolwiek mówić. Powellówna już miała ochotę z pięć razy zrezygnować z pomocy, bo a to ręką zaczęła ją boleć od przytulania, uszy od słuchania ryków i już jej się humor popsuł. Niestety Nathalie nie potrafiła zostawić biednej Puchonki na pastę losu, zdecydowała poczekać i na całe szczęście, uzyskała odpowiedź.
Wyznania dziewczyny z jednej strony zdziwiły blondynkę, bo która trzynastolatka tak stroi się tak na randkę, która w ogóle CHODZI NA RANDKI, płacze za chłopakiem. No zrozumiałe, pierwsza miłość, nowe doświadczenia, ale żeby robić taki lament i TAK SIĘ UBIERAĆ? Nie dochodziło to do niej, ale nie chciała pogarszać sytuacji. Stwierdziła, że podjedzie do tego zupełnie inaczej.
- Gdzie zgubiłaś pantofelek Kopciuszku? - powiedziała lekko żartobliwie Nathalie. Chciała rozluźnić atmosferę, więc stwierdziła, że to będzie odpowiedni motyw.
- Kto? Kapciuszek? Nie jestem Kapciuszkiem! - oburzyła się na te słowa ciemnowłosa.
- Oh nie, to taka bajka, Kopciuszek. Nie znasz? - zapytała pewnie. Dopiero po chwili uświadomiła sobie, że przecież Puchonka jest czystokriwsta. Brak znajomości mugolskich bajek. - No tak, nie znasz. To ja ci opowiem...

***

- ...żyli długo i szczęśliwe. - dokończyła swoją opowieść, składając ręce na piersi.
Powellówna uśmiechała się promiennie. Jak była mała to jej mama siedziała na skraju łóżka i opowiadała jej do snu różne bajki. To był jej ulubiona dlatego tak doskonale ją znała.
- Piękna bajka, szkoda tylko, że ja nie mam swojego księcia... - powiedziała pociągając nosem.
Nathalie przewróciła oczami teatralnie na stwierdzenie dziewczyny.
- Jeszcze zdążysz znaleźć tego właściwego. - oznajmiła pocieszająco.
Chciała jeszcze coś dodać, lecz nie było jej dane. Usłyszała jakieś kroki, które były bardzo ciężkie i powolne, wszystko wskazywało na Filcha. Starsza Puchonka uniosła dłoń by uciszyć swoją towarzyszkę i wyjrzała by ocenić sytuację. Niestety, pech chciał, że woźny stał na końcu korytarza i patrzył dokładnie w ich stronę.
- No to mamy problem, Kopciuszek Hogwartu się zbliża. - powiedziała sarkastycznie do dziewczyny, która za chwilę wybuchła śmiechem.
To ewidentnie zwabiło Filcha, który kuśtykając ruszył w ich stronę. Puchonki jak jeden mąż, ruszyły w drugim kierunku wciąż chichocząc.

***

No i mata Kopciuszka. Teraz losowanie

SCENA KRYMINALNA
(pewnie nie będzie aktualne, ale jeśli Ce przedłuży to dam wymogi)
no nie wiem... hmm... śledztwo, upadek, zaklęcia... Dodać do tego jeszcze gdzieś w tle jednorożca, będzie wtedy ładnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Caroline Rockers
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Loteria Marzec   Pon Kwi 04, 2016 1:04 am

Ismael, otrzymujesz... Wizytę w Pokoju Nagród.

Jerome, otrzymujesz... Buteleczkę Eliksiru Wielosokowego.

Nathalie, otrzymujesz... Wianek z Wiosennych Kwiatów.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline Rockers
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Loteria Marzec   Pon Kwi 11, 2016 1:49 am

Oficjalnie zamykam loterię na Marzec!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Loteria Marzec   

Powrót do góry Go down
 
Loteria Marzec
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Jarmark - LOTERIA
» Loteria Luty

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Biblioteka :: Księga Praw Magicznych :: Konkursy :: Zakończone-