Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!
CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Przedcieplarnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11
avatar
avatar


PisanieTemat: Przedcieplarnia   Pon Wrz 02, 2013 2:45 pm

First topic message reminder :

Niewielki plac wyłożony kamieniem rozciągający się przed budynkiem cieplarni przeznaczonej do nauki starszych roczników. Po bokach piętrzą się doniczki co mniej lub bardziej cudacznych kwiatów, ziół i inszych roślin, a w powietrzu unosi się charakterystyczny, lekko drażniący zapach - to jad bijący od tentakuli znajdującej się w środku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
avatar
avatar

Hufflepuff

PisanieTemat: Re: Przedcieplarnia   Pią Sie 26, 2016 2:19 pm

Usiadła. Czuła się trochę jakby ktoś inny nią poruszał, zupełnie nie wiedziała już, co się dzieje. Wymiotowanie trochę jej "ulżyło", ale nadal zieleń mieszała się z bladością na jej twarzy, na dodatek czuła się naprawdę okropnie. Nie była w stanie na nikogo spojrzeć, nawet na samą panią Sprout, która się nią zajęła. Pokręciła tylko niepewnie głową, nie będąc w stanie dokładnie określić swojego stanu i drżącą ręką sięgnęła po listek, który wsadziła szybko do ust i zaczęła go ssać. Czując jak jej słabo i jak cała się trzęsie z tych emocji, chciała jeszcze powiedzieć nauczycielce, że sama sobie poradzi i pójdzie do Skrzydła Szpitalnego, że nie chce by ktokolwiek przez nią tracił resztkę lekcji. Profesor Sprout już jednak oddaliła się od niej, zajmując się młodszą Krukonką. Pewnie skorzystałaby z pomocy Kyoheia, ufała mu na tyle, że wiedziała, że by ją zrozumiał, ale... jego tutaj nie było. Była sama. Jeszcze nigdy nie czuła się tak gównianie, jakby miała zaraz umrzeć. Siedziała na tym pieńku, nie wiedząc, co ma ze sobą zrobić i czy będzie w stanie tak po prostu wstać i odejść. Miała spuszczoną głowę i nadal rzucała niemrawo swój listek, dlatego nie mogła dostrzec zbliżającej się drugiej siostry Edwards i jej spojrzenia. Może to i lepiej. Słysząc głos z góry nie odezwała się, nie miała przecież takiego prawa. Dłonie jej tylko zadrżały, gdy wyczuła chłód i pogardę jakie sączyły się z głosu Ślizgonki. Poczuła się jeszcze gorzej, gdy ta się zbliżyła i wysyczała swoją groźbę. Łzy zaczęły powoli sączyć się z oczu Puchonki, jednakże na szczęście grube, ciemne włosy wszystko zasłaniały. W końcu się podniosła i bez słowa wycofała się, patrząc jedynie pod swojego nogi i na nic innego. Obraz jej się nieco rozmazywał, kiedy przyspieszyła kroku i udała się do zamku.
Z dala od nich wszystkich, z dala od miejsca swojego największego wstydu.

[z/t]


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Hufflepuff

PisanieTemat: Re: Przedcieplarnia   Pią Sie 26, 2016 8:28 pm

Isma przyglądała się trzaskającym płomieniom i równie trzaskającym nasionom, które stojący obok niej Hagrid prażył. Powoli tonęła w złocistej barwie płomieni i ruszała na wyprawę do swojego własnego, prywatnego świata. Usłyszała jednak głos gajowego, chyba skierowany do niej. Podniosła ku górze głowę i napchanymi jedzeniem policzkami zamachała potakująco głową, po czym uśmiechnęła się do niego wesoło, pilnując jednak by nie wyszczerzyć się głupio. W końcu przeżuwała w tym momencie, a jakieś tam maniery posiadała.
Potem obejrzała się za siebie, rzucając spojrzeniem w stronę tych, którzy jeszcze nie oddali nasionek. O ile Hagrid mógł mieć podejrzenia, czy aby puchonka nie zwróci zawartości swojego żołądka w obliczu wymiocin Sharon, to się przeliczył. Z niewzruszoną miną rudowłosa obserwowała to, co się działo, jednocześnie wciąż przeżuwając kiełbaskę. O tyle, o ile gruba puchonka mało ją zainteresowała, to gdy spojrzenie padło na jej ulubioną panią prefekt, na moment zgubiła rytm przeżuwania. Potuptała w kierunku jej i Tomasa.
- Alice, dobrze się czujesz? - zapytała, przełykając uprzednio kiełbaskę, a resztę wciąż ściskając w kromce chleba w ręce. Jednocześnie stała w strategicznym punkcie, obok podtrzymującego ją chłopaka, coby Aliciak w obliczu kiełbasy nie obrzygał jej. Wtedy kolega z roku był na pierwszej linii strzału.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Przedcieplarnia   Pią Sie 26, 2016 8:49 pm

Była zadowolona ze swoich wyników na Zielarstwie, bardzo jej bowiem zależało na tym, by dać z siebie jak najwięcej, zwłaszcza, że przecież chciała zaliczyć egzaminy również z tego przedmiotu. Głęboko odetchnęła i skinęła głową na znak, że rozumie. Posłała nieco zatroskane spojrzenie pulchniejszej Puchonce i obrzyganej Krukonce, po czym po przekazaniu nasion Hagridowi, poczęstowała się chlebem czosnkowym. O dziwo, w smaku było naprawdę dobre!
- Naprawdę pyszne, Hagridzie - powiedziała, posyłając mu szeroki uśmiech i klepiąc ostrożnie po ramieniu, po czym oddaliła się i stanęła przy Severusie, przyglądając się chwilę Remusowi. Mimo kilku niedogodności, Zielarstwo uważała za całkiem udane. Zastanawiała się jeszcze czy by pomóc gajowemu z nasionami, ale stwierdziła, że poczeka aż ją sam wezwie i wtedy ewentualnie spróbuje wrzucić podskakujące ziarenka do ognia.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Przedcieplarnia   Pią Sie 26, 2016 8:50 pm

Z twarzą do połowy zasłoniętą rękawem Tomasa nie zorientowała się na początku, że ktoś do nich podszedł. Spojrzała na Blake nieodgadnionym wyrazem twarzy i zmusiła się do lekkiego uśmiechu.
- Nic mi nie jest. - Mruknęła, przylegając do Tomasa nieco mocniej. Wciąż niepotrafiła wyprzeć z pamięci ostatniego spotkania z rudą Zmorą, i choć wiedziała, że nie powinna jej za to winić, to ostatnie słowa puchonki bolały. Zwłaszcza, że powołując się na nauczycieli Hughes naprawdę nie usiłowała odegrać się na młodszej koleżance a kierowała się jedynie dobrem Hufflepuffu.
- Musimy iść. - Dodała jeszcze, machając dłonią z ziarenkami i podążyła za Tomasem.



Buntować się przeciw wam? A kto wy jesteście?
Bezkształtna masa, amorficzny stwór, zatomizowany świat, tłum bez formy i konstrukcji.
Waszego świata już nie można nawet rozsadzić.
Sam się rozlazł...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Ravenclaw

PisanieTemat: Re: Przedcieplarnia   Pią Sie 26, 2016 9:47 pm

- Nadal wyglądam... - Zacząłem powtarzać.
Chciałem się upewnić. Gdzie lustro... Co się działo... Gdzie byłem?
Ach, tak.
Roślina. Okrutna roślina, która śmiała mnie zaatakować. Niestety.
Niemniej co ważniejsze... jak teraz się prezentowałem? Doszło do mnie coś o greckim posągu... czyżby to był głos Minabiego? Możliwe... to był godny przyjaciel. Zawsze widział mą świetność i mnie wspierał... znaczy... nie żebym tego potrzebował.
Rytuał oczyszczenia.
Tak, nadałby się. Niech ta negatywna energia opuści me ciało, a ludzie którzy złożyli na mnie klątwę, niech cierpią. To co się wydarzyło, nie mogło być przypadkiem. Było ukartowane.
Poczułem, że wyciągam dłoń przed siebie. Po jakiś kielich. Miałem wrażenie, jakbym to nie był ja... ale tak, idealnie zadbane paznokcie, długie, szczupłe palce, kształtne dłonie... to musiała być moja kończyna. Sięgnąłem więc po puchar (skoro już doszliśmy do tego, że to musiałem być ja. Nie ma innej tak perfekcyjnej istoty).
Gdy zwilżyłem usta, najpierw nic nie poczułem. Potem wybuch. Ręka mnie piekła i była czymś umazana. Dookoła było bardzo głośno i czuć było nieprzyjemny zapach. Nad sobą zobaczyłem mego współlokatora, który nie zmienił się i emanował tą swą dziwną, niepowtarzalną aurą. Smak wody za to...
Moment... ja... leżałem. Wszystko chyba do mnie wróciło. Czyli położyli mnie... Nauczycielka zielarstwa wykazała się przynajmniej na tyle rozsądkiem, by mi pomóc. Minabi naturalnie również się tym zajął. Nic dziwnego. Lecz... czemu zainteresowanie młodych czarodziejów było skupione gdzie indziej? Ja tu prawie zginąłem, a oni zajmowali się albo swoimi lekcjami, albo jakimiś pomniejszymi nieszczęściami, które stanowczo nie zasługiwały na odciąganie uwagi uczniów... ode mnie. Ci ludzie zupełnie nie pojmowali priorytetów, które winny pojawiać się w ich życiu. Musiałem ich jeszcze tyle nauczyć.
By wygłosić jakąś natchnioną przemowę, postanowiłem wstać. Aczkolwiek... zachwiałem się, dochodząc ledwo do pozycji siedzącej i nie czułem się na siłach. Ja! Cóż to za zdradziecka magia mnie tak urządziła?! Spojrzałem w oczy mego przyjaciela, jakby wyrażając w ten sposób pytanie. Teraz nawet mój głos nie mógł pomóc mi w poprawie samopoczucia. Oto jak dramatycznie przedstawiała się moja sytuacja.
Jednak pomimo tego wszystkiego jednego byłem pewien. Leżąc tak, a teraz na wpół siedząc, polegając na innym Krukonie, przebywając w tłumie, który usilnie starał się udawać, że wcale mnie nie dostrzega, wiedziałem. Wiedziałem, iż właśnie ja w tej chwili byłem najprzystojniejszy, najwspanialszy i zasługiwałem na najwyższe honory za poświęcenie przy pracy. Powinni stawiać pomniki na mą cześć (choć me piękno jest wręcz nie do uchwycenia). Tak. Zgadza się. Nic nie jest w stanie zmienić tego, jak wiele jestem wart i ile mam do zaoferowania światu. Nieograniczone pokłady wiedzy, doświadczenia i nieujarzmionego wdzięku mieszczą się w mym urokliwym ciele.
Toż to czysta maestria.


Ostatnio zmieniony przez Gilderoy Lockhart dnia Pon Sie 29, 2016 10:26 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Nauka

PisanieTemat: Re: Przedcieplarnia   Pią Sie 26, 2016 11:40 pm

Choć Pomona Sprout była jeszcze młodą kobietą, miała całkiem niezły staż jeśli chodziło o nauczanie. Nawet jeśli większe czy mniejsze wypadki podczas zajęć - opierających się w gruncie rzeczy zazwyczaj na praktyce - były czymś normalnym, nie była w stanie przypomnieć sobie by jakiekolwiek z dotychczasowych przebiegły tak niefortunnie. Przynajmniej dla niektórych... Ściągnęła ubrudzone mieszanką błota i wymiocin rękawice i rzuciła je na ziemie, na szczęście - lub nieszczęście - zbyt zajęta teraz młodą krukonką by usłyszeć w jaki Vilia odnosi się do uczennicy jej domu. Skinęła jedynie głową, gdy ślizgonka zaoferowała się pomóc siostrze i po zajęciu się ich nasionami odwróciła się w kierunku Sharon, która nagle... zniknęła. Jakkolwiek absurdalnie mogłoby to zabrzmieć w przypadku puchonki, nauczycielce przez chwilę wydawało się, że ta po prostu rozpłynęła się w powietrzu. Rozejrzała się więc i dostrzegając wreszcie sylwetkę dziewczyny, która zdążyła już znacznie się oddalić skierowała swój wzrok na Hughes.
- Alice... - Powiedziała krótko, machając głową w stronę zamku. Nie skupiła się też na nieco chwiejnym kroku dziewczyny, swoją uwagę kierując od razu na Gilderoya. Przerażony chłopak pozostawał na szczęście pod dobrą opieką.
- Kończymy kochani, kończymy! Zapraszam wszystkich do paleniska! - Entuzjastyczny zazwyczaj głos był teraz wyraźnie zmęczony. - Przede wszystkim chciałam wam bardzo podziękować. Prażone nasiona tentakuli świetnie wchłaniają toksyny, dlatego są bardzo pomocne przy delikatniejszych zatruciach. - Twarz nauczycielki obróciła się w stronę w którą pobiegła Gallagher. Westchnęła pod nosem, zakładając ręce na biodra i kolejny raz obiegła wzrokiem wszystkich uczniów. - Wszyscy, którym udało się zebrać choć dziewięć nasion zarobili dla swojego domu po pięć punktów! Wykonaliście kawał dobrej roboty moi drodzy, dlatego teraz zostawiam was w rękach Hagrida. Jeśli ktokolwiek ma jeszcze ochote może coś zjeść. Tylko nie spóźnijcie się na kolejne zajęcia! - Uśmiechnęła się, klepiąc półolbrzyma po łokciu i podeszła do stojących wciąz z boku Nathalie i Bertrama.
- Przyznaję, że trochę się zawiodłam kochani. - Wzrok nauczycielki był bardziej zatroskany niż rozeźlony. - Wiecie, że nie lubię tego robić, ale niestety muszę odebrać wam po dziesięć punktów. Egzaminy są lada dzień. Mam nadzieję, że nadrobicie następnym razem. - Poklepała Powell po ramieniu i ruszyła w stronę dwóch krukonów.
- No... Widzę, że pan Lockhart powoli do nas wraca. Dobrze, bardzo dobrze. Rozumiem, że go pan przypilnuje, prawda? - Posłała Minabiemu ciepły uśmiech i upewniając się jeszcze, że dłoń Gilderoya jest cała, udała się w kierunku tentakuli przy której Pamela pracowała razem z Davidem.

z/t dla wszystkich



REMUS LUPIN
+ 1PD (ponieważ normalnie nie uczęszczasz na zajęcia), 15 fasolek, 5 pkt za odpowiedź, 5 pkt za ziarna, - 3PŻ

DAVID O'CONNELL
+ 2PD, 19 fasolek, 5 pkt za ziarna

PAMELA WINSTON
+ 2PD, 20 fasolek, 5 pkt za ziarna

GILDEROY LOCKHART
+ 2PD, 18 fasolek, - 7PŻ
Rana na dłoni jest wygojona, ślad po niej pozostanie widoczny jeszcze przez cztery dni.

BERTRAM SMITH
+ 1PD (ponieważ w zasadzie nie brałeś udziału w zajęciach), 5 fasolek, - 10 pkt

SEVERUS SNAPE
+ 2PD, 16 fasolek, 5 pkt za ziarna, - 3PŻ

TOMAS DUNCAN
+ 2PD, 17 fasolek, - 7PŻ

LIVIA EDWARDS
+ 2PD, 17 fasolek, 5 pkt za ziarna, - 3PŻ

NATHALIE POWELL
+ 1PD (ponieważ w zasadzie nie brałaś udziału w zajęciach), 5 fasolek, - 10 pkt

SHARON GALLAGHER
+ 2PD, 14 fasolek, - 7PŻ

MINABI IZUMI
Wdzięczność profesor Sprout

RILEY ACQUART
+ 2PD, 16 fasolek, 5 pkt za ziarna

LILY EVANS
+ 2PD, 16 fasolek, 5 pkt za ziarna

JULIE BLISHWICK
+ 1PD (ponieważ normalnie nie uczęszczasz na zajęcia), 14 fasolek, 10 pkt za ziarna

ALEXANDRA GRACE
+ 2PD, 12 fasolek, 5 pkt za ziarna
Pamiętaj o uzupełnieniu swojego posta.

AMELIA WRIGHT
+ 2PD, 12 fasolek
Pamiętaj o uzupełnieniu swojego posta.

VILIA EDWARDS
+ 2PD, 16 fasolek, 7 pkt za odpowiedź, 5 pkt za ziarna

ALICE HUGHES
+ 2PD, 15 fasolek, 5 pkt za ziarna

ISMAEL BLAKE
+ 1PD (ponieważ znacznie się spóźniłaś), 13 fasolek, 5 pkt za ziarna

RUBEUS HAGRID
+ 2PD (za pomoc w przeprowadzeniu zajęć), 12 fasolek
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Przedcieplarnia   

Powrót do góry Go down
 
Przedcieplarnia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart :: Tereny Przyzamkowe :: Cieplarnie
-
Skocz do: