Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!
CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Przedcieplarnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 9, 10, 11  Next
avatar
avatar


PisanieTemat: Przedcieplarnia   Pon Wrz 02, 2013 7:45 am

First topic message reminder :

Niewielki plac wyłożony kamieniem rozciągający się przed budynkiem cieplarni przeznaczonej do nauki starszych roczników. Po bokach piętrzą się doniczki co mniej lub bardziej cudacznych kwiatów, ziół i inszych roślin, a w powietrzu unosi się charakterystyczny, lekko drażniący zapach - to jad bijący od tentakuli znajdującej się w środku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Przedcieplarnia   Sro Sie 17, 2016 7:37 am

Ostatnią rzeczą na jaką ostatnio miał ochotę Snape były jakiekolwiek zajęcia, które i tak ostatnimi czasy były tylko monotonnymi powtórkami przed egzaminami. Mimo to, udało mu się przetrwać ostatnie Eliksiry i nawet zaliczyć je na całkiem zadowalającym poziomie, uznał więc, że przemęczy się na Zielarstwie i szybko ewakuuje w jakieś spokojne miejsce.
Nie przejmując się nawet śniadaniem, zabrał ze sobą starą skórzaną torbę i ruszył do cieplarni. Na zewnątrz wciąż było nieco chłodno, jednak z każdym kolejnym dniem robiło się coraz cieplej. Po dotarciu na miejsce, niemal syknął pod nosem, widząc, że póki co, w ilości obecnych osób dominowali gryfoni. Spuszczając głowę i starając się nie zwracać niczyjej uwagi przemknął w miejsce możliwie najdalej od reszty. Rozejrzał się jeszcze raz, po czym wyciągnął z torby podręcznik udając, że zatapia się w lekturze.




Ostatnio zmieniony przez Severus Snape dnia Sro Sie 17, 2016 10:01 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Hufflepuff

PisanieTemat: Re: Przedcieplarnia   Sro Sie 17, 2016 9:59 am

Tomas z większym zadowoleniem, niż można by się było spodziewać maszerował w stronę cieplarni, gdzie miały się odbyć kolejne zajęcia. Bardzo lubił Zielarstwo, spędzał nad tym przedmiotem sporo czasu nawet poza lekcjami. Uśmiechał się więc sam do siebie, po raz kolejny powtarzając w myślach ostatni temat. Tak już miał, lubił wszystko co miało związek z naturą.
Poza tym, gratulował samemu sobie w myślach, że tym razem nie zapomniał z dormitorium okularów. Przypomniał sobie o nich dopiero kiedy opuszczał pokój wspólny, ale ostatecznie po nie wrócił, a to się liczyło najbardziej. Po krótkim spacerku dotarł na miejsce, co prawda nie zauważył nikogo szczególnie mu znajomego, uśmiechnął się jednak do wszystkich. Poprawił torbę na ramieniu, i uważając żeby nie potknąć się o jakieś tajemnicze pnącza przystanął z boku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Przedcieplarnia   Sro Sie 17, 2016 3:44 pm

Zielarstwo nie należało do jej ulubionych przedmiotów. Podobnie jak eliksiry. Znów babranie się w ziemi i innych obrzydlistwach. Cóż. Tyle dobrego, że tu mogła ubierać ochronne rękawiczki. Jak zwykle weszła do cieplarni ciszy i nieznacznie skinęła głową - ot tak na wypadek gdyby ktoś zauważył jej przybycie. W końcu nie chciała uchodzić za gbura bez manier, który nie potrafi się nawet przywitać (choć oczywiście odezwanie się i zwrócenie na siebie uwagi, byłoby już przecież przesadą). Podreptała w bardziej odosobnioną część pomieszczenia, jednocześnie nie tracąc jednak innych uczniów z oczu i westchnęła nieznacznie, spoglądając na swoje buty. Fakt, że po drodze zdołały już przybrudzić się nieco od ziemi i trawy niezmiernie ją irytował. Może dlatego, zamiast spędzić pozostały do rozpoczęcia zajęć czas na powtarzaniu materiału, skupiła się na przywracaniu swojego stroju do stanu idealnego przy pomocy zaklęcia Tergeo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Hufflepuff

PisanieTemat: Re: Przedcieplarnia   Czw Sie 18, 2016 7:06 am

Ostatnio nawet Nathalie, po której chyba większość uczniów Hogwartu by się nie spodziewała, spędzała sporo czasu nad powtarzaniem materiału. SUMY wydawały się wymagającą sprawą, a szczególnie dla takiego lenia jak ona. Przedmioty, których nie lubiła przychodziły z największą trudnością, lecz Zielarstwo to co innego. Do tego z wielką chęcią siadała po zajęciach i nawet regularnie pojawiała się na lekcjach. Biorąc pod uwagę zaangażowanie na Eliksirach lub Wróżbiarstwie, to tutaj była w pełni aktywna.
Dlatego z wielkim uśmiechem podążała w stronę cieplarni. Od dłuższego czasu nie była tak zadowolona z powodu jakiś zajęć. Na Zielarstwie jednak czuła się spokojna i pewna tego, że chce w nich uczestniczyć.
Pogrążona w rozmyśleniach o tym co ją czeka dzisiejszego dnia, dotarła na miejsce. Dopiero w tym momencie spojrzała na uczniów, którzy przyszli przed nią. Ze swojego domu ujrzała tylko Tomasa, z którym jednak za bardzo nie rozmawiała. Mimo to, uśmiechnęła się do niego delikatnie, a reszcie rzuciła krótkie "cześć". Po chwili wyjęła z torby podręcznik i zaczęła wertować go niczym pilna uczennica.


NATHALIE POWELL
The most important victory always come after the greatest hardships, becouse all the others remain undervalued
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
avatar
avatar

Hufflepuff

PisanieTemat: Re: Przedcieplarnia   Czw Sie 18, 2016 5:22 pm

Nie szła z nikim na zajęcia, ostatnio nie czuła się najlepiej, dlatego nie pojawiła się na Eliksirach i teraz starała się unikać profesora Slughorna. Miała tylko nadzieję, że profesor Sprout nie będzie na nią zła... ciężkie życie, oj ciężkie. W każdym razie z Wielkiej Sali zabrała jedną wyjątkowo apetycznie wyglądającą babeczkę z nadzieniem, którą jadła w drodze do przedcieplarni, gdzie mieli mieć zajęcia z V i VII rocznikiem. Znaczy jej rocznik miał mieć, o to chodziło, żeby nie było. Słońce świeciło, było całkiem przyjemnie, ale też czuła jak poci jej się ciało, jak zapewne nowe małe pryszcze pojawiają się gdzieś na jej ciele. Brrr. Zupełnie nie wiedziała jak się tym zająć i co do czego. Poprawiła więc swoje brązowe kosmyki i znalazła się na ścieżce, która została ładnie ozdobiona. Nie podziwiała niczego wokół, bo bała się, że ktoś ją zobaczy. W końcu przystanęła na placu, gdzie było pełno roślin. Lubiła je, lubiła ogólnie Zielarstwo i gdy miała znaleźć dla siebie miejsce w jakimś cichym zakątku, brązowe spojrzenie spoczęło na niezwykle pięknym posągu, znaczy się, człowieku. Resztka babeczki spadła na ziemię a jedna z macek sporej tentakuli chwyciła ją i po sekundzie nie było po niej śladu. Zaś Sharon... cóż... Sharon otworzyła na chwilę usta i przypatrywała się jak praktycznie białe włosy lśnią na słońcu, jak są unoszone przez wiatr, a uśmiech lśni niczym największa gwiazd wśród pachnących lilii.
- Toż to cud świata - wyszeptała jak zaczarowana, robiąc oczy sowy i chwilę jej zajęło zanim dotarło do niej, że powiedziała to na głos i że stoi i patrzy się na Krukona. Ocknęła się, wzięła serię wdechów i wydechów i szybko czmychnęła gdzieś w bok, by nie naruszać niczyjej przestrzeni prywatnej a przy tym podziwiać Gilderoya.
Może powinna go naszkicować?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Martwy †

PisanieTemat: Re: Przedcieplarnia   Czw Sie 18, 2016 5:44 pm

Świat przynosił różne niespodzianki, Minabi nigdy nie miał pewności, gdzie wyląduje danego dnia, a tak się złożyło, że gdy były Eliksiry to... był gdzieś indziej niż w lochach. Czasami po prostu to samo przychodziło i odchodziło, szalone myśli, wyścig z czasem i magia w czynach. Wiedza go pociągnęła za sobą, chęć odkrywania nowych wspaniałych rzeczy z którymi mógł się potem dzielić z innymi. A jakże! Tak to właśnie wyglądało. Jako że było Zielarstwo, wiedział że pani Sprout wybaczy mu ten luźniejszy wygląd, dlatego nie poprawiał krawata - był rozwiązany i błądził na wietrze, białej koszuli nie chował do spodni a szarej kamizelki dziś nie zakładał, jednakże dzwony szatę ubrał. Przynajmniej taki miły akcent, poza tym szata fantastycznie falowała w powietrzu, więc na takie zajęcia była wręcz idealna. Praktycznie czarne kosmyki były w nieładzie, łagodny uśmiech widniał na jego twarzy a nowe kowbojki wydawały dziwne dźwięki, gdy podskakiwał. Minabi czuł się spełniony. Rozciągnął się przed placem i zagwizdał zachwycony, słysząc śpiew ptaków i jakichś stworzonek, które żyły w okolicach cieplarni. Pomachał do wszystkich i jego wzrok zatrzymał się dłużej na Davidzie.
- Witaj bracie, mam nadzieję, że znalazłeś ukojenie dla swojego gniewu! - Zawołał do Gryfona niczym natchniony głosiciel wiary, następnie zauważył Lockharta i ochoczo ruszył do swojego przyjaciela z dormitorium. - Pasuje mi ta kwiatowa kompozycja, wysłanniku Erosa. Jestem doprawdy pod wrażeniem.
Stanął przy nim i wyszczerzył się radośnie, klepiąc Gilderoya po ramieniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Przedcieplarnia   Czw Sie 18, 2016 11:48 pm

Przed zajęciami dobrze jest sobie zrobić mały spacer. Tym bardziej przed Zielarstwem. W drodze na lekcję zawsze można odbić w jakąś alejkę cieplarni i podziwiać rosnące na tym placu magiczne rośliny. A dookoła tylko cisza i spokój. Jedyne co było słychać w okolicy, to szum drzew, które porastały gdzieniegdzie cieplarniane błonia. Wiatr kołysał w locie liście i niósł również ze sobą ich zapach. Słodki i cierpki zarazem. Brunetka lubiła takie spokojne spacery. Niestety czas nie pozwolił jej na wiele, bo zajęcia zbliżały się nie ubłagalnie. Gdy nastolatka spostrzegła która jest godzina, musiała natychmiast opuścić cieplarniane alejki. Biegiem ruszyła w kierunku miejsca gdzie miały odbyć się dziś zajęcia, a mianowicie do „przedcieplarni”.
Nie chciała się dziś spóźnić.
Nastolatka do przedcieplarni wpadła na pełnej prędkości. Przeskoczyła przez drewnianą niską furtkę i ledwo wyhamowała przy dwójce chłopaków stojących nieopodal wejścia. Byli to Gilderoy oraz Minabi, których oczywiście przeprosiła za swoje nagłe wtargniecie króciutkim - sorry. Gdyby nie jej zwinność pewnie cała trójka leżała by teraz w doniczkach z kwiatami w kolorze lilii. Dosłownie, nie byłoby czego zbierać. Na szczęście zatrzymała się w ostatniej chwili.
Dziewczyna nie miała zamiaru przeszkadzać tej dwójce w konwersacji. Oparła się nieopodal nich o jakąś drewnianą konstrukcję i poczęła przeczesywać swoje leciutko potargane włosy. Ubrana była standardowo: krótka spódniczka, biała koszula oraz niezbyt dobrze zawiązany krawat. Na nogach miała swoje ulubione białe trampki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Przedcieplarnia   Pią Sie 19, 2016 7:00 am

Wepchnął ręce w kieszenie i obserwował otoczenie z umiarkowanym zainteresowaniem, typowo dla siebie ignorując przy tym obecnych uczniów. Patrzył po kolei na różne rośliny, starając się przypomnieć sobie cokolwiek na ich temat. Kilka nawet rozpoznał, co uznał za sukces godny pogratulowania sobie w myślach.
Dobra robota, Carney. Może zdasz tym razem.
Wciąż dochodził do siebie po incydencie na wieży sprzed paru dni, ale czuł się już prawie normalnie. Ciągłe, lekkie zirytowanie wróciło, chęć szukania rozrywek wróciła, małomówność wróciła. Z nadprogramowych rzeczy zostało więcej przemyśleń, niż zwykle. Co więcej, już któryś dzień z kolei dopisywał mu humor. Poruszył w kieszeniach częściowo zagojonymi rękami. Sądził, że kiedy strupy zejdą, wszystko zdąży wrócić do normy.
Kątem oka zobaczył zbliżającą się w jego kierunku postać. To była Pam - odwrócił do niej głowę, żeby odpowiedzieć na przywitanie.
- Cześć. - I znów zaczął patrzeć po roślinach, tym razem nie myśląc o ich nazwach i właściwościach, a o tym, co mogło kierować dziewczyną w doborze towarzystwa. Zerknął na nią kątem oka. Wyglądała, jakby na coś czekała. Poruszył się lekko, znowu oglądając zielsko. Co niby miał zrobić?
Przyglądał się, jak tentakula sięga po upuszczone ciastko. I znów ktoś coś do niego powiedział - tym razem ten dziwny gość, który (według Carneya) naćpany nad jeziorem rzucił w niego kamieniem. David obdarzył go spojrzeniem spod niezmiennie zmarszczonych brwi i nic nie powiedział.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Przedcieplarnia   Pią Sie 19, 2016 9:06 am

Na ostatnich zajęciach sporo pracowała z Remusem, dlatego pomyślała, żeby spróbować z kimś innym dla jakieś odmiany. W końcu był to ostatni rok, nie powinni się zamykać na siebie samych i zapominać o innych znajomościach. Ubrana jak zawsze regulaminowo ze zrobionym wysoko kucykiem, przeszła ścieżkę, która prowadziła wprost do przedcieplarni. Trochę ludzi było już na miejscu, ale brakowało profesor Sprout, dlatego odetchnęła z ulgą, bo to oznaczało, że się nie spóźniła. Na całe szczęście. Uśmiechnęła się przyjaźnie do kilku osób, pomachała w stronę Remusa i rozejrzała się, szukając kogoś z kim będzie dzisiaj ewentualnie w parze. Jej zielone oczy natrafiły na pogrążonego w lekturze Severusa. Samego. Podeszła do niego, poprawiając swoją torbę i prostując się. Miała nadzieję, że Remus nie będzie miał jej tego za złe. Przystanęła przy Ślizgonie i zajrzała mu przez ramię.
- Jak zawsze pilny - uśmiechnęła się do niego łobuzersko. To pewnie przez Pottera zyskała taki uśmiech.





Lily Evans
Daj rękę, pójdziemy wstecz po naszych wspólnych śladach, pozwól, że poprowadzę cię raz jeszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
avatar
avatar

Gryffindor

PisanieTemat: Re: Przedcieplarnia   Pią Sie 19, 2016 2:07 pm

Odpowiedział! Od początku wiedziała, że był naprawdę miły. Podeszła do niego po raz kolejny, bo zdawał się być w dobrym humorze, jednak nadal wyglądał jakoś samotnie... Uroczo, ale samotnie. Pewnie nikt inny nie pokusiłby się o takie stwierdzenie, niemniej Pam miała własne spojrzenie na świat i jakoś jej to szczególnie nie przeszkadzało. Nie oszukujmy się, wcale jej to nie przeszkadzało, a dziewczyna była szczęśliwa jak zawsze.
- Wiedziałeś, że nasiona tentakuli ciągle wydają z siebie ciche trzaski, nawet gdy są nieruchome? - zarzuciła zupełnie niepotrzebnym faktem, widząc, że David przygląda się właśnie tym roślinom. Nadzwyczajnie je lubiła, może ze względu na piękny czerwony kolor, może ze względu na właściwości trujące... kto wie. - Mam nadzieję, że nie przeszkadzam, zdaje mi się, że chciałeś... - Nie dokończyła, bo dopiero zwróciła uwagę na Minabiego i zmarszczyła lekko brwi, jakby się nad czymś zastanawiając. - Gniew? - zwróciła swój wzrok z powrotem na Carneya. Wydawała się być lekko zatroskana, w jej oczach odbijało się wyraźne zmartwienie. - To było do ciebie? Jeżeli tak, to też mam nadzieję, że nie masz już powodu, by się denerwować... - Lustrowała go jeszcze przez moment uważnie, jakby starając się coś znaleźć w jego twarzy, niemniej już niebawem na jej ustach ponownie rozkwitł szczery uśmiech. - Jakbyś czegoś potrzebował, to ja chętnie pomogę, jak dla mnie czasami wystarczy usiąść na miotle i poczuć tę wolność. Albo nawet pochodzić po lesie i poobserwować życie dookoła. Wiesz, jak dla mnie ludzie zapominają, że z niejednej małej rzeczy można czerpać radość i równie łatwo ją dawać – mówiła dalej. Póki miał kto ją słuchać i nikt jej nie przerywał, mogła rozmawiać o jakichkolwiek pierdołach. Jej najnowszą ofiarą był Gryfon, którego chwilowo nie miała zamiaru opuszczać. Do niej nie docierały zazwyczaj żadne aluzje czy gesty, próbujące jej pokazać, że ma sobie iść... ona ich po prostu nie zauważała.
W trakcie tej swojej przemowy przez cały czas się poruszała. Przebierała rękami, raz na jakiś czas lekko podskakiwała, nie potrafiąc znaleźć ujścia dla gromadzącej się w jej wnętrzu energii. Jej oczy błyszczały z podniecenia, mimo że przecież oczekiwała jedynie na kolejną lekcję zielarstwa. Nic niezwykłego. Dla niej jednak to było coś niesamowitego. Każde zajęcia miały w sobie coś innego, czymś się różniły. Żaden dzień nie mógł się powtórzyć, a mając wokół siebie ludzi i znowu mając do kogo się odezwać, czuła się najzwyczajniej w świecie dobrze. Szum wiatru, ciepłe słoneczko czy choćby ładna chmura, każda drobnostka mogła przyprawić ją o lepszy nastrój. Wszystko zależało od punktu widzenia, a dopóki widywało się jasne strony sytuacji, zawsze można było znaleźć jakiś powód do uśmiechu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Przedcieplarnia   Pią Sie 19, 2016 3:46 pm

Szła na pierwszą lekcję od bardzo dawna. I do tego były to jej ulubione zajęcia. Długo nie miała kontaktu z przyrodą, aż jej głowa świeciła pustką na temat zielarstwa. Czytała przecież tak dużo książek, ale z wykorzystaniem nabytej wiedzy bywało różnie. Wiedziała o tym. Nie miała radosnego chodu, ani dumnego. Dreptała powoli, lekko się ociągała. Ostatecznie dotarła na miejsce, gdy miały rozpocząć się czerwcowe zajęcia z zielarstwa.
Chociaż znowu była niezauważalna, to jak wcześniej, nie przeszkadzało jej to. Wolała wmieszać się tłum, przenikać między uczniami, tak jak teraz. Czuła się swobodniej niż w domu. Jednak miała napięte mięśnie i zaciśniętą szczękę, kiedy mijała nastolatków. Zajęła wolne miejsce między grządkami, nieco bardziej na uboczu od reszty. Nie patrzyła na zebraną grupę. Nie śmiała odgarnąć długich, czarnych włosów opadających na twarz. Wolała pozostać tłem. Jednak to tło posiadało uszy i z ciekawością przysłuchiwała się, a to swobodnym rozmową, a to nieco wymuszonym, a to niezbyt sympatycznym. Mimo wszystko na jej ustach czaił się mały uśmieszek. Naprawdę dobrze się czuła w murach Hogwartu wśród rówieśników.
Wygładziła spódnicę mundurku i czekała na rozpoczęcie zajęć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Nauka

PisanieTemat: Re: Przedcieplarnia   Sob Sie 20, 2016 3:24 am

Szedł przed siebie skocznym krokiem, od czasu do czasu coś tam pogwizdując pod nosem. Taki radosny, taki rumiany! Zdawać by się mogło, że nawet lekko się zataczał, jednak gdy pierwszy szok minął a wzrok - zamiast na tej owłosionej gębie gdzieś wysoko - skupiał się na całokształcie sylwetki, wyraźnie było widać, że to wielka taczka raz po raz podskakuje na nierównościach. Rubeus - jak to Rubeus - nic se z tego jednak nie robił.
Szedł na zajęcia! A nie dostąpił tego zaszczytu, odkąd z okazji urodzin dostał zaproszenie na zaklęcia i uroki i... No. Odbudowali? Odbudowali. Nieistotne.
Wypiął dumnie pierś, w oddali widząc grupę uczniaków. Upewnił się jeszcze, że taczka jest szczelnie okryta i ruszył w ich stronę, ani na moment nie przerywając gwizdania. Gdzieś tam po drodze komuś pomachał, do kogoś mrugnął i wreszcie przystanął, rzucając cień na ostatnie rzędy. Już się brał za rozpakowywanie taczki, gdy zrozumiał, że coś tu jest nie tak. Spojrzał z góry - hehe - na zebranych i zmierzwił brodę.
- A to pani psor jeszcze ni ma? - Wyglądał jak dziecko, któremu odwołali święta. Przerośnięte dziecko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Gryffindor

PisanieTemat: Re: Przedcieplarnia   Sob Sie 20, 2016 9:32 am

Nie spóźnij się. Nie znowu. Nie, nie, nie, nie i nie! Do tego już nie wracamy!
Tak właśnie sumienie jej dyktowało, co ma ze sobą zrobić. W końcu teraz wszystko normalnieje, jest spokojnie, jak na mury tego zamku, więc nie można psuć zwykłego, uczniowskiego życia kolejnymi punktami w plecy dla Gryfonów. Wystarczająco już Ci przez nią oberwali, więc może niewielkim sposobem na rehabilitację jest przychodzenie na czas na zajęcia i jakiś wkład pracy w to, prawda? Tak sobie wmawiała, że kiedyś odkupi tym swoje winy. Pewnie do końca życia nie odrobi tych punktów, ale zawsze warto spróbować, bo Los uśmiecha się do nas rzadko, ale jednak to robi, tak? Musi, chyba. Dlatego z wiarą w to, że znowu może być po wszystkim zwykłym uczniem, który przykłada się do wykonywania obowiązków wynikających z edukacji, weszła do sali prosząc w duchu, by lekcja się jeszcze nie zaczęła. Chyba się udało, więc poczłapała tam, gdzie nikt zbytnio nie będzie jej rozpraszał. Nie ma czasu na takie ekscesy, trzeba zdać. I to nie byle jak!
Przynajmniej jej marzyło się ukończenie chociaż tego roku. Nie była pewna, jak innym, bo niektórzy to... cóż, niezwykłe przypadki po których można się wszystkiego spodziewać. Oczekiwała więc w ciszy na lekcje, nie zwracając nawet uwagi na szmery, czy też ewentualną osobę, która koło niej mogła się znajdować. Zobaczymy, czy przykuwanie uwagi tylko do lekcji pójdzie jej dalej tak samo łatwo, jak to miało miejsce po wejściu do sali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Hufflepuff

PisanieTemat: Re: Przedcieplarnia   Sob Sie 20, 2016 10:04 am

Nadchodzi kolejna lekcja, następne wyzwanie. Może gdyby nie grono otaczających ją uczniów, którzy przypominali jej o tym, że trzeba się czasami odezwać samoistnie do kogoś to byłoby łatwiej. Nie ma się jednak takich luksusów w szkole. Zresztą o to przecież chodzi w szkole - kontakt z innymi ludźmi uczy poprawnego funkcjonowania w społeczności. To akurat Amelce się może kiedyś przydać. Wyciągnie najważniejszą lekcje z tego systemu edukacji i zacznie być otwartą dziewczynką, która nie ma problemu z jąkaniem się w nowych sytuacjach. Nie dlatego jednak pojawiła się na zajęciach. Prócz obowiązku przychodzenia na lekcje miała też ogromną ochotę na to. Ciągła walka z nauką jest wyczerpująca, ale podejmowanie działania, by wreszcie coś osiągnąć było dla niej satysfakcjonujące, bo niezależnie od rezultatu wiedziała, że dała z siebie wszystko. Nie wybaczyłaby sobie złej oceny, niezdanego egzaminu lub innej tego typu sprawy, gdyby była świadoma faktu, że zawaliła, bo była po prostu leniwą kluską, która nie umiała przybyć na czas i/lub nie pojawiała się na zajęciach. Nie chciała żyć ze świadomością, że popsuła, bo zabrakło jej determinacji. Może ma to związek z przynależnością do takiego, a nie innego domu, że miała w sobie to dziwne poczucie odpowiedzialności? A może zwyczajnie chciała być przykładnym, zwyczajnym uczniem. Gdyby nauczyła się mówić i nie trząść portkami to może, ale tylko może, byłoby to całkiem prawdopodobne z takim spokojnym żywotem, jak jej. Ciekawe, czy będzie zwyczajnie, cicho i spokojnie podczas tych zajęć, bo ostatnio nie do końca tak wyszło...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Ravenclaw

PisanieTemat: Re: Przedcieplarnia   Sob Sie 20, 2016 10:57 am

Coraz więcej uczniów. Przychodzili kolejni i kolejni. Frekwencja ostatnimi czasy była całkiem niezła, niemniej mnie interesowało tylko to, czy ktoś nie spróbuje mnie bezczelnie zasłonić... Na szczęście jednak jak na razie żadna z obecnych tu osób nie wpadła na tak beznadziejny pomysł. Widziałem za to podziw. Tak, tak, wiele podziwu, skierowanego w moją stronę, wywierałem niesamowity efekt. To normalne. Czując się obserwowanym, choć nie potrafiłem określić przez kogo w szczególności (przecież zdarzało się to tak często), przeczesałem swe włosy, by dopomóc wiatru w ich prezentacji. Na mych ustach pojawił się uśmiech na specjalne okazje, ten w którym prawym kącik ust unosił się nieco wyżej (wszystko trzeba mieć przećwiczone). Oczami starałem się wyszukać spojrzenie mej największej fanki, która pewnie teraz nie mogła się pozbierać po moim widoku, aczkolwiek chyba gdzieś mi czmychnęła. Wyrwało mi się delikatne i niezwykle ciche westchnienie, oznaczające, że trochę się zawiodłem. Ech... nieważne. Zaraz powróciłem do swej zjawiskowej postawy i już nikt nie był w stanie dostrzec mych trosk (ani zmarszczek na czole, one są okropne!).
Tak zamyślony, nie zarejestrowałem momentu, gdy ktoś do mnie podszedł. Usłyszałem dopiero słowa i poczułem rękę na swym ramieniu. Skrzywiłem się, taksując wzrokiem kolegę z dormitorium. Czarne włosy w nieładzie. Mundurek prezentował się jeszcze gorzej - rozwiązany krawat, wypuszczona ze spodni koszula... to było zbyt niechlujne jak na mój gust, ale już zdążyłem przywyknąć do stylu Minabiego, który stanął mi przed oczami. Przygotowany na jego obecność w swoim pobliżu po tylu latach, udało mi się nie okazać zbyt wielkiego niezadowolenia. Należało okazać tolerancję... poza tym on chyba widział mą świetność, a przynajmniej wydawało mi się, że czasami miał takie przebłyski.
- Witaj, mój drogi – przywitałem się, odrywając od niego spojrzenie i przenosząc je na kwiaty. - Nie dziwię ci się ani odrobinę, ja zawsze robię niebywałe wrażenie, a lilie, jak również cała natura, sprawiają mi jedynie przysługę, ujmując me piękno i pomnażając je.
Z dużą dozą prawdopodobieństwa kontynuowałbym swój wywód, gdyby nie pojawienie się nieproszonej uczennicy, która omal nas nie wywróciła. Zdziwiłem się w pierwszej chwili (wcale nie pisnąłem jak dziewczyna!). Dopiero, kiedy uregulowałem oddech (nie przestraszyłem się! Byłem po prostu... zaskoczony), zlustrowałem postać, mającą czelność tak niegrzecznie mi przerywać. Gryfonka z mojego roku właśnie poprawiała włosy. Odetchnąłem spokojniej. Najwyraźniej speszyła się swym zachowaniem i zrozumiała swój błąd. Przypuszczalnie była jedną z moich wielbicielek i nie wiedziała teraz, co powiedzieć. Posłałem jej więc jeden ze swych popisowych uśmiechów i już chciałem dalej mówić, lecz ponownie nie było mi dane.
Ogromna sylwetka gajowego pojawiła się w mym polu widzenia. Pytał o coś. Starałem się go zignorować. Wszyscy mi dziś tylko przeszkadzali i zwracali na siebie uwagę. A stanowczo nie byli jej warci. Na pewno nie w tak wysokim stopniu jak ja.


Ostatnio zmieniony przez Gilderoy Lockhart dnia Pon Sie 29, 2016 3:21 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Przedcieplarnia   

Powrót do góry Go down
 
Przedcieplarnia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 9, 10, 11  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart :: Tereny Przyzamkowe :: Cieplarnie
-
Skocz do: