Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Błonia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11 ... 17  Next
AutorWiadomość
Mistrz Labiryntu



PisanieTemat: Błonia    Pon Wrz 02, 2013 2:33 pm

First topic message reminder :

Czyli po prostu wielkie, zielone tereny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Kim Miracle
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Błonia    Sob Lis 01, 2014 9:23 pm

Dalej rzucała śnieżki, gdy nagle podniosła wzrok na pewną osobę. Jej kulka w niego trafiła. Zauważyła Sahira. Była w lekkim szoku. Bardzo dobrze pamięta sytuację, w której go poznała. Poczuła dziwny ucisk w brzuchu, ale szybko się zreflektowała. Uśmiechnęła się niepewnie i ruszyła w stronę chłopaka. Oddychała głęboko, aby się uspokoić. Rozejrzała się dookoła w poszukiwaniu jakiejś innej osoby, ale nikogo takiego nie spotkała. Nie wiedziała dlaczego się go boi, przecież jej pomógł, ale nadal czuła się dziwnie.
Zrezygnowała z poszukiwania kogokolwiek, bo nikogo nie było. Brnęła powoli przez śnieg obserwując chłopaka i nadal się uśmiechając. Poprawiła swoją kocią czapę, która uparcie spadała jej na oczy i stanęła przed Sahirem.
- Cześć – powiedziała uśmiechając się do niego.- Przepraszam, że w ciebie rzuciłam, ale nie sądziłam, że ktoś tu będzie i nie patrzyłam gdzie celuję – znowu poprawiła czapkę, ale to i tak nic nie dało.
Stała tak chwilę, gdy nagle coś sobie przypomniała co chciała powiedzieć chłopakowi już dawno, ale nie miała takiej okazji. Wypuściła powietrze z płuc zapominając o kulce, którą gniotła w dłoniach.
- Mogę się dosiąść?
- Chciałam ci podziękować – powiedziała patrząc na ziemię znowu poprawiając czapkę.
Miała nadzieję, że chłopak będzie wiedział o co chodziło, chyba że już zapomniał, że w ogóle kiedykolwiek ją spotkał. W końcu Kim się w niczym nie wyróżnia, jest zwykłą nastolatką, która dużo się uśmiecha... No może prawie zwykłą, ona nie przejmuje się za bardzo wyglądem i chłopakami tak jak jej rówieśniczki, ale uznajmy, że jest normalna.
Znowu poprawiła swoją czapkę, która uparcie chciała zasłonić jej niebieskie oczy. Max przesadził z rozmiarem czapki i teraz będzie jej ciągle widok zasłaniać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sahir Nailah
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Błonia    Sob Lis 01, 2014 10:14 pm

Reszta już trafiała w inne strony, rozbijając się na miękkim puchu, w którym tonęła, zostawiając po sobie ślady na torze, po którym przejechała - i tak zamierała w bezruchu, chociaż jeszcze przed chwilą mógłbym przysiąść, że rozwinęła skrzydła i wzniosła się tak, jak niejeden z nas chciałby się unosić, nawet jeśli nie latać, to lewitować nad głowami zebranych, wznieść się do chmur, na które możemy jedynie patrzeć zadzierając do nich głowę, już dotknąć ich samolotem, rakietą, czymś zmechanizowanym, co nigdy nie było domeną Nas, czarodziei... Mugole to lubili. Oni właśnie po to tworzyli technologię, żeby przenikać nawet wyżej, niż to, co wydawało nam się błękitne, a co czasami było przetykane czystą bielą lub szarościami, a z czego sypał śnieg, padał deszcz, lub uderzały pioruny, wzbudzając podziw dla nieujarzmionej potęgi natury, którą ludzie tak usilnie próbowali oswoić i dopasować pod siebie. Nie ważne, czy ci umagicznieni, czy nie. Spoglądałeś więc, jak te śnieżki się wzbijają, by zaraz zakończyć swój lot - większość z nich nie dość, że straciła niewidzialne skrzydła, to jeszcze rozpadła na kawałki przy zderzeniu z bardziej zamarzniętą nawierzchnią... Tak, jak skończyć mógł każdy.
- Dzień dobry. - Odpowiedziałeś na powitanie - miękki, spokojny głos, który zapadał w pamięć, czule pieszcząc zmysły, umykając, nim dobrze zarejestrowaliśmy, gdzie krył się sekret tego cichego brzmienia - cichego, a jednak doskonale zrozumiałego dla każdego, kto tylko chciał słuchać - i na tej, do której przemówiłeś, a która odezwała się pierwsza, spoczęło twoje spojrzenie. - Nie szkodzi. - Schyliłeś się, by otrzepać z płaszcza drobinki płatków, jakie się na nim ostały, po czym sięgnąłeś do torby, żeby otworzyć klapę i schować książkę do środka. - Zapraszam. Nie rościłem sobie praw do tego miejsca. - Stojąc, wskazałeś wolne miejsce, którego było pod dostatkiem - zaledwie skrawek zajmowała twoja torba. - Kim, tak? Dobrze pamiętam? - Spotkały się wasze oczy na jednej płaszczyźnie, nawiązując kontakt, który znaczył zazwyczaj więcej, niż słowa - uśmiechnąłeś się, a chyba moglibyście powiedzieć, spoglądając na ten grymas, że jest nawet ciepły, że jest uprzejmy, że nie zwiastuje przecież niczego niebezpiecznego. - Cieszę się, że nic ci nie jest, tak więc przyjemność po mojej stronie.

_________________



Szczerze mówiąc
Nie wiem jak Ty - mało ludziom wierzę.
"Żył żartem, pił serio" napisz mi na grobie
Szczerze mówiąc.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kim Miracle
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Błonia    Nie Lis 02, 2014 11:50 am

- Tak, dobry – spojrzała na niebo lekko się uśmiechając i przymykając przy tym odrobinę oczy. Spojrzała na białe sklepienie, które w lato często jest błękitne, a teraz całkowicie przesłonięte przez chmury.
Usiadła na ławce uprzednio strzepując śnieg, aby nie mieć mokrych spodni. Dalej jej oczy patrzyły na niebo. Głos chłopaka, był taki dziwnie spokojny, ale nie zastanawiała się nad tym za bardzo. Spojrzała jak strzepuje śnieg z płaszcza, ale szybko odwróciła wzrok wiedząc, że takie patrzenie jest niegrzeczne.
Pamiętał ją. Nawet zapamiętał jej imię. W takim razie może nie jest taką szarą myszką? Albo zapamiętał ją, ponieważ tamten chłopak coś mu zrobił? Spojrzała w jego oczy, ale nie lubiła takiego kontaktu wzrokowego. Czuła się tak jakby inni wiedzieli o czym ona myśli. Nie potrafiła ukrywać swoich uczuć, przynajmniej tak mówili jej przyjaciele, że ona nie potrafi kłamać. Może mieli rację? Jej tata też to powtarzał.
Uśmiechnęła się spoglądając na niego, a czapka znowu spadła jej na oczy. Westchnęła zirytowana poprawiając ją. Kiedyś od Maxa dostała ok. 3 metrowy szalik, który zrobiła jego mama, wyglądała naprawdę śmiesznie. W końcu pocięła go na kilka małych szalików i rozdała dzieciakom, którzy nawinęli się jej pod rękę.
- A wtedy – zastanowiła się chwilę.- Nic ci nie zrobił, prawda?- zapytała, ale po chwili to pytanie wydało się jej głupie, bo w końcu Sahir siedział obok niej cały i zdrowy. Zaśmiała się ze swojej głupoty.
- Nie sądziłam, że ktoś wychodzi jeszcze na zewnątrz, aby posiedzieć – uśmiechnęła się i westchnęła ciężko.
Rzuciła przed siebie kulkę patrząc jak spada w dół i uderza w jakąś zaspę. Życie jest takie samo. Raz jest dobrze i wznosi się do góry niczym ptak, ale wystarczy jeden błąd i spada w dół tonąc tak jak ta kulka w śniegu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sahir Nailah
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Błonia    Nie Lis 02, 2014 3:34 pm

Nie był zły, skoro nie był zły, w bardzo subiektywnym pojęciu, to znaczy, że mógł zaliczać się do tych bardziej pozytywnych, które potrafiły serca nawet takie, jak twoje, zastałe w niezliczonych latach nie-bicia (tego mentalnego, rozumiecie?) ożywić – choć na moment, choć na chwilę. Potrafiły? Musiałbyś się poddać i uznać, że mają nad tobą wyższość, podświadomie musiałbyś to zaakceptować. Twoj poświadomość zś mówiła, że nie było rzeczy, która potrafiłaby twój organizm doprowadzić do ładu, byś nie mógł więcej powiedzieć: "tak się boję"... Ten czas, ta dana sekunda, w której ona się uśmiechała, a ty na nią spoglądałeś, na jej rysy, na zmarszczki mimiczne, które się na niej pojawiały... Wszystko cię tworzy, Kim, siadasz przy nim i gdyby On znał twoje myśli, mółby z łatwością powiedzieć, że rzeczywiście kiepsko ukrywałaś uczucia, bo czy miałaś ku temu powody, tak na dobrą sprawę? Skoro tańczyło w tobie tyle ciepła i żaru, lepiej, byś się nim dzieliła z tymi, którym go brakuje i pokazywała, że nawet w najmroźniejszy dzień zimy można być jak ta wielka gwiazda, skryta właśnie za chmurami, płomienna kula, która powoływała wszystko do życia i wszystko równie łatwo pod nią zamierało, usychało z pragnienia, jeśli nie oferowano istoto, choć szczypty deszczu.
Zapamiętał Cię, ponieważ miał pamięć do twarzy, do imion, ponieważ rzadko szczegóły, przy których był, umykały jego uwadze, jeśli nie dryfował akurat poza rzeczywistością. BO przecież nie z uśmiechu... Tym uraczyłaś go dopiero teraz, z tego mógł zacząć cię zapisywać w swej jaźni od tego momentu, płynącego z mignięciem chwili.
- Miło, że pytasz. - Ona unikała kontaktu, a Ty wpatrywałeś się w nią bez przerwy, twoje oczy przenikały na wylot, przecinały skórę, wżerały się do wnętrza i łapały duszę za gardziel, pragnąc wydobyć z niej wszystko – z taką mocą działała otchłań. - Nic mi nie jest, nie martw się.
Dlatego lepiej nie odpowiadać jej na spojrzenie.
- Lubię chłód i brak słońca. Jestem chory i... ciężko mi znosić promienne dni. - Kolejny uśmiech, ten enigmatyczny, który niby był objawieniem emocji, a jednak zdecydowanie zbyt wiele krył.
Słońce działało wręcz zabijająco, przed nim chronił cię tylko medalion, który miałeś zawieszony na szyi, ale i tak nie był w stanie zamrozić wszystkich działań tego, co tak było cenione przez wszystko, co się rozwijało i prowadziło coś więcej, niż marną egzystencję - dla Ciebie przeznaczony był księżyc i to pod jego blaskiem czułeś się pełen sił - o tej porze, gdzie ludziom, takim jak Ona, to drobne dziewczę, przykazane było utulić głowy do snu i zamknąć się w domu, broniąc przed stworzeniami czającymi się w mrokach, o których nawet trudno im było śnić.
Diabeł ubierający się u Prady zawsze wolał czerń.

_________________



Szczerze mówiąc
Nie wiem jak Ty - mało ludziom wierzę.
"Żył żartem, pił serio" napisz mi na grobie
Szczerze mówiąc.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kim Miracle
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Błonia    Nie Lis 02, 2014 5:39 pm

Cały czas się uśmiechała, więc już nie będę o tym wspominać. Nie przeszkadzało jej to, że chłopka się na nią patrzył, ale ona nie lubiła nikomu patrzeć w oczy za bardzo się wtedy krępowała. Spojrzała na niego i poprawiła czapkę. Kim nigdy się nie smuciła i każdego obdarowywała takim samym ciepłym uśmiechem. Nie lubiła się smucić, ponieważ wtedy ludzie się pytali, czy nic jej nie jest. Udawali, że się martwili, a ona czegoś takiego nie lubi. Swoje problemy sama rozwiązywała, albo dzieliła się nimi ze swoim tatą.
- Cieszę się – powiedziała to tak lekko i łatwo i w końcu ściągnęła czapę z głowy układając ją na kolanach. Jej włosy były w lekkim nieładzie, bo miała je związane w luźnego warkocza. Poprawiła je lekko zaczesując do tyłu i pociągając przy tym nosem.
Nie pytała o jego chorobę, bo to są sprawy prywatne, jeśli Sahir będzie chciał to powie, przecież nie będzie wkładać nosa w nie swoje sprawy.
- Ja też wolę te chłodniejsze dni, ale to dlatego, że jest wiele osób, który ich nie lubią – podrapała się w tył głosy.- Lubię zimę, jest wtedy tak ładnie i spokojnie. Chociaż do tych słonecznych dni nic nie mam, ale jak słońce mnie dorwie to od razu opali mnie na czerwono, a to strasznie parzy – tak, jej cera nie nadawała się do opalania, dlatego zazwyczaj się nie opalała.
Spojrzała na jego uśmiech, ale niewiele jej powiedział, więc sama się uśmiechnęła przecierając oczy. Spojrzała przed siebie i uniosła lekko do góry głowę, gdy powiał lekki wiatr gwiżdżący jej odrobinę w uszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sahir Nailah
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Błonia    Nie Lis 02, 2014 7:51 pm

Ona się cieszyła? To takie dziwne, powinno być nienaturalnym - może kłamała, może powiedziała to z przyzwyczajenia, nawet jeśli jej oczy sugerowały, że ulga zagościła w jej ciepłym sercu - czy ona w ogóle odczuwała smutek? Na pewno musiała, mimo wszystko też była człowiekiem - zadziwiające, ile niektórzy potrafią nosić w sobie siły, że o niektórych dbają, są dłonie, które gotowe są wesprzeć podupadające Słońca, tworzące to, co najlepsze na tym pełnym zła padole. Możliwe, że zakładała na siebie jakąś maskę, nie chciało ci się wierzyć, wydawało ci się nienaturalnym, że można być... Takim, po prostu takim. Z drugiej strony czy sam kiedyś nie byłeś, jak ona? Wiecznie uśmiechnięty, cieszący się z każdej drobnostki, niosący pomoc wszystkim, nie ważne, czy była to wiewiórka, którą straszył pies, czy też dzieciak, nad którym znęcali się starsi - tylko to było naprawdę wiele lat temu... Chyba? Policz, pomyśl, jak to wszystko przeminęło, wymagam od Ciebie, Nailah, kolejnego rachunku sumienia, na którym spiszesz wszystkie swoje minusy i plusy, byś potem mógł porównać siebie z czasu przeszłego i tego, który stoi teraz dokładnie w tym miejscu, wpatrując się w blondynkę, która wydawał Ci się dość młoda, może nawet młodsza od Ciebie? Nie było tutaj co dodać, więc milczałeś, pozwalając, by cisza was owionęła, która tobie nie przeszkadzała w nawet najmniejszym stopniu. Ciekawe, czy jej tak..?
- Mogę zapytać, do której klasy chodzisz? - Bo to, że do Puchonów, to wiedziałeś, przecież widziałeś emblemat na jej ubraniu tamtej nocy, nawet jeśli dzisiaj zakrywała go kurtka, która miała ją chronić przed dotykiem Pani Mrozu.
- Dość ciekawa logika. Dość buntownicza. - Raczyłeś zauważyć, ale w żaden sposób nie wścibsko - było to podzielenie się własnym spostrzeżeniem, które oczekiwało potwierdzenia, bądź obalenia. - W świecie mugoli mają olejki do opalania... nie jestem pewien, jak oni je nazywali, ale całkiem przydatna rzecz. - Nie dało się o nich nie pamiętać, latem większość dzieciaków uwielbiała z nimi biegać.

_________________



Szczerze mówiąc
Nie wiem jak Ty - mało ludziom wierzę.
"Żył żartem, pił serio" napisz mi na grobie
Szczerze mówiąc.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kim Miracle
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Błonia    Nie Lis 02, 2014 8:16 pm

Kim zawsze jest szczera i chętna do pomocy. Osobiście nie lubi kłamstwa. Strasznie ją to boli jeśli ktoś ją okłamie, mimo że przez całe życie jest okłamywana przez własnego ojca, który nie powiedział jej prawdy o Venus – jej mamie. Dziewczyna jest silna i nigdy się nie załamała. Tutaj w Hogwarcie zawsze jest sama wśród innych ludzi, bo mimo że każdy ją lubi to nie ma żadnego przyjaciela.  Nie mogła nikogo takiego znaleźć, bo trudno jej było się zaaklimatyzować wśród innych uczniów. Co nie zmienia faktu, że nie przestała się uśmiechać. Zawsze jest chętna do pomocy innym, bo to się równa z tym, że będzie mogła być wśród innych.
- Jestem na VII roku, a ty? - zapytała, a po chwili jej uśmiech się poszerzył.
- Można tak stwierdzić, że buntownicza. Jestem zdania, że każdy człowiek powinien być sobą, a co z tym idzie nie powinien być taki jak inni. I ja do tego dążę. Zawsze biorę to co dla innych jest najgorsze, aby to coś lub kogoś wyróżnić – wyszczerzyła się.- Tak mają, ale ich nie lubię.


Ostatnio zmieniony przez Kim Miracle dnia Pon Lis 03, 2014 6:08 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sahir Nailah
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Błonia    Pon Lis 03, 2014 3:17 pm

To przykre, kiedy nie możemy sobie znaleźć pewnego miejsca na świecie, kiedy samotność gryzie po oczach, chociaż tyle ludzi kręci się wokół nas, przecież mówią nam nawet "cześć", przecież pójdą na zakupy i spędzą z nami ten wieczór na wypiciu piwa, lecz co poza tym? Chwilowa ułuda, chwilowe, ulotne zapełnienie tej pustki, która nie chciała się od nas odczepić, a którą nieśliśmy w plecaku, chociaż plecak ten dawno temu próbowaliśmy zdjąć i się go pozbyć, zostawiając na uboczu. Nie zawsze jest to takie proste. Przyjaciół niekiedy można szukać z zapałką w egipskich ciemnościach - żadnego się nie znajdzie, to oczywiste, zbyt gęsta czerń nas oplatała. A mimo to Kim wydawała się nawet nie szukać nikogo na siłę. Pogodzona ze światem, z obecnym stanem rzeczy - czy to nie było na swój sposób piękne i tragiczne zarazem? Dopóki nie sprowadzało to na nią bólu aż chciało się zachwalać i podziwiać taką siłę serca i charakteru. Było to naprawdę coś nietypowego. Częściej się spotykało tych przygwożdżonych do ziemi tragedią, niż tych, po których tragedie spływają i idą dalej z podniesionymi wysoko głowami.
- Czyli w tym roku egzaminy końcowe i pożegnanie z Hogwartem... - Sam nie potrafiłeś zdecydować, czy wolałbyś tutaj zostać, czy już stąd uciec - wcześniej byłeś zdeterminowany, wiedziałeś, czego chcesz, wiedziałeś, jakie są twoje priorytety - teraz to wszystko się rozmyło... Wystarczył rok takiego, a nie innego bycia, by wszystko wokół ciebie zmieniło się nie do poznania, łącznie z tobą samym, a równocześnie - o wiele łatwiej i chętniej akceptowałeś to, co było teraz. Trochę tak, jakbyś właśnie trafił na samego siebie. Jeszcze rachunek sumienia nie powstał. Jeszcze nie potrafiłeś tęsknić za tym, co utraciłeś podczas tej gonitwy o zmianę. - Przede mną jeszcze rok nauki. Jestem z VI klasy. - Dziwne dowiadywać się od ludzi, że teoretycznie, tak fizycznie, są starsi od ciebie. Jeszcze chyba dziwniejszym było to, że czułeś się aż tak staro.
- To trochę się gryzie, nie uważasz? Skoro jesteś sobą, to nie możesz na siłę starać się być inna od wszystkich. Wtedy już przestajesz być sobą. - Uśmiechnąłeś się łagodnie.

_________________



Szczerze mówiąc
Nie wiem jak Ty - mało ludziom wierzę.
"Żył żartem, pił serio" napisz mi na grobie
Szczerze mówiąc.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kim Miracle
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Błonia    Pon Lis 03, 2014 7:14 pm

Tak, Kim jest silna, bo nigdy nie chciała obarczać innych swoimi problemami. W końcu każdy ma swoje życie, które może być cięższe niż jej samotność.
Wysłuchała jego słów, a w oczach pojawił się smutek, lecz z ust nie schodził delikatny uśmiech.
- Niestety tak, sama nie wiem, czy chcę zostawiać Hogwart, ale każdy musi kiedyś dorosnąć, a ja chcę być Aurorem. Z opowiadań mojego taty wydaje się ciekawe i sama chcę spróbować swoich sił w tym zawodzie – teraz już nie było smutku, a prawdziwe szczęście.- Wiesz, że dałabym ci więcej lat?- zaśmiała się wesoło, bo faktycznie. Sahir w porównaniu z Kim wyglądał na starszego, ale to wygląd, który często może być pozorami dojrzałości, a blondynka nigdy nie kieruje się pierwszym wrażeniem dopóki nie dowie się prawdy.
Zaśmiała się cichutko. Tak, mogło się to wydawać jakby chciała być na siłę kimś innym, niż ludzie ją otaczający, ale nie o to jej chodziło.
- Nie, nie o to chodziło – zamachała dłońmi w geście zaprzeczenia.- Ja już tak mam, że robię coś odwrotnie innego, ale jeśli trzeba to potrafię się dostosować do sytuacji. To…- nie wiedziała jak miała mu to wytłumaczyć, więc się zaśmiała.- Jak widzę np. kogoś kto jest odrzucony przez innych to na przekór tym ludziom, podchodzę i zaczynam z tą osobą rozmawiać. To tylko przykład – spuściła głowę, bo za dużo już mówiła.
Co jeśli on znowu inaczej zrozumie jej słowa? Kim jest wbrew pozorom skomplikowana. Ona czasami sama siebie nie rozumie. Raz myśli tak, a za chwilę inaczej, bo dowiedziała się czegoś nowego i już to zmieniło jej poglądy. Dziewczyna jest niezwykle dziwna. Nawet wśród mugoli nikt nie mógł jej zrozumieć, oprócz trójki chłopaków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sahir Nailah
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Błonia    Pon Lis 03, 2014 8:13 pm

Sahir też tego nie chciał robić. W końcu, właśnie, każdy ma własne demony, z którymi musi się mierzyć, poza tym kiedy już kogoś lubisz, czy naprawdę chcesz, żeby smucił się z twojego powodu? Z drugiej strony ile można w sobie dusić? Jak wiele siły trzeba mieć, żeby wszystko mogło zostać pociągnięte, co uzbierane w worze naszych doświadczeń i ułożone na wózku, do którego zostaliśmy zaprzęgnięci. Nie mamy prawa na żadne zażalenia lub zwolnienia lekarskie, żeby zrobić sobie przerwę, jeśli zaś z nikim swym ciężarem, który naciska na nasz kręgosłup, się nie podzielimy, prędzej czy później zaczną nam strzelać stawy, kości będą coraz mniej wytrzymałe, zaczną się kruszyć? - prawdopodobnie. W końcu się załamiemy. Czy więc to możliwe, żeby Kim nie miała zamiaru ulec pod naporem grawitacji? Trudno było w niej dostrzec tą realną kruchość ciała, kiedy tak mocno i pięknie promieniała, aż chciało się na nią patrzeć i chciało się poddawać jej aurze, by prowadziła, a Ty... Zaś Sahir, miast się jej poddawać, owionął ją swoją, tą, która wydawała się eterycznie nieosiągalna, odbierając jej paranoiczny strach, w który sama się zaplątała na początku, odczuwają naturalną obawę przed drapieżnikiem - oszukał ją, jak oszukał wszystkich, oferując ten dziwny spokój i sprawiając, że do niego po prostu chciało się mówić, kiedy on zaś mówił niewiele, podsuwając tylko pod nos kolejne tematy, na które można się było wypowiadać.
- Twój tata jest aurorem? - Niby pytanie, na które odpowiedź była oczywista, tak się przynajmniej wydawało - ale przecież jej ojciec mógł po prostu pracować w ministerstwie, nic poza tym. Lub równie dobrze mógł już nie żyć. Zwłaszcza w tych czasach była to praca wielce niebezpieczna. - Nie wątpię, że masz wystarczającą odwagę... Lecz czy nie wolałabyś założyć rodzinę i żyć spokojnie, niż biegać za przestępcami i Czarnym Panem..? - To całe światło, które w sobie miała... Ona po prostu... Nie mogłaby zostać spaczona przez mrok dorosłości, kiedy już opuści te względnie bezpieczne mury - fascynowało cię to, w jakich pięknych, szklanych bańkach większość ludzi żyła - i mugoli i czarodziei, jak niektórzy dosłownie żyli w bajce, choć sami uważali, że bajki nie są realne... To smutne. I piękne zarazem. Dobrze, że są jeszcze ci, co potrafią szczęśliwie żyć.
- Rozumiem. - Odpowiedziałeś po prostu, dostając teraz o wiele klarowniejszy obraz tego, co Kim miała na myśli - spotkałeś się już z osobami, które potrafiły przeczyć same sobie, chociaż dla nich samych było to naturalne i wydawało się w jakiś sposób łączyć i choć trudno to było pojąć, to przecież nie było rzeczy niemożliwych, czyż nie? - Jeszcze nie jesteś aurorem, a już chronisz ludzi, co?

_________________



Szczerze mówiąc
Nie wiem jak Ty - mało ludziom wierzę.
"Żył żartem, pił serio" napisz mi na grobie
Szczerze mówiąc.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kyohei Takano
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Błonia    Pon Lis 03, 2014 8:40 pm

Chłopakowi dzisiaj tak naprawdę brakowało tylko jeszcze czarnej chmury nad głową z której powinny były walić gromy. Kyohei bardzo często miewał zmienne nastroje i tak naprawdę nigdy nie wiadomo dlaczego tak było. Chociaż powiedzmy sobie szczerze. Puchon tak naprawdę bardzo rzadko miewał dobry nastrój. Przeważnie był wrogo nastawiony do wszystkich. Cóż w sumie nie ma co się dziwić. Pomimo tego, że cały czas wspominał swoich przyjaciół, czuł do nich żal, że tak łatwo po prostu o nim zapomnieli. Przez ten cały czas nie dostał od nich ani jednego listu. Nikt nie pomyślał o nim. Po prostu został zapomniany przez wszystkich, a to wcale nie było miłe uczucie. Niby był, ale z drugiej strony nikt go nie znał i nie wiedział, że istnieje. W tej szkole wszyscy kojarzyli go raczej jako "ten chłopak któremu lepiej nie wchodzić w drogę". Domyślał się, że nikt tak naprawdę nie znał nawet jego imienia. No i oczywiście dzielnie udawał, że mu to kompletnie nie przeszkadza. Wiele osób pewnie zastanawiało się komu on chce udowodnić, że życie w samotności jest możliwe. Tak naprawdę on sam już dawno przestał wiedzieć. Może tylko sobie chciał pokazać, że jest na tyle silny aby żyć samotnie, a może po prostu miał dosyć ludzi.
Zdarzały się chwile kiedy leżał na łóżku, że zastanawiał się nad tym wszystkim. Najgorsze w tym wszystkim było to, że nie umiał znaleźć odpowiedzi, chociaż czuł, że jest gdzieś w zasięgu ręki, ale jak na złość on nie może jej pochwycić.
-Kurwa... uważaj trochę- Warknął kiedy poczuł jak otarł się o kogoś. Obrócił się i ujrzał jakiegoś chłopaka. Nie mógł sobie znaleźć lepszego miejsca na stanie, tylko akurat to przez które chciał przejść chłopak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kim Miracle
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Błonia    Pon Lis 03, 2014 8:59 pm

Kim najbardziej ciążyła świadomość, że musi okłamywać swoich przyjaciół, aby byli bezpieczni, aby nigdy nie dowiedzieli się o istnieniu czarodziejów. Tak było dla nich najlepiej, ale na samym początku nie mogła się z tym pogodzić. Nie odczuwała tego, gdy jeszcze nie chodziła do szkoły, ale jak już zaczął się rok szkolny wszystko się zmieniło. Musiała kłamać, kręcić i unikać tematu związanego z nauką. Z czasem wszystko się zmieniło i przyzwyczaiła się do tego. Zrozumiała, że tak jest najlepiej, mimo że Daniel jej tego nie ułatwiał. Ciągle prosił, aby wróciła do nich zasłaniając się tęsknotą Maxa, który był za bardzo nieśmiały, aby ją o to poprosić, ale ona wiedziała swoje. To Dan tęsknił i chciał, aby z nim została już na zawsze, ale ona nie mogła.
Pogodziła się, uspokoiła, zrozumiała swoje życie, wiedziała że to słuszne i w ten sposób może ich ochronić.
Kim, niestety tak łatwo się nie poddawała. Jeśli coś jej nie wychodziło ćwiczyła tak długo, aż się udało. To samo tyczy się jej radzenia ze swoimi problemami. Może to trwać nawet całe życie, ale ona postara się, aby rozwiązać ten problem.
- Tak – odpowiedziała z wesołym uśmiechem, ale zawsze bała się o swojego tatę, że kiedyś może dostać list z wiadomością, iż on nie żyje. Nigdy już jej nie przytuli, a tego by nie chciała. Może ma silny charakter, ale nie była pewna czy poradziłaby sobie z jego śmiercią, ale wiedziała, że poświęciłaby swoje, aby on przeżył.- Nie, jakoś mnie nie ciągnie do spokojnego życia, chcę aby to inni mieli spokojne życie. Nie chcę, aby na świecie panowała śmierć, a poza tym lubię adrenalinę – wyznała poważnie, chociaż przy ostatnich słowach się uśmiechnęła.- A ty co byś chciał robić w przyszłości?
Jeszcze szerzej się uśmiechnęła i spojrzała ciepło na Sahira.
- Tak, nie lubię niesprawiedliwości – nagle ktoś przechodził i potrącił Sahira.
Spojrzała na osobę, która tak niemiło się odezwała i od razu rozpoznała tego chłopaka.
- Spokojnie, Kyohei – uśmiechnęła się do niego przyjacielsko, bo to Kim.- Przecież to ty na niego wpadłeś – taki Niziołek wstał z ławki i zbliżył się trochę do chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sahir Nailah
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Błonia    Pon Lis 03, 2014 9:26 pm

Lecz to przecież przyjemne, kiedy wiemy, że są ludzie, którym na nas zależy i na których zależy nam - Sahir rozumiał to odczucie, konieczność kłamania tym, którzy byli bliżej. Przynajmniej an to wskazywały jego odczucia z przeszłości. On zrobił inaczej - nie okłamywał ciągle, po prostu się odciął i wszystko ucinał na "nie pytajcie" lub "to nie wasza sprawa". Najczęściej jednak na wszystko odpowiedzią była cisza. Wydawała się rozwiązywać wszystkie problemy, ta połowiczna ignorancja - większość ludzi, zwłaszcza dzieci, mieli to do siebie, że w końcu dawali sobie spokój i odpuszczali, bo ileż można próbować dotrzeć do kogoś, kto nas tylko odtrąca i nic nie daje w zamian? Tęsknota pozwalała niekiedy coś budować, wzmacniać więzi, lecz nie ukrywajmy, że były to minimalistyczne przypadki - zazwyczaj odległość zabijała wszystko, ucinając kontakty i zamazując wszelakie połączenia, jakie między danymi ludźmi istniały. Tak właśnie prezentował się świat z całą swoją gównianą sprawiedliwością, z którą musieliśmy jakoś walczyć i się jednocześnie do niej dopasowywać, by nie wypaść zupełnie z obiegu i nie skończyć na uboczu, jako żarło dla sępów, którym w głowach było tylko, jak rozszarpać nasze jeszcze żywe ciała - w tym momencie pojawiało się pytanie, gdzie jest moralność, na którą tak często się wszyscy powoływali?
Społeczeństwo było żałosne. Szkoda, że nie wszyscy zdawali sobie z tego sprawę, a ci, co zdawali, woleli te prawo i wiedzę wykorzystywać dla swojej korzyści.
- Bardzo szlachetne. - Tak, taka wydawała się właśnie Kim - szlachetna, ciepła, przyjazna, lecz nie ma przecież ludzi bez skaz, czyż nie? Ludzie często powierzchownie wydawali się zupełnie inni, niż byli w rzeczywistości, a trudno było uwierzyć, że Anioły takie, jak ona, mogły chodzić po ziemi i normalnie na niej żyć. Dlatego zaczynało się wtedy szukać haczyka, uparcie, dopóki jakiegoś się nie złapało. Nie musiał być duży, mógł byś ledwo wyczuwalny opuszkami palców, byle by... był. I dał nam dowód na realność tego, co nas otacza. Inaczej za łatwo było nam się zagubić w tym, gdzie niebo, a gdzie ziemia, po której przecież przykazano nam odgórnie stąpać.
- Kiedyś też chciałem zostać śmierciożercą, ale teraz... sam nie wiem... może otworzę hodowlę magicznych stworzeń... albo jakąś księgarnię... - Tak, takie proste, nic wielkiego, nic wielce ambitnego, mogłoby się wydawać - niektórzy chcieli być ministrem, inni marzyli o szefowskich posadach, jeszcze inni marzyli o pracy w aurorach. Nie wiedziałeś, czemu i kiedy straciłeś serce do tego, by zostać aurorem. Samo przyszło i jakoś poszło, nim zdążyłeś się dobrze zorientować, dlatego też na przykład zrezygnowałeś z eliksirów, których nigdy nie lubiłeś i nie potrafiłeś robić.
Uniosłeś automatycznie głowę na osobnika, który pojawił się na planie, poznając go jako ucznia z twojej klasy, który dość niedawno się zresztą przeniósł do Hogwartu i po prostu odsunąłeś się na bok i ściągnąłeś nieco brwi, słysząc przekleństwo w jego ustach i zwrócenie na to, byś uważał - ciekawe, no co, na to, że książę nadchodzi i należy mu ustąpić drogi?
- Daruj, to nie ja wpadłem na Ciebie. Sugerowałbym Tobie to samo. - Odpowiedziałeś spokojnym głosem, pozwalając, by krańce twoich warg drgnęły ku górze na drobne sekundy. - Dokładnie, bez nerwów. Wybacz, może rzeczywiście powinienem nie stać na ścieżce, nie spodziewałem się zamyślonych spacerowiczów.

_________________



Szczerze mówiąc
Nie wiem jak Ty - mało ludziom wierzę.
"Żył żartem, pił serio" napisz mi na grobie
Szczerze mówiąc.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kyohei Takano
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Błonia    Pon Lis 03, 2014 9:33 pm

No proszę trafiła się tutaj nam osoba która potrafiła odpyskować. Na usta chłopaka wszedł tylko ironiczny uśmieszek.
-Ja wiem na co powinienem uważać, ale jak widać niektóre osoby tutaj jeszcze tego się nie dowiedziały.- Mruknął i wsadził sobie spokojnie ręce do kieszeni. Jego głos brzmiał obrzydliwie obojętnie, zupełnie tak jak by gadał z nim od niechcenia, a może raczej chciał pokazać tym, że wszystko mu jedno w jakim kierunku pójdzie ta rozmowa.
Spojrzał kątem oka na dziewczynę, ale tak naprawdę kompletnie ją olał. Znała jego imię, ale on nie znał jej, przynajmniej nawet nie kojarzył. No tak pewnie aby znać któregoś z uczniów musiał by chodzić na zajęcia, a klasa lekcyjna to miejsce w którym naprawdę rzadko można spotkać chłopaka. No chyba, że ma już nóż na gardle i jakiś nauczyciel wytoczył najcięższy argumenty czyli "jesteś uczniem, a ja nauczycielem i za takie zachowanie możesz zostać wydalonym z tej szkoły". Co oczywiście nie oznaczało, że chłopak przychodził na zajęcia tylko dlatego, że przestraszył się takiej kary. Po prostu miał dosyć wysłuchiwania tego jakim to on jest ignorantem. Dla tak zwanego świętego spokoju wolał po prostu odpuścić, co oczywiście nie oznaczało, że opuścił pole bitwy.
-To następnym razem użyj tego co masz na karku- Mruknął i wbił swoje brązowe oczy w jego twarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kim Miracle
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Błonia    Pon Lis 03, 2014 11:08 pm

Kim nie potrafiła odciąć się od ludzi. Ona potrzebowała z kimś pogadać, pośmiać sie lub po milczeć. Wiedziała że robi dobrze Kim nie oczekiwała od ludzi czegoś w zamian. Dla niej liczyła się sama obecność innych. Mogła milczeć, słuchać i dawać rady. Jeśli ktoś nie chciał nie pytała. Była zdania, że jeśli będziesz chciał to powiesz.
Ona wiedziała jacy są ludzie. Wiedziała, że większość myśli tylko o sobie i to ona jest tym z nielicznych, którzy potrafią myśleć o innych.
- Dziękuję - powiedziała z uśmiechem.
Kim raczej nie była aniołem. Człowiek może mieć dobre serce, ale nie może być aniołem - to jest pewne. Nikt nie jest idealny.
- Brzmi ciekawie - zmruzyla lekko oczy.
Spojrzała na Kyo i Sahira usmiechajac sie niepewnie. Znała aż za dobrze takie sytuacje. Często sama wpadala w takie konflikty, co w Londynie kończyło sie bójką.
Nic nie powiedziała, gdy została zignorowana, ale uważnie ich obserwowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Błonia    

Powrót do góry Go down
 
Błonia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 17Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11 ... 17  Next
 Similar topics
-
» Gabinet prof. McGonagall
» Błonia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart :: Tereny zamkowe :: Blonia -