Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Błonia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 15, 16, 17  Next
AutorWiadomość
Mistrz Labiryntu
avatar


avatar

PisanieTemat: Błonia    Pon Wrz 02, 2013 2:33 pm

First topic message reminder :

Czyli po prostu wielkie, zielone tereny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Błonia    Pon Paź 24, 2016 11:03 pm

The member 'Lily Evans' has done the following action : Rzuć kością


'Nauka Teleportacji' :

Result :

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline Rockers
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Błonia    Sob Paź 29, 2016 1:04 pm

Miała spróbować ponownie? Nie było problemu najmniejszego, przecież to nie powinno być nic trudnego. Dobre słowo. Powinno. Pierwsza próba nie poszła jej najlepiej, liczyła więc, że może druga jej wyjdzie, nawet skupiła się na tych trzech przeklętych zasadach wałkowanych przez nauczyciela. Jednak, gdy przyszło, co do czego... nie wyszło jej. Znowu. Caroline zacisnęła mocno szczęki, biorąc głęboki wdech i wydech, wdech i wydech. Blada dłoń dziewczyny musnęła jej włosy, kiedy starała się uspokoić i nie dać upustu swojemu rozgoryczeniu. Może będzie jeszcze kolejna próba? Może. Wtedy mogłaby powiedzieć, że do trzech razy sztuka.

_________________


Ostatnio zmieniony przez Caroline Rockers dnia Sob Paź 29, 2016 1:09 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Błonia    Sob Paź 29, 2016 1:04 pm

The member 'Caroline Rockers' has done the following action : Rzuć kością


'Nauka Teleportacji' :

Result :

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liv Mendez
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Błonia    Wto Lis 01, 2016 12:39 am

Nie wyszło jej. No cóż… Nie spodziewała się, że od razu jej się uda. A szczególnie, że biegła tutaj na złamanie karku i nie było w ogóle skupiona. Rozejrzała się jak idzie innym uczestnikom kursu. Chyba jedynie Lily się udało. Uśmiechnęła się do dziewczyny. Jeżeli ona to zrobiło, to oznacza, że nie jest to niewykonalne, tylko panna Mendez musi więcej ćwiczyć. Liv spojrzała na wyznaczony okrąg. Skupiła się tylko i wyłącznie na nim. Cel. Wiedziała co chce zrobić. Wiedziała jak. Dokładnie tak jak uczyli się na zajęciach. Dokładnie tak jak tłumaczył im instruktor. Wola. Zacisnęła piąstki, tak, że kosteczki jej pobielały. Spróbowała wyłączyć się od otaczającego ją świata. Oczyścić umysł. Być w stu procentach skupiona na zadaniu. Namysł. Parę głębszych oddechów. ‘Potrafisz to zrobić , Mendez. ‘
A jednak... Nie potrafiła. Ale jak to mówią: trening czyni mistrza.


Ostatnio zmieniony przez Liv Mendez dnia Wto Lis 01, 2016 12:40 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Błonia    Wto Lis 01, 2016 12:39 am

The member 'Liv Mendez' has done the following action : Rzuć kością


'Nauka Teleportacji' :

Result :

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline Rockers
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Błonia    Wto Lis 29, 2016 3:16 pm

Kolejna próba i kolejny raz nic z tego. C. powoli zaczynała mieć wrażenie, że ktoś się na nią uwziął i zaczarował teren tak by nie mogła się teleportować. Zacisnęła dłonie w pięści, czując rosnącą irytację i wściekłość, po czym wzięła serię wdechów i wydechów z zamiarem uspokojenia wzburzonego ciała. Nie wiedziała czy jeszcze będą mogli próbować czy też już nie, co prawda prowadzący nic nie mówił, ale cholera go wie. Wyprostowała się, próbując rozluźnić i przemyśleć swój kolejny, ewentualny ruch.

_________________


Ostatnio zmieniony przez Caroline Rockers dnia Pon Gru 05, 2016 7:56 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Błonia    Wto Lis 29, 2016 3:16 pm

The member 'Caroline Rockers' has done the following action : Rzuć kością


'Nauka Teleportacji' :

Result :

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Błonia    Pią Lut 24, 2017 8:20 pm

Trochę instruktor pokomentował i pozrzędził jak zawsze, lamentując z powodu tak wątpliwych umiejętności, co niektórych. I pomyśleć, że mieli już w lipcu mieć zaliczenie kursu! Jak to było możliwe, jak. Jeśli ktokolwiek z nich to zaliczy to będzie prawdziwe święto jaskrawych kociołków.
- Stop, na dzisiaj koniec. Nasze następne spotkanie odbędzie się po zakończeniu roku szkolnym. Będzie to absolutnie ostatnie spotkanie przed zaliczeniem. Mam nadzieję, że wszyscy się dobrze na to przygotujecie - mruknął dość niechętnie, po czym odwrócił się na pięcie by ruszyć do zamku. Nie patrzył się na nich, przecież byli już "dorośli" i odpowiedzialni za siebie.
Kpina. Gdyby to babunia Frail widziała.


// Kończę za Alice, bo ciężkie życie.

[z/t dla wszystkich]

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Giotto Nero
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Błonia    Nie Mar 05, 2017 2:53 am

Kilka dni pozostało do balu, Hogwart był oblegany przez masę uczniów, żadnych zajęć nie było, zatem był to odpowiedni czas na jakiś trening, zwłaszcza na ten, który tak długo odkładał. Już kilkanaście dni temu zaczął zgłębiać tajniki czarnej magii - zaczęło się to wszystko przypadkiem, od znalezienia starej księgi pośród sterty podręczników potrzebnych do nauki niewerbalnych zaklęć, gdy jednak Nero zaczął się w nią zagłębiać, doszedł do rozdziałów przeznaczonych czarnej magii oraz opisie niektórych, mało zaawansowanych zaklęć, które jednak mogą wyrządzić komuś ogromną krzywdę. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że Lilianna ostatnio przyłapała go na czytaniu tej księgi, postanowił uspokoić sytuację na kilka dni i nie kusił losu - pismo odłożył na miejsce, a trening przełożył na wygodny dzień, taki jak dzisiaj.
Koło południa znalazł się na błoniach i powędrował tam, gdzie zwykle nikt nie chodzi, w samo centrum pięknego lasu. Miał przy sobie wyłącznie swoją różdżkę oraz odpowiednią formę, bowiem był wypoczęty i nie przejmował się aktualnie niczym. Liczyło się dla niego teraz tylko i wyłącznie to, by opanować czarnomagiczne zaklęcie i przy okazji zacząć zgłębiać tajniki cięższych technik, które z pewnością przydadzą mu się podczas podróży.
Było tak gorąco, że szatę zostawił w dormitorium, a na błoniach pojawił się wyłącznie w białej koszuli i długich, acz cienkich spodniach, które były dostatecznie przewiewne, by nie pocił się w tym ukropie. Odpiął nawet dwa guziki oraz podwinął rękawy koszuli, by mieć jak najwygodniejszy strój do treningu.
Nero stanął naprzeciw małego, nieco obumarłego drzewa, które wydawało się być idealną "ofiarą" dla zaklęcia polegającego na uwolnieniu z różdżki żrącego kwasu. Wyciągnął różdżkę i stanął w pozycji bojowej, z prawą ręką wysuniętą do przodu. Przypomniał sobie inkantację oraz odpowiednie ruchy, jakie trzeba wykonać, by czarnomagiczny czar zadziałał. Świadom swoich możliwości i tego, że potrafi tworzyć zaklęcia bez komend głosowych, machnął różdżką chcąc już za pierwszym razem poprawnie wykonać całą sekwencję.
Chwilę stał tak i nic się po prostu nie wydarzyło. Powtórzył zatem ruch kilkukrotnie, co nie przyniosło żadnego efektu. Jego frustracja narastała, gdyż dotychczas nie spotkał takiego "oporu" żadnego zaklęcia i po kilku pierwszych próbach zazwyczaj udawało mu się wykonać czar w pełni. Teraz jego ruchy nie przynosiły żadnego efektu, a na jego twarzy pojawił się gniew. To było coś czego nie znosił - świadom swojego potencjału i umiejętności, nie przyjmował do wiadomości, że zaklęcie może się nie udać.
W końcu nieco rozgniewanym i głośniejszym tonem, wypowiedział inkantację na głos:
- Accidum! - rzucił w stronę drzewka, wykonując wymagany ruch różdżką. Z jej drewnianego końca wyleciał mały strumień żółtozielonej cieczy, która była prowizorycznym kwasem. W kontakcie z korą drzewa powstała reakcja, która zaczęła zżerać drewno od zewnątrz. Trwało to dosłownie kilka chwil, po czym kwas wyparował, zostawiając nieznacznie poranione drzewo.
Nero westchnął lekko, opanowując się w chwili, gdy dostrzegł pierwsze efekty swojego treningu. Wiedział jednak, że to nie jest odpowiedni poziom tego zaklęcia - powinno być one silniejsze, dłuższe i większe. Dowiedział się jednak, że jako taki czarnomagiczny potencjał ma, dlatego teraz powinno być już tylko lepiej.
Przez swoje zaaferowanie całym treningiem nie zwracał uwagi na to co się dzieje wokół niego, aczkolwiek nie sądził, by ktokolwiek śledził go, bądź przechadzał się akurat po okolicy. To była jedna z jego samotni i na dobrą sprawę rzadko kogo tu spotykał, stąd też traktował to jako bezpieczne miejsce na trening.


Ostatnio zmieniony przez Giotto Nero dnia Nie Mar 05, 2017 2:57 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Błonia    Nie Mar 05, 2017 2:53 am

The member 'Giotto Nero' has done the following action : Rzuć kością


'Lekcja' :

Result :

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charlotte Macmillan
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Błonia    Nie Mar 05, 2017 7:32 pm

Chociaż mogłoby się wydawać, że Charlotte jest oazą spokoju, która zawsze się cieszy, nigdy nie denerwuje, to rzeczywistość była inna i na kilka dni przed balem wręcz umierała ze stresu jak to wszystko będzie wyglądało. Czy się nie ośmieszy? Czy jej suknia na pewno prezentuje się na niej tak dobrze jak dziewczyny z dormitorium przekonują? Czy Giotto nie rozmyśli się na chwilę przed wyjściem i nie skończy się tym, że Gryfonka zostanie największą porzuconą tego dnia? Tak wiele stresu, tak wiele pytań, a tak mało odpowiedzi, że nie potrafiła znieść napięcia, które w niej narastało. Z tego wszystkiego rano postanowiła wyjść pobiegać aby chociaż trochę odreagować, a gdy po powrocie, prysznicu i zjedzeniu śniadania wciąż czuła ciśnienie roznoszące jej klatkę piersiową, postanowiła udać się na spacer na błonia. Pogoda wręcz zachęcała do opuszczenia murów zamku, dlatego też ubrana w koszulę i plisowaną spódnicę przemierzała zielone tereny szkoły, czasem zbyt blisko podchodząc do Zakazanego Lasu. I wiedziała, że robi źle i nie powinna kręcić się w jego obrzeżach, a jednak jakiś dziwny sentyment i wspominania szlabanów pchały ją tam.
Nie tylko jednak w tamte miejsce coś ją pchało. Kiedy wciąż nie dostrzegała żadnych magicznych stworzeń między konarami ponurego lasu postanowiła całkiem zmienić kierunek swojego spaceru, wybrać się bardziej na błonia, w kierunku lasu, do którego wstęp nie był zakazany, a przyjemny, chłodny wiatr unosił raz za razem różne pyłki i poruszał koronami drzew tworząc muzykę, której nastolatka uwielbiała słuchać.
Między drzewa zagłębiała się coraz bardziej zasłuchana wyłącznie w ptaki i szum liści, i nawet nie spodziewała się tego, co pojawiło się przed jej oczami gdy dotarła do polany w centrum lasu. Widok Giotto sprawił, że chciała od razu do niego podejść i się przywitać, zapytać co tutaj porabia, zaśmiać się, że chyba ma radar go namierzający gdyż gdzie by się nie schował to jest w stanie go odnaleźć wcale nie szukając, ale jego postawa i wyciągnięta różdżka sprawiły, że zatrzymała się i ukryta za jednym z drzew obserwowała go uważnie.
Coraz mniej jej się to wszystko podobało, a już w ogóle przestało gdy usłyszała formułę zaklęcia i dostrzegła kwas wyżerający bezbronne drzewko. Drzewko zaatakowane przez Nero zdecydowanie czymś, co nie zaliczało się do zaklęć, których uczono w szkole. I to sprawiło, że dłużej nie potrafiła stać bezczynnie, przerażona odkryciem którego dokonała.
- Na brodę Merlina, czy ty właśnie okaleczyłeś to biedne drzewo?! Czy ty rzuciłeś w nie czymś... Złym?! Czymś groźnym?! Skąd znasz to zaklęcie?! - ruszyła w jego kierunku całkowicie zaszokowana i tak zła, jak chyba jeszcze nigdy nie była. Tak zła, że nawet nie zorientowała się kiedy uderzyła go w klatkę piersiową, najpierw raz, potem drugi i trzeci, nawet nie będąc w stanie spojrzeć mu w twarz. Czuła jak jej policzki płoną od emocji, które zdecydowanie nie należały do tych pozytywnych, towarzyszących Charlotte na co dzień.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Giotto Nero
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Błonia    Nie Mar 05, 2017 8:18 pm

Giotto nigdy nie przewidziałby, że ktokolwiek nakryje go na trenowaniu czarnomagicznych zaklęć. Sytuację z Lilianną w bibliotece potraktował jako zwykły przypadek, który nigdy więcej się nie powtórzy, mało tego, wtedy zmarginalizował sprawę, bo dotyczyła ona wyłącznie czytania przez niego tych zakazanych treści, które w teorii nie są aż tak niebezpieczne, jak w praktyce. Najwidoczniej zachował zbyt mało ostrożności i był zbyt naiwny twierdząc, że wszystko to czego się dzisiaj uczy, pozostanie wyłącznie do wglądu Enzo, przed którym nie miał praktycznie żadnych tajemnic.
Sytuacja, w której się znalazł nie była komfortowa, ewidentnie, bowiem gdy tylko usłyszał znany sobie głos niedaleko za swoimi plecami, odetchnął lekko i na początku nie chciał się nawet odwracać, traktując to jak swoiste przesłyszenie się. Od pewnego czasu prawie ciągle myślał o Charlotte, dlatego z początku traktował to tylko i wyłącznie jak wymysł wyobraźni, dopiero gdy usłyszał za sobą kroki, zrozumiał jak w beznadziejnym położeniu się znajduje. Nakryła go i to w dodatku na praktykowaniu czarnej magii, w szkole.
Obrócił się po chwili i natychmiast otrzymał kilka ciosów w klatkę piersiową, kiedy jednocześnie w jego uszach odbijały się jej słowa. Przeczekał to wszystko jednak ze spokojem i gdy już nadarzyła się okazja, odezwał się w końcu, choć wiedział, że zaraz może się wydarzyć coś mocno niechcianego ani przez niego, ani tym bardziej przez nią. Dawno nie widział jej tak rozgniewanej.
- Sama sobie odpowiedziałaś na wszystkie pytania. - rzekł nieco prowokująco, bowiem w tym przypadku ukazywała się jego dość nieprzyjemna natura. - Jeśli to wszystko, to nie przeszkadzaj mi i idź stąd. - dodał po chwili, ewidentnie nie ciesząc się z jej obecności tutaj.
Dotychczas praktykowanie czarnej magii zostawiał dla siebie, nie chciał by ktokolwiek się o tym dowiedział, zwłaszcza Macmillan. Znał jej poglądy i wiedział, że jest przeciwna złu i wszelkim jego odmianom, na przykład w postaci takich zaklęć, które mogą wyrządzić komuś mnóstwo krzywdy.
Chłopak obrócił się w ciszy i podszedł kilka kroków do przodu, obserwując lekko przeżarte kwasem drzewko. Chwilę się zastanawiał, po czym odsunął się i raz jeszcze wyciągnął różdżkę, tym razem jednak wypowiadając zaklęcie Accidum wyłącznie w głowie.
Po machnięciu nią, nic się nie wydarzyło, zatem Giotto postanowił przeczekać jeszcze chwilę, by spróbować za kilkanaście sekund raz jeszcze. Miał cichą nadzieję, że brunetka się go posłuchała i sobie poszła. Nie zdawał sobie nawet sprawy z tego, jak bardzo jest poważne to, na czym go nakryła i jak bardzo ją zranił w tym momencie. No ale cóż, ideałów nie ma i choćby prawił jej miłe i czułe słówka, gdy siedzą sami, to i tak zrobi to co musi, chce, bądź czego potrzebuje w danej chwili. A trening czarnej magii był mu potrzebny, w końcu skoro miał walczyć z czarnoksiężnikami, to powinna być to równa walka.


Ostatnio zmieniony przez Giotto Nero dnia Nie Mar 05, 2017 8:19 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Błonia    Nie Mar 05, 2017 8:18 pm

The member 'Giotto Nero' has done the following action : Rzuć kością


'Lekcja' :

Result :

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charlotte Macmillan
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Błonia    Nie Mar 05, 2017 8:59 pm

Stwierdzenie, że gotowała się od tego wszystkiego było sporym niedopowiedzeniem. Bo gotować to ona się mogła jak zobaczyła co Giotto robi, ale usłyszeć te wszystkie słowa od niego... To naprawdę było niczym cios poniżej pasa, tak idealnie wycelowany cios, który miał zadać jej jak najwięcej bólu i zadał. Trafił w najczulszy punkt sprawiając, że nastolatka skuliła się na chwilę i potrzebowała momentu aby nabrać powietrza w płuca, aby chociaż trochę się uspokoić, ogarnąć. I może by nawet przekonała samą siebie aby nie robić aż tak wielkiego dramatu z tego wszystkiego, ale widząc, że on nie przestaje coś w niej pękło. Coś, co nasycało się jeszcze bardziej jego słowami o tym, że ma sobie iść.
Przesadził. I miał się zaraz o tym przekonać.
Podeszła do jego stojącej tyłem postaci i złapała go szybko za ramię, odwracając w swoim kierunku po czym uderzyła go z otwartej dłoni, z całej siły, prosto w policzek, a odgłos jej skóry stykającej się z jego twarzą dał tak głośne echo, że była pewna, że połowa lasu usłyszała plaśnięcie.
- Jak śmiesz mówić mi żebym sobie szła i ci nie przeszkadzała? Jak śmiesz mnie tak traktować! - krzyknęła na niego, nawet nie kontrolując swojego głosu i nawet nie zwracając uwagi na to, że dłoń piecze ją niczym wsadzona w ogień. Nie było to teraz ważne, gdy patrzyła na niego z niemalże furią wypisaną na twarzy.
- Tym zajmujesz się kiedy znikasz ze szkoły? Bawisz się w czarną magię? - pytała, chociaż były to pytania retoryczne. Ona doskonale poznała dzisiaj odpowiedź na wszystko to, czego się domyślała, a obraz Giotto, który posiadała w głowie bardzo mocno się zachwiał. - Cudownie, po prostu świetnie! Chcesz się bawić to proszę bardzo, ale włącz resztki myślenia i może nie rób tego na terenie szkoły, kiedy może cię przyłapać ktoś, kto nie będzie miał oporów przed doniesieniem na ciebie? Nie spodziewałam się, że jesteś tak nieodpowiedzialny Giotto! I jeżeli do wszystkiego podchodzisz z taką dozą ostrożności jak do ukrycia swojej zabawy z czarną magią to nie dziwię się, że prosiłeś mnie abym cię nigdy nie szukała. Bo bardzo szybko nie będzie już kogo szukać! - zaraz po tym gdy wykrzyczała to wszystko zrobiła nawrót na pięcie i odeszła od niego parę kroków, łapiąc się za głowę jakby to miało jakkolwiek pomóc jej poukładać myśli.
Była głupia, wiedziała o tym. Bo zamiast opieprzyć go za sam fakt praktykowania czarnej magii ona i tak skupiła się na tym, że Giotto naraża siebie. Było to niedorzeczne i zdawała sobie z tego sprawę, a jednak gdy otwierała usta i zaczynała krzyczeć nie potrafiła skierować swojej złości na to po której powinna przepływać.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Giotto Nero
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Błonia    Nie Mar 05, 2017 9:35 pm

Giotto z pewnością nie przebierał w słowach, a przy tym nie przejmował się, jak bardzo w tym momencie może ranić Charlotte. Teraz dziewczyna miała przed sobą najgorszą wersję Ślizgona - beznamiętnego, aroganckiego i skrytego samotnika, który za nic ma cierpienie kogokolwiek, a także fakt, że robi niebezpieczne rzeczy w tym momencie. Teraz nic do niego nie docierało, ale z pewnością za jakiś czas, gdy będzie myślał o tej sytuacji, pojawi się jakiś niesmak względem swojej postawy, która w tym momencie pozostawiała wiele do życzenia.
To co się jednak wydarzyło, nawet jego zaskoczyło. Mógł się spodziewać tego, że Macmillan nie odejdzie, ale jednak ciosu otwartą dłonią w twarz nie mógł przewidzieć. Do dzisiaj bowiem nigdy nie podniosłą na niego ręki, ani nawet nie była tak rozgniewana. Gdy poczuł dość bolesne styknięcie policzka z jej dłonią, obrócił nieznacznie głowę w bok, bowiem cios wywarł na niego właśnie taki ruch.  Jego źrenice nieco się poszerzyły i przez moment nie mógł wydusić z siebie słowa, ani nawet obrócić głowy w jej stronę. W momencie uderzenia stracił całą odwagę, jaką do tej pory posiadał.
Słuchał jej uważnie, choć dziewczyna wyciągała kolejne, błędne wnioski. Nie miał jednak zamiaru wyprowadzać jej z błędu, bowiem przerwanie jej w którejkolwiek chwili wiązało się ze wznowieniem krytyki i opieprzu, którego dalszej części wolał już uniknąć. Między wierszami jednak doszukał się pewnego przekazu, który wywołał w nim uczucie wstydu i pewnego rodzaju złości. Był wściekły na siebie nie tylko, że dał się nakryć, ale głównie na to, że doprowadził ją swoim zachowaniem do takiego stanu.
Przekręcił głowę z powrotem i patrzył jak oddala się od niego na kilka metrów. Gdy już zrozumiał, że więcej nie ma mu nic do powiedzenia na chwilę obecną, postanowił coś dopowiedzieć.
- Nie wracam za rok do Hogwartu, więc nie obchodzi mnie to, czy ktoś na mnie doniesie. - zaczął, krzyżując ręce na klatce piersiowej, obrócił się jednak na pięcie i stał już plecami do niej, patrząc w podłogę. - I masz rację, nie powinienem Cię tak traktować. Nie chciałem, żebyś to zobaczyła, ale stało się. Jeśli połączysz fakty i słuchałaś mnie uważnie, to zapewne wiesz już po co mi to wszystko i co zamierzam zrobić. Nie mam Ci nic więcej do powiedzenia. - dodał chłodnym tonem i odszedł, nie oglądając się nawet za siebie. Stanął naprzeciw drzewka, na którym wcześniej trenował zaklęcie i po raz kolejny uniósł różdżkę, chcąc kontynuować swoje zajęcie. To, że doszło między nimi do scysji, w żaden sposób nie zniechęciło go do dalszego treningu, miał nadzieję, że dostatecznie dużo wyrobiła sobie o nim negatywnego zdania, że po prostu zostawi go i pójdzie odreagować gdzie indziej. Jemu nie przetłumaczy, był uparty.
Machnął nią po raz kolejny dzisiejszego dnia, chcąc by z jego różdżki wydobył się żrący kwas.
Zaklęcie po raz kolejny udało się, jednakże dalej nie było tak silne, jak Nero chciałby, by było. Nie pojawiła się jednak żadna satysfakcja, bowiem cały czas miał w głowie kłótnie z Gryfonką. Niemniej jednak drzewko zostało poranione jeszcze bardziej, a sam Giotto był już bliżej, niż dalej.

(2/5 trafy już zaliczone)


Ostatnio zmieniony przez Giotto Nero dnia Nie Mar 05, 2017 9:37 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Błonia    

Powrót do góry Go down
 
Błonia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 16 z 17Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 15, 16, 17  Next
 Similar topics
-
» Gabinet prof. McGonagall
» Błonia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart [schowany na czas wakacji] :: Tereny zamkowe :: Blonia -