Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Gilderoy Lockhart [uczeń]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gilderoy Lockhart
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Gilderoy Lockhart [uczeń]   Pią Lip 17, 2015 3:08 am



Gilderoy Lockhart


Data urodzenia:
26 stycznia 1961

Czystość krwi:
półkrwi

Dom w Hogwarcie:
Ravenclaw

Różdżka:
wiśnia, włókno ze smoczego serca, 9 cali

Widok z Ain Eingarp:
Oj tak, o ile ubóstwiam wszystkie lustra, no bo w końcu w każdym wyglądam równie idealnie, to to jedno jest zdecydowanie moim ulubionym. Oczywiście, że powiem wam, co tam widzę.
Ja. Oczywiście, że ja, no bo któż by inny. W jednej ręce trzymam Kamień Filozoficzny. Oczywiście, że to ja jestem jego twórcą. Zdradzę wam w sekrecie, że obecnie jestem już w trakcie tworzenia receptury, a nawet prawie ją ukończyłem. Niestety, to ścisła tajemnica, więc nie poznacie szczegółów. No ale, idźmy dalej. W drugiej ręce trzymam puchar zdobyty na Mistrzostwach Świata w Qudditchu. Jestem kapitanem drużyny, a puchar jest zdobyty oczywiście dzięki mnie. Że co? Że ja przecież nie umiem grać w Quidditcha? Pff, nic bardziej mylnego. Fakt, nie gram w szkolnej drużynie, ale mam ku temu powód. Otóż, jestem zbyt dobry. Gdyby dopuszczono mnie do gry, mój dom zwyciężałby co roku i całe zawody nie miałby sensu. A przecież wiecie, jak bardzo cenię sobie uczciwość, a wystawienie mnie w meczu byłoby po prostu zbyt nieuczciwe w stosunku do przeciwników. No i nie chciałbym nikogo pozbawiać zabawy. No dobra, wróćmy do lustra. Jestem odznaczony Orderem Merlina I Klasy, no ale to tak oczywiste, ze nawet nie musiałem o tym wspominać. Prawdę powiedziawszy, jedynym powodem, dla którego jeszcze nie mam tego orderu jest fakt, że jestem po prostu niepełnoletni. Wyobrażacie sobie ten szum wokół odznaczonego szesnastolatka? Cóż, Ministerstwo wspaniałomyślnie nie chce mnie na to narażać. No ale, co dalej? Zgadniecie? Tak! Jestem Ministrem Magii. Najmłodszym w historii oczywiście. No i, rzecz jasna -wszyscy mnie uwielbiają. Ale to przecież nic nowego. Ah, cudowny obrazek, czyż nie? I wiecie co? Idę o zakład, że dam radę to wszystko osiągnąć jeszcze przed ukończeniem Hogwartu.
Jesteście w stanie sobie to wszystko wyobrazić? Oh, z pewnością, przecież to jedyna słuszna wizja mojej przyszłości. Ale jeśli jednak z jakiegoś powodu ten obraz nie chce się pojawić w waszej głowie - nie martwcie się, nic nie stracicie. W końcu to przecież tylko kwestia czasu i wszyscy będziecie mogli mnie takiego oglądać.

Podsumowanie dotychczasowej nauki w Hogwarcie:
Tu właściwie nie muszę się rozpisywać. Oczywiście, że jestem najlepszy! Ba, śmiało mogę stwierdzić, że jestem wręcz obdarzony ponadprzeciętną inteligencją i umiejętnościami. I mam ponadprzeciętną wiedzę. Z resztą, wszystko co robię, jest ponadprzeciętne. Że niby wcale tak nie jest? Kochani, ależ wy jesteście naiwni. Przecież to tak samo jak z Quidditchem – chcę, żeby inni też mieli szansę zabłysnąć chociaż tutaj, w szkole. Mnie w końcu czeka świetlana przyszłość, ale niektórzy nie będą mieli tyle szczęścia. Więc niech znają moje dobre serce.
O ile cała KP jest pisana z punktu widzenia postaci i oczywiste jest, że praktycznie wszystkie ujęte w niej osiągnięcia i umiejętności są tylko wymysłami i przechwałkami Gilderoy’a, to ten punkt wymaga jednak komentarza. Oczywiście, że nie jest on najlepszy we wszystkim, ale to nie mienia faktu, że w rzeczywistości naprawdę jest dobrym uczniem. Ale po prostu dobrym, a nie superhipermegaponadprzecietnym. Najlepiej idą mu zdecydowanie Zaklęcia, całkiem nieźle radzi sobie też z Transmutacją. Największe problemy sprawiają mu chyba Eliksiry, a kompletnie nie radził sobie z Opieką Nad Magicznymi Stworzeniami, jednak z tego przedmiotu zrezygnował po zdaniu SUMów. Z pozostałymi, jak już wspomniałem, radzi sobie całkiem dobrze. Oceny nie są jednak dla niego najważniejsze, woli skupiać się na swojej „popularności”.

Przykładowy Post:
Oh, mam coś o sobie opowiedzieć? Bardzo chętnie! Zacznijmy więc od początku.
Przyszedłem na świat 26 stycznia 1961 roku. O 21:47. W czwartek. Był to piękny, zimowy wieczór, układ gwiazd na niebie sugerował, że tego dnia mia… Co? Nie aż tak dokładnie? Cóż, jestem przekonany, że wszystkich by to zainteresowało, no ale dobrze. Gdyby jednak ktoś chciał wiedzieć więcej, nie martwcie się, będziecie mieli okazję. Obiecuję, że niedługo na rynku pojawi się moja biografia, która zaspokoi ciekawość wszystkich moich fanów.
No ale, wracając do tematu, od czego by tu w takim razie zacząć? Ciężko w końcu wybrać najważniejsze momenty życia, kiedy jest ono tak ciekawe jak moje. Ale spróbujmy.
Od zawsze byłem wyjątkowy. Miałem dwie starsze siostry, jednak z całego rodzeństwa tylko ja odziedziczyłem magiczne zdolności po mamie. A to musi coś oznaczać, nie? Oczywiście, że tak, z resztą, moi rodzice też tak uważali.
Przyznam, że kiedy trafiłem do Hogwartu i okazało się, że ludzie nie rozpoznają, kim jestem, byłem trochę zaskoczony. No bo jak to? Chociaż wiecie, teraz tak sobie myślę, że większość z nich mogła po prostu udawać, żeby nie wprawiać mnie w zakłopotanie. Jakie to miłe z ich strony, prawda?
Musiałem więc pokazać im, że nie muszą się tego obawiać, no bo nie ukrywajmy, jestem skromy, ale jeśli ludzie chcą mnie podziwiać – nie mogę im tego utrudniać. Dlatego pewnego dnia udało mi się wywiesić nad boiskiem do Quidditcha swoje zdjęcie, oczywiście podpisane i w odpowiednio dużym formacie, żeby ludziom uświadomić, że Gilderoy Lockhart to właśnie ja! Nie pytajcie jak to zrobiłem, ale w każdym razie – odniosło pożądany skutek. I z całą pewnością mogę stwierdzić, że ci, którzy wciąż udawali, że mnie nie rozpoznają po tym wyczynie, lub co gorsza, udawali, że nie pamiętają samego zdarzenia – robili to po prostu z zazdrości. Ah, ta ludzka zawiść.
Tak, tak, jak każda sława, ja też mam ludzi, którzy bez powodów mnie obrażają. Oczywiście, że wszystko co mówią, wynika z zazdrości. Nie wyobrażacie sobie, co zdarzało mi się usłyszeć. Że jestem dziwakiem, ciągle się ośmieszam, mam przerośnięte ego, wcale nie jestem lubiany i, najgorsze, że jestem brzydki. Ja! Brzydki! Czy kogoś, kto ma idealna sylwetkę, lśniące, perfekcyjnie ułożone blond włosy i urzekająco niebieskie oczy, można nazwać brzydkim? Absurd. No ale, sami widzicie, co zazdrość robi z ludźmi.
Mimo wszystko, mam też oczywiście wielu fanów. Wyobraźcie sobie, na walentynki dostałem aż 800 kartek! Dacie wiarę? Oh, oczywiście, że tak, w końcu mówimy o mnie. Ale 800! To duża liczba, nie? Wyobraźcie sobie to zamieszanie w Wielkiej Sali, kiedy wleciało do niej tyle sów. Co? Ile z tych kartek sam sobie wysłałem? No wiecie! A z resztą, w końcu ja siebie też kocham, więc nawet, gdybym wysłał wszystkie, to co z tego? Nie ważne od kogo, ważne dla kogo, nie? Ale żeby nie było, to tylko taki przykład, że gdyby ktoś wysłał sam sobie kartkę, to nie byłoby w tym nic złego. Ja swoje dostałem od fanów oczywiście.
Co? Dlaczego wywiad w ostatniej gazetce nie był ze mną, skoro jestem taki popularny? Oh, zdradzę wam, miał być ze mną. Ba, nie zdajecie sobie sprawy z tego, jak bardzo byłem o to proszony! No ale, niestety, miałem pewne zobowiązania, o których nie mogę teraz mówić, które jednak mi to uniemożliwiły. Ale zamiast mnie wzięli Sahira Nailaha. Bardzo dobry wybór. Czy go znam? Znam. Oczywiście, że znam.  Śpimy w końcu w jednym dormitorium. Ba, szczerze, to mogę nawet powiedzieć, że się przyjaźnimy. Serio. Jesteśmy jak krukońska wersja Huncwotów. Tylko wiecie, on jest z tych raczej nieśmiałych. Więc trzeba uszanować, że nie chce się tak obnosić z tym, moja popularność go trochę przytłacza. Ej, wcale nie mówię tego tylko dlatego, że ostatnio jest o nim głośno, przecież ktoś taki jak ja nie potrzebuje dodatkowego rozgłosu. A poza tym – znani ludzie powinni trzymać się razem.
O właśnie, a propos wspomnianych wcześniej Huncwotów, w końcu oni też są znani. Wiecie co James Potter mi kiedyś powiedział? Tak, ten James, jego też oczywiście znam. Powiedział mi, że żałuje, że nie trafiłem do Gryffindoru, bo wtedy byłbym jednym z nich. Ba, byłbym liderem. Tak, najważniejszym ze wszystkich Huncwotów. I wcale tego nie wymyśliłem! No, ale niestety, Tiara  zdecydowała inaczej, widać mój genialny umysł nie mógł marnować się wśród Gryfonów.
Jak to? Już wystarczy? Hmm, do dobra… Racja, przecież muszę zostawić coś do swojej biografii, nie mogę teraz zdradzić wszystkich szczegółów. Więc, nie martwcie się kochani, niedługo będziecie mogli przeczytać więcej!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline Rockers
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Gilderoy Lockhart [uczeń]   Pią Lip 17, 2015 3:44 am


Różowo i strasznie! A tak ogólnie pisane z perspektywy postaci i bardzo fajnie, jako że to Gilderoy, to już zupełnie pasuje! I łap 10 fasolek, bo mało która KP mnie tak rozwaliła!
Akcept!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Gilderoy Lockhart [uczeń]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Gilderoy Lockhart [uczeń]
» Nie drażnij śpiącego smoka! A na pewno go nie podrywaj..
» [uczeń] Sahir Nailah
» WZÓR KARTY POSTACI I WSKAZÓWKI TWORZENIA (uczeń i student)
» [uczeń] Colette Warp

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Biblioteka :: Kroniki :: Uczniowie -