Go down

Błędny Rycerz - Page 2 Empty Re: Błędny Rycerz

on Sob Sty 26, 2019 3:26 am
Następny przystanek, proszę państwa, to będzie Dolina Godryka, ale nie, tutaj nie wysiadałem, jechałem jeszcze dalej, zaraz zresztą z tego co mówił mi konduktor, będzie obrót, kolejna zmiana, jakieś odległe miejsce do którego nie było łatwo się dostać. Nawet Błędnym Rycerzem! To dopiero było nieoczekiwane, ostatni na liście byliśmy ja i ten młody jegomość, który najwyraźniej, pomimo przeciwności losu, postanowił się zdrzemnąć, jakby na złość samemu autobusowi i pasażerom, którzy w większości nie spali. Taki to miał szczęście, nawet jeśli nie udało mu się zasnąć to wyglądał przekonująco i najwyraźniej było w nim coś na tyle interesującego, że jakaś wiedźma wciąż na niego zerkała. Zaciekawienie, zauroczenie, chęć potwierdzenia jakieś teorii? Zgaduj zgadula, ale teraz nie miałem sił ani czasu, marzyłem o gorącej kąpieli, kubku porządnej kawy z eliksirem wzmacniającym, pościeli, która pachniałaby świeżością. W Błędnym Rycerzu wszystko miało zapach stęchlizny i potu. Jak nic, będę musiał gdzieś oddać szatę by zrobiono z nią porządek, bo przecież w takiej nasiąkniętej tymi specjałami się nie pojawię. Gobliny miały wyczulony węch. Ponoć gdzieś na obrzeżach Londynu, skrzaty miały swój zakład, choć właścicielem był wiekowy czarodziej, zajmujący się, oczywiście, finansami. Ciekawe czy jak go zobaczę to okaże się jednym z klientów Gringotta. Toż to dopiero byłaby niespodzianka. Dyskomfort, ruszająca się machina spowodowała zakłócenia. Długie nogi wyglądały tam gdzie nie trzeba, na obcym łóżku. Istny absurd. Słowa, ciche, grzeczne, znałem ten schemat. Spojrzałem, oczy nie wyrażały nic. Pustka.
- W porządku, rozumiem - odpowiedziałem wolno i mimo wszystko ziewnąłem, zakrywając usta dłonią. Nie spodziewałem się że nawet w takiej sytuacji moje ciało reagowało tak jak chciało. Chciałem ściągnąć nogi, dać nieznajomemu upragnioną ciszę, utonięcie w rękach paskudniej kochanki, Ciemności. Byłem gotów, podnosiłem się naprawdę powoli, ale zaraz mną rzuciło, nie tylko mną tak przy okazji, i poleciałem do przodu. Dość mocno, co warto zaznaczyć, na tyle że omal nie złamałem nogi i cudem złapałem się ramy łóżka nieznajomego.
- Można zwariować - dodałem, pewnie niepotrzebnie, ledwo oddychając, starałem się podnieść, ale w tej samej chwili poczułem ból w kostce. Syknąłem, zaciskając zęby, oddychając ciężko. Nie lubiłem prosić o pomoc, nie lubiłem też robić coś na siłę, więc zrobiłem to, co zawsze. Nic.
- Ja chyba skądś pana znam... - skrzekliwy głos wiedźmy dobiegł do uszu i moich i pewnie jego. Patrzyła na mnie a może na tymczasowego właściciela łóżka? - Jest pan znany? Był pan w Proroku?


Błędny Rycerz - Page 2 Original
Nie łaź ulicami po nocy
Bo gdy gasną latarnie to ci panowie są wrodzy i biją
Mocno biją i łapią cię gdzieś pod szyją

Błędny Rycerz - Page 2 Empty Re: Błędny Rycerz

on Wto Lut 12, 2019 12:07 am
Nie zamierzał ingerować. W żaden sposób. Chciał w ciszy i w spokoju kontynuować bezcelową podróż, zupełnie nie zwracając najmniejszej uwagi na otoczenie dookoła niego. To nie była jego sprawa. I nigdy nie będzie.
Odwrócił jednak głowę lekko w bok, skuszony nagłym zamieszaniem i głośniejszym hukiem, przyglądając się w milczeniu mężczyźnie, który niemalże nie wywalił się rozbijając w najlepszym wypadku głowy. Całe szczęście dla niego miał w sobie coś z kociej gracji, co uchroniło go przed nieprzyjemnym upadkiem.
Przyglądał mu się przez dłuższą chwilę, nadal powtarzając sobie w duchu, że to nie jego sprawa, żeby się nie wtrącał.
Przebywając w otoczeniu Chey'a, Rhea nauczył się być obserwatorem. Jego brat wielokrotnie zaciskał zęby i starał się za wszelką cenę ukrywać przed światem, kiedy coś go bolało, coś mu doskwierało. I choć inni tego nie widzieli - on już tak. Dlatego raczej z przyzwyczajenia, gdy dostrzegł cień grymasu goszczący na twarzy nieznajomego, momentalnie prześwietlił całe jego ciało, logicznie skupiając się na jego kostkach.
Skręcił?
Nawet jeśli, to nie powinien ingerować. Wtedy skupi na siebie niepotrzebną uwagę, a co za tym idzie - mus integracji z nieznajomym. A przecież tego chciał uniknąć. Innych osób. Po to kupił bilet donikąd, po to wsiadł do tego autobusu.
Czasami sam siebie nie rozumiał. Nie rozumiał kiedy jego ciało samo się poruszało i działało wbrew jego woli. Tak, jak teraz, gdy podniósł się z miejsca i złapał pewnie za ramie nieznajomego, obdarzając go lekkim uśmiechem, choć ten wynikał raczej z wyuczonych emocji.
Ludzie wolą oglądać uśmiech, niż zgryzotę i grymas.
- Pomogę. - odezwał się cicho, próbując przyjąć jego ciężar ciała na swój, tak, by odciążył uszkodzoną kończynę, kierując go na pryczę, gdzie mógł na spokojnie usiąść.
Dopiero wtedy odwrócił głowę w stronę kobiety, uśmiechając się jeszcze bardziej czarująco.
- Nie sądzę. Musiała mnie pani z kimś pomylić. Mam dość typowy i popularny wygląd, zapewne to dlatego. - odpowiedział jej, choć mógł przypuszczać, że się nie myliła.
Pracował w Ministerstwie, a to jednak zobowiązywało. Jednakże teraz wolał pozostać anonimowy.

Błędny Rycerz - Page 2 Empty Re: Błędny Rycerz

on Wto Kwi 02, 2019 12:15 am
Pustka. Czy w takim razie taka bierność pozostawała lepsza? Nieznajomy zdawał się mieć podobny wzrok do mojego, chociaż z tym to teraz strzelałem. W końcu nie mogłem dokładnie tego stwierdzić jakie oczy prezentuję innym. Patrzyłem przecież nimi na otaczający mnie świat, a nie konkretnie na nie. Lustro? Odbicie w wodzie czy we wspomnianym kubku, jeśli był czymś wypełniony? To nie było to. Nie mogłem dawać innym za wiele ze swojej strony. Nicość. Kurz tańczy w powietrzu, gdybym lepiej się przyjrzał to pewnie znalazłbym więcej pustych twarzy pozbawionych emocji. Nocne trasy były w nie pełne. Niektórzy nazwaliby to smutkiem, ale to nie to. Próżnia. Cienka nić zdawała się unosić w powietrzu zupełnie jak wynik czyjegoś machnięcia różdżką. Autobus jechał jak chciał i rzucał ludźmi i łóżkami wedle swojej wizji, która narodziła się w tym mugolskim wynalazku. Niczyja sprawa, twarze przecież nadal były puste, nikt nie zamierzał wyłamywać się ze stworzonego schematu. Z przodu rozbrzmiała cicha melodyjka z radia kierowcy, a skurczone główki sobie pochrapywały. Mój wzrok również nie wyrażał nic. Zwyczajna sytuacja w zwyczajnym miejscu jakim był Błędny Rycerz. Dawało się przyzwyczaić, jak i do wiedźm, które każdego skądś znały. Grymas skutecznie zamaskowałem, a tak przynajmniej mi się wydawało, po czym biorąc pełny oddech, bardzo powoli wypuściłem powietrze. Wszystko grało. Uśmiech, choć oczy się nie uśmiechały. Rozgryzłem go, choć on nie miał tej świadomości.
- W porządku - odpowiedziałem, chcąc mu dać do zrozumienia, że nie musi się fatygować, ale było najwyraźniej za późno. Złapałem się go, dość krzywo pod nieprawidłowym kątem zapewne, opanowując drgający nerwowo policzek i kierując się z nim na łóżko. Usiadłem, czując się nieco głupio, żeby nie powiedzieć głupkowato. Odchrząknąłem i jedną nogę przyciągnąłem do siebie, by tej drugiej dać odpocząć. Lecznictwo nie było kompletnie moją działką, prędzej zrozumiałbym mowę jaszczurek niż wiedział jak wyleczyć sobie kostkę.
Zerknąłem kąta oka na nieznajomego, który mi pomógł. Wyglądał dość nietypowo, jakby nie stąd, nawet jeśli jego odpowiedź sugerowała coś innego, więc tym bardziej nie rozumiałem skąd kobieta mogła go kojarzyć.
- Ale nadal nie daje mi to spokoju! - powiedziała głośniej wiedźma a jej siwe włosy zdawały się coraz bardziej wić i wić po obu stronach jej twarzy. Westchnąłem, bardzo cicho, ale nie wykonałem żadnego kroku. Nadal. Pewnie mógłbym bardzo łatwo go z tego wyciągnąć, ale coś nie pozwalało mi się wtrącać. Ta szarość. Ta namolna szarość, która wypełniała moje ciało.
- Gdzie pan pracuje? - ciągnęła to dalej, a kilka osób, które walczyły z sennością, zwróciło swoje zainteresowanie na młodego mężczyznę. To dopiero musiała być rozrywka pierwsza klasa podczas typowej podróży Błędnym, dla przynajmniej większości z nich! Zasłoniłem twarz poduszką zaraz tego żałując bo okazała się śmierdzieć niemiłosiernie jakby ktoś ją potraktował jednym z tych obrzydliwych wywarów. Zacząłem kaszleć.


Błędny Rycerz - Page 2 Original
Nie łaź ulicami po nocy
Bo gdy gasną latarnie to ci panowie są wrodzy i biją
Mocno biją i łapią cię gdzieś pod szyją
Sponsored content

Błędny Rycerz - Page 2 Empty Re: Błędny Rycerz

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach