Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Huśtawka na drzewie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13
AutorWiadomość
Mistrz Labiryntu



PisanieTemat: Huśtawka na drzewie   Pon Wrz 02, 2013 2:27 pm

First topic message reminder :

Zawieszona najprawdopodobniej kiedyś przez jakichś pierwszaków. Gajowy szkoły pilnuje, aby drewno nie spróchniało i aby żaden uczniak nie zrobił sobie przez przypadek krzywdy. Dlatego też można spokojnie sobie tutaj usiąść i pohuśtać się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Alexandra Grace
avatar


avatar
V rok

PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Czw Maj 25, 2017 8:33 pm

Alex od zawsze wiedziała, że jest beznadziejną dziewczyną. Nigdy nie spełniała oczekiwań rodziców, nie była dzieckiem, którym natychmiast wydawała się ta dziewczyna, która przed nią stała. Takie dziecko to marzenie jej rodziców. Tego zawsze chcieli. Porządne przywitanie, od razu się jakoś prezentuje. A ona? Rozczochrana i w dodatku już nawet nie próbująca opanować tego, co ma na głowie. Tylko dalej w myślach przeklinała kompletny brak uczesania. Nie miała za grosz zdolności w kwestii kultury. Nie żeby jej nie wychowano. Sporo ludzi próbowało. Tyle, że jakoś tak... cóż, powiedzmy, że Gryfonka urodziła się ewidentnie bez predyspozycji do bycia grzeczną dziewczynką w dobrej fryzurze. W dodatku znowu okazało się, że się nie przedstawiła. Jak zwykle to ktoś pamiętał o tym, by to zrobić. A ona pewnie, jak to już bywało wcześniej, wpadłaby na to gdzieś w połowie rozmowy. Ileż błędów można popełniać za każdym razem? Przecież się starała! Tyle, że jej punkt widzenia zawsze ograniczał się do tego, że podejmuje decyzje, a potem decyzja ta okazuje się najbardziej beznadziejną ze wszystkich możliwych. Ludzie nie chcą, żeby ktoś za nimi łaził i ciągle powtarzał, że będzie lepiej. Jeszcze bardziej nie życzą sobie wtryniania się w ich życie. Chyba, że ktoś robi to umiejętnie. Alexandra ewidentnie miała takie braki w obcowaniu z ludźmi, że siedmioletnie dziecko bardziej jest świadome tego, kiedy i co powiedzieć niż ona. Wiecie, sprawdza się powiedzenie, że dobrymi chęciami to piekło jest wybrukowane.
Chwilowo jednak mimo ewidentnego złego samopoczucia przez fryzurę i własne nieokrzesanie chciała pogadać z kimś. Nie zastanawiać się nad całą listą rzeczy, która idzie nie tak w każdej chwili. Plan jest taki, by uciekać przed tym, jak długo się da. W końcu dzięki temu może ruszy do przodu. Nauczy się na błędach, jak żyć powinna. To nie brzmi tak źle. Im mniej się kogoś zna, tym bardziej można spróbować od nowa. Bez żadnego większego uprzedzenia do siebie. Czyste kartki. To tylko kwestia ich zapisania.
- Och, to świetnie, że ją pamiętasz. Takie żywe wspomnienie - Nie mogłaś mieć nawet tyle, Alex, prawda? Przecież tobie pozostają skrawki z kłótni. Ewentualnie z spadania z jakiegoś drzewa. Albo z wypadku, ale to już było trochę później. A i jeszcze cała masa zdarzeń w szkole w tym roku. Cóż, jak widać nie można mieć wszystkiego. W tym melodyjki z dzieciństwa. Niby nic, a panna Grace zdążyła pozazdrościć trochę swojej rozmówczyni. Też chciałaby pamiętać takie właśnie rzeczy. Wydawało jej się to miłe i przyjemne. Móc wracać do wspomnienia z uśmiechem na twarzy. Tak się chyba sprawdza ich wartość. Te najlepsze powodują, że człowiek czuje się błogo. Najgorsze, że nie czuje nic albo gorzej, jest pełen strachu i wewnętrznego bólu.
- Alexandra Maria Grace, miło poznać. Ale reaguję wyłącznie na Alex. Pełne imię brzmi zbyt poważnie - Nie lubiła go. Miało swoją historię, dobra, ale nie oznacza to, że musi uwielbiać je. Zbyt długie, jak na człowieka, który jest taki nieogarnięty. Kompletnie nie ma dobrego wydźwięku, ale skrócona wersja już tak. Przynajmniej tak się jej już uroiło, że samo Alex bardzo odpowiada temu kim jest. W dodatku czułaby się dziwnie, jeśli musiałaby słuchać jak ktoś mówi do niej tak oficjalnie. Nie są przecież jeszcze na tyle starzy. Miała taką nadzieję przynajmniej. Nie chciała się starzeć. Złe rzeczy się z tym wiążą, dla niej szczególnie.
- Jak powinnam zwracać się do Ciebie? - Nie była pewna co myśleć w obecności tej dziewczyny. Lekko ją onieśmielała takim... cóż, jakby to można nazwać? Dojrzałym podejściem? Głupio by było kogoś na samym początku znajomości zniechęcić do siebie tylko dlatego, że nie potrafi się go dobrze nazwać. To byłby już chyba szczyt życiowej porażki. Zakładała jednak, że wypowiadają te kilka zdań już pewnie coś zepsuła i to poważnie. Tak już miewała, więc nie byłoby to jakoś specjalnie zaskakujące. W sumie to prawdopodobnie inny scenariusz mógłby zwalić ją z nóg. Człowiekowi najtrudniej jest zrozumieć dobre rzeczy. Może dlatego tak niewielu jest optymistów na świecie. Przynajmniej dla niej to jakiś gatunek wymarły. Spotykała tylko tych, którzy byli okrutnymi realistami albo tymi którzy wszystko widzieli w czarnych barwach. A jak już ktoś był światełkiem to w jej towarzystwie i to umiało się zepsuć. Gorzej, że wspominanie tego defektu sprawiało tylko tyle, że ludzie jeszcze bardziej się wściekali. Wieczne użalanie się nad sobą. Ciągły problem.
Nie tym razem. Teraz chciała rozegrać to poprawnie. W taki sposób, by chociaż raz nikogo nie zdenerwować. Udowodnić wszystkim, że się mylili. Zabawne, że może mieć to takie znaczenie, skoro nikomu przecież nie powie, że tak zrobiła, Że postawiła sobie za punkt honoru się ogarnąć.
Jednakże obietnice złożone samemu sobie są równie wiążące, co te innym. Szczególnie dla takiej Gryfonki, jak ona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rossie Moody
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Czw Maj 25, 2017 9:18 pm

Rossie i dojrzałość tak naprawdę wcale się ze sobą nie łączyło, w jej sercu i głowie siedziało zupełnie coś innego, niż wszyscy dookoła chcieli widzieć. Każdy uważał, że pójdzie w ślady ojca, że zostanie kimś równie szanowanym, ale nie wiele osób znało prawdę o tym człowieku który nosił imię Maximilian. Prawda była taka, że człowiek ten żył niezwykle beztrosko, a podczas swoich podróży miewał liczne romanse. Małżeństwo które zostało zawarte pomiędzy nim a matką Rossie było tak naprawdę czymś w rodzaju zdrowego rozsądku, którym to bardzo pokierowali rodzice małżonków. Czysta krew powinna zostać zachowana, a znalezienie męża przez młodą dziewczynę było wręcz jej obowiązkiem. Takie były ramy dzisiejszych czasów. Dziewczyna często obserwując świat czarodziei i mugoli odnosiła wrażenie, że to czarodzieje byli bardzo często zacofani, a przynajmniej jeżeli chodzi swego rodzaju tradycje. Czy w świecie mugoli jakiś rodzić wybierał dla swojego dziecka partnera na całe życie, coraz rzadziej się o tym słyszało. Czarodzieje nadal starali się trzymać swego rodzaju kontrolę, może i ten zabieg miał jakiś sens, ale bardziej niż pewnym było to, że ktoś przekraczał pewne granice, a Rossie jedyne czego chciała robić to na co miała tak naprawdę ochotę, wyrwać się chociażby na chwilę spod tej obsesyjnej kontroli, poznać ludzi i świat na własny sposób. Nie chciała odkrywać tego wszystkiego podczas kolejnego bankietu na którym zmuszona przez matkę musiała się sztucznie uśmiechać. Chociaż pewnych rzeczy nawet matka nie była w stanie jej oszczędzić. Urodziła się w takiej a nie innej rodzinie, i niestety pewne obowiązki czy konkretne zachowanie na niej ciążyło
-Rossalie... wystarczy Rossalie- Na ustach dziewczyny ponownie zakwitł delikatny uśmiech, na skutek czego jej policzki lekko się podniosły. W oczach wielu uczniów była niestety nudziarą, oraz jak to często słyszała "nosi się jak by połknęła kij od szczotki" możliwe, że i tak było, ale problem polegał na tym, że nie sposób pewnych rzeczy nie wynieść z domu. Nawet jeżeli swego czasu w jej domu do wychowania podchodziło się niezwykle luźno, to jakieś podstawy zostały jej wpojone, i to nawet przez samego ojca, co nie zmieniało faktu, że on jak nikt potrafił łączyć ze sobą dobre wychowanie z odrobiną zabawy.
-Ojciec częstą ją nucił kiedy pakował się na kolejny wyjazd. A ja często mu pomagałam, więc melodia utknęła w głowie- Czasami kiedy wracała do domu i wchodziła do salonu wydawało się jej, że nadal widzi sylwetkę tego ukochanego przez nią mężczyznę, szkoda, że odszedł tak szybko, ale pozostawił po sobie w sercu Rossie bardzo dużo radości, i to było na wagę złota, problem był taki, że na pewno nie oddałaby tych wspomnień za żadne pieniądze.
-Jeżeli można zapytać... Alex... co sprawiło, że postanowiłaś tutaj zawitać?- Zapytała się poprawną, aż za nadto angielszczyzną. Gdyby Rossie puścić w grupkę nastolatków raczej nie znalazła by sobie wśród nich wspólnego języka.
-Jesteś kontent, że kończy się rok szkolny?- Zadała kolejne pytanie nie czekając nawet na to aż dziewczyna odpowie na poprzednie pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alexandra Grace
avatar


avatar
V rok

PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Pią Maj 26, 2017 8:49 pm

Być może Alexandrze wydawała się po prostu tak dojrzała, bo dostrzegała w niej to, o czym ciągle jej powtarzano. Człowiek ma już we krwi, że przy pierwszym spotkaniu bardziej skupia się na tym, co widzi i jak to odbiera niż na faktach. Wtedy jeszcze nie ma żadnej głębszej analizy, to zbyt szybko, by próbować zajrzeć głębiej. Przynajmniej na początku słynne pierwsze wrażenie odgrywa największą rolę. Dodając jeszcze przeżycia Gryfonki to miała prawo czuć się nieswojo. Niełatwo stanąć oko w oko ze spełnieniem marzeń własnych rodziców i wiedzieć, że się tak nie potrafi. Że nigdy się takim nie będzie, bo po prostu bywa się specjalistą w robieniu wszystkiego, czego się nie powinno. Jeśli można by dostać mistrzostwo za brak kultury to prawdopodobnie Alex znalazłaby się co najmniej w pierwszej piątce, jeśli nie zajęłaby zaszczytnego pierwszego miejsca. W dodatku stała sobie oko w oko z tym marzeniem własnych rodzicieli (bo przecież tak samo chcieli ją wychować!) z rozczochraną czupryną. To naprawdę poważna sprawa mimo tego, że się taką nie wydaje.
- Naprawdę miło Cię poznać, Rossalie - Podobało jej się to imię. Do tej dziewczyny pasowało. Długie, ale zarazem delikatne. Takie podkreślenie jej "połkniętego kija od szczotki", ale w pozytywnym sensie. Zabawne, że imię potrafi się dopasować do człowieka. Alex uznałaby Rossalie za taki przypadek. Chociaż była zdziwiona, że nie posługuje się żadnym skrótem. Większość znanych jej osób raczej preferowała wersję szybszą do wypowiedzenia i bardziej luźną. Zawsze jednak musi być ten pierwszy raz, prawda?
- Przykładna córka z Ciebie w takim razie. Mi nikt raczej nie nucił nic specjalnego. Przynajmniej nie na tyle często, bym coś zapamiętała - Miło by było mieć taką historyjkę. Kołysanka od mamusi, którą się słyszało codziennie przez wiele lat, czy coś w tym rodzaju. Niestety nie mogła nic takiego powiedzieć, bo byłoby to kłamstwo. Pamiętała raczej sporo kłótni i pogodzenie się z rodzicami po wypadku oraz historyczne wątki związane z miasteczkiem w którym żyła. I babcię. Jej przemowy motywacyjne i te mniej. Nie było jednak piosenek. Sporo opowieści o Marii Stuart i w ogóle historii, którą kochają rodzice. Niby tak wiele, a zabrakło w tym muzyki. Czegoś tak... zwyczajnego.
- Nie trzeba mieć powodu, by gdzieś iść. Czasami nogi po prostu nas niosą. Co do zakończenia to nie wiem do końca. Nie myślisz sobie czasem, że nie ma to większego znaczenia? Takie rzeczy i tak się zdarzą, czy tego chcemy, czy nie, więc chyba nie warto martwić się lub cieszyć czymś na co nie mamy wpływu. To jakby... neutralne zdarzenie, które po prostu jest, jakie jest i nic poza tym - Alex nie przeszkadzało to, jak Rossalie mówiła. Bardziej obawiała się, że może się to szybko urwać z jej własnej winy. W końcu to ona wypadała przy niej jak małpka, której nikt nie nauczył, że o banany to trzeba prosić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rossie Moody
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Wto Cze 06, 2017 4:12 pm

Przykładna córka, tak mogła stwarzać takie wrażenie. W końcu kłamstwa uczyła się od najlepszych. Prawda była taka, że to całe doborowe towarzystwo w którym to Rossie miała przyjemność, albo raczej nieprzyjemność się obracać było tak bardzo puste. Pragnień w nich było tyle co w jakiejś małży... chociaż i w tym nawet pierwszy lepszy skorupiak ich prześcigał. W tych tak zawanych wyższych sferach wszystko było zaplanowane, poukładane, od początku do końca. Nie było tam miejsca na chaos, czy spontaniczne reakcje. Taki zachowaniem można było obrazić kogoś nim zdążyło się w ogóle odezwać. Rossie zaczęła się zastanawiać co by się stało gdyby jej rodzina, oraz znajomi tej rodziny zobaczyli Alex w jej domu. Rozczochraną, nie panującą do końca nad tym co mówi, zgarbiona... ba aby nie mówić, że głęboko w poważaniu miała poprawną postawę. Cóż do ideału było jej naprawdę daleko, ale i tacy ludzie byli potrzebni na tym świeci. W końcu byłoby naprawdę nudno gdyby wszyscy byli dokładnie tacy sami. Dlatego dobrze, że są mugole, dają trochę więcej rozrywki, i świat nie jest aż tak monotonny.
-Lubisz filozofować- Powiedziała spokojnie robiąc krok do przodu, i wyciągnęła dłoń przed siebie pokazując dziewczynie tym samym aby się kawałek przeszły. Panienka Moody ruszyła przed siebie, wbijając spojrzenie w drzewa, kwiaty, czasami w niebo.
-Filozofia jest bardzo szlachetną nauką, i nie każdy powinien jej dotykać, bowiem nie każdy rozumie sens tego świata. Prawda jest taka, że nikt tego nie rozumie. Wszystkie te twierdzenia powstały na zasadzie zrozumienia jako takiego, i albo tłum się z tym zgadza, albo nie- Uśmiechnęła się delikatnie. Rossie nigdy nie lubiła filozofii, za bardzo skupiała się na przeszłości i przyszłości, dziewczyna była zdecydowanie bardziej zwolenniczką teraźniejszości. Przyszłość była dla niej zbyt odległym terminem, na tyle odległym, że nie widziała sensu w tym aby się nim zajmować, czy tez przejmować.
-Co do bycia przykładną córką... wiele mi jeszcze brakuje- Ilu rzeczy musiała się nauczyć aby dorównać manierami chociażby którejś ze swoich ciotek to nawet nie chciała o tym myśleć. Dla wielu nadal była tą nieokrzesaną Rossalie, i to najpewniej nie ulegnie wcale tak szybko zmianie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alexandra Grace
avatar


avatar
V rok

PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Pon Cze 12, 2017 6:25 pm

Większość rodziców byłaby zmartwiona obecnością Alex w towarzystwie ich dzieci. Mimo tego, że się starała to nie wydawała się ani trochę ogarnięta. Co więcej wzbudzała raczej poczucie wszechobecnego zamieszania. Nie miała problemu z mówieniem, kiedy chciała. Po prostu słowa się toczą, żadnego filtra na nie. Przez co kilka słów za dużo może bardzo utrudnić jej polubienie. Nikt nie lubi ludzi, którzy nie wiedzą, kiedy powinni się zamknąć. Panna Grace do nich należy, więc z zasady wynikają z tego same kłopoty i nieprzyjemności. Może jednak tacy ludzie musza istnieć chociażby po to, by była jakaś różnica między tymi ogarniętymi i tymi mniej? Na stwierdzenie dziewczyny zaśmiała się lekko i ruszyła za nią. Cóż, nie dało się ukryć. Alex w niezamierzony sposób opierała wszystko na jakiejś filozofii. Dodawało to trochę ciekawostek do jej żywota, który ostatnim czasem nie był najprzyjemniejszy. Uczyła się jednak na nowo patrzeć na ludzi. Może ten rok dał więc coś dobrego? Mogła iść obok kogoś i mu się przyglądać, mimo tego, że ta osoba chyba niezbyt szukała jej spojrzenia. Próbować dojrzeć kogoś prawdziwego pod słowami, a nie tylko na słowach opierać swoje osądy.
- Filozofia to poszukiwanie, a nie coś stałego. Oczywistym jest więc, że zajmują się nią Ci, którzy nie rozumieją sensu świata. Chodzi o jego szukanie, próby wytłumaczenia. Zgodzę się jednak z tym, że jedni się zgodzą z jakimś twierdzeniem, a inni nie. Tym bardziej można stwierdzić, że wszystko jest względne - Szkoda, że nie mogły dzielić się miłością do filozofowania. Gryfonka z chęcią rozważałaby to, co było i co może być. Marzenie, rozmyślania i tworzenie innych rzeczywistości sprawiało, że czuła, że gdzieś tam dalej mogą dziać się lepsze rzeczy. Takie, które są najzwyczajniej w świecie dobre.
- Na przykład? - Maniery? Och, Alexandra chyba sama zaproponowałaby, żeby Rossalie przedstawiła ją swoimi rodzicom. Przynajmniej wiedzieliby, jaki okrzesany byt stworzyli z niej i że zawsze mogło być gorzej. Mogła być Alexandrą, a wtedy oni musieliby chyba oddać ją do ośrodka zamkniętego i udawać, że nie mają żadnych powiązań rodzinnych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   Sro Cze 21, 2017 2:09 am

Zakończenie sesji pomiędzy Rossie a Alexandrą z powodu kończenia sesji w zamku.
[z/t x2]

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   

Powrót do góry Go down
 
Huśtawka na drzewie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 13 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13
 Similar topics
-
» Huśtawka na drzewie
» Huśtawki na drzewie
» Huśtawka na drzewie
» Opuszczony domek na drzewie
» Domek na drzewie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart :: Tereny zamkowe :: Blonia -