Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Wzgórze z widokiem na jezioro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 9 ... 15  Next
AutorWiadomość
Mistrz Labiryntu
avatar


avatar

PisanieTemat: Wzgórze z widokiem na jezioro   Pon Wrz 02, 2013 2:15 pm

First topic message reminder :

Całkiem wysokie wzgórze, znajdujące się na jednej ze skał, więc lepiej by ci z lękiem wysokości tutaj nie wchodzili. Czasami jednak warto przełamać swój strach, by oczom ukazać mógł się cudowny krajobraz. Jezioro, wyglądające, jakby ciągnęło się w nieskończoność, a po jego obydwu stronach piękne góry. Na wzgórzu pomiędzy drzewami postawiono niewielką, drewnianą budkę. W niej zaś znajdują się trzy ławy i miejsce na ognisko pośrodku. Łatwo tu wdepnąć w porozbijane szkło i znaleźć butelki po alkoholu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Alexandra Grace
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Sob Gru 27, 2014 1:53 pm

Alexandra zdawała sobie sprawę, że pomaganie innym wiążę się z odpowiedzialnością. Zależało od niej czyjeś życie i to chyba było dla niej takie istotne. Nie ilość tych, którym nigdy nie pomoże bądź nie uda się jej do nich dotrzeć. Chodziło o każdą osóbkę, którą się ocali. Chciała spośród tych tysięcy chociaż jedną wyjąć z morza problemów, wywołać uśmiech, podnieść na duchu, ocalić od śmierci duchowej bądź tej cielesnej. Zapamiętać jak najwięcej twarzy, aby nie odeszły w zapomnienie. Zmienić świat w jednej milionowej miliona milionów procencie. Niby niewiele, ale to nie podlega żadnemu głosowaniu. Można powiedzieć, że to nic nie zmieni. Ale gdyby każdy zaczął od takiej małej ilości to każdy szczegół tworzyłby razem ogromny obraz. Przyszłość to my i nie miała ku temu żadnych wątpliwości. Wbrew wszystkim przekonaniom to mamy władzę. Nawet ogromną, można by rzec.
- Niech nie podejmuje za Ciebie decyzji. Los to szuja z którą lepiej się nie licytować - Czasami trzeba decydować za siebie. Tak jak i pomilczeć. Ciche dni Alex były deprymujące, męczące i negatywne, ale ten... jak widać jej cisza czasami może komuś pomóc. Mogła tylko się cieszyć z tego powodu, że wyszło z tego coś dobrego.
- Normalnie jest go więcej. Niestety, ale trafiłaś na wyczerpaną baterię. Poczekaj, aż się naładuję - zaśmiała się przy tym, ale coś z prawdy w jej słowach było. Lekko wycisnęła energię. Lekko? Bardzo, bo jechała na zapasowym wręcz. Alex chciała widzieć świat jako miejsce zmian. W końcu są ludźmi, którzy muszą zadbać o wszystko. Istoty myślące, a nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liv Mendez
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Sob Gru 27, 2014 2:17 pm

Czasem trzeba podładować baterie. Jest to nieuniknione. Nikt nie potrafi wciąż działać na 100%. To jest męczące i bardzo niszczące. Trzeba odpocząć. Zatrzymać się w biegu i spojrzeć na siebie. Znaleźć spokój i móc ponownie ruszyć z ogromną siłą. Zaśmiała się na ostatnie słowa dziewczyny. Był to szczery śmiech. Śmiech, którego dawno nie słyszała.
- Mam nadzieję, że to miejsce chociaż trochę podładuje Twoje akumulatory. Jesteś promyczkiem słońca. – Czuła się coraz lepiej. I widzicie. Nie musiała przedstawiać swojej historii. Alex nie musiała jej pocieszać. Dawać rady. A zwykłą, najzwyklejszą rozmową sprawiła, że na jej twarzy pojawił się uśmiech. Co prawda wciąż nie obejmował jej oczy, ale to i tak spory krok naprzód. Była dumna, że go postawiła. Czyli jest dla niej szansa? Chyba tak… Na to wychodzi…
- Ale losu nie zmienimy. On sam wpływa na nasze życie. Rozbija wszystko i wywraca do góry nogami. – Wzruszyła ramionami. Ile razy los sprawiał, że jej życie zmieniało się o 180 stopni, że musiała radzić sobie w tym całym gównie. Czy można się na to przygotować? Nie wie. Jej się to nie udało.
- A może jestem w stanie Ci jakoś pomóc? – spojrzała na nią. – Ty mi pomogłaś, chyba jestem Ci coś winna. – Może dziewczyna tego nie zauważyła, ale jej obecność właśnie tutaj była zbawienna dla Liv. Wyciągnęła ją z otchłani, do której zmierzała, z której nie było powrotu. Podała jej rękę, którą Liv chwyciła. Postawiła ją na stopy i pozwoliła iść w dobrym kierunku. Była jej wdzięczna. Ile może dać zwykła rozmowa? Wychodzi na to, że bardzo dużo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alexandra Grace
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Sob Gru 27, 2014 4:38 pm

Pooddychać. Warto znaleźć na to czas. Szczególnie, gdy ma się takie zabiegane życie, jak ona. Wszędzie jej pełno. Kiedyś zapomni, że musi spać. O to już dziś można się zakładać. Nie wspominając już o tym, że przy takim tempie to jednak kroki gonią już, a nie płyną. A nie o taki to taniec chodzi.
- Z zasady używam tytułu Dobra Wróżka, ale promyczek też brzmi nieźle - Zrobiło się jakoś milej. Mimo mrozu i zmęczenia to rozmowa rzeczywiście pomagała na swój prosty sposób. Zawsze jest szansa na lepsze.
- Gadanie. Możesz wszystko. To tylko kwestia tego, czy się odważysz - A 4 razy więcej razy sama zmieniła bieg swoje własnej historii. Tylko my sami możemy dokonywać takich cudów. No i spodziewać się niespodziewanego. Wtedy już jest cały komplet do akcji "jak żyć żeby przeżyć".
- Nie da rady - stwierdziła zgodnie z prawdą, bo co innego. Z tym się nic nie zrobi. Kaput, finito, amen, null, koniec.
- Do tego u mnie pomoc jest za darmo. Nie zaciągasz żadnego długu do spłacenia. Jedyna zapłata jakiej oczekuję od Ciebie to pójście dalej. Życie jest piękne, nie ważne co by się nie działo - To jest właśnie urok tego, co Alex stara się robić. Nikt nie musi niczego zwracać. Przecież Kopciuszek nie pytał Dobrej Wróżki o to, czy nie ma ochoty wpaść potem na jej ślub. I tak to własnie miało funkcjonować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liv Mendez
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Sob Gru 27, 2014 7:24 pm

Dobra Wróżka? Również do niej pasowało. Chociaż na początku ich spotkania Liv odebrała ją jako Anioła Spokoju. Jednak nie wspominała o tym ani słowa. Czuła, że kto inny, jeszcze przed chwilą, zajmował jej ciało. Powoli powracała. Pozwalała starej Liv wypływać na wierzch. Ogarniać jej ciało. Musi pogodzić te dwie różne istoty. Znaleźć dla nich wspólny mianownik.
Nasze życie może mieć tyle różnych scenariuszy, które non stop się zmieniają. Albo przez Los, albo jak przed chwilą wspomniała Alex, przez siebie samego. My podejmujemy decyzje i my zmieniamy bieg wydarzeń.
- To też racja. Ale również trzeba być odpowiedzialnym za swoje wybory i brać pełną odpowiedzialność za to co się zrobiło. – To jest najgorsze. Musisz przyjmować wszystko to co wiąże się z twoim wyborem. Wybór i całą otoczkę wokół niego. Nie da się postąpić w jakiś określony sposób i mieć później w dupie jego konsekwencje. Trzeba być świadomym co się robi. No i oczywiście odważnym. Odważnym aby zmieniać coś w swoim życiu, nie wiedząc czy wyjdzie nam to na dobre, czy też wręcz przeciwnie, będzie jeszcze gorzej.
- Przykro mi. – Miała cichą nadzieję, że i ona, w jakimś stopniu będzie mogła ją uratować. Wyciągnąć pomocną dłoń, ale w zupełności rozumiała Alex. Nie namawiała. Kiwnęła delikatnie głową, w geście zrozumienia.
- Postaram się. Ale Ty również, naładuj swoje bateryjki i ruszaj śmiało w świat z wysoko podniesioną głową. – Posłała jej delikatny uśmiech i przeniosła swój wzrok na jezioro. Chciała kolejny raz nacieszyć się tym co ma, w tej właśnie chwili. Odezwała się cicho
- Nie ważne ile razy upadasz, ważne ile razy powstajesz – Święte słowa. I bardzo prawdziwe. – Mi chyba, właśnie, udało się powstać z takie upadku. – To był jej sukces. Czuła, że kiedyś poczuje spokój, że koszmary miną, że przestanie mieć ten obraz przed oczami, za każdym razem gdy je zamknie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alexandra Grace
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Sob Gru 27, 2014 10:46 pm

- A czasami zdarza się nam brać odpowiedzialność również za innych - Ileż to ona worków z losem zanosiła? Było tego całkiem sporo. A wszystko dla tych milionowych części poprawienia bytu społeczeństwa. Dla czegoś, co większość uznaję za misję samobójczą i niewykonalną. Zmienić przyszłość na tyle, by nie zostawić następnym pokoleniom takiego syfu. Wojen, podziałów, cierpienia. Wielki cel, małe efekty na drodze do jego osiągnięcia. Zawsze jednak coś jest lepsze od niczego. Nawet branie na swoje barki tej odpowiedzialności, która powinna należeć do innych. Wszystko w naturze wraca, a gdy nie ma na kogo to wpada na ślepo wybraną osobę. Jak nie ten, to kto inny, ale rachunki niestety wyrównują się nawet siłą. Dlatego też oni nie powinni robić tego sobie nawzajem. Oczekiwać spłat.
- Niech nie będzie. Pamiętaj - uśmiech mimo wszystko. Tylko taki szczery - Tego też nauczyła się po tych wszystkich swoich przeżyciach. Zdobyła umiejętność szczerzenia się i z największą prawdziwością z każdej głupoty. Myśli o tych pozytywach, które choć czasami są nieporównywalnie małe do ogromu tragedii to jednak dają jakieś ukojenie. Pozwalając na ten jej spokój. Nawet jeśli stworzony to jednak panujący.
- Bateryjki są mega wytrzymałe. Raz naładowane długo trzymają, słowo - Dobre urządzenia się nie rozlatują tak szybko. A Alex miała siebie za najlepszy wynalazek do takich celów, więc nie mogło być inaczej.
- To teraz biegaj ile wleziesz skoro wreszcie wstałaś - skwitowała. Mają więcej siły niż im się wydaję. Zawsze trzeba szukać jej pokładów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liv Mendez
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Sob Gru 27, 2014 11:17 pm

-Może na razie wystarczą małe kroczki, abym znów nie potknęła się o jakąś głupotę – od razu odpowiedziała. – Ale jeżeli będę się już czuła pewnie, na pewno zacznę biegać – zaśmiała się na te słowa. Ona z natury była niezdarna. Chociaż, te słowo może jest złe. Często upadała, baardzo często. Jej limit upadków, chyba nigdy się nie kończył. A do tego bardzo często w coś uderzała, coś jej wypadało. Taki przypadek. Ale przyzwyczaiła się do tego. To czasem sprawiało, że znajdowała się w świetnych sytuacja, no, czasem nie było tak wesoło, ale wszystko jest w życiu ważne. Każda chwila.
- Czym się interesujesz? Oprócz pomagania innym? – Była ciekawa tej dziewczyny. Jej możliwości. Jej pasji. Chciała ją lepiej poznać, nawet jeśli te spotkanie miało być ich ostatnim.
- Grasz w Quidditcha? – Riley kilka razy opowiadała o młodszej Gryfonce jako obrońcy. – Szykujecie się do meczu? – Wielkimi krokami zbliżał się pojedynek Czerwonych z Żółtymi. Nie mogła się doczekać. Naprawdę. Miała nadzieję, że to pomoże jej odsunąć się od złych wspomnień. Spotkania te dają zawsze tyle emocji. Wypełniają ją całą. Sprawiają, że wszystko jest przyjemniejsze. Tak samo jak muzyka. Dzięki muzyce potrafiła wyrazić emocje, których nie umiała nazwać. Może powinna udać się do Klubu Magii Nut i ponownie sięgnąć po ukochane instrumenty? Może to również pozwoliłoby jej na nowo odnaleźć siebie? Od dłuższego czasu ich nie dotykała. Unikała jak ognia. Bała się. W tym momencie wiedziała, że był to absurdalny strach. Muzyka zawsze jej pomagała, dlaczego nie miałoby być tak teraz? Musiała spróbować.
Przychodząc tutaj była załamana. Nie widziała dla siebie ratunku. A jak zmienił się sytuacja w przeciągu godziny? Alex miała racje. Sami musimy wziąć los w swoje ręce i zacząć nim kierować. Jedyne czego potrzebujemy to odwagi. Liv w ostatnim czasie jej brakowało, ale Alex zasiała w niej ziarenko nadziei, że jej się uda, że potrafi to uczynić. I zaczęła walczyć. Walczyć o siebie.
Jakby otworzyły jej się oczy. Widziała tyle kierunków, w których mogła podążyć. Tyle rozwiązań. Kolejny raz przekonała się jak wiele może zmienić spotkanie z nieznaną sobie osobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Nie Gru 28, 2014 12:18 am

Przez cały czas ktoś obserwował Gryfonki. Kto? Dokładnie nie wiem, ale zdaje się, że to nastoletni młodzieniec, zapewne uczeń Hogwartu, przecież mugol by się tu tak łatwo nie dostał. Stał trochę dalej, tak daleko, by dziewczyny go nie dostrzegły, przez co sam nie widział ich zbyt dobrze, więc możliwe, że po prostu je z kimś pomylił. Stał prosto i wlepiał w nie swoje bursztynowe oczy, po prostu gryzł je wzrokiem. Dlaczego gryzł, a nie lizał czy zjadał? Bo nie patrzył na nie jak na słodkie ciastka, a jak na ohydne, śmierdzące olbrzymy. Myślę, że należał do tych, którzy to olbrzymy uważali za najkoszmarniejsze stworzenia, dlatego tak powiedziałam. Najwidoczniej był wściekły. Nie wiem, dlaczego, dziewczęta zapewne też by nie wiedziały, bo, jak mówiłam, bardzo możliwe, że to wcale nie o nie chodzi, a młodzieniec się pomylił. Ale zostawmy to. W ręku trzymał różdżkę, najpewniej się zastanawiał, jakiego zaklęcia użyć na dziewczynie. Bo, jak się okazuje, chodziło tylko o jedną z Czerwonych, a mianowicie - Liv. Nie znał zbyt wielu zaklęć, poza tym nie chciał jej zrobić większej krzywdy, chciał ją po prostu nastraszyć. Myślał, jakiego zaklęcia użyć najpierw, a miał zamiar użyć ich więcej. - Tarantallegra! - rzekł nie zbyt głośno, celując różdżką w dziewczynę. Natychmiast zaczęła pląsać nogami po wzgórzu, a młodzieniec tylko uśmiechnął się szeroko i schował za niewielkim głazem, stojącym, a raczej leżącym, obok. Jedna z Gryfonek mogła jednak go zauważyć, nie mówię, że nie. Głupiec nie pomyślał o tym, że panna Mendez może spaść i zrobić sobie tą większą krzywdę, o której mówiłam chwilę temu. Na razie jednak pląsała nie tak szybko i raczej ostrożnie, choć z każdą chwilą jej nogi poruszały się szybciej. Chłopak szczerzył się do siebie i obserwował całą sytuację zza skały, myśląc, jakiego zaklęcia użyje zaraz, bo miał taki zamiar. Uważał, że przecież Tarantallegra nie jest wcale groźnym zaklęciem i można je szybko cofnąć, więc to za lekka kara jak za to, co zrobiła lub czego nie zrobiła osoba choć trochę podobna do Liv.
Co się wydarzy dalej? To zależy od dziewcząt. Czekam na dalsze czyny Czerwonych i zabawę, haha! Powodzenia!

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liv Mendez
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Nie Gru 28, 2014 11:58 pm

Czekała na odpowiedź Liv. Nie przeczuwała szykującego się niebezpieczeństwa. Jednak czy przez cały dzień nie myślała, że coś jest nie tak. Nie było tak jaj w mugolskich filmach albo książkach. Nie czuła żadnego spojrzenia. Jedyne co poczuła to zaklęcie, które znienacka zostało na nią rzucone. Poczuła jak jej nogi zaczynają same się poruszać, a ona nic nie mogła z nimi zrobić. Zupełnie nic. Jej ciało odmówiło posłuszeństwa. Skąd nadszedł atak? Liv próbowała się rozejrzeć, aby odnaleźć sprawce, ale nie była wstanie. Nogi wciąż ją prowadziły w inne miejsca. Jak okropnym uczuciem jest brak kontrolować nad swoim ciałem. Spojrzała błagalnie na Alex. Potrzebowała jej pomocy. Zbliżała się coraz bardziej do końca wzgórza. Jeszcze parę kroków i spadnie. Spadnie w przepaść.
Ogarną ją strach. Miała ciężki okres, ale nigdy nie chciała umrzeć. Nie chciała tego w ten sposób kończyć, a szczególnie gdy postanowiła walczyć. Zostawić wszystko za sobą i żyć na nowo. Tak jak rozmawiały, los lubił płatać figle. To był jeden z nich.
Nie miała ani chwili do stracenia. Musiała się skupić. Zna to zaklęcie. Kto by go nie znał… Ale jak je cofnąć. ‘Myśl Liv. Myśl Liv. Jeśli chcesz przeżyć’ . Po chwili odpowiedź jej się nasunęła. Z trudem wyciągnęła różdżkę w kieszeni. Musiała być dokładna. Skierowała magiczny patyk w kierunku swoich stóp.
- Finite! – powiedziała głośno i wyraźnie. Poczuła jak odzyskuje władzę w nogach. Od razu rozejrzała się i zobaczyły w oddali delikatny zarys postaci.
- Ej, co Ty sobie myślisz! – Ruszyła biegiem trzymając różdżkę w pogotowiu. Nie rzucała żadnego zaklęcia. Jednak wolała być w gotowości, gdyby musiała obronić się przed kolejnym zaklęciem. Chciała się dowiedzieć kto za tym stoi. Kto sobie robi tak głupie żarty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alexandra Grace
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Pon Gru 29, 2014 4:27 pm

Głupich nie sieją, sami się rodzą. Tylko skąd u licha Ci kretyni biorą tak durne pomysły? Zero logicznego myślenia, patrzenia na drugą osobę i chociaż trochę rozumku. Nic, a przez to wiele rzeczy nieciekawych się może wydarzyć. Takich, jak ta na przykład. Alexandra zaczęła natychmiast się rozglądać, ale odpowiedzialny za tę akcję zdążył stchórzyć i się schować. Niech mu będzie. Jak go tylko dorwie to będzie miał. Nie jest mściwa. Tak na co dzień, ale zrobienie czegoś takiego zasługuję na karę. Rzuciła się za Liv, ale niestety jej tempo przez zaklęcie było większe. Na jej szczęście dziewczyna sobie poradziła. Gdy była tuż obok niej dostrzegła tylko jej złość. Nie ma się czemu dziwić. Dzieciak nieźle narozrabiał. Kimkolwiek był to nie ważne było czego chciał. Ściągnął na siebie sporo gniewu. Alex wyjęła różdżkę i przyglądała się okolicy. Ktoś był kawałek dalej od nich. Jej towarzyszka już biegła.
- Taki z Ciebie chojrak, co? Uciekać, gdy już coś zaczniesz? - Nie tylko Liv była zdenerwowana. Nie żyją w spokojnych czasach i takie rzucanie w siebie zaklęciami wcale nie pomaga. Wręcz nastraja jeszcze gorzej. Dzioewczyna goniła i tamtego geniusza, co bawi się tak durnie, jak i koleżankę. Po drodze rzuciła tylko zaklęcie. Chciała zatrzymać tego kogoś, by mogły się przekonać komu to takie pomysły wchodzą do zakutego łba.
-  Petrificus Totalus - rzuciła zaklęcie i miała nadzieję, że trafi. Odległość jednak jakaś była, co wcale nie ułatwiało poprawnego celowania. A gdy już udało się jej coś z siebie wyrzucić to co? A drasnęła tego pajaca. Tyle, że nic się nie stało.


Ostatnio zmieniony przez Alexandra Grace dnia Pon Gru 29, 2014 4:29 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Pon Gru 29, 2014 4:27 pm

The member 'Alexandra Grace' has done the following action : Rzuć kością

'Pojedynek' :

Result : 3, 2

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liv Mendez
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Sob Sty 03, 2015 7:04 pm

To nie był wcale zabawny żart. Nie dla niej. Być może niewinne zaklęcie zostało rzucone w jej stronę, ale mogło źle się to skończyć. Mogła spać. Mogła… Na szczęście nic takiego się nie stało. Kolejny raz zatańczyła jeden, krótki taniec ze Śmiercią, jednak nie pozwoliła jej zabrać Liv do swojego Królestwa. Tym razem to ona sama siebie uratowała, ale wtedy… W tajemniczym pomieszczeniu… Czy była to ta krucha, słaba dziewczyna, której do dnia dzisiejszego imienia nie poznała? Przeczuwała, że to ona, ale nie była pewna…
Biegła, nawet nie wiedziała, że miała tak dobrą kondycję. Cała złość w niej buzowała. Jakby bomba zaczęła tykać. Spojrzała za siebie. Alex biegła kilka kroków za nią. Rzuciła właśnie zaklęcie, jednak nie trafiła. Nic dziwnego, w takim pospiechu. Kiedy Liv ponownie spojrzała na miejsce, gdzie znajdowała się nie znajomy, nikogo nie widziała. A jeszcze przed chwilą widziała zarys postaci.
Uciekł do Zakazanego Lasu? Nie bał się rzucić znienacka zaklęcie w niewinne dziewczyny, a teraz ucieka przed nimi?
Zatrzymała się ciężko dysząc. Przez kilka chwil się nie odzywała. Próbowała wyrównać oddech. Jej bicie serca musiało powrócić do normalnego rytmu. Czuła, że zaraz wyskoczy z jej piersi i ucieknie, tak ja ten nieznajomy. Spojrzała na Alex. Dziewczyna lepiej zniosła ten bieg. Nic dziwnego, w końcu grała w Quidditcha.
- Głupi żart – wyszeptała wściekła. – Ten dzień jest okropny.
Nie czuła już zimna. Jej policzki dalej były różowe, jednak nie z mrozu, a zbyt szybkiego biegi i ze zmęczenia. Ponownie nasunęła kaptur na głowę, który w biegu się jej zsunął.
- Mam propozycję. Miałyśmy z Riley zrobić małą imprezę. Wiesz opić wygraną meczy, no a po za tym chyba potrzebuję w jakiś sposób odreagować – wzruszyła ramionami. Być może ten sposób będzie dobry. Alex też nie miała najlepszego humoru. Może uda im się go poprawić.
- Może wybierzesz się razem ze mną? – Spojrzała pytająco na dziewczynę. Alex kiwnęła głową w geście zgody.
- Dajmy spokój z tym idiotą i chodźmy do zamku – powiedziała i ruszyła w stronę szkoły. Gryfonka szła z nią ramie w ramię. Być może uda im się jeszcze uratować ten wieczór.

[z/t dla obu]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mathias Rökkur
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Sob Sty 17, 2015 11:28 am

Biały dzień. Krukon ubrany tak, jak zawsze postanowił znaleźć sobie miejsce z lepszym widokiem na jezioro. Kiedy zauważył wzgórze ze wspaniałym widokiem na miejsce, które już teraz darzył sentymentem, postanowił wtedy usiąść na tej wyżynie i spoglądać na cenione sobie miejsce... póki co.
Rokkur wyjątkowo jest bez kruka... coś nowego, oni tak się ze sobą nie rozstawali jak Pan Filch z Panią Norris. Kiedy czarodziej znalazł sobie miejsce i spoglądał jakiś czas w dal, postanowił wtedy dobyć swojej rożdżki i celuje jakby jakieś zaklęcie na siebie... co on kombinuje? Różdżka już zaczyna świecić kiedy Mathias szepta coś, jakby jakieś zaklęcie Mati postanowił sobie rzucić... tylko jakie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esmeralda Moore
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Sob Sty 17, 2015 7:06 pm

Cyganka spacerowała sobie bez większego celu po błoniach. Ostatnie wydarzenia naprawdę ją przytłaczały, chociaż mimo wszystko cały czas zakładała ten swój uroczy uśmieszek na twarz. Co z tego, że Sahir wiedział o co chodzi, tak naprawdę jej nie mógł pomóc. Jego siła, oraz kły w tym wypadku były bezsilne. Wtedy musiał by tak naprawdę chyba cofnąć czas aby coś zmienić... gdzieś do narodzin dziewczyny, w chwili kiedy pojawiła się na tym świecie i jej rodzice postanowili ją oddać. Cóż może od małego było jej przeznaczone uszczęśliwiać innych, może miała przyjmować ból innych, ale jednocześnie musiała zapomnieć o sobie. Tak czy inaczej czuła się po prostu bardzo zmęczona, ten jej ogród cały czas był zniszczony... chociaż burza już dawno przeszła, ale niebo nadal było zachmurzone i nigdy nie można było przewidzieć czy nie nadejdzie jakiś inny kataklizm. Wypadało by też się zastanowić czy ten ogród kiedy kolwiek był w całości. Czy to nie była jakaś jej kolejna iluzja. Zapytacie się zapewne po co dziewczyna tworzyła sobie tą iluzję... cóż sama dokładnie nie wiedziała. Może chciała uciec, przed samą sobą, a może chciała aby ludzie po prostu dobrze czuli się w jej towarzystwie. Przecież cyganie nie są zbyt doceniani przez zwykłych ludzi. Przecież jej zależało na tym aby patrzyli na nią jak na kogoś normalnego a nie jak na cygankę... ale tak naprawdę nie umiała nie celebrować tej swojej cygańskości. Przecież wpajali ją w nią od małego, zawsze mówili, że nie musi się wstydzić tego kim jest. I owszem nie wstydziła się, teraz wstydziła się tego kim się stała. Tak naprawdę oddała by wszystko aby wrócić do tych czasów kiedy uśmiech na jej usta potrafił wejść tak bardzo spontanicznie.
Dziewczyna w końcu zatrzymała się. Jej szaragdowe oczy zostały skierowane w kierunku klifu. Pamiętała jak swego czas bardzo często tam przesiadywała, i wpatrywała się po prostu godzinami w dal, zastanawiają się nad tym co tam może się znajdować. Cóż dalej jest ciekawa, ale nie jest do końca przekonana czy wystarczy jej jeszcze sił aby wzlecieć i odkryć te piękne miejsca. Tym razem nie zobaczyła tam siebie, ale znajomą sylwetkę. Postać chłopaka którego nie widziała już dawno.
-Kocham cię...- Powtórzyła sobie w myślach to co on jej powiedział na półce skalnej. Nie ważne jak bardzo usiłowała w to uwierzyć nie mogła, nawet jeżeli by to była prawda nie była by w stanie oddać mu tego samego uczucia. Nie wierzyła w takie uczucie jak miłość, a te dwa słowa były dla niej puste i nic nie znaczące... ale nie zmieniało to faktu, że lubiła go, i nie chciała go tracić z oczu. Wzięła głęboki wdech i podeszła trochę bliżej. Jak zwykle przesuwała się po ziemi prawie, że nie zauważalnie niczym jakiś drapieżnik który właśnie wyszedł na polowanie. Była już stosunkowo blisko kiedy zobaczyła coś co wmurowało ją w ziemię. On celował w siebie różdżką? dobrze widzi, już się świeci, zaraz wyleci jakieś zaklęcie... nie wiedzieć dlaczego od razu jej umysłem zawładnęły złe przeczucia, dlatego też zareagowała niemalże natychmiastowo. Chłopak mógł poczuć jak ktoś gwałtownie odwraca go wyrywając różdżkę z ręki i przylega całym ciałem obejmując delikatnie.
-Coś ty chciał zrobić?- Zapytała się cicho przymykając swoje zielone oczy wsłuchując się w równe bicie jego serca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mathias Rökkur
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Sob Sty 17, 2015 7:24 pm

- Co je...
Nie zdążył się zorientować zanim odebrano mu różdżkę. Ale to, kto ją zabrał zaskoczyło krukona, zawahał się jak zachować... pozwalał dziewczynie się przytulić, ale nie odwzajemnił... przez niepewność po ostatnim spotkaniu.
Mathias raz uległ za bardzo, poddał się swoim emocjom... nie ma ochoty czuć się po raz kolejny jako ofiara. Uwydatnił nie do końca świadomie cygance swoją słabość i pragnienie, wie, że ona tego nie wykorzysta za bardzo na jego niekorzyść, ale... od tamtego czasu "stara się" być ostrożny, jednak... serce bierze górę, stoi twardo na ziemi, jest połowicznie w mroku i światłości... Rokkur poczuł się upokorzony, choć nie przyzna tego. Esmeralda wyczuwa u Matiego niepewność bardzo wyraźnie... czy dziewczyna zrobi coś z tym fantem?
- Ja...? Nic takiego...
I po prostu niepewnie patrzył na dziewczynę i pozwalał jej słuchać bicia męskiego serca, przy okazji cyganka może odczuwać ciepło ciała czarodzieja, a jego bicie serca... podskoczyło trochę, choć jest równe. Radość? Strach? Niepewność?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esmeralda Moore
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Sob Sty 17, 2015 7:47 pm

Dziewczyna po prostu go obejmowała. Mocno i pewnie zupełnie tak jak by nie chciała już go puścić. Cóż dziewczyna należała do typu osób które potrafiły wybaczyć, przez co wspomnienia nie trzymały się jej długo. Szybko zapomni... chociaż nie, może nie zapomni, ale nauczy się z tym żyć i nie przejmować. Czy to było coś dobrego? cóż to już czytelnik musi sam sobie ocenić.
Kruczoczarne włosy cyganki unosiły się delikatnie na wietrze który muskał lekko ich postacie. Nie wiedziała co chciała mu tym przekazać, ale na samą myśl, że mógł by zrobić sobie krzywdę zrobiło się jej po prostu głupio. Może była zbyt przewrażliwiona. Przecież doskonale wiedziała z czym wiąże się bycie wilą. Nie raz usłyszała już takie wyznanie miłości... nawet tego samego dnia, po kilku minutach znajomości. Więc co się wydarzyło tym razem, że romka aż tak bardzo się zirytowała. Dlaczego przestała już próbować rozpoznać swoje własne uczucia.
Westchnęła tylko cicho i odsunęła się od chłopaka, jednak różdżki mu nie oddała.
-Nie odzyskasz jej jak mi nie powiesz coś chciał zrobić- Jej zielone oczy zostały utkwione w jego oczach. Chciała wiedzieć. Chciała aby ten zaprzeczał, że nie chciał sobie zrobić krzywdy... przez nią. Wiedziała, że go zraniła, i okropnie się z tym czuła.
-Co chciałeś zrobić?- Ponowiła swoje pytanie chowając jego różdżkę za swoje plecy aby nie mógł jej przypadkiem wyrwać. Czy cyganka była naprawdę aż taka zła, że mogła by doprowadzić ludzi do jakiś skrajnych zachowań. Może nie jest i nigdy nie była tą za którą się podawała. Może sama dała się złapać w swoją własną iluzję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   

Powrót do góry Go down
 
Wzgórze z widokiem na jezioro
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 15Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 9 ... 15  Next
 Similar topics
-
» Zwykłe Jezioro
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Jezioro
» Jezioro Zmian

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart [schowany na czas wakacji] :: Tereny zamkowe :: Blonia -