Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Wzgórze z widokiem na jezioro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15  Next
AutorWiadomość
Mistrz Labiryntu
avatar


avatar

PisanieTemat: Wzgórze z widokiem na jezioro   Pon Wrz 02, 2013 2:15 pm

First topic message reminder :

Całkiem wysokie wzgórze, znajdujące się na jednej ze skał, więc lepiej by ci z lękiem wysokości tutaj nie wchodzili. Czasami jednak warto przełamać swój strach, by oczom ukazać mógł się cudowny krajobraz. Jezioro, wyglądające, jakby ciągnęło się w nieskończoność, a po jego obydwu stronach piękne góry. Na wzgórzu pomiędzy drzewami postawiono niewielką, drewnianą budkę. W niej zaś znajdują się trzy ławy i miejsce na ognisko pośrodku. Łatwo tu wdepnąć w porozbijane szkło i znaleźć butelki po alkoholu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Nathalie Powell
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Wto Sty 03, 2017 11:51 am

Kolejny raz zachował się tak samo.
Czego się spodziewałaś? Może od razu powie ci wszystko co leży mu na sercu, jakby jeszcze taki był...
Skarciła samą siebie w duchu i aż potrzebowała złapać oczyszczający oddech. Nie było jej dane rozgryźć wielkiego Giotto Nero. Od momentu konfrontacji z Sahirem była przekonana, że tylko jego stać na takie rozmowy. No dobrze, Ślizgon od początku nie wyrażał większych potrzeb mówienia dużej ilości słów czy pokazywania swoich emocji. Wydawał się jednak bardziej "dostępną" osobą.
- Rozumiem - skwitowała krótko, bo już nawet nie wiedziała co ma powiedzieć.
Nero jest osobą ciężką, ale zarazem intrygującą. Na swój dziwny sposób, którego nawet Nath nie rozumie, dał jej powód do tego by otrzymać szacunek. Nawet więcej, polubiła go. Oczywiście, łączy ich coś dziwnego, coś co w rezultacie jest tylko układem, ale czy poza tym nie może być nic więcej? Czy Puchonka i Ślizgon nie mogą być przyjaciółmi? Miedzy tymi domami nie było nienawiści, więc co stoi na przeszkodzie?
- Egzamin? Jaki egzamin? - wyglądała jakby dosłownie przed chwilą obudziła się z dziwnego transu, w który ją wprowadził towarzysz.
Nie miała pojęcia o czym on mówił. Spóźniła się? Coś ma teraz? Jaki egzamin?
Czasem nawet taka Powell gubi się w swoim świecie i traci kontakt z rzeczywistością...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Nathalie Powell
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Sro Sty 04, 2017 12:00 pm

Nath dopiero po słowach chłopaka uświadomiła sobie jak wielką głupotę powiedziała. Jak można wymazać z pamięci egzaminy, do których wciąż się uczy od jakiegoś czasu. Nawet ona znalazła na nie zapał, a teraz jakby kompletnie wyparowały z jej umysłu. Przez myśl jej przeszło, że to może być spowodowane dziwnym zachowaniem Gio, na którym za bardzo się skupiła i ciągłe zmienianie, a raczej unikanie tematu, wprowadziło ją w ten stan. Kto wie? Może szukała tylko wewnętrznej wymówki by się z tego jakoś wyplątać... Właściwie już i tak było za późno, bo zdążyła zrobić z siebie kretynkę.
- No tak... - powiedziała cicho i spuściła wzrok na swoje kolana, które w tym momencie były jej kryjówką od wzroku Nero.
Nie chciała zobaczyć jak Ślizgon nabija się z jej idiotycznego zachowania i reakcji, na coś co powinno być tak oczywiste. Dopiero po dalszej wypowiedzi Giotto zrobiło jej się odrobinę lepiej, chociaż wprowadził do jej głowy jeszcze większy zamęt. Od początku próbuje ustawić wokół siebie ogromny mur, którym broni się przed kontaktem z ludźmi... Jak to się dzieje, że co jakiś czas pokazuje u siebie jakiekolwiek uczucia? Może uczucia to za duże słowo... Może to jest litość? Skoro zawsze traktuje ją z góry, jak potencjalnego wroga, a nagle robi się taki miły i nawet pokazuje, że w nią wierzy...
Ja już nic nie rozumiem... Oznajmiła w myślach, lecz nie miała zamiaru już pokazywać wszystkich emocji jakie nią targają.
- Dzięki, jednak rysunki to zupełnie co innego. - zaczęła spoglądając w jego stronę - Tego nie da się wykuć na pamięć, a z tym mam ogromny problem jeśli chodzi o naukę.
Przeczesała swoje złote włosy palcami i przy okazji zakładając je na lewą stronę by tak jej nie przeszkadzały. Ponownie wzięła do ręki swój szkicownik, który był po brzegi przepełniony wpadającymi pergaminami i zaczęła szukać między nimi odpowiednich rysunków.
- Właściwie tak... - zatrzymała się na chwilę nie przerywając wertowania - Ale nie mam nic tutaj. Pewnie zostawiłam w dormitorium. - stwierdziła i zerknęła na chłopaka, który wyglądał jakby poważnie interesowała go ta informacja. - Zazwyczaj rysuje krajobrazy, martwą naturę czy zwierzęta, ale ostatnio zaczęłam próbować z portretami. Nie wychodzi mi najlepiej, ale warto robić coś nowego...
Złożyła zeszyt i zostawiała go już na swoich kolanach. Za chwilę uśmiechnęła się i zwróciła ku swojemu towarzyszowi.
- Pytasz, bo sam byś chciał swój portret? - powiedziała niby poważnie, ale widać było, że kącik jej ust ruszył w górę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Nathalie Powell
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Nie Sty 08, 2017 11:43 pm

Ile razy można zastanawiać się nad tym kto co myśli? No ja się pytam ile!? Nawet ja już nie ma w sobie tyle pokładu cierpliwości by znieść te dziwne akcje, które on tworzy wokół siebie. Jaki to wszystko ma sens. Niby z mną rozmawia, niby zachodzi jakaś komunikacja między ludzka, ale co z tego jak w sumie gadamy tylko o głupotach. Przez jego ciągłe unikanie, no właściwie prawie wszystkich tematów, nie da się dojść do niczego. Chcesz coś powiedzieć, zadać pytanie, automatycznie dostajesz kopa na wejściu i tyle z uzyskania satysfakcjonującej odpowiedzi...
Ciągle kontemplacje, zastanawianie się, niepewność... To wszystko już zaczyna ją przerastać. Chce być miła, chce uszanować jego prywatność i przestrzeń. Nawet powiedziała, że mu pomoże i zaoferowała w zamian coś co w sumie nie było dla niej najważniejsze na świecie. On podarował jej jakiś mały sekret, którym jest uwarzenie eliksiru, a ona po prostu postanowiła dać mu tą możliwość by zdobyć składniki. Czy to nic nie oznacza?
- Słuchaj, u mnie wszystko dobrze, lecz ja nie wiem jak to u ciebie jest. - powiedziała delikatnie podenerwowana po tej wielkiej wojnie w swojej głowie - Nie chce byś uznał mnie za natrętną czy bezczelną, bo bardzo długo ze sobą walczyłam, więc powinieneś to docenić!
Westchnęła głośno i starała się uspokoić, lecz kiepsko jej to wychodziło. Przekręciła swoje całe ciało w stronę Giotto by się zwrócić bezpośrednio do niego.
- Czemu ty wszystkiego unikasz? - zapytała bezpośrednio - Raz jesteś miły, raz jesteś obojętny... W sumie przeważnie jesteś obojętny, no ale nie o to w tym chodzi. Czasem po prostu mam wrażenie, że ty masz takie wahania nastrojów, albo sprawdzasz ile wytrzymam. Ja po prostu już nie wiem... Zdaje mi się, że nie zadaję ci trudnych pytań, nie poruszam tematów tabu, ale ty i tak tego unikasz...
Zerknęła w stronę jeziora i zrobiła dłuższą pauzę. Nie wiedziała czy powinna kontynuować, bo bała się, że chłopak na nią naskoczy. Wiedziała dokładnie, że jego prywatne sprawy są święte i nie miała zamiaru roztrząsać tego tematu, ale skoro ona się przed nim chodź trochę otworzyła, to on mógłby chociaż spróbować.
- Może powiedziałam coś nie tak? - dodała już dużo ciszej niż wcześniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Nathalie Powell
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Wto Sty 10, 2017 12:13 am

Po słowach Gio, poczuła się podle. Jakby w tym momencie zmusiła go do otworzenia się przed nią i nie dała innego wyboru. Ceniła sobie cierpliwość i to by szanować czyjąś prywatność, lecz teraz sama pokazała coś zupełnie odwrotnego. To ta głupia potrzeba pomocy wszystkim prowadzi ją do zguby. Musi czasem przypomnieć sobie, że jeśli nikt jej nie poprosi to nie powinna się wtrącać. Ciężko jednak zapanować nad falą szczerości, którą w sobie kumulowała od pierwszego spotkania Ślizgona. Obiecała sobie, że to wszystko zostanie tylko formalnością, bo tego oczekiwał, czyli dotrzymania słowa, przekazania składników. Niestety wyszło jej coś zupełnie innego... Czy nie lepsze by było jednak cofnąć się do tej opcji i dać mu spokój?
- Ja nie oczekuje od ciebie nic. - powiedziała, lecz po chwili dodała - No może nie nic, ale zdaje mi się, że niezbyt wiele. Chciałabym jedynie byś się ukierunkował, bym miała świadomość czy w ogóle chcesz ze mną rozmawiać. Niby stoisz, niby coś mówisz, lecz...
Spuściła w tym momencie głowę i nie wiedziała właściwie co ma dalej powiedzieć. W pierwszej chwili chciała go nakłonić do rozmowy, lecz takiej naturalnej, takiej miłej... W gruncie rzeczy jednak, sama do końca nie wiedziała co chce uzyskać tym wybuchem. Ciąży jej to, że jest zamknięty na wszelkie kontakty, lecz nie chce go do niczego zmuszać. Jest cierpliwa, ale sama pokazała, że to się kiedyś kończy i człowiek nie wytrzymuje.
- Przepraszam - powiedziała skruszona - Nie chciałam by tak wyszło. Postanowiłam sobie i w sumie tobie też, że nie będę się interesować twoimi prywatnymi sprawami. Rozumiem, że to wszystko nie dotyczy mnie, ale nie chce byś się czuł jakbym była twoim wrogiem.
W tym momencie spojrzała na niego i czekała na kolejny akt obojętności. Nie oczekiwała już emocji czy jakiejkolwiek wylewności ze strony chłopaka. Ostateczna decyzja została podjęta, ona wypełnia jego prośbę, potem wszystko zostaje tak jak było.
Nie można nikogo zmusić by cię lubił, trzeba zacząć być realistką.
Pomyślała...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Nathalie Powell
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Wto Sty 10, 2017 4:21 am

To wszystko co powiedział jej towarzysz bardzo ją zaskoczyło. Nie spodziewała się od niego takiej wylewności. No może u niektórych to było na porządku dziennym, ale Gio przyzwyczaił ją do bardzo okrojonych standardów. Zazwyczaj kilka słów na krzyż to było dla niego wielkie wyzwanie. No może nie dał tego odczuć bezpośrednio, ale wielką obojętność już mogła nawet nieraz namacać. Teraz widziała w nim coś innego, coś co dostrzegła na początku. Delikatne zagubienie, który bardzo pilnie chowa głęboko w sobie. To była chęć nawiązania z nią kontaktu i danie do zrozumienia, że nie jest mu całkowicie obojętna, lecz ma zamiar trzymać ją na dystans, bo tak jest lepiej. W zupełności nie czuła się tym urażona, wręcz przeciwnie - wyróżniona. Nie miała pojęcia czy ktoś to jeszcze od niego usłyszałam w ostatnim czasie, ale doceniała to co robił. W pewnym sensie rozumiała jego podejście i starała się jak najbardziej zaakceptować. Czasem jednak powinno się powiedzieć wprost i rozwiać wszelkie wątpliwości i tym samym zaskoczyć...
- Ale ja... - zaczęła cicho, lecz nie wiedziała co jeszcze ma dodać.
Tym razem on sprawił, że chciała szepnąć tylko zdawkowe "dziękuje" i nic więcej, lecz to nie w jej stylu. Nie mogła zgasić teraz tego co powiedział, jednym słowem, bo wyszłoby na to, że w sumie tamta wersja Gio jej pasowała.
Spojrzała na niego i uśmiechnęła się przyjaźnie. Chciała tym gestem dodać mu do zrozumienia, że jest dobrze, że zrobił coś pięknego w stosunku do niej.
- Dlaczego mam być na ciebie zła? - zapytała łagodnie - Nie mogłabym się na Ciebie złościć za powiedzenie mi prawdy. To dla mnie najważniejsze, bo nie zniosłabym kłamania. Wiem, że niektórych rzeczy nie możesz mi powiedzieć, ale przynajmniej nie wymyślasz dziwnych historii, które nie trzymają się totalnie kupy... - powiedziała to wszystko dość szybko i przy tym gestykulując.
Dopiero w tym momencie zobaczyła na jego twarzy coś na kształt osłabienia. Było w nim zmęczenie i niechęć do tego typu rozmów. Ona nie chciała wywrzeć złego wpływu, nie chciała by to co mówiła wpłynęło na jego samopoczucie. To ją bardzo zmartwiło, bo nie rozumiała dokładnie jakie emocje targają w tym momencie Gio. Chciała go wesprzeć, ale bała się coś zrobić...
- Hej - zaczęła jakby od nowa - Wszystko dobrze. Nie będziemy się kłócić, nie jestem zła, bo nie mam o co. Dziękuje ci, że to wszystko powiedziałeś i nie przepraszaj mnie, bo nie masz za co.
W tym momencie ponownie na jej ustach zagościł nikły uśmiech.
- Tak poza tym, to też cię lubię - dodała niepewnie, lecz to miało zadanie po prostu poprawić mu humor. Nie wiedziała w jakim stopniu i czy w ogóle przyniesie to jakieś skutki, ale przekonała się, że czasem warto zaryzykować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Nathalie Powell
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Wto Sty 10, 2017 5:17 am

Prawda jest niby taka prosta, ale jak ciężko przychodzi. Zazwyczaj Nathalie uchodzi za taką osobę, która stawia sprawę jasno. Jedną z jej bardzo silnych cech jest właśnie bezpośrednia szczerość, której ludziom brak. Ona nigdy nie miała z tym problemu, bo od dziecka była uczona, że tylko w ten sposób jest w stanie zyskać prawdziwych przyjaciół, bo skoro mają tak ogromne miano, to muszą na to zasłużyć. W towarzystwie Giotto było jednak zupełnie inaczej. Nigdy nie kłamała, lecz przez jego zachowanie, nie potrafiła się w pełni otworzyć. Okrojona odpowiedzi dopadały także ją, ale nie w tak wielkim stopniu. Na swój sposób krępował ją i zmuszał do zastanawiania się czy dobrze określiła swój przekaz. Może to była kwestia dopasowania się lub jakiegoś strachu? Ciężko to określić... Nie mogła jednak zaprzeczyć, że była z siebie dumna. Nie chciała zmusić Nero do wyznań, lecz dzięki temu on powiedział jej przynajmniej co myśli. Tak prosto i bezpośrednio. To zrobiło na niej ogromne wrażenie i z pewnością zapadnie w pamięci na długo.
- W takim razie warto zapamiętać - skomentowała jego słowa o kłamstwie.
Spodziewała się tego. Nie mogła ukryć, że Gio jest bardzo tajemniczy i chce zamaskować wszystko co myśli czy czuje, ale nie podejrzewała go też by kłamał jej. Nie bierze pod uwagę unikania tematów, bo to nie jest to, lecz bezpośrednie wciskanie bajeczek.
- Nie mogłoby być inaczej - dodała z uśmiechem i zaczęła zbierać swoje rzeczy - Masz rację, przydałoby się już wrócić do zamku. - oznajmiła podnosząc się z ławki.
W rękach trzymała już szkicownik i jeszcze raz spojrzała w niebo. Dopiero wtedy poczuła jak chłodne powietrze przeszywa jej ciało. Ciarki na plecach pojawiły się automatycznie, aż nie mogła powstrzymać wzdrygnięcia.
Bez zbędnych słów, skierowała się w stronę szkoły w towarzystwie Ślizgona.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Bertram Smith
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Nie Sty 22, 2017 6:47 pm

[28 czerwca 1978 roku, jakoś po śniadaniu]
Rano siedział wśród Gryfonów, śmiał się razem z nimi, opowiadali sobie kawały, żartowali ze Ślizgonów, no bo jakby inaczej. Po prostu to wpisywało się w regularny rytm dnia. Bert zjadł trochę pieczonej kaczki, nad smakiem jej można byłoby się rozpłynąć, no po prostu ambrozje. Idealnie chrupiąca skórka, mięso takie delikatne. Popijał to sokiem z dyni, który smakował wprost fenomenalnie. Humor jego dzisiaj był nad wyraz wyśmienity. Jednak za niedługo miało się wszystko zmienić. Całkiem możliwe, że to dość mocno wpłynęło na niego. Miał ochotę się przewietrzyć, odetchnąć powietrzem z nad błoni. Był ubrany w zwykłą koszulkę, na sobie miał krótsze spodnie, niechlujnie przewiązany krawat. Skierował swoje kroki w stronę dębowych drzwi wejściowych, pchając je zauważył, że palce na jego dłoni robią się szczuplejsze, wydłużają się.
Co jest do cholery?
Z taką myślą kontynuował swój marsz na wzgórze, z tamtego miejsca wszystko było ładnie widać, można było odetchnąć od gwaru, mało uczęszczane, po prostu idealne do kontemplacji otaczającego nas świata. Maszerując wąską ścieżynką potknął się o wystający konar drzewa. Wstając dostrzegł, że z jego nóg zniknęło owłosienie, z przerażeniem dostrzegł, że jego nogi jakby wyszczuplały.
Chyba mam halucynacje, albo ktoś czegoś mi dolał, dosypał
Wchodząc pod górę coś zaczęło bardziej przyciskać go do ziemi, jakby nagle grawitacja stała się mocniejsza, jednak stwierdził, że nic się nie dzieje. Nawet nie wiedział jak bardzo się mylił. Po dotarciu na wzgórze usiadł sobie, spojrzał na jezioro i omal nie krzyknął
- Dlaczego ja mam cycki? - zapytał sam siebie.
Słysząc swój głos, domyślił się co się stało, zmienił się w kobietę. Oznaczało to również, że zniknęło to co miał pomiędzy nogami.
Skuliła swoje nogi i zaczęła płakać, nie wiedziała jak ma się odnaleźć w tej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vilia Edwards
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Pon Sty 23, 2017 11:20 pm

Wyobraźcie to sobie.
Żyjecie, jest fajnie. Gra gitara i te de, i te pe. A pewnego dnia nogi zarastają wam chaszczami, w gardle jakaś dziwna gula, a między nogami spod kiecy coś dynda. Schiza i maniana taka, że nawet Merlin nie pomoże.
A najgorzej, że jesteście w babskim mundurki.
I w babskiej toalecie.
Czaicie bazę? Vixa jak z Ziemi do Plutona. Ktoś normalny pewnie postradałby rozum albo zaczął płakać, czy coś.
No, ale Vivi nie była przecież normalna.

Ślizgonka stała w krzakach na wzgórzu i próbowała ogarnąć rzecz bardzo... przyziemną. Problem w tym, że bycie przyziemnym właśnie nie bardzo chciało działać i na kucaka załatwianie ważnych spraw nie wychodziło.
Vilia wstała, uniosła spódnicę...
Czy ona wciąż była Vilią?
Ale jak nie Vilią, to kim?
Może chociaż Vivi?
O, złota fontanna. To działa!

I może jej nowe wcielenie poszłoby dalej w świat, gdyby nie dźwięki płaczu. Rozejrzał...a się, mrużąc oczki, żeby nie skupiać się na mało istotnych rzeczach. Coś płakało. Coś babskiego. Czuły to jej babskie zmysły. Czuły...?
O, tam!
Vivi przechyliła głowię, patrząc na dziewczątko. Może nie pozwolili jej jakiejś sekcji zrobić? Ona też by płakała, jakby jej nie dali. W końcu to była taka fajna zabawa! No, ale do rzeczy.
Dziewczątko trzeba było jakoś pocieszyć. Jak? Vilia podrapała się po głowie, zdając sobie sprawę, że włosy ma jakieś krótkie, zupełnie nie tam, gdzie trzeba.
Nagle ją oświeciło.

- Popatrz jaki pudding!
Ślizgonka ruszyła kaczkowatym biegiem, bo tylko na to pozwalały jej opuszczone gacioszki. Spod podniesionej szkolnej spódnicy dyndała wesoło męska kiełbaska. Vi-Vi-Victor zatrzymał się przy nieszczęsnej chyba-Gryfonce i nieco się rozkraczył, próbując zrobić helikopterek, ale wyszło mu to raczej żałośnie.
Nic dziwnego, skoro operatorem śmigła był może od godziny. Góra dwóch.

Jakoś nie przyszło jej... mu do głowy, że może zostać zboczeńcem.
Najwyżej lubiącym czuć wiatr Szkotem.
Tak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bertram Smith
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Pon Sty 23, 2017 11:47 pm

Jakiś ktoś zbliżał się do niej, nie widziała ani twarzy, ani nawet kto się zbliża. Twarz cały czas miała ukrytą w dłoniach, kolana przyciśnięte do siebie. Z jej oczu kapały raz po raz kolejne łzy. Nie była w stanie zapanować nad sobą, zupełnie tak jakby ktoś nagle zapakował ją do worka i wysłał gdzieś w Bieszczady, aby rozpoczęła nowe życie, w totalnie nowej roli. Tego było za wiele. Słysząc głos, który jak się domyśliła mówił do niej, obróciła się i zobaczyła nieznaną twarz, nigdy nikogo takiego nie widziała. Mimo tych łez zaśmiała się trochę ze ślizgona biegającego w spódniczce, sama nie była wcale lepiej ubrana, chociaż i tak śmiało stwierdziła, że męskie ciuchy lepiej z nią kontrastują niż damskie z tym chłopakiem. Mimo chwilowej poprawy humoru, gdy usłyszała koniec zdania... "pudding". Rozpłakała się rzęsistymi łzami, jako chłopak miała tyle wspomnień, a teraz co, sama, jedna, bez nikogo, po prostu pustka. Pamiętała jak z przyjaciółmi Gryfonami czasem urządzali bitwy na pudding, a to na błoniach, a to w pokoju wspólnym. Oj, ile razy im się burę dostało od McGonaggal, to były piękne czasy, ale czy jeszcze kiedyś wrócą.
Zmusiła się do spojrzenia w stronę chłopaka, po czym wypaliła
- Bardzo nie ładnie jest zabierać ubrania dziewczynom, a Ty nią nie jesteś, po za tym zakryj to dyndające coś.
Wykonała gest jakby miała się zrzygać na sam widok, po czym odwróciła wzrok i dalej płakała, bo cóż jej w tym życiu pozostało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   

Powrót do góry Go down
 
Wzgórze z widokiem na jezioro
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 14 z 15Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15  Next
 Similar topics
-
» Zwykłe Jezioro
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Jezioro
» Jezioro Zmian

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart :: Blonia -