Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Wzgórze z widokiem na jezioro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14, 15  Next
AutorWiadomość
Mistrz Labiryntu
avatar


avatar

PisanieTemat: Wzgórze z widokiem na jezioro   Pon Wrz 02, 2013 2:15 pm

First topic message reminder :

Całkiem wysokie wzgórze, znajdujące się na jednej ze skał, więc lepiej by ci z lękiem wysokości tutaj nie wchodzili. Czasami jednak warto przełamać swój strach, by oczom ukazać mógł się cudowny krajobraz. Jezioro, wyglądające, jakby ciągnęło się w nieskończoność, a po jego obydwu stronach piękne góry. Na wzgórzu pomiędzy drzewami postawiono niewielką, drewnianą budkę. W niej zaś znajdują się trzy ławy i miejsce na ognisko pośrodku. Łatwo tu wdepnąć w porozbijane szkło i znaleźć butelki po alkoholu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Esmeralda Moore
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Sro Mar 16, 2016 10:47 am

Cyganeczka uśmiechnęła się tylko delikatnie na wzmiankę o tym, że egzaminy to tylko kolejny zapisany świstek. Chciała czy nie musiała się z tym zgodzić. W końcu sama tak naprawdę miała to samo zdanie na ten temat. Jej osobiście egzaminy by nic nie przyniosły dobrego, a tylko zamknęła by sobie swoją drogę którą chciała iść. Nie była by w stanie sama zamknąć się w klatce gdzieś w ministerstwie i użerać się z tymi wszystkimi ludźmi którzy po za swoimi karierami i czubkami nosa nie widzą kompletnie nic. To było zdecydowanie nie dla niej.
-Ja...- Mruknęła cicho wbijając wzrok gdzieś w jezioro. Tak naprawdę nie stawiała sobie nigdy tego pytania, dlaczego nie chce podchodzić do egzaminów. To była jedna z tych chwil w których wybór tak naprawdę wydawał się być wręcz oczywisty. Od chwili kiedy zaczęła tą szkołę doskonale wiedziała, że do końcowych egzaminów tak naprawdę nigdy nie przystąpi... tylko nadal pozostaje to pytanie bez odpowiedzi "dlaczego?"
-Wiesz... odnoszę wrażenie, że to nie ocena świadczy o tym co umiem a czego nie umiem, i jedna chwila w moim życiu nie powinna była decydować o całej reszcie.- Zawsze lubiła mieć wszystko pod kontrolą, a egzaminy były czymś czego kontrolować nie mogła. Owszem mogła się obryć tak dobrze aby nikt jej nie mógł oblać, ale.... no właśnie zawsze zostawało gdzieś jakieś ale, słowo którego dziewczyna tak bardzo nie lubiła, ponieważ zawsze wprowadzało do życia tak wiele niedomówień. No, ale jeżeli już przy tym jesteśmy. Podczas egzaminów mogło wiele się wydarzyć, rzeczy niezależnych od cyganki. Jakiś nauczyciel może by ją ulał dla samej zasady, albo po prostu powinęłaby się jej noga na jakimś pytaniu i zrobiłaby z siebie totalne pośmiewisko. Scenariuszy w jej głowie było dużo, od tych najbardziej prawdopodobnych, po zniszczenie ziemi włącznie.
-Po za tym... wydaje mi się, że mam teraz odrobinę ciekawsze rzeczy do roboty niż siedzenie w książkach- Westchnęła i usiadła sobie spokojnie na ziemi. Życie jej trochę się pokomplikowało ostatnio i musi rozplątać te sznurki które tak bardzo się poplątały pomimo jej usilnych starań. A przy tej czynności nie mogła sobie zawalać głowy jakimiś egzaminami czy stresami, bo wszystko mogło by raz na zawsze i ostatecznie dupnąć, a tego naprawdę nie chciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ismael Blake
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Sro Mar 16, 2016 10:40 pm

Samo podejście do egzaminów nie definiowało jeszcze tego co dziewczyna chciała robić po nich. Niektórzy mogli podchodzić do egzaminów po prostu, ot tak, żeby siebie sprawdzić mimo, że oceny nie były im do niczego w 'planowanej przyszłości' potrzebne. Równie dobrze ktoś mógł machnąć egzamin, żeby pójść potem i starać się o zostanie aurorem lub iść na róg jakiejś ulicy pod latarnię. Oczywiście, jeśli taka perspektywa go rajcowała. Test tego typu nikogo nie zamykał w klatce - jedynie roztaczał możliwości i pozwalał wybrać o wiele więcej ścieżek niż gdyby w ogóle do niego nie podchodzić.
Kolorowe oczy wskazywały na to, że większa część uwagi rudzielca skupiała się na Esmeraldzie. Słuchała jej, jednak jednocześnie próbowała w głowie odtworzyć jej tok myślenia w miarę dobrze, i ogólnie tak, żeby się to wszystko kupy trzymało.
- W życiu często tak jest, że jedna chwila definiuje całą resztę. - wymruczała, uśmiechając się jednak może nieco przepraszająco, jakby chcąc zrekompensować to, że jej zdanie było nieco inne mimo, że miała do tego pełne prawo. Ogólnie Isma uważała, że życie było ciągiem przyczynowo skutkowym - nasze decyzje definiowały to, co spotka nas w przyszłości. Stojąc na skrzyżowaniu i skręcając w prawo czy w lewo podświadomie definiujemy to, co nas niedługo spotka nawet, jeśli nie jesteśmy tego do końca świadomi. To czy komuś zdradzi się sekret wpłynie na dane relacje, albo to czy dźgnie się kogoś nożem określi czy będziemy ścigani przez prawo czy nie. Przykłady można by mnożyć; lżejsze czy cięższe, jednak nie można było ich w sposób kategoryczny negować bo każdy miał tam jakiś punk widzenia. Ten który wyznawała Blake był niejakim kompromisem między stwierdzeniem, że sami jesteśmy panami naszego losu, a tym, że nie mamy nad nim całkowitej kontroli.
- Rozumiem jednak co masz na myśli. - dodała zaraz, obracając się w jej kierunku. Wciąż jednak siedziała na ziemi i jak na razie nie zamierzała się zbierać. Było jeszcze stosunkowo jasno, a jakoś nigdy nie dawała się przestraszyć opowiadaniami czy przestrogami związanymi z bliskością Zakazanego Lasu. Te wszystkie rzeczy, w jej przypadku, przybierały raczej formę zachęcającą - robiła się po prostu niezwykle ciekawska, a że w naturze miała chęć do eksploracji i sprawdzania wszystkiego poprzez próby i liczne błędy, tym potrzeba była silniejsza. Nie raz więc znalazła się tam gdzie nie powinna, buszując w nieprzyjaznym gąszczu, jakoś jednak udawało jej się, cudem chyba i głupim szczęściem tylko, uniknąć faktycznych zagrożeń jakie ciągną za sobą takie eskapady. Pewnie do czasu.
- Ciekawsze rzeczy? - powtórzyła, strzygąc uchem mimowolnie. Niby z jednej strony była ciekawa, z drugiej jednak zdawała sobie sprawę z tego, że tego typu informacje były jej zupełnie zbędne. Raz: do niczego jej się nie przydadzą, dwa: szybko je zapomni, trzy: Esme wciąż była dla niej obca co wiązało się z umniejszaniem wagi wszelkich wiadomości. - Wiesz już co chcesz robić po Hogwarcie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esmeralda Moore
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Sob Mar 19, 2016 4:47 pm

-Wiesz... ja jednak wolę myśleć, że mimo wszystko mamy jakiś wpływ na to co się może wydarzyć później- Powiedziała spokojnie i uśmiechnęła się lekko do swojej rozmówczyni.
-Widzisz... nasze życie to jedna wielka droga, która czasami jest prosta, a czasami możemy napotkać skrzyżowania. Wybierzemy jedną drogę... ale nikt nie powiedział, że nie możemy zawrócić, aby wybrać inną ścieżkę- Ona w ten sposób to wszystko widziała. I chociaż ludzie próbowali jej wmówić, że nigdy nie ma powrotu, to ona cały czas udowadniała im, że się mylą. Zawsze można było się cofnąć i podjąć inną decyzję.
-To ludzie sami sobie stawiają jakieś blokady, bariery... tylko dlatego, że inni im tak wmówili. A może wystarczy sobie stworzyć inny schemat tego życia... lepszy od tego który wpoili nam rodzice, czy opiekunowie- Może i jej myślenie nie było schematyczne, i może dlatego ludzie bardzo często jej nie rozumieli, ale wcale na tym dziewczynie nie zależało. Była sobą i tak naprawdę to wystarczyło.
-Nie wiem... tak naprawdę nie myślałam wcale nad tym co chciałabym robić po szkole- Wiele osób kiedy odpowiadała w ten sposób robiło zdziwione oczy. Cyganka była ostatni rok w tej szkole, i nie dość, że nie podchodzi do egzaminów to jeszcze nie ma żadnych planów na siebie.
-Zobaczymy co to będzie... może okaże się, że będę kimś wyjątkowym, albo wręcz przeciwnie, będę nikim, jakoś staram się sobie nie zaprzątać takimi głupotami głowy- Esmeralda zdecydowanie wolała żyć tu i teraz, a nie wybiegać myślami gdzieś w przyszłość i martwic się o to co to będzie za dziesięć lat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ismael Blake
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Sob Mar 19, 2016 6:39 pm

Dziewczę pokiwało głową. Nie do końca jednak była pewna, czy aby rozumiała to, co cyganka miała na myśli. Gdzieś tam w podświadomości pikała czerwona lampka, że nie wszystko w tym co puchonka mówiła łączyło się ze sobą płynnie. Zmora wyczuła parę zgrzytów i nienaturalnych przeskoków w całym rozumowaniu, jednak nie chciała jakoś specjalnie się w to zagłębiać i zwracać na to uwagę. A może po prostu nie była w stanie tego teraz zrobić? W potoku słów część pogubiła się jej gdzieś, nie miała więc odpowiedniej liczby punktów zaczepienia, by rozciągnąć między nimi sieć logiki. Starała się więc wyglądać tak, jakby pozostawała empatyczna na tyle, by nowo poznaną koleżankę zrozumieć i, przede wszystkim, nie wprawiać jej swoją ignorancją i niezrozumieniem w zakłopotanie.
Isma na prawdę chciała w jakikolwiek sposób ratować zaistniałą sytuację, jednak miała wrażenie, że kolejne zdania czy słowa chociażby, na które wpadała, przeciekały jej przez przysłowiowe palce i gubiły się gdzieś w natłoku nowych, coraz to dziwaczniejszych. Wszystko, co jej wpajano do tej pory, czyli w odniesieniu do tej sytuacji przede wszystkim, że należy mieć jakiś plan czy podążać po prostu za marzeniami, gryzło się ze słowami czarnowłosej, jak dwa uliczne kundle walczące o ostatni ochłap mięsa. Rude stworzenie posiadało w życiu jakiś tam cel, jednak w żaden sposób nie był on sprecyzowany, widniał zaledwie pod hasłową postacią. Było to słowo - klucz, do którego dotarcie nie było nacechowane żadnymi, szczątkowymi chociażby, śladami systematyczności. Nie było w drodze do niego żadnych przystanków - wisiał w marazmie, dryfował na horyzoncie. Ale był. I w tym momencie ruda zastanawiała się, czy cyganka posiada w ogóle jakieś marzenia, czy może one też były dla niej... głupotami.
Postanowiła uciec się do lekkiego egoizmu i pochwalić swoimi planami czy nawet marzeniami na przyszłość. Nie wiedziała czym to bardziej było; wynikiem nieznajomości innej możliwości, czy rzeczywiście wymarzonym sposobem na życie, jednocześnie zaczęła się zbierać z ziemi.
- Ja chciałabym wyjechać do Rumunii i tam pracować ze smokami. To piękny kraj, a rezerwat, który się tam znajduje, daje wiele możliwości. - delikatny uśmieszek pojawił się na jej ustach, gdy o tym mówiła. Przed oczami stanęły jej tamtejsze widoki, często zapierające dech w piersiach. Do tego tamten kraj był o wiele cieplejszy i przyjemniejszy jak Irlandia czy Szkocja. - Powinnyśmy już iść. Zaraz zrobi się ciemno. - powiedziała zaraz, otrzepując płaszcz z ziemi i odwróciwszy się - ruszyła w drogę powrotną.

[zt] przepraszam, ale dłużej nie chce mi sie czekać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Pon Kwi 11, 2016 10:32 pm

Zt dla Esmeraldy

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathalie Powell
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Pią Maj 27, 2016 10:19 am

Wzgórze było jednym z miejsc, które Puchonka odwiedzała często gdy potrzebowała chwili samotności. Zazwyczaj przesiadywała tu w cieplejsze dni, właśnie takie jak dzisiaj. Spokojne, słoneczne i z najpiękniejszym widokiem. Zabrała ze sobą swój szkicownik, którego i tak nie opuszczała nawet na chwile. Miała tam wszystko co było jej zawsze potrzebne. Różne notatki, które uważała za ważniejsze i godne wpisania do zeszytu. Pamiątkowe zdjęcia, listy czy też fragmenty książek, gazet. No nie wspominając już o nadmiarze szkiców, które w połowie nie były dokończone.
Siedziała na ławce, która była ustawiona w przyjemnej budce pomiędzy drzewami. Podziwiała krajobraz malujący się przed nią. Już raz rysowała to miejsce, ale takiego piękna nie da się przelać na papier. Jak samemu się tego nie zobaczy to nie poczuje się magii.
Poprawiła się na miejscu i przy okazji wyleciało jej kilka kartek z zeszytu. Zmarszczyła lekko brwi.
- Powinnam w końcu zrobić tu porządek - powiedziała przyciszonym tonem.
Pozbierała i zobaczyła wyrwaną kartkę z Portretowego Szmeru. Na sam widok od razu się skrzywiła. Sama do końca nie wiedziała po co zachowała to badziewie, przecież mówili tu o przegranej Puchonów.
- "Złoty znicz poważnie wystawił cierpliwość, zarówno Kim, jak i Jamesa na próbę. Wszyscy ulegli tej atmosferze – nawet Kyohei i profesor McGonagall. Niemniej to właśnie Szukającemu Gryffindoru udało się złapać znicza i zakończyć spotkanie, pomiędzy Gryffindorem a Hufflepuffem. Końcowy wynik prezentował się następująco; 220 dla domu lwa i 110
dla domu borsuka..."
- przeczytała przyciszonym tonem, po czym zdenerwowana zgniotła kartkę i cisnęła nią przed siebie.
Nie chciała kolejnej porażki. Tak nie mogło być. Następny mecz jest między Krukonami, wtedy z pewnością pokaże na co ją stać.
Tak właśnie Nath tłumaczyła sobie w duchu i dodawała motywacji.


Ostatnio zmieniony przez Nathan Powell dnia Nie Lut 12, 2017 3:51 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Nathalie Powell
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Sob Maj 28, 2016 9:49 am

Dziewczyna zerkała na pognieciony papier, który leżał w tym momencie kilka metrów od niej. Nie miała zamiaru go podnosić, prędzej by rzuciła w niego jakimś zaklęciem by całkowicie zniknął z powierzchni ziemi. Nie pamiętała dokładnie dlaczego ta część Portretowego Szmeru znalazła się akurat w jej szkicowniku. Może planowała się tym motywować albo ktoś zrobił jej głupi żart.
Nie mogła już więcej nad tym rozmyślać, bo nagle usłyszała głos nad jej głową. Szybko zwróciła się w tamtą stronę i ujrzała znajomą twarz Ślizgona. Niespodziewanie na jej buźce zagościł uśmiech. Sama nie wiedziała do końca czemu poczuła taką ulgę jak go zobaczyła. Ostatnie spotkanie nie należało do najcudowniejszych. W gruncie rzeczy było dość formalne i nie wyrażało większych emocji. Chłopak wciąż był dla niej tajemniczą postacią, którą w pewnym sensie chciała rozpracować, ale z drugiej strony bała się dowiedzieć więcej.
Zmarszczyła delikatnie brwi.
To wszystko mogło także tłumaczyć jego przybycie. Pewnie widziała jak przychodziła w to miejsce i chciał zapytać o to czy może załatwiła już składniki. W końcu w jakim, innym celu mógłby z własnej woli przebywać z nią. Nie przyszło jej do głowy, że chłopak także mógł szukać jakiegoś spokojnego miejsca i przypadkowo trafił właśnie tam gdzie ona.
- Cześć - odpowiedziała, lecz jak zwykle w jego oczach nie widziała nawet grama uczuć. Bez zastanowienia od razu dodała - Jeszcze nie wysłałam tej listy do taty, przepraszam. Ten dramat związany z SUMAmi... Nie miałam na to czasu, ale obiecuje, że zrobię to w najbliższym czasie. - tłumaczyła się nie oczekując innego tematu niż to. Wolała od razu powiedzieć jaka jest sytuacja, nie czekała aż Gio ją spyta.
Przycisnęła delikatnie do siebie szkicownik i oczekiwała jakieś reakcji ze strony Ślizgona.


Ostatnio zmieniony przez Nathalie Powell dnia Wto Maj 31, 2016 10:57 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Nathalie Powell
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Czw Cze 02, 2016 12:37 pm

Jak usłyszała od chłopaka zaledwie marne słowa "w porządku" to aż poluzowała uścisk swojego zeszytu i otworzyła delikatnie usta. Chłopak wyglądał na wyjątkowo obojętnego w tej sprawie. To ją zaskoczyło, bo spodziewała się automatycznie pytań czy pospieszania. Gio wyglądał dla niej na dość cierpliwą i obojętną osobę, ale jak zaczęli mówić o sprowadzeniu składników to jakby zmienił się w kogoś innego. To dziwne, ale nie chciała się wtrącać w jego sprawy. Wiedziała tyle ile powinna i na ile jej pozwolił. Nie miała zamiaru drążyć bardziej tematu. Jeśli by chciał jej zdradzić coś, zrobiłby to z własnej woli. Przymuszanie kieruje do niepełnej prawdy lub nawet kłamstw by tylko dana osoba odpuściła.
Trzeba przyznać, że Nero mimo swojego oschłego zachowania, bardzo intrygował Puchonkę. Nie myślała o nim w kategoriach chłopaka, lecz bardzo skrytej osobie, która pod tą maską obojętności skrywa wiele rzeczy. Z jednej strony bardzo chciała to wszystko odkryć i dowiedzieć się co on myśli, lecz delikatnie ją to przerażała. Nie miała pojęcia czego się spodziewać. O wielu osobach, nawet z nimi nie rozmawiając, mogła powiedzieć więcej albo usłyszeć od innych. Ślizgon za to nigdy nie był na językach całego organu plotkarskiego Hogwartu. Wiedziała o nim, znała jego imię, ale to tyle. Teraz już mogła więcej, ale czy to wystarczy by określić jaki jest... No nie za bardzo.
Spojrzała w przestrzeń i już zagłębiała się w kojącym widoku jeziora, ale gdy tylko zaczęła odpływać, ponowny głos Giotto wyrwał ją z tego.
- Hmm... Dziękuje - powiedziała uśmiechając się słabo i szybko zerkając, że na kolanach były całkowicie rozłożony szkicownik. Delikatnie zawstydzona i zaczerwienionymi policzkami, zebrała do kupy wszystkie kartki i odłożyła je na bok.
Pokazywanie prac innym osobą sprawiało jej trudność. Bała się ocen i słów jakie usłyszy. Równie dobrze ktoś mógłby się okazać profesjonalistą, który od najmłodszych lat chodzi do różnych szkół i jest artystą. To co robiła było jej małą przyjemnością i pasją, nie miała zamiaru robić tego zawodowo. Nawet chwilami uważała, że to pewnego rodzaju pamiątka po jej mamie, bo za każdym razem gdy brała ołówek w rękę i zaczynała rysować, myślała o najprzyjemniejszych rzecz i o niej.
- Nie zbyt często - odparła na jego pytanie w ogóle nie patrząc na chłopaka - Raczej w ciepłe dni. Jest tu po prostu magiczny widok i te promienie słońca padające na jezioro... Kocham wiosnę, lato i wszystko co jest związane z gorącem. - aż westchnęła zachwycona - Wtedy chce mi się żyć.
Nie zwracała uwagi na to czy to co mówi jest ważne dla Ślizgona, bo prawdopodobnie w ogóle. Czasem po prostu niektóre rzeczy same jej się nasuwały na język. Potrafiła także gadać od rzeczy lub mieć totalny słowotok. Trudno było zrozumieć co się kryje w tak chaotycznej głowie Powellówny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Nathalie Powell
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Czw Sie 18, 2016 11:19 pm

Na słowa chłopaka jedynie się uśmiechnęła. Uważała dokładnie tak samo, bo szkoła momentami była jak klatka, z której chce się wyjść jak najszybciej się da. Może i nie zamykali ich, ale zdecydowanie za długo czasu spędza się w ciasnych pomieszczeniach typu dormitorium, ponieważ nieubłaganie zbliżają się egzaminy. Momentami już wariujesz i potrzebujesz świeżego powietrza, tak jak w tym momencie Nath i Gio.
Oczywistą rzeczą też było zgranie się tych dwoje w jednym czasie. Ani jedno, ani drugie nie umawiali się do takiego spotkania, ale los chciał by kolejny raz znaleźli się w tym samym miejscu. Może cel, o którym ostatnio rozmawiali był temu winien albo zwyczajny zbieg okoliczności. Tego nie wie nikt, ale to pytanie wciąż zadawała sobie Puchonka. Nie przeszkadzało jej towarzystwo Ślizgona, ale także nigdy nie widziała go w tym miejscu. No dobra, ona też za często tu nie przychodziła, ale mimo to, po swoich wiecznych schadzkach w różne, unikatowe zakątki, zdążyła już zauważyć kto i gdzie najczęściej przebywa. Tutaj nigdy nie zastała Nero, ale czemu właściwie się zastanawiała, przecież to głupota. Taka sama jak zjeść to samo na obiad... Bezsensowne. W końcu każdy ma tu dostęp i może spędzać czas gdzie chce.
Uspokój się Nath...
Usłyszała cichy głosik w swojej głowie, ale za moment znów odezwał się jej towarzysz i przerwał szaleńcze rozmyślenia. Oczy dziewczyny zaświeciły się jak dwa lampiony i aż przeniosła przenikliwy wzrok na chłopaka.
- Mecz? - powiedziała z lekkim zawahaniem by nie wyczuł w jej głowie podniecenia, które ewidentnie buchało na wszystkie strony, bo właśnie tak Powell reagowała gdy ktoś zaczynał temat Qudditcha, który w jej pobliżu powinien być "tematem tabu". - Ostatnio nie było aż tyle czasu do treningów, bo wszyscy mają ważniejsze sprawy - ostatnie słowa powiedziała wręcz z poirytowaniem - ALE! Od jutra mamy zarezerwowane boisko i mam nadzieje, że będziemy codziennie ćwiczyć. Nie mam zamiaru dać za wygraną. Wiem o tym, że w tym roku nie dostaniemy pucharu, ale nie pozwolę na to by Puchoni polegli aż tak by zostać na samym końcu.
Wypowiedziała to wszystko z pełną determinacją i uśmiechnęła się do niego promiennie. Chłopak chyba nie do końca wiedział co robi jak zaczął ten temat. Nathalie zdecydowanie za bardzo się ożywiła na to, że niedługo będzie mecz z Krukonami i już otwierała buzię by coś dodać, jednak coś jej tu nie pasowało. Dlaczego właściwie Giotto Nero, który w sumie ma wszystko gdzieś i obojętnie podchodzi do większości rzeczy, interesuje się tym jak idą przygotowania.
Zmarszczyła delikatnie brwi i spojrzała na niego wymownie.
- Serio cię to interesuje? - zapytała szczerze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Nathalie Powell
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   Pią Gru 30, 2016 5:52 pm

Przez moment nie docierało do niej co Giotto właściwie powiedział. Chciała przyjąć każdą informację z taką samą obojętnością jak on, lecz nie mogła powstrzymać rozszerzających się oczu, które mimowolnie dały do zrozumienia, że jest zaskoczona tymi słowami. Jak to w ogóle się stało, że z pytania o jego nagłe zainteresowanie meczem Puchonów, przeszło do tego, że się dziwnie czuje...
Dziewczyna patrzyła przed siebie analizując czy to może ona jest jakaś nienormalna i nie zrozumiała co powiedział, czy może on ma coś z głową. Właściwie taka, pozornie nieznacząca rzecz, tworzy w Powell największe przemyślenia. Może w ten sposób zasugerował jej, że nie chce dalej drążyć tematu? Może w pewien sposób właśnie za bardzo się nią interesuje i nie potrafi tego powiedzieć? Może najzwyczajniej w świecie się nabija by tym sposobem zmusić ją do tego nieszczęsnego myślenia?
Nath co chwilę się zastanawiała - dlaczego on taki jest? Dostał bardzo proste pytanie, na które można odpowiedzieć zaledwie dwoma słowami, to nie! Trzeba skomplikować sytuację i tworzyć człowiekowi mętlik w głowie.
- Że co? - zapytała dopiero gdy przestała zastanawiać się nad sensem jego słów - Jak to dziwnie się czujesz? - zerknęła w jego stronę pytająco.
Nero jak zwykle wyrażał więcej niż tysiąc słów - co w głównym rozrachunku daje nam nic. Cholerne nic! Jak można być tak obojętnym na każde słowo. No jeszcze dodaj do tego swój uśmieszek to mi ręce opadną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The author of this message was banned from the forum - See the message
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Wzgórze z widokiem na jezioro   

Powrót do góry Go down
 
Wzgórze z widokiem na jezioro
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 13 z 15Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14, 15  Next
 Similar topics
-
» Zwykłe Jezioro
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Jezioro
» Jezioro Zmian

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart :: Blonia -