Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Skalna półka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Mistrz Labiryntu



PisanieTemat: Skalna półka   Pon Wrz 02, 2013 2:15 pm

First topic message reminder :

Schodząc w kierunku hangaru (gdzie przeważnie znajdują się łódki), można zauważyć niewielką kamienną dróżkę, prowadzącą jakby wgłąb skały. Idąc nią, dociera się do skalnej półki, na której można sobie spokojnie usiąść albo się położyć i podziwiać widoki. Jest to też bardzo dobre miejsce do ukrycia się przed woźnym, który przyłapał cię na łamaniu regulaminu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Vilia Edwards
avatar


avatar
V rok

PisanieTemat: Re: Skalna półka   Pon Maj 02, 2016 12:40 am

Ślizgonka zamrugała ślepiami. Poza tym jednak wpatrywała się w Nero trochę jak w obrazek, wciąż z tym swoim szerokim uśmiechem.
Niektórzy zapewne uznaliby go za iście maniakalny.

- Dużo? Ja wcale nie jestem przekonana, że dużo jak na Ślizgonkę, bo niby jaki ma na to wpływ dom, w którym jesteś? Chyba żaden? Bo gdyby miał, to byłoby dziwne, bo na lekcjach Dark też ciągle pepla formułki do nauczycieli, a jeszcze żaden jej nie powiedział, że gada za dużo. No i tak samo jest z Evans, a ona jest z Gryffindoru, więc to chyba nie znaczy, że tylko Gryfoni dużo mówią, skoro Natalie też dużo mówi, a jest ze Slytherinu. Z kolei Drake jest Puchonem, a mówi bardzo mało, przynajmniej na zajęciach, więc wydaje mi się, że dom w szkole nie ma jednak żadnego znaczenia w stosunku do tego, czy gada się dużo, czy gada się mało.

Vilia zmarszczyła delikatnie brwi. Najwyraźniej myślenie i analizowanie tego wszystkiego zmęczyło jej mózg bardziej, niż by chciała. A przynajmniej tak to wyglądało. Ślizgonka zerknęła na Giotto, kiedy ten poklepał ją po głowie, wcześniej mówiąc coś o hemoglobinie.
Ale po co?
Lubił tak?
Dlaczego...?

Vivi wyciągnęła rękę w górę, żeby sięgnąć go głowy Ślizgona. Minę miała zaciętą i zdeterminowaną.

Pat pat.
Pat.
Pat pat.

Poklepała go po głowie, tak jak on zrobił to jej. Najwyraźniej uznała to za jakiś dziwny zwyczaj, na który wypada odpowiedzieć tym samym. Bo co jeśli inaczej będzie to niegrzeczne?
Nie chciała być niegrzeczna.
Znaczy, bo siostra ciągle jej powtarzała, że przecież powinna się jakoś zachowywać. No to Vivi przynajmniej próbowała.
Próbowała to dobre słowo.

- Dlaczego próbujesz szukać morza? I co ma do tego hemoglobina?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Giotto Nero
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Skalna półka   Sro Maj 11, 2016 11:12 pm

Nero nie zna słowa "maniakalny". Owszem, troszkę dekoncentrowało go spojrzenie Vilii, która wydawała się być wielce zainteresowana tym co mówi Nero, jednakże starał się zachowywać wszystkie normy taktu i jakiekolwiek pozory spokoju, by nie powiedzieć jej po prostu: "co się tak jopisz". Niemniej jednak błękit tych oczu był wręcz hipnotazjing, gdyby to nie był Nero, to pewnie by na to poleciał. Dziewczyna ma potenszjal, niech go wykorzysta w przyszłości.
- Wiesz, w sumie masz racje. - zaczął spokojnie, krzyżując ręce na klatce piersiowej.
Trochę jednak zmieszał się, gdy dziewczyna zaczęła go klepać po głowie, tak jak on ją wcześniej. Jednak z jej perspektywy wyglądało to trochę głupiej. On po prostu poklepał ją, żeby dać do zrozumienia, że przepona Ślizgonki pracuje bardzo dobrze i nie musi się aż tak produkować. Niech nie zapomina brać oddechu, bo kiedyś od tych monologów może po prostu się udusić z braku powietrza.
- Wiesz co, ogólnie to odkryłem w sobie małego odkrywcę. Kiedyś chciałem być małym chemikiem, ale teraz to już nie ma znaczenia. - stwierdził spokojnie. - Zastanawiam się też nad lotem po Elvisa w kosmos. Piszesz się? Bo to jest tak, że jak kobieta chce być astronautą, to bardzo dobrze, bo przecież kanapki w kosmosie same się nie zrobią. - dodał, potakując samemu sobie głową chyba do jakiegoś rytmu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Vilia Edwards
avatar


avatar
V rok

PisanieTemat: Re: Skalna półka   Pon Lip 18, 2016 9:38 pm

Ha!
Ciekawe, czy potenszjal Vivi będzie miał kiedyś prawo do wypłynięcia na głębokie morze, bo jak widać jezioro nie działało. Chociaż to pewnie lepiej, zwłaszcza dla potencjalnej ofiary... W końcu nie każdy byłby w stanie znieść jej osobę.
A było co znosić, nie ukrywajmy.
Ślizgonka nie przejęła się zbytnio tym, że jej klepanie po głowie nie wyszło tak grzecznie, jakby tego sobie życzyła. Patrzyła tylko dalej na Nero spojrzeniem, które na pozór mogłoby świadczyć o tym, że jej umysł myślą zmącony nie był. Nic bardziej mylnego.

- Czy odkrywanie czegoś w sobie już nie robi z ciebie odkrywcy?
Cóż, miało to swój sens.
- I czy jeśli robi, to czy podróż w kosmos nie zrobi z ciebie dużego odkrywcę, a nie małego? Bo przecież kosmos jest taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaki....
Vivi wyciągnęła ręce w górę, a potem zatoczyła nimi wielkie koło, jakby chciała pokazać swoim małym ciałkiem ogrom wszechświata. Co, oczywiście, jej nie bardzo wyszło.
Z wiadomych względów.

Nie w tym rzecz! Dziewczyna zamyśliła się, po czym zwiesiła nos na kwintę i wygięła usta w smutną podkowę.

- Ale ja nie umiem robić kanapek. Kiedyś chciałam i całkiem nieźle mi szło. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego tatuś i Liv wyrzucili mnie z kuchni...

Ona nie rozumiała.
Jej rodzina owszem.
Zniszczona kuchnia wykazywała się najmniejszą empatią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Giotto Nero
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Skalna półka   Pią Paź 14, 2016 11:00 am

Normalnie wyjechałby pewnie zaraz z jakimś dennym tekstem, który jednocześnie zakończył by wszystkie dywagacje i dyskusje na temat podróży po Elvisa w kosmos. Sęk w tym, że to była prawda i nawet seria dokumentów Grzegorza Brauna pt. "szczęść borze" mówi o tym, że jak umieramy, to wypierdala nas jakaś rakieta w kosmos i żyjemy sobie jak taki Srebrny Surfer z Marvela - latamy po kosmosie i odwalamy różne imby. Elvis np. śpiewa do kotleta razem z Sinatrą. Takie talenciory, a nie rozwiną kariery na Coruscantk, chyba, że zatrudnią Spocka do managementu.
Pokiwał głową na znak aprobaty.
- No to słuchaj, zapomnij o ofercie, jak nawet chleba smarować nie umiesz. - odparł i obrócił się na pięcie, chcąc wyglądać zajebiście. Szkoda tylko, że mało co nie wyjebał się przez poślizgnięcie się o kawałek przesiąkniętej wodą skały. Całe szczęście dał rade pokazać z czego go zrobili i że skręcenie stawu skokowego, to droga donikąd.
- Pamiętaj, żeby wejść do cukierni, trzeba wziąć rozpęd. - rzucił na koniec i zniknął w świetle zachodzącego słońca, przyjmując pozycję szeryfa Magiclullaby Gulch.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Skalna półka   Pon Gru 05, 2016 8:29 pm

[z/t dla Vilii]

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Giotto Nero
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Skalna półka   Nie Sty 08, 2017 12:55 am

Ja myślem, że jesteście hyczy kurwa. Dlatego chcecie tańsze jedzenie, no to wam kurwa zrobie dzisiaj rybe po ślizgońsku dla debyly. Z tym właśnie przeświadczeniem na ustach Giotto udał się na połów ryb w okolicach skalnej półki, która wydawała się być idealnym miejscem na złapanie kilku szpaków, czy tam szprotów, he he. Ubrany w tradycyjny ubiór łowcy rybek z wdzięcznym kapeluszem, który zasłaniał jego twarz, workiem na ryby oraz z kotem jednej uczennicy Slytherinu, który posłuży jako przynęta, Nero zaszedł jeszcze po swojego brata.
Gotowi do eskapady ruszyli na skalną półkę, z której poprowadzą dzisiejszy połów. Obaj mieli w rękach własnej roboty wędki, które składały się z kija i przewiązanego nimi sznurka, na którego wiszącym końcu znajdował się haczyk. Byli sprytni, błyskotliwi i szybcy w swoim działaniu, dlatego wyszli z dormitorium co świt, ażeby im jakiś jebany Hagrid na surowo tych wszystkich ryb nie wyjadł.
Idąc korytarzem zwrócił się do majora.
- Myślę, że na balu otworzymy stoisko z rybami. - zagadał, bo to był jego jedyny plan na zarobienie potrzebnych do podróży pieniędzy.
W ciszy przemknęli przez hangar łodzi, a następnie udali się na skalną półkę, która jak zwykle świeciła pustkami. Brunet spojrzał na bezkres jeziora, który roztaczał się po błoniach i rzekł pewien siebie.
- Ach ten zapach otwartego morza. Szkoda, że straciłem węch. Moje nozdrza zostały usmażone w Panmunjom. - aż na łzy mu się zebrało, gdy tylko przypomniał sobie wojnę w Korei, w której oczywiście nie brał udziału, no ale tak to już jest. Wspominał tych wszystkich amerykańskich żołnierzy, którzy godnie walczyli dla kraju.
Zarzucił wędkę do wody i usiadł po prostu, rozkoszując się cudowną pogodą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Enzo Nero
avatar


avatar
V rok

PisanieTemat: Re: Skalna półka   Nie Sty 08, 2017 1:10 am

Kiedy Giotto przyszedł po swojego brata na umówione wcześniej ryby, blondyn już czekał przy drzwiach. Ubrany był w wysokie gumowce, krótkie spodenki moro, biały podkoszulek na ramiączka z wisienką na środku i do tego słomkowy kapelusz. W ręku trzymał swoją własnoręcznie robioną wędkę o wdzięczniej nazwie "Wędkuś".
- Ile można czekać? Zaraz ten wielkolud wyje nam wszystkie ryby - Powiedział i ruszył szybko przez korytarze szkoły.
Enzo lubił chodzić na ryby szczególnie wtedy kiedy towarzyszył mu jego brat.
- Dodatkowo możemy otworzyć jeszcze barek sushi. Przecież to pewni nic trudnego - Dodał młodszy Nero.
Kiedy znaleźli się nad jeziorem blondyn także zaciągnął się tym powietrzem.
- Uwielbiam zapach zdechłego śledzia o poranku - Skwitował cały ten aromat.
Ktoś przed nimi już łapał tutaj ryby gdyż wszędzie było pełno łusek i odciętych rybich głów.
- Jak nic nie złowimy to możemy posprzedawać te głowy na ryboween albo coś innego - Zaśmieszkował sobie Enzo.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Giotto Nero
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Skalna półka   Nie Sty 08, 2017 1:35 am

Dobrze, że choć jeden z braci Nero pamiętał czego uczył DJ Hazel - podkoszulek mam i w nim śpię, piękny jest, z wisienką. Gdy Giotto zobaczył charakterystyczną wisienkę wystającą gdzieś spod szelek, natychmiast uśmiechnął się w duchu, gdyż to był dobitny dowód tego, że Enzo bierze na poważnie całe te dzisiejsze łowienie ryb. Przez chwilę, gdy Nero zobaczył w jakim outficie piątoklasista zamierza iść na połów, chciał powiedzieć: "Luffy-kun?", pewnie chodziło o ten słomkowy kapelusz.
Jak widać młodszy Nero był dziś w wybornym humorze, a także zaskakiwał wybitnymi obserwacjami. Wszakże to między innymi dzięki temu Ślizgon dostrzegł wiele rybich głów, łusek i ości, które zapewne należały do jakichś fajnych rybek. Świadczyło to o jednym.
- Hagrid jadł śniadanie, przez jakiś czas będzie spokój. - rzekł pewnie, choć był prawie pewien, że półolbrzym wpierniczył wszystkie te rybcie na surowo, w dodatku zjadł ich tyle, że może nic nie zostać dla koneserów i pionierów wędkarstwa w Hogwarcie.
Pokiwał głową na znak aprobaty odnośnie baru sushi. W sumie też myślał o takim biznesie. To nie musi być trudne. Po prostu ciachać ryby, przyprawiać je, mieć skośne oczy, dużą czapkę kucharską i nawalać jakieś wiązanki typu: jajami o mate, sokogała siezjebała, kuczakten niedopieczony, pies mniam mniam i te sprawy.
Brunet spojrzał na rybie łby.
- Dobry plan. Albo nałożymy te głowy na wszystkie palce i będą paluszki rybne. - zaśmiał się przy tym jak debil, no bo w sumie to było śmieszne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Enzo Nero
avatar


avatar
V rok

PisanieTemat: Re: Skalna półka   Nie Sty 08, 2017 2:06 am

Całkowicie prawdopodobne że te zwłoki niewinnych rybek które się tutaj znajdowały to były ofiary Hagrida który nawpierdalał się jak dziki wieprz a teraz poszedł do domu nic nie robić jak to miał w zwyczaju.
- Nemo. Był taki młody - Powiedział Enzo zdejmując kapelusz z głowy i przykładając go do swojej piersi.
Po około minucie ciszy założył swój kapelusz i już miał iść skopać dupsko temu wielkoludowi kiedy to wędkuś szturchnął go po policzku.
- Masz rację, musimy znaleźć nowych przyjaciół! - Odrzekł do swojego patyka.
Przecież to świat magi, nikt mu nie zabroni rozmawiać z przedmiotami. Kiedy jego brat wspomniał o paluszkach rybnych Enzo zżalił go wzrokiem.
- Wędkuś nie patrz na niego - Zasłonił swój kijek.
Blondyn przysunął się lekko do brata.
- Trochę przyzwoitości. Tutaj leży nasz zmarły przyjaciel a Ty sobie żarty stroisz. Zawiodłem się na Tobie - Mruknął i pokręcił głową.
Nie odzywając się już słowem założył kota na haczyk i wykonał swój pierwszy rzut.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Giotto Nero
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Skalna półka   Nie Sty 08, 2017 2:20 am

Wprawdzie nie trafił w ogóle w chwilę tego komentarza, ale przecież nie był to pierwszy raz. Wystarczy wspomnieć historię tzw. Harona, z którym też rozmowa zeszła na taki tor, że Giotto potem sam się na minę wjebał. Wtajemniczeni wiedzą o co chodzi, ale było to tak samo nietaktowne i nie w porę, jak wyśmiewanie się z Nemo.
Giotto zasmucony tym faktem spojrzał na dawnego przyjaciela, wszakże Nemo i braci Nero różniła tylko jedna litera w nazwisku. No i fakt, że bracia żyją, a rybka nie. Było to doprawdy przygnębiające, ale jako honorowy weteran wojny w Korei, również szóstoklasista oddał honory. Zdjął swój kapelusz i przyłożył go do klatki piersiowej, chcąc powiedzieć kilka ciepłych słów, niczym na pogrzebie.
- Mój przyjacielu, byłeś mi naprawdę bliski. Mój przyjacielu, wiesz, że byłeś mi, jak brat. Dałem ci wiarę, dałem ci spokój. Dałem gitarę, dałem samochód. I dach nad głową, a do sypialni wszedłeś sam. - rzucił na melodię Krzysia Krawczyka - Mój przyjacielu. - Teraz przynajmniej wiemy, gdzie jest Nemo... - rzucił równie smutno, co na początku pieśni żałobnej.
Kiedy skończyli oddawać honory, wrócił do pozycji siedzącej i zarzucił wędkę, dzieląc się kotem trzecioklasistki, którego pożyczyli jako przynętę od jednej z dziewczynek ze Slytherinu. Chwilę tak czekał i pozazdrościł kiedy Wędkuś odezwał się do Enzo. To była prawdziwa przyjaźń - jak mówi wujek Bobby Bolivia jak kraj tylko bez malarii: "to nie wędkarz wybiera wędkę, to wędka wybiera wędkarza - mistyczna więź między kawałkiem kija a łowcą".
Chwilę później jednak jego wzrok przykuło inne zjawisko. Mianowicie kilkanaście metrów dalej, na innej skałce pojawił się duch. Był to duch jakiegoś gościa, który trzymał w ręku niematerialny głaz przywiązany sznurkiem do swojej kostki. Czyżby byli świadkami kolejnego samobójstwa? Najpierw ta laska z wierzbą, a teraz jakiś duch. Typ skoczył, a Giotto tylko odprowadził go wzrokiem i od razu się wkurzył.
- DO JASNEGO GRZYBA, PIERUNIE, RYBY NAM SPŁOSZYSZ! - wykrzyczał wyraźnie zdenerwowany jak typowy rybak z wybrzeża, ale woda całe szczęście się nie zmąciła. No tak, to przecież był duch, jak niby miał on na wodę działać, jak on własnego pisiora dotknąć nie może. Wtem wędka Giotto zaczęła się poruszać.
- O KURWA MEGALODON! - wykrzyczał i złapał wędkę, która zaczęła uciekać w stronę tafli jeziora. Miał nadzieję, że to jakiś solidny, prehistoryczny rekin.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Enzo Nero
avatar


avatar
V rok

PisanieTemat: Re: Skalna półka   Nie Sty 08, 2017 2:29 am

Po tym jakże uroczystym pogrzebie Enzo całkowicie olał Nemo. I tak tuczył go tylko po to aby go później usmażyć i zjeść razem z frytkami. Nie lubił go za to że częściej niż z nim gadał z Wędkusiem. Kiedy ten jakże zabawny duch leciał z klifu blondyn także go zaobserwował.
- I w pizdu i wylądował - Skomentował to jakże trafnym cytatem z filmu.
Na początku także bał się że spłoszyć może im resztę Nemów i Dory`ów które pływały w tym jakże małym oceanie który ludzie nazwali jeziorem. Wtem wędka starszego z Nerów zaczęła się wyginać.
- Chyba Twoja wędka potrzebuje do toalety - Powiedział Enzo patrząc jak kij się pręży.
W sumie to pierwszy raz kiedy miał okazję coś takiego zaobserwować bo nigdy wcześniej będąc na rybach nie złapał nic poza przeziębieniem.
- Pomóc Ci go wysadzić? - Zapytał patrząc to na brata to na jego kijek.
Blondyn doskonale wiedział co ma robić w końcu oglądał nie raz "Ed, Edd i Eddy" gdzie Johny opiekował się swoją deską.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Giotto Nero
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Skalna półka   Nie Sty 08, 2017 2:43 am

Przez chwilę Giotto siłował się z wędką, chcąc wyciągnąć z wody prehistorycznego Megalodona. Gdy jednak Enzo zwrócił się w jego stronę z cenną uwagą, brunet natychmiast zaczął postrzegać inaczej całą tą sytuację. To było zupełnie nowe światło rzucone na tę sprawę, dlatego gdy tak kijek się gibał, Giotto przysiadł na kamieniu i skrzyżował ręce na klatce piersiowej, intensywnie myśląc. Usiadł nawet po turecku, żeby był lepszy efekt.
Po chwili tentegowania w głowie zrozumiał, że tak naprawdę może to być taniec godowy wędek. Mieli to na zielarstwie nawet kiedyś - wędki łączą się w jedną super wędkę, tzw. Super Rod, który pozwala łapać pokemony +40 level. Nie miał jednak pojęcia gdzie może znajdować się samica wędki, gdyż Wędkuś jego brata był samcem alfa. Podobno żyłkę nie jednej wędce już złamał.
- Stary, to nie takie proste. - zaczął starszy z braci Nero. - Trzeba jeszcze raz kota nabić. - stwierdził i zrobił to, co zapowiedział.
Zarzucił przynętę jeszcze raz i czekał, aż w końcu złapie upragnionego rekina w tym jeziorze. W ogóle skąd on sobie tego rekina ubzdurał? A no cyganka wywróżyła mu z kuli, robiła w tym czasie konkurencje Esme w Hogwarcie, a że Esme Giotto nie ufał, to skorzystał z tej drugiej.
Widząc, że wędka się uspokoiła, Gio otworzył ich pojemniczek z kanapeczkami, które zrobiła im przyszła żona Giotto i od razu podarował jedną bratu. Przy okazji wyciągnął też kieliszki i wódeczkę, polewając im od razu.
- Za bezpieczny weekend Władziu. - oczekując na odpowiedź, czekał z kielonem i rozpakowaną kanapką z majonezem i serem w ręku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Enzo Nero
avatar


avatar
V rok

PisanieTemat: Re: Skalna półka   Nie Sty 08, 2017 2:54 am

Enzo zdawał sobie sprawę z tego że opieka nad wędką jest jeszcze trudniejsze niż nad dzieckiem i zwierzakiem razem wzięte.
- Czasu jeszcze dużo masz. Nauczysz wkrótce tego się - Powiedział do swojego brata siedząc na kamieniu.
Brzmiał teraz jak jakiś mentor czy coś.
- No to czas się brać za prawdziwe wędkowanie - Zwrócił się do Gio kiedy ten wyciągnął flaszkę.
To było to co Enzo lubił najbardziej w chodzeniu na rybcie.
- Za bezpieczny - Odrzekł młodszy z braci.
Przechylił kieliszek z gorzałą po czym sięgnął po kanapkę z majonezem. Ugryzł i od razu mu coś nie pasowało.
- Kto je robił? - Zapytał zaciekawiony.
Smakowały inaczej niż te które jadali do tej pory co mogło znaczyć tyle że albo Giotto zmienił przepis albo robiła je jakaś inna osoba a jako że przepis na kanapki babci Nero nie był zmieniany od 86 lat to wątpliwe było że brunet nagle się odważył to zrobić.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Giotto Nero
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Skalna półka   Nie Sty 08, 2017 3:08 am

Jeśli tak posłuchać czasem Enzo, to on naprawdę ma wiele sensownych rzeczy do powiedzenia. Na przykład ta sentencja - coś ala wiersze Craiga Benneta z Ach Ten Andy: "droga opustoszała, poznałem największe umysły naszych dzikich czasów", albo poemat "to najlepsze czasy, to najgorsze czasy". Gdyby nie wyszła mu kariera jako mag, ninja, rybak czy też producent majonezu albo pasztetu, z pewnością powinien zająć się pisaniem poezji. Skłaniało to do refleksji.
Giotto nie omieszkał nie zapomnieć o tym, by zaopatrzyć się w najważniejsze rzeczy - kanapki i flaszeczki. Wędkowanie miało to do siebie, że było to jedyne legalne miejsce, gdzie można było walić do odcięcia kuponu, a i tak może jeszcze z czymś wrócą. Wędki odwiozą ich potem do dormitorium, także mogą spoko oddać się rozkoszy jaką jest spożywanie wódeczki.
Przechylił kieliszek po stuknięciu i od razu poczuł jak rozpala mu to cały układ trawienny. To był ten smak - swojski. Od razu polał kolejne dwa.
- No to na drugą nóżkę. - i tym razem nie stukał, tylko od razu przechylił zawartość szklanego przedmiotu.
Ugryzł kanapkę z majonezem i od razu poczuł, że coś jest nie tak. To fakt, on tego nie robił, tutaj Enzo zgadł, ale też Nero nie wiedział kto, bo dostał je w prezencie w liście miłosnym. Nie wiedział od kogo, ale domyślał się, że to od Nathalie.
- Wiem tylko tyle, że nie ja i babcia. - powiedział szczerze, gdyż nie chciał wydać swojej konkubiny. Może i nie miała talentu do babcinych kanapek, ale starała się. Kiedyś bracia Nero podpowiedzą jej jak wygląda idealna kanapka z majonezem. I stanie się to zapewne prędzej niż później.
- Ty, a myślałeś kiedyś o takim projekcie - Enzo i fabryka majonezu? - spytał szczerze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Enzo Nero
avatar


avatar
V rok

PisanieTemat: Re: Skalna półka   Nie Sty 08, 2017 3:17 am

To prawda że Enzo miał niebywały talent do mówienia mądrych rzeczy i robienia całkowicie przeciwnych. W sumie widać to chociażby po tym jak łowi ryby. Jedyne co robi dobrze to rozpoznaje jedzenie i wali wódę wraz ze swoim morowym kamratem Giotto. Kiedy polał na drugą nóżkę podniósł kieliszek do góry skinął głową w stronę brata i wypił zawartość szkła po wziął kolejny gryz kanapki.
- Nie są złe. Po prostu są inne - Powiedział patrząc na brata.
Nie interesowało go to kto je zrobił aż tak by wyciskać to z brata. Skoro nie chce mu powiedzieć to pewnie ma jakiś sensowny powód.
- A jak tam ten Twój eevee ewoluował w końcu? - Zapytał kiedy to już o wynalazkach mowa.
Blondyn słyszał coś kiedyś że brunet gra w jakąś grę jednak nie za bardzo wiedział o co w tym chodzi jakieś dragony hefalumpy i inne dziadostwo się bije o jakieś ordery uśmiechu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Skalna półka   

Powrót do góry Go down
 
Skalna półka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Skalna Grań
» Skalna półka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart :: Tereny zamkowe :: Blonia -