Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Skalna półka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Mistrz Labiryntu
avatar


avatar

PisanieTemat: Skalna półka   Pon Wrz 02, 2013 2:15 pm

First topic message reminder :

Schodząc w kierunku hangaru (gdzie przeważnie znajdują się łódki), można zauważyć niewielką kamienną dróżkę, prowadzącą jakby wgłąb skały. Idąc nią, dociera się do skalnej półki, na której można sobie spokojnie usiąść albo się położyć i podziwiać widoki. Jest to też bardzo dobre miejsce do ukrycia się przed woźnym, który przyłapał cię na łamaniu regulaminu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Riley Acquart
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Skalna półka   Wto Maj 12, 2015 5:52 pm

Wiatr zmógł się odrobinę, już na dobre zwiastując nadejście zmroku. Zaszumiało i zaszeleściło. Dziewczyna poczuła delikatny chłód i niewielki dreszcz przeszedł po jej ciele. Ściągnęła nogi ze skarpy i podwinęła je tak, że jej kolana dotknęły brody. Wyglądała jak zmarznięty wróbel, tuląc dłońmi swoje ciało. Mimo wszystko nie było brunetce zimno, a dreszcz był wynikiem tylko delikatnej zmiany temperatur. Tuląc dłońmi swoje podwinięte nogi zabezpieczyła się przed wiatrem, który mógł jeszcze bardziej przybrać na sile. Już teraz wicher śmiało poczynał sobie z jej ciemnymi włosami, podnosząc je i wywijając na przeróżne strony.
Riley rozmyślała o wielu rzeczach. O domu i swoim pokoju, o rodzinie oraz przybranej siostrze. Wszystkie bliskie jej osoby były teraz tak daleko. Nic dziwnego że młoda czarownica poczęła za nimi tęsknić, tym bardziej w takim miejscu. Kiedy czuła się zupełnie sama. Ale ten stan szybko uległ zmianie. Jej rozmyślanie jak i samotność przerwał dźwięk spadającego kamienia. Tuż za nią. Kiedy brunetka obejrzała się za siebie, spostrzegła dziewczynę. Riley rozpoznała ją od razu. Delikatne rysy twarzy, burza ciemnych włosów, urocze przenikliwe spojrzenie... to musiała być Sherisse Rihan. Gryfonka obróciła się całkowicie w stronę koleżanki z roku i w końcu odparła:
- Cześć Sherisse. Nawet mi nie mów, że na mój widok chciałaś po cichutku uciec z tego miejsca. Wiem że wiatr potargał mi włosy i wyglądam jak czupiradło, ale do złowieszczej wiedźmy bądź straszliwej strzygi chyba mi troszkę brakuje - uśmiechnęła się zadziornie, wplatając w swoją wypowiedź minimalny żarcik. Zaraz po tym dodała:
- Nie martw się, nie zakłócasz mi spokoju. Wręcz przeciwnie, lubię twoje towarzystwo... to znaczy lubię pracować z tobą na zajęciach...
Riley zakręciła się w swojej wypowiedzi. Zawsze mówiła dużo... za dużo. Jej słowa, to był jeden wielki chaos. Plątanina myśli, które zbyt szybko trafiały na jej język. To była jej wieka wada, ale taka już była.
- Chyba że sama szukałaś spokoju, a pech chciał że trafiłaś na mnie... Wówczas mogę się stąd usunąć, albo możemy pomilczeć, albo... zrobimy co tylko będziesz chciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sherisse Rhian
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Skalna półka   Wto Maj 12, 2015 6:35 pm

Sherisse znalazła się na skalnej półce z tych samych powodów co Riley. Miała ochotę pomyśleć o wielu sprawach, szukając chwili spokoju wśród natury. Sytuacja jaka zapanowała w Hogwarcie, nie oddziaływała zbyt dobrze na tak pogodną i wesołą istotę, jaką był Krukonka. Oczywiście, rozumiała powagę sytuacji, ale nastroje jakie zawładnęły wszystkimi mieszkańcami zamku działały na nią destruktywnie. Dosłownie. Dusiła się w zamku i musiała wyjść jak najszybciej na świeże powietrze, ciesząc się, że nikt jej na tym nie przyłapał. Martwiła się szczególnie o to, ile informacji dotarło do jej rodziny w Irlandii. Wszyscy byli mugolami, więc podejrzewała, że jej trzy młodsze siostry, z którymi korespondowała przynajmniej dwa, jak nie trzy razy w tygodniu, są bezpieczne w swoim środowisku. Ale wątpiła by Ten, którego Imienia nie Wolno Wymawiać, był na tyle drobiazgowy, by zajmować się jej mało znaczącą rodziną. No, chyba, że dotarłby do tego, że kuzynem jej matki jest wiceminister Magii. Oboje z dalekim wujem Rackhamem byli najbardziej narażeni na czyhające ze strony świata magii niebezpieczeństwo. Oczywiście odgrodzone miejsca zbrodni ominęła szerokim łukiem. Wiatr rozwiewał jej długie włosy, które wpadały nieustępliwie do oczu i ust, przyklejając się do twarzy tak, że co chwilę musiała je odgarniać. Tak jak teraz, właśnie to zrobiła, by móc spojrzeć na Riley, która nie wypadała ze swojego poczucia humoru nawet w takich chwilach. Sherisse cieszyła się, że to właśnie ją spotkała dzisiejszego wieczoru na swojej drodze. Owszem, miała koleżanki w szkole, ale z żadną nie potrafiła nawiązać szczerej, bezinteresownej przyjaźni. Rozmawiała ze wszystkimi na lekcjach, czy poza nimi, ale i tak czuła się jak odludek. Nawet w poniedziałek na mugoloznastwie zdawało się, że nauczycielka zwracała na nią większą uwagę niż znajomi z roku.
- Może do wiedźmy i strzygi Ci brakuje, ale z szyszymorą mogłabym Cię już pomylić. – Wyszczerzyła zęby w uśmiechu, żartując oczywiście, bo wiedziała, że z tą Gryfonką akurat można żartować na wszelkie sposoby i nie należała do osób, które by się od razu obrażały. Podkuliła kolana pod brodą, siadając w podobnej pozycji co Riley. Znowu musiała wyjąć sobie włosy, tym razem z oka i przez chwilę się z nimi męczyła. Na jej twarzy pojawił się serdeczny uśmiech.
- Ja też lubię Twoje towarzystwo i lekcje z Tobą, aż szkoda, że nie chodzisz na mugoloznastwo i wróżbiarstwo. Mam nadzieję, że chociaż na następnych zajęciach usiądziemy razem w ławce. – Wzruszyła brwiami w górę i w dół. Zdawało się, że Rhian wcale nie zauważyła lekkiego zaplątania się dziewczyny, z mówieniem za dużo miała zupełnie tak samo. Dlatego była dużo bardziej rozluźniona niż chwilę temu.
- Wiesz, wydawało mi się, że szukam spokoju. Bo atmosfera w zamku zaczęła mnie już przytłaczać i nie mogłam patrzeć na te pogrążone jak nie w strachu to żałobie twarze uczniów. Wiem, że to co mówię niewłaściwie. Osoby uznane za zaginione nie należały do moich znajomych, zasługują na to by ich żałować, ale ja już po prostu psychicznie wysiadam. – Wypaliła na jednym wydechu, drapiąc się po policzku i patrząc jak woda obija się o kamienie naskalne. Przeniosła wzrok na Riley i uśmiechnęła się łobuzersko. – To nie pech, tylko szczęście. Zostań, nie chcę tu siedzieć sama, a niebo jest dzisiaj tak ładne, że szkoda zmarnować ten wieczór na siedzenie w zamku. – Dodała, opierając policzek na swoich podkulonych kolanach. – Szczerze mówiąc to Twój widok poprawił mi humor, wydajesz się silniejsza psychicznie niż większość ludzi, a może to treningi z tłuczkami tak Cię zahartowały. – Wypaliła, ponownie siłując się z włosami, które właśnie przy zasłudze wiatru, odgrodziły jej widok Gryfonki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Riley Acquart
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Skalna półka   Sro Maj 13, 2015 9:41 am

Można było się spodziewać, że Krukonka podchwyci temat straszliwych istot i wykrzesze z siebie jakąś zgrabną wypowiedź. W końcu inteligencja była domeną jej domu. Niespodzianką było jednak to, że dziewczyna zastosowała malutką ripostę. Że mimo początkowych zaprzeczeń, dorzuciła oliwy do ognia. Że porównała Riley do szyszmory. To było bardzo zgrabna wypowiedź, ale czy Gryfonka wychwyci końcowy sarkazm? Brunetka zrobiła złowrogą minkę marszcząc brwi i szybko odparła:
- Ja ci dam szyszymorę – i pokazała koleżance język po czym uśmiechnęła się z rozbawienia. Dziewczyna dobrze wiedziała, że są to tylko żarty. Zwykłe przekomarzanie się. Co innego byłoby, gdyby te słowa usłyszała od jakiejś koleżanki z domu Salazara Slythrina... wówczas reakcja młodej czarownicy mogła być o wiele bardzie  wybuchowa. Ale wszystko zależy od sytuacji. Na szczęście relacje dziewczyn były pozytywne, więc trudno doszukiwać się w rozmowie jakiś złośliwości.
- Jestem czarownicą półkrwi, więc na mugoloznastwie nie mam czego szukać. A wróżbiarstwo mnie nie kręci. To nie tak, że boję się przyszłości, ja po prostu nie chcę jej przedwcześnie poznać. Wolę teraźniejszość... Ale na innych zajęciach z chęciom się do ciebie przysiądę. Będzie super.
Kiedy po pewnym czasie Sherisse podjęła temat ponurego zamku i śmierci uczniów, Gryfonka milczała. Nie chciała wchodzić na ten grząski grunt. Jej zdanie było zresztą podobne jak Krukonki, a ciągłe wracanie do smutnych rzeczy było dla wszystkich destrukcyjne. To był chyba jedyny temat przy którym młoda czarownica nie zabierała głosu. Odezwała się dopiero na wzmiankę o pięknym niebie.
- Masz racje, niebo jest dzisiaj magiczne. Mieni się czerwienią zachodzącego słońca, jakby częściowo płonęło. A drugiej strony mrok, który też jest piękny, bo zwiastuje ukojenie. Ciszę i spokój...
Urwała na moment wpatrując się w te naturalne zjawisko, lecz po chwili dodała:
- Również się cieszę, że na siebie wpadłyśmy. Oczywiście samotność sprzyja myśleniu, ale od samotności można również zwariować, dlatego zdecydowanie wolę towarzystwo. A co się tyczy mojej silnej psychiki, to tłuczki chyba nie mają z tym nic wspólnego. Od tłuczków mam jedynie siniaki.
Brunetka spojrzała na Sherisse, która mocowała się ze swoimi niesfornymi włosami. A raczej z wiatrem, który co jakiś czas sprawiał im psikusy. Riley w przeciwieństwie do swej koleżanki miała to szczęście, że siedziała od zawietrznej i kiedy spoglądała na Krukonkę, to wiatr akurat odganiał jej kosmyki z twarzy. Po chwili Gryfonka wyciągnęła rękę w kierunku dziewczyny i postanowiła jej pomóc. Zaczesała mały splot niesfornych włosów z twarzy za ucho koleżanki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sherisse Rhian
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Skalna półka   Sro Maj 13, 2015 4:14 pm

Sherisse uniosła brwi, widząc reakcję Riley i również pokazała jej język, nie mogąc powstrzymać się od cichego rozbawiena. Szybko schowała jęzor i wpatrzyła się we włosy Riley, które zawsze jej się podobały i trochę zazdrościła jej naturalnego koloru. Jednak sama również nie miała na co zbytnio narzekać, więc jej krótkie rozważania odeszły chwilowo w niepamięć, bowiem Riley podjęła rozmowę i Sher wolała nie uronić ani jednego słowa. Często miewała takie przypadki, kiedy ktoś coś jej opowiadał, a jej myśli ulatywały na skrzydłach niesionych przez lelki wróżebniki, a kiedy nagle okazywało się, że teraz jej pora na mówienie, modliła się w duchu, by to, co wcześniej mówił rozmówca nie było pytaniem, na które nie byłaby w stanie odpowiedzieć, z racji tego, że nie słuchała uważnie. Teraz jednak nie miała tego problemu. Skinęła głową ze zrozumieniem.
- Tak, ja w sumie też nie muszę chodzić ani na mugoloznastwo, ani na wróżbiarstwo, ale idę tam z przyzwyczajenia. Czasem można spotkać ciekawe jednostki, których nie sposób złapać w szkolnym korytarzu. – Uśmiechnęła się tajemniczo i zamyśliła się na chwilę. – A ja jednak wolę przeszłość. Przeszłość, kiedy nie było ani Gellerta Grindelwalda, ani Tego, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać. Cóż, pewnie brzmię naiwnie, bo przecież historia zna inne przypadki tego typu i to nie tylko ze świata magicznego, ale również poza. Ale chodzi mi o taką przeszłość, nawet jeszcze z czasów przed założycielami Hogwartu. Chciałabym zobaczyć na własne oczy jak wtedy żyli czarodzieje. Szkoda, że to niemożliwe nawet dla nas. – Nagle zrobiła wielkie oczy, a jej dłoń mimowolnie zacisnęła się na ramieniu Riley, kiedy Sherisse wybuchnęła śmiechem na to co właśnie przyszło jej do głowy. Uniosła w górę kciuk i palec wskazujący, tak, jakby przewijała jakieś niewielkie pokrętełko. – Wyobrażasz sobie ile by to musiało być pokręteł w Zmieniaczu Czasu? – Zachichotała i raptownie wróciła do podjętego wcześniej tematu.
- Taaak, mam nadzieję, że to będzie Obrona, albo Zaklęcia, dawno nie trenowałam żadnych zaklęć. – Dodała, cofając rękę z jej ramienia. Cieszyła się, że Riley nie podjęła jej tematu, bowiem ona również nie chciała go rozstrząsać. Wyrzuciła z siebie te słowa bez zastanowienia i teraz czuła, że jest jej jakoś lżej na duszy. Rozdziawiła lekko usta, słysząc słowa Gryfonki na temat zachodzącego słońca. Przyjrzała się otoczeniu i skinęła jej głową.
- Rzeczywiście. – Mruknęła i sprzedała jej kuksańca w bok, szczerząc zęby w uśmiechu. – Nie wiedziałam, że taka z Ciebie poetka.
Splotła palce na kolanach i potarła brodą o kolano, zastanawiając się nad słowami Riley. Miała absolutną rację. Właściwie Sherisse bez towarzystwa czuła się zupełnie jak ryba bez głowy, więc podwójnie cieszyła, że na jej drodze pojawiła się Riley, a nie, nieskory do rozmowy, ale jakże skory do potrącania jej w przejściu, Blaise.
- Podziwiam Cię, że w drużynie zajmujesz takie trudne stanowisko. Ja bym nie dała rady latać na miotle i jednocześnie chronić drużynę przed tłuczkami, czy też celować w przeciwników. Nawet nie wiem czy dałabym radę wycelować pałką w piłkę. – Zaśmiała się. – Ale wy z Syriuszem zdajecie się tworzyć bardzo zgrany duet. – Zakończyła, śmiejąc się ze swoich włosów, które zupełnie nie chciały jej tego dnia słuchać. Opuściła dłoń, kiedy poczuła w pobliżu palce Gryfonki i pozwoliła jej zrobić porządek ze swoimi włosami. Właściwie to lubiła, gdy ktoś robił cokolwiek z jej włosami. Kiedy była w domu, zawsze po umyciu biegała ze szczotką do Sagi albo Vesli, żeby ją czesały, mimo, że włosy i tak miała rozczesane. Posłała Gryfonce szeroki uśmiech.
- Dzięki. – Powiedziała cicho, odrzucając włosy na plecy, by jej więcej nie przeszkadzały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Riley Acquart
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Skalna półka   Czw Maj 14, 2015 9:19 am

Wspomniana przez Sherisse daleka przeszłość troszkę zaintrygowała brunetkę. Bo po cóż wspominać tak odległą historię. Historię, która w opowieściach profesora Cuthberta Binnsa wcale nie była tak wspaniała i kolorowa. Palenie czarownic na stosach, wojny z olbrzymami, bunt goblinów, panowanie Eryka Złego zwanego Diabłem... a to tylko pierwsze skojarzenia historii jakie wpadły do głowy Gryfonce. Mimo wszystko przenieść się w odległe czasy i zobaczyć tamtejszą rzeczywistość, to byłoby coś. Nagle dziewczyna wpadła na pewną myśl.
- Zmieniacz Czasu chyba nie dałby rady przenieść nikogo w tak daleką przeszłość, ale... jest coś takiego jak Myślodsiewnia. Nigdy tego nie widziałam, ale podobno te magiczne wielkie naczynie pozwala przeglądać wspomnienia. Być może w Magicznej Bibliotece Narodowej w Londynie przechowuje się nie tylko stare księgi, ale i wspomnienia z czasów, które chciałabyś zobaczyć.
Riley uśmiechnęła się niepewnie, bo to co przed momentem powiedziała nie było wcale lepszym pomysłem niż Zmieniacz Czasu Krukonki. Oba pomysły były raczej nierealne. Realne było jednak coś innego, a mianowicie dotyk koleżanki. Niby nic, ale Gryfonkę rzadko ktoś obdarowywał takimi gestami. Szczególnie inne dziewczyny, które wiedząc o jej odmiennej orientacji starały się nie przekraczać pewnych granic. Sherisse była więc jedną z niewielu osób, które traktowały ją normalnie i nie wahały się wyciągną w jej stronę ręki. To było bardzo miłe.
Młoda czarownica znów spojrzała w krwiste niebo i po chwili odparła:
- Żadna zemnie poetka. Po prostu umiem wychwycić piękno. Choć piękno jest względne, bo każdy postrzega je inaczej.
Swój wzrok znów przeniosła na koleżanka i zarumieniła się leciutko. Zdała sobie sprawę, że nie tylko przyroda zachwyciła dziś jej duszę. Oj, nie tylko.
- Ja też na początku myślałam, że latanie i jednoczesne wywijanie pałką jest mega trudne. Ale to tylko pozory, bo kiedy spróbowałam, okazało się to być bardzo intuicyjne. Już w pierwszej klasie załapała o co w tym dokładnie biega, a w trzeciej dostałam się do drużyny. Myślę więc, że każdy jest w stanie się tego nauczyć... Ale prawdziwa zabawa zaczęła się właśnie na treningach. Nawet nie wiesz ile raz dostało mi się po dupie od Syriusza, zanim zbliżyłam się do jego poziomu. Normalnie masakra... A ty jak sobie radzisz na miotle? Nie chciałabyś dostać się do drużyny Ravenclawu... oni chyba poszukują teraz jakiś zmian.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sherisse Rhian
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Skalna półka   Pią Maj 15, 2015 7:02 pm

Sherisse zapatrzyła się na jezioro, które poruszane wzmagającym się co i raz wiatrem starało się wzbić ponad swój poziom i zalać skały u stóp skalnej półki. Owszem, lubiła historię magii, nawet kiedy połowa klasy zasypiała na lekcjach, śniąc zapewne o czymś innym, Sherisse słuchała, robiąc dodatkowo notatki do zajęć. Ukrywała przed samą sobą fakt, że notuje głównie po to by nie ulec usypiającemu głosowi nauczyciela, a nie dlatego, że chce zachować łatkę uczynnej i skorej do nauki Krukonki. Właściwie to notowanie pomagało jej jedynie w późniejszej nauce do egzaminu, kiedy zerkając na notatki od razu przypominała sobie o czym była mowa na lekcji. Co do samego sposobu przedstawiania historii jakiej uczyli się w szkole, według opinii Krukonki, przedstawiał on wiele do życzenia. Zwłaszcza, że najważniejsze było zapamiętywanie dat i widełek czasowych, a nie sposobu, w jaki kiedyś czarodzieje i inne współtowarzyszące im w egzystencji stworzenia jak gobliny i olbrzymy, postrzegały tamtejszą rzeczywistość. Skinęła Gryfonce głową, zgadzając się w zupełności z jej słowami. Właściwie wszystkie opinie jakie słyszała z ust Riley niezależnie na jaki temat, w większym stopniu pokrywały się z jej własnymi. W jej towarzystwie czuła, że bez względu na to o czym będzie mówić to i tak spotka się ze zrozumieniem. Podobnie to też działało w drugą stronę.
- Jasne, że nie dałby rady. Słyszałam, że takie zmieniacze czasu dopuszczalnie cofają wstecz o pięć godzin. Kiedyś czytałam o przypadku, że pewna czarownica utknęła na kilka dni w XV wieku i od tamtej pory jest narzucona wzmożona ostrożność w ich używaniu. – Urwała, odwracając wzrok na Riley, która wpadła na genialny pomysł. – Pewnie i masz rację, ale takie rzeczy muszą być strzeżone bardziej niż dział ksiąg zakazanych. – Uśmiechnęła się. – Mimo to i tak się tam wybiorę, może w wakacje. By sprawdzić czy jest tak jak mówisz. – Wyszczerzyła zęby w szerokim uśmiechu. Spodziewała się, że najprawdopodobniej najwyżej pocałuje klamkę i zostanie odpędzona przez ochronę biblioteki, ale miała już to do siebie, że nie lubiła pozostawać jedynie przy słownych deklaracjach i jeśli już padł jakiś temat, to wolała sprawdzić na własnej skórze jak jest naprawdę. Sherisse miała to do siebie, że była istotą w istocie, bardzo spontaniczną i często najpierw coś mówiła lub robiła, a potem dopiero myślała. Tak też było z tym chwilowym dotykiem, którym przekroczyła granicę Gryfonki. Nie uważała w tym nic złego, zwłaszcza, że nie uważała by Gryfonka z racji tego, jakiej była orientacji, musiałaby być traktowana jako osoba trędowata, czy odseparowana od reszty społeczeństwa.
- Tak, to prawda. Ale bardzo ładnie potrafisz się o tym wypowiedzieć. Co nie każdemu przychodzi z łatwością. – Mruknęła, myśląc w tym przypadku o sobie. Nie zaprzątała sobie jednak głowy swoją osobą, kiedy siedziała w towarzystwie Riley, na której wolała skupić uwagę.
- Zgłosiłam się na pozycję ścigającego, ale nabory do drużyny jeszcze trwają, więc zobaczymy jak to będzie w praktyce. Jestem jednak dobrej myśli. Może spotkamy się na boisku. - Mrugnęła do dziewczyny z porozumiewawczym uśmiechem. - Nie, na pozycje pałkarza w życiu bym się nie pokusiła. Chyba jestem cykorem.

A tu bonus za to, że dopiero dzisiaj odpis (brak many wczoraj mnie dopadł) *O* :
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Riley Acquart
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Skalna półka   Nie Maj 17, 2015 10:55 am

Zmieniacze Czasu, Myślodsiewnie, to narzędzia naładowane wyjątkową magią. Mistyczną magią, nad którą niełatwo zapanować. Prawdopodobnie dlatego wprowadzono godzinne ograniczenia względem zmieniaczy i trudno dostępność względem pradawnych wspomnień. W dodatku nastolatki rzadko mają styczność z tymi przedmiotami. Samo zaklinanie jest dla młodych czarodziei niedostępną sztuką magiczną, przynajmniej w Hogwarcie. Tą sztukę poznaje się dopiero na studiach, oczywiście po wybraniu odpowiedniego kierunku. Ale i studia nie gwarantują stworzenia mistycznych przedmiotów takich jak Zmieniacze Czasu, czy Myślodsiewnie. To rzadkie przedmioty więc i zaklęta w nich magia musi być wyjątkowa. Arcytrudna.
- Mam nadzieję, że spełnisz swoje pragnienie i zobaczysz kiedyś daleką przeszłość... O przeszłości mogą sporo wiedzieć również Centaury w Zakazanym Lesie. To mistyczne stworzenia, które widzą nie tylko teraźniejszość, ale i przeszłość oraz przyszłość. Gdyby tak zdobyć ich wspomnienie z wizji które miewają o przeszłości, to byłby prawdziwy skarb... Psikus w tym, że Centaury nie są wcale mniej dostępne już wspomniane przez nas magiczne przedmioty... A dlaczego przeszłość tak mocno cię interesuj? Co można dzięki temu osiągnąć?
Z wielkim zaciekawieniem Gryfonka czekała na wypowiedź koleżanki. Chciała poznać jej punkt widzenia co do historii. Historii, której Riley nigdy nie darzyła jakimś szczególnym uczuciem. Co innego Quidditch. Adrenalina, pasja, przekraczanie granic... krótko mówiąc miłość do sportu. Na samą myśl w ciemnych oczach dziewczyny zabłysła iskierka, niczym gwiazda na niebie.
- Byłoby super gdybyś dostała się do swojej niebieskiej drużyny. Mogłybyśmy wspólnie trenować latanie i w ogóle... Ale od razu ostrzega, że w trakcie meczu między naszymi drużynami nie będzie litości. Będziesz musiała załatwić sobie niezłą maść na siniaki – odparła z uśmiechem na twarzy i puściła koleżance zaczepne oczko.

A tu bonus, bo również się spóźniłam z odpisami:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sherisse Rhian
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Skalna półka   Czw Maj 21, 2015 3:24 am

Właściwie dobrze, że myślodsiewnie nie były powszechnymi przedmiotami z możliwością zakupienia ich w sklepie Zonka, czy w innym miejscu za parę galeonów, bo gdyby tak było to Sherisse przestałaby istnieć dla świata i sterczałaby z twarzą zanurzoną w tafli wspomnień, co z perspektywy obserwatora mogłoby wyglądać nieco groteskowo, żeby nie powiedzieć idiotycznie. Jednak Gryfonka zaszczepiła w niej iskierkę entuzjazmu i nadziei do tego, by spróbować swoich sił w bibliotece magicznej w Londynie. Ale od czasu, gdy miałaby okazję tam się znaleźć dzieliły ją jeszcze egzaminy letnie, które zbliżały się nieubłaganie i to coraz to większymi krokami. A po wakacjach jeszcze trudniejsze, zapowiedź OWuTeMów. Spojrzała na Riley, kiedy ta skończyła mówić o centaurach. Wzruszyła niepewnie ramionami.
- Wiesz, nie wiem czy chodzi mi o samą użyteczność. Mam wrażenie, że z moją przeszłością jest coś nie w porządku, nie jestem tylko pewna co. Ale od kilku lat mam to uczucie, zawsze, kiedy wracam do domu. Może dlatego aż tak mnie to zaabsorbowało. – Urwała, nie mogąc znaleźć odpowiednich słów, by opisać te niejasne odczucie, które nie miało niczego wspólnego z poprzednio wspominaną przeszłością. Ta była dużo bliższa, ale tego dziewczyna nie mogła wiedzieć. Przywołała na twarz uśmiech i wróciła do tematu. – Jestem osobą bezużyteczną, bo nigdy nie patrzyłam na to przez pryzmat osiągnięcia jakiś korzyści. Nie wiem, może urodziłam się w niewłaściwej epoce, może zamiast uczyć się zaklęć, powinnam biegać z banitami Robin Hooda po lesie i zabierać bogatym, a dawać biednym, a starożytne runy byłyby dla mnie mniej…eee… starożytne. - Uśmiechnęła się z rozbawieniem na swoją głupawą wypowiedź. I ona była w Ravenclawie.
- Tiaaa, centaury z pewnością mają wiele ciekawych rzeczy do powiedzenia, kiedy nie chcą Cię nabić na pal swoimi włóczniami czy strzałami, albo czymkolwiek, czym oni się tam posługują. Ale Zakazany Las nie jest bezpieczny, ba, teraz nic nie jest bezpieczne. Przecież jakiś czas temu wróciła grupka delikwentów z jakiegoś masakrycznego wydarzenia w lesie. Wiem, że Steve i Anabelle tam byli, ale niczego mi na ten temat nie mówili, słyszałam tylko pogłoski w naszym Pokoju Wspólnym. – Przęłknęła głośno ślinę na samą myśl. – Dajmy już spokój rozstrząsania przeszłości i skupmy się na przyszłości. – Odparła dziarsko, machając ręką w powietrzu.
- Nie żartuj, trenowałabyś latanie z konkurencją? – Spytała, ze śmiechem. – Maść na siniaki albo prywatny masaż od sprawczyni siniaków w ramach zadośćuczynienia. - Wzruszyła brwiami w górę i w dół i odpowiedziała takim samym zaczepnym oczkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Riley Acquart
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Skalna półka   Pią Maj 22, 2015 11:05 am

Riley poczuła niewielkie zaniepokojenie, zapomniane i uśpione, ale nagle budzące się gdzieś tam w głębi jej duszy. To słowa Sherisse o swojej mętnej przeszłości wywołały te niepokojące emocje. Przeszłość może naprawdę zranić... jednak brak wspomnień również. Osobista przeszłość, która nie została jeszcze przez dziewczynę odkryta. Dla Gryfonki najgorsze było jednak to, że nie mogła koleżance pomóc. Mimo że bardzo chciała, to w tej materii była bezradna.
Na szczęście Krukonka postanowiła zakończyć ten temat i na jej twarzy znów pojawił się uśmiech. Szczery uśmiech, który był lekarstwem na całe zło. Niczym poranek, który przegania najstraszliwszy mrok. A kiedy poruszyli temat wspólnych treningów, brunetka rozmarzyła się leciutko. I nie tylko wspólne treningi przyszły jej w tym momencie na myśl... aż delikatny rumieniec pojawił się na jej policzkach. Dobrze że była osobą o śniadej karnacji i ów rumieniec nie był aż tak widoczny jak podejrzewała.
- Wiesz co... - wypaliła po chwili młoda czarownica z lekkim podekscytowaniem w głosie - ...mówi się, że lepiej jest zapobiegać niż leczyć, więc maleńki masaż mogę zaoferować ci już teraz... a jestem w tym całkiem dobra. Zresztą zaraz zobaczysz...
Brunetka bezszelestnie niczym kotek przemknęła za plecy koleżanki i usiadła na swych kolanach. Delikatnie odgarnęła ciemne włosy Sherisse z pleców i przeniosła je za jej prawe ramie. Trudność masażu polegała na tym, że ciało Krukonki było osłonięte szkolną szatą, dlatego postanowiła skupić się jedynie na karku i szyi koleżanki.
- Rozluźnij się - wyszeptała i położyła swe dłonie na jej ramionach. Riley była arcydelikatna. Otuliła dłońmi kark dziewczyny i poczęła masować jej napięte mięśnie kulistymi ruchami. Z czasem Gryfonka do swych ruchów poczęła dodawać troszkę siły, by osiągnąć lepszy efekt.
- Ładnie pachniesz – dodała półszeptem nachylając się w jej kierunku – Co to za zapach?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sherisse Rhian
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Skalna półka   Sob Maj 23, 2015 1:22 am

Podobno nie można zachłysnąć się powietrzem. To była oczywiście nieprawda, a Sherisse dosłownie doświadczyła tego odczucia, kiedy Gryfonka wpadła na pewien pomysł i to za jej pośrednictwem. Ale przecież nie miała zamiaru jej odmawiać. Miała nadzieje na wspólne treningi, zwłaszcza, że mecz zbliżał się wielkimi krokami. A poza tym przecież mały masaż nie mógł jej w żaden sposób zaszkodzić. Wręcz przeciwnie, mógł być całkiem miłą odskocznią od tego wszystkiego, co się działo dookoła.
- Więc pokaż co potrafisz. – Zaśmiała się, pomagając Riley odgarnąć włosy z pleców. Na początku spodziewała się, że poczuje coś na plecach, ale kiedy jej palce dotknęły karku i szyi, Krukonka drgnęła zaskoczona. Szybko się rozluźniła, słysząc słowa Riley. Przymknęła oczy i oparła policzek na kolanie. Trzeba było przyznać, że ten masaż był całkiem przyjaznym uczuciem. Miała ochotę nauczyć się tej iście magicznej sztuczki.
- Łohoho! Jakie to miłe! – Zaśmiała się po chwili, gdy palce Gryfonki coraz śmielej poczynały sobie z jej skórą. Odgarnęła kilka włosów z czoła i momentalnie otworzyła szerzej oczy, na dźwięk kolejnego pytania. Nie mogła sobie przypomnieć o jaki zapach mogło chodzić Riley.
- Yyy, to takie jakby mugolskie perfumy. Dostałam od wujka na siedemnastkę i jak sobie o nich przypomnę to się psikam, ale niewiele. Nawet ich nie czuję na sobie. – Wzruszyła ramionami, spoglądając na Riley przez ramię. Wydawała się bardzo skupiona na tym, co robi, a jej palce coraz mocniej zaciskały się na skórze Krukonki. Sherisse sięgnęła do górnych guzików szaty i odpięła kilka z nich, by poluzować ciężki materiał, a tym samym nieco ułatwić koleżance jej specyficzne zajęcie. Gdzieś w tyle głowy kołatało się jej przypuszczenie, że to nie mógłby być pierwszy masaż wykonywany przez Riley, bo wkładała w swoje ruchy zbyt dużo doświadczenia, a jej dłonie pewnie przesuwały się po kolejnych centymetrach odkrytej skóry. Ale w tym momencie było to i tak bez znaczenia, bo liczyło się tylko to kojące uczucie ciepła rozlewające się po szyi i karku, niosące za sobą przyjemne odprężenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Riley Acquart
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Skalna półka   Pon Maj 25, 2015 6:08 pm


Brunetka milczała przez chwilę. Skupiona na odkrytym ciałku koleżanki, wprawiała w ruch swoje zwinne palce by oddać Sherisse jak najwięcej przyjemności. Bo masaż to niewątpliwie przyjemność. I wszystko szło w dobrym kierunku, ponieważ ciało Krukonki przy każdym dotyku było delikatnie sprężyste, a w dodatku oddawało przyjemne ciepło. Relaks i odprężenie w jednym. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy...A wszystko przez chłód wieczorowej pory. Wiatr znów zaszalał, wyraźnie podniecony nadejściem nocy. Zaszumiał i zagwizdał im złowrogo w uszach. Temperatura nieznacznie spadła i nie zanosiło się by było lepiej. Wręcz przeciwnie... Riley szybko zakryła odsłonięty kawałek ramion koleżanki i pogładziła energicznie jej szatę. Chciała wykrzesać w ten sposób nieco ciepła. Tak zwane ciepło uzyskane poprzez tarcie. Gryfonka nie chciała by Sherisse zmarzła.
- Mam nadzieję, że ci się podobało... - wyszeptała po chwili brunetka, wciąż znajdując się za dziewczyną i pocierając jej ramiona - ...to taki mały masaż na zachętę byś dostała się do drużyny Quidditcha. A gdy ci się uda, to będziemy mogły razem robić mnóstwo fajnych rzeczy. Nie tylko na treningach, ale i po... o ile nasi kapitanowie zgodzą się na wspólne ćwiczenia i rozgrzewki.
Swoją drogą Kapitan Gryffindoru, James Potter nie powinien być przeciwny wspólnym treningom z osobami innych domów. Sam ostatnio został przyłapany na indywidualnym sparingu z pewną Puchonką, pomijając już wypadek i odwiedziny w Skrzydle Szpitalnym. W tej materii James nie powinien dziewczynom robić żadnych problemów.
Młoda czarownica spojrzała w niebo i po chwili znów poczęła mówić:
- Słonko chyli się ku zachodowi... Chyba powinnyśmy powolutku się zbierać, by nie podpaść woźnemu i jego futerkowemu zwierzakowi. Chociaż możemy zaryzykować i poczekać do zmierzchu by zobaczyć pierwszą gwiazdę... Podobno pierwsze gwiazdy na niebie spełniają życzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sherisse Rhian
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Skalna półka   Pią Cze 12, 2015 12:16 am

Dawno nie czuła czegoś równie przyjemnego. Być może dlatego, że jeszcze nigdy nie pozwoliła się nikomu dotknąć w ten sposób. Niesamowite było jak ta bardzo otwarta młoda dziewczyna bywała czasem „niedotykalska”. Teraz jednak stało się inaczej. Czuła wyraźnie każdy mięsień na szyi, jakby nigdy jeszcze ich nie używała. Wiatr niestety przerwał przyjemne doznania i mimo, że Sherisse przytrzymywała kurczowo swoje włosy, nie utrzymała ich w jednym miejscu, a silny podmuch rozwiał je na boki. Zatkała dłońmi uszy, żałując, że nie zabrała ze sobą futrzanych nauszników. Objęła ramiona, kuląc się w sobie i mimowolnie na jej twarzy pojawił się szerszy uśmiech, gdy poczuła pocierające ruchy na swoim przykrytym już ciele. Prawy kącik ust uniósł się ku górze, odsłaniając w uśmiechu rząd zębów.
- Oczywiście, że mi się podobało. – Odparła z przekonaniem, cofając się odrobinę. Wyciągnęła rękę spod szaty i odwdzięczyła się takim samym gestem. Jedynie bardziej nieporadnym, ponieważ nie miała takiego doświadczenia w masowaniu. – Gdy uda mi się utrzymać na miotle, chciałaś chyba powiedzieć. – Zaśmiała się, otulając szczelniej swoją szatą. – Nie wiem jak zareagowałby na to nasz i wasz pan kapitan. Ale z drugiej strony, na co nam oni? Mogłybyśmy się umówić na taki mały zlot. Mogłabym zapytać Daszę i Birdie, czy nie miałyby ochoty na wspólny trening. Tylko, że Dasza ma teraz SUMy i nie można jej łatwo od książek oderwać. – Wzruszyła ramionami. – Coś się wymyśli. – Dodała z uśmiechem.
Właściwie to słabo znała Kapitana drużyny Ravenclawu, a że nabór miał dopiero nastąpić, mogła sobie co najwyżej gdybać. Natomiast Kapitana Gryffindoru znała jeszcze mniej*, jednak nie mogła zaprzeczyć, że wizja wspólnego treningu niezmiernie jej się spodobała.
- Masz rację, zaraz zaczną swoje szlabanowe żniwo. – Mruknęła, już mając zamiar się podnieść, ale kolejne słowa Gryfonki bardziej jej się spodobały. Odchyliła się do tyłu, chwytając Riley za ramię, tak, że obie leżały teraz na plecach na skale, oczami skierowane ku niebu.
- Olać szlabany, ten pomysł bardziej mi się podoba. – Zachichotała, szukając wzrokiem pierwszej gwiazdy. Wreszcie zlokalizowała obiekt i zerknęła z ciekawością na dziewczynę. – Pomyślałaś już życzenie?

*bo to jakiś random xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Riley Acquart
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Skalna półka   Pon Cze 15, 2015 8:31 am


Poczuła lekkie szarpnięcie, a chwilę później obie dziewczyny leżały na ziemi. Wybór jaki dokonała Krukonka był najlepszy z możliwych. Bo po cóż wracać tak szybko do zamku... po cóż wkraczać w przesiąknięte strachem i smutkiem szkolne środowisko. Skalna półka, choć zimna i twarda, była i tak lepszym miejscem od ciepłej i miękkiej pokojowej kanapy. A wszystko dzięki Sherrise. To właśnie ona podwyższała wartość tego miejsca. Każdego miejsca w jakim przebywała.
- Nie obawiam się szlabanu - odparła półszeptem, wciąż z leciutkim uśmiechem na ustach – o ile kara będzie obowiązywała nas obie. Szlaban z tobą nie jest mi straszny. Wręcz przeciwnie, to kolejna okazja do wspólnych pogaduszek.
Niebo naprawdę pociemniało. Całkowicie i bezwzględnie. Mrok nareszcie przejął kontrolę na tą połówką globu. Jedynie księżyc nie ustąpił i mienił się szarością w swym niepełnym kształcie. To on był Panem tej mrocznej krainy. Jedyny i najpotężniejszy... Ale do czasu, bowiem na niebie zabłysło coś jeszcze, a bystry wzrok Krukonki szybko zlokalizował zgubę. To znaczy, to czego szukały... czyli Pierwszą Gwiazdę.
- Yhymm... - wymruczała przeciągle Gryfonka, wpatrując się w ów iskierkę na niebie. A po chwili odparła - Chciałabym znów się zakochać... ale tak naprawdę. Poczuć coś więcej niż pożądanie... Rozumiesz. Chciałabym poczuć bliskość drugiej osoby...
Urwała na moment przymykając na chwilkę swoje ciemne oczy. Jakby chciała spojrzeć w głąb swojej duszy w poszukiwaniu marzeń. Miała ich kilka, ale Miłość w tym mrocznym świecie najbardziej ujawniała swoją potrzebę.
Brunetka otworzyła oczy i zatrzepotała rzęsami. Przechyliła głowę w stronę swojej koleżanki i po chwili zapytała:
- A ty jakie masz życzenie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Skalna półka   Pią Wrz 04, 2015 7:18 pm

Kończę sesję Riley i Sherisse z powodu nieobecności Sherisse.
[z/t x2]

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alaric Hawke
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Skalna półka   Czw Gru 24, 2015 11:32 pm

Hawke w końcu dostał się na swoje wymarzone praktyki do Hogwartu. Wybraniec, ot co! Trafił tutaj wybrany czy też wylosowany z gromady innych chętnych. Czy to przez szczęście czy jego zdolności - dla niego nie miało znaczenia. Liczyło się to, że był tutaj.
Zdołał już przez klika dni jako-tako poznać Hogwart. Rzecz jasna nie udało mu się odkryć wszystkich zakamarków. Po pierwsze - jedne z nich były tak skrzętnie zakamuflowane, że choćby chciał to by ich nie odnalazł a po drugie - Hogwart był ogromny i kilka dni na poznanie go całkowicie to zdecydowanie za mało. Najważniejsze jednak, że jako-tako się orientował. Zwykle przemieszczał się wieczorami kiedy korytarze miały być opustoszałe co by nie wpakować się na tłum uczniów mierzących go badawczymi spojrzeniami. Jeszcze nie doszło do jego pierwszej konfrontacji z młodymi czarodziejami bowiem nie pokazał się na zajęciach Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami. Dano mu kilka dni na zapoznanie się z terenem i zasadami a potem planowano go wprowadzić.
Zapadła kolejna noc, uczniowie już dawno winni znajdować się w swoich dormitoriach i to wtedy na korytarze wychodzi Hawke. Swoim ubiorem nie wyróżniał się od przeciętnego czarodzieja. Naturalnie dominowała czerń.
Szatyn wydostał się ze swojej komnaty i ruszył, wcześniej upewniając się, że zamknął za sobą drzwi i zaryglował. Idąc Przemknął szybko korytarzami kierując się do wyjścia z zamku. Błonia Hogwartu - ta przestrzeń będzie zdecydowanie jego ulubioną. Preferował otwarte przestrzenie niż bycie otoczonym przez ściany, nawet jeśli były to ściany przeogromnego zamku. Hawke kochał świeże powietrze i możliwość kontaktu z naturą. Nie mylić go z żadną rusałką ani driadą. Nie miał konkretnego celu swojej wyprawy. Pozwiedzać, pooglądać i poznać. To tyle.
Szedł przed siebie pogrążony we własnych myślach. Minął rok od śmierci Aryi, jego Aryi. Czy pozbierał się po tym wszystkim? Sprawiał pozory, że tak a prawda była taka, że mimo tego czasu nie zdołał przełknąć tej straty. Tęsknił za nią, dużo o niej myślał, często ją wspominał, ale to pogrążało go tak naprawdę w tej żałobie. Nie mógł się otrząsnąć. Żył dalej, ale żył cały czas przeszłością. Nie zaczął myśleć o teraźniejszości a tym bardziej o przyszłości. Nie potrafił.
Skręcił w jakąś wąską, kamienną dróżkę robiąc to raczej automatycznie. Nie zastanawiał się nad tym dokąd idzie - nie to było jego zmartwieniem. Po krótszym spacerze ścieżką dotarł do skalnej półki i tu jego umysł postanowił go zatrzymać. Alaric rozejrzał się i omiótł badawczym spojrzeniem teren. Niewiele zdało się zobaczyć w mroku ale jemu to bynajmniej nie przeszkadzało.
Przysiadł na skalnej półce, wlepiając wzrok w ciemność przed nim, delikatnie rozbijaną przez światło księżyca. Sięgnął do wewnętrznej kieszeni i wyciągnął zeń starą fotografię. I znów, jak to miał w zwyczaju, myślami pognał w zupełnie inne miejsce niż to, w którym się znajdował.
Nie umiem zaczynać sesji, amen.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Skalna półka   

Powrót do góry Go down
 
Skalna półka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Skalna Grań
» Skalna półka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart [schowany na czas wakacji] :: Tereny zamkowe :: Blonia -