Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Grób Vincenta Nightraya

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Labiryntu
avatar


avatar

PisanieTemat: Grób Vincenta Nightraya   Pon Wrz 02, 2013 2:11 pm

Zwykły, prostokątny nagrobek z imieniem i nazwiskiem oraz datą śmierci: 4.03.1978r.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sahir Nailah
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Grób Vincenta Nightraya   Czw Maj 14, 2015 2:49 pm

Przeszli przez szkołę, uważnie nasłuchując, lecz wszyscy już spali - uważali jedynie, by nie natknąć się na najgorsze zagrożenie, które było kotką Filcha, ale po niej na szczęście nie było nigdzie śladu - przynajmniej w tych terenach, po których oni się poruszali. Zaprowadził ją do lochów, by stamtąd poprowadzić odkrytym przez siebie tajemnym przejściem na błonia, pod jezioro, a stamtąd odbili w kierunku cieplarni, z której Nailah wziął łopatę i dopiero wtedy skierowali się pod Zakazany las - mówić o spokoju to o wiele za dużo powiedziane - spokój ten był bardzo względny i bardzo niebezpieczny z racji swojej niestabilności przy możliwości bycia przyłapanym na gorącym uczynku - jasne, mogli zostać przyłapanymi - głucha noc rozpościerała się ponad ich głowami, a w tej Nocy to oni byli panami życia i śmierci, mimo to... ta "śmierć" musiała zostać bardzo mocno... ukrócona. Lejce ciągnęły, przywoływała przyzwoitość, czyli te narzucone na własną głowę reguły, które nie pozwalały wyjść poza swoje ramy, aby wciąż trzymać się jako tako ziemi. W sumie chyba mógłbyś powiedzieć, że to sen - całkiem nawiedzony sen, a przez to dość zabawny w swych wszystkich fazach - zamieniasz ją w wampira, prowadzisz do grobu osoby, której nienawidzisz, stajesz nad nim, wbijasz łopatę i zaczynasz kopać - po prostu cudownie... Musiałeś zupełnie oszaleć, musisz wpadać w to szaleństwo coraz mocniej z dnia na dzień, a jedyna osoba, która jakoś to wszystko uspakajała i była twoich wschodem słońca wydawała się być bardzo daleko stąd, niedostępna...
- Uważaj proszę na nauczyciela od transmutacji. Gotowy jest wcisnąć w serce kołek każdemu wampirowi bez uprzedzenia. - Wymruczałeś, zaczarowując łopatę, by sama dalej kopała, a sam obróciłeś się i zacząłeś rzucać wokół was czary ochronne, bo chociaż byliście pomiędzy drzewami, lepiej nie ryzykować, że ktoś tutaj przylezie i przypadkowo zobaczy, co wyrabiacie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esmeralda Moore
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Grób Vincenta Nightraya   Czw Maj 14, 2015 3:04 pm

Czy ten czuł się teraz lepiej, wiedząc, że nie sam musi przedzierać się przez tą noc do grobu, że obok niego jest jeszcze ktoś kto może dzielić z nim teraz ten sekret wieczności. No właśnie... wieczność, do cyganki jak na razie wydawało się kompletnie nie dochodzić to, że będzie miała teraz bardzo dużo czasu na rozmyślanie o różnych sprawach. Na te swoje wymarzone podróże. Przemiana zrobiła jeszcze jedna dobrą rzecz. W końcu przestała się martwić o to jak sobie da radę w życiu. Teraz ludzkie pożywienie nie było jej wcale potrzebne do życia, jedyne czego potrzebowała to krwi, niczego więcej. A i ją teraz bardzo łatwo mogła zdobyć. W końcu jaki śmiertelnik ją powstrzyma.
-Naprawdę uważasz, że po tym wszystkim co się działo będzie wszystkim ogłaszać z radością, że mnie przemieniłeś. Zagroziło by to nie tylko tobie, ale i mi, a w tej chwili ostatnia rzecz jakiej potrzebuje to kłopoty- Póki jest się w szkole lepiej się nie wychylać za bardzo, od czasu do czasu wypić trochę krwi zaufanej osoby która naturalnie nie wygada wszystkim co się stało. W tej chwili jedyna taka osoba która przychodziła jej na myśl to był Colette. Może i znali się krótko, może nie wiedzieli o sobie za wiele, ale dziewczyna miała dziwne wrażenie, że można mu zaufać. Cóż to się jeszcze okaże.
-Co ciebie łączyło z nim? nie fatygował byś się raczej do grobu pierwszej lepszej osoby- Mruknęła cicho. Sahir strzegł swoich sekretów bardzo dobrze, a i sama Esmeralda nie miała w tej chwili najmniejszego zamiaru próbować ich odkrywać. Bo ona jak mało kto potrafiła docenić piękno tajemnicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sahir Nailah
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Grób Vincenta Nightraya   Czw Maj 14, 2015 4:03 pm

Przerwałeś zabawę różdżką, którą trzymałeś w dłoni, w ciszy, którą przerywał jedynie głos Esmeraldy i monotonne zanurzanie się łopaty w ziemi, która wyciągała jej kawałeczki - obok czekała odsunięta, kamienna płyta, którą grób był nakryty, by móc go spowrotem przykryć i zakryć wszelakie oznaki kopania - zresztą czy ktokolwiek odwiedzał ten grób? Chyba było sporo osób, które nie wierzyło w winę Nightraya, w końcu, jak to sam sąd powiedział - on cieszył się naprawdę pozytywną opinią... w przeciwieństwie do ciebie - równie dobrze mogli ci powiedzieć, że lepiej by było, żebyś to ty tam leżał pochowany, wyżerany przez robaki - pewnie tak, pewnie byłoby lepiej, wcale nie byłeś lepszy od Nightraya, a na pewno nie byłeś od niego mądrzejszy - takie wiekowe doświadczenie, całe milenia przetrwała - jak wiele wiedzy musiał ten wampir posiadać..? A teraz to wszystko jest już poza zasięgiem - wszystkie prawdy i legendy zostały pogrzebane wraz z nim, bo on nie do końca był skłonny się nimi wszystkimi podzielić. Może po prostu nie miał dostatecznie wiele czasu, a może gdzieś tutaj, w Hogwarcie, lub gdzieś tam, w świecie, leży jego pamiętnik chroniony czarami, dziennik, w którym są wszystkie prawdy historyczne, którym historykom nie udało się odnaleźć.
- Profesor Ichimaru jest wilkołakiem. Wyczuje z daleka, że jesteś wampirem... - Wyjaśniłeś, bo przecież mogła o tym nie wiedzieć, niby skąd? Nie przypominałeś sobie, żebyś jej o tym mówił - teraz to odkryje bez problemu, wilkołaki śmierdziały z daleka... - Musisz teraz bardzo uważać, Esme. Głód nowonarodzonego wampira jest ogromny... Nie wolno ci ukąsić nikogo ze szkoły, rozumiesz? - Nie użyłeś TEGO tonu, który wymuszał na na innych wampirach posłuszeństwo wobec ciebie, ponieważ jej ufałeś - gdyby nie to, nigdy byś jej zresztą nie przemienił... Och, ale gdyby tylko czarnowłosy mógłby przeczytać myśli Esme..! To prawda, że nie ma problemu, kiedy ktoś dobrowolnie tą krew odda, ale Colette... Colette miał wokół siebie granicę, za którą przekroczenie każdego wampira rozszarpałbyś na strzępy - może rzeczywiście nie Esmeraldę... ale nie zmieniałoby to faktu, że twój gniew wtedy... wyrósłby trochę wyżej, niż ponad przeciętność. - Jeśli będziesz choć trochę spragniona, przychodzisz do mnie, przynajmniej w tym pierwszym miesiącu. W razie czego Zakazany Las obfituje w wiewiórki i tym podobne... zwierzaczki... - Wymruczałeś, uważnie ją obserwując - Przemienieni ją w tym momencie niosło ze sobą plusy i minusy: plusy, które rokowały na przyszłość, a minusy rokowały, niestety, miały się objawiać w najbliższym czasie. Wydawało ci się, że przemienienie kogoś w wampira nie jest niezgodne z prawem, zwłaszcza dobrowolne - jednak nie wątpiłeś, że będziesz miał nie lada kłopoty, jeśli Esmeralda nie będzie w stanie nad sobą zapanować - tutaj jednak znowu wkraczała ta wąska kreska zaufania, którą ją obdarzył.
- Tutaj widzisz pochowanego Władcę Nocy, który stracił swoją koronę. - Przejechałeś wolnym ruchem dłonią w powietrzu, by wskazać rozkopywany grób. - Sam stworzyciel naszej wspaniałej rasy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esmeralda Moore
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Grób Vincenta Nightraya   Czw Maj 14, 2015 4:41 pm

Wilkołaki... więc wampiry to nie jedyny problem tej szkoły. Ilu jeszcze rzeczy dziewczyna jeszcze dowie się. Chociaż mogła się tego spodziewać, albo chociaż domyślić. Przecież jeżeli dyrektor trzymał tutaj wampiry, półwile to dlaczego niby nie miał przyjąć do szkoły wilkołaków. Ona nie miała do nich żadnych uprzedzeń, nie miała ku temu powodu, chociaż tak naprawdę sama nie wiedziała jak by się zachowała kiedy stanęła by oko w oko z tym stworzeniem... człowiekiem... nie nie był nim, tak samo jak i ona już nim nie była.
Na następne słowa chłopaka dziewczyna zareagowała stosunkowo gwałtownie. Poruszyła się niespokojnie, i zmarszczyła lekko nos. Miała biegać po zakazanym lesie niczym jakieś zwierze i gonić za wiewiórkami, jak jakiś pies. Po raz kolejny dotknęła końcem język swoich kłów.
-Ty sobie gryzłeś tam kogo chciałeś.- Głośne były to afery. Sahir Nailah pogryzł kolejnego ucznia, a mimo to nadal w tej szkole jest, żyje i ma się w miarę dobrze. Przemieniając ją nie wziąłeś jednego pod uwagę, jej temperamentu, sam wiesz, że potrafi być wybuchowa, że ten wybuch przychodzi niespodziewanie, i nigdy nie wiedz pod jaką postacią się ujawni, i chociaż nigdy nie piła krwi zwierząt nie wiedzieć dlaczego na samą myśl jakoś ją odrzucało.
-Jak schować te kły... ty raz je miałeś raz nie.- Ten dodatek do jej urody w tej chwili był naprawdę upierdliwy, a może dlatego, że po prostu nie była przyzwyczajona. To trochę tak jak kupno nowych butów. Z początku wydają się być za ciasne, ale z czasem się rozchodziły i pasowały jak ulał.
Kiedy łopata przestała pracować Romka wstała ze swojego miejsca i podeszła do dziury w ziemi. Ukucnęła przy grobie aby spojrzeć w mrok. Cały ten świat wampirów nie przerażał jej, nigdy tak nie było... był to pewien rodzaj fascynacji którą dziewczyna pragnęła zaspokoić, a z innej strony była to jedyna szansa na zmianę swojego życia. Pewne było jedno, to co właśnie zrobiło prowadziło ją do zniszczenia, do destrukcji, ale jakże podniecająca była to myśl, że może nadejść taki dzień, że ludzie spojrzą na nią inaczej, że nie będzie tym aniołem który otuli każdego swoimi skrzydłami, teraz zaprowadzi w mrok i przyniesie tylko ból i łzy.
-Cóż... widocznie da się być jeszcze bardziej martwym- Mruknęła cicho. Chłopak nie odpowiedział jej na pytanie, przyzwyczaiła się do tego, wiele razy ją już zbywał, a ona nauczyła się jednego. Nie ma sensu drążyć tematu. W końcu sam jej powie wszystko, była tego po prostu pewna. Wystarczyło tylko odrobinkę cierpliwości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sahir Nailah
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Grób Vincenta Nightraya   Czw Maj 14, 2015 5:07 pm

- Ja sobie gryzłem, kogo chciałem? Wytrzymałem dwa lata bez skosztowania ludzkiej krwi. - Podniosłeś się z pieńka, na którym zasiadłeś, ciągle dzierżąc w dłoni różdżkę - musiałeś się z nią oswoić, przyzwyczaić do niej - diametralnie się różniła od twojej poprzedniej, ale też ty byłeś aktualnie innym... wampirem. - I w przeciwieństwie do ciebie nie zostałem ani przemieniony z własnej woli, ani nie było przy mnie nikogo, kto by mi wyjaśnił, co się ze mną dzieje. - Wtedy wampiry i wilkołaki były tylko mitem, czystą mrzonką, w którą się nie wierzyło - dopiero teraz stało się to niezaprzeczalnym faktem, bardzo często poruszanym na lekcjach ze względu na problematykę tego zagadnienia - czy można żyć obok tych, którzy żerowali na istotach niższych od nich w łańcuchu pokarmowym, czy może trzeba ich eksterminować..? Niemal taki sam, jak na progu religijnym - czy muzułmanie i żydzi są gorsi od nas, tylko dlatego, że wyznają inną wiarę? Tylko że tamci nie chodzili po ulicach i nie gryźli ludzkich szyj. - Jeśli ktoś zaoferuje ci dobrowolnie własną krew, nie widzę problemu. I tak jak mówiłem: gdy będziesz bardzo głodna, przyjdź do mnie. - Wręcz przeciwnie - wziął pod uwagę jej temperament, dlatego też nie były to zakazy z góry nałożone - na razie były to prośby i perswadowanie bezpiecznych wyjść z sytuacji, w jakiej się znaleźli. Jeśli sądziła, że wampiryzm usłany jest różami, to bardzo się co do tego myliła. Nie na darmo nazywano to przekleństwem. - Prawdopodobnie trafię do Azkabanu, jeśli kogoś skrzywdzisz. - Zatrzymałeś się nad grobem i w końcu na nią ponownie spojrzałeś - ciągle spokojny, niewzruszony, mając nadzieję, że ten argument wystarczająco obrazowo do niej przemówi. Gdyby nie cała ta napięta sytuacja... naprawdę nie miałby nic przeciwko jej wybrykom.
- Kwestia wyćwiczenia dziąseł. - Odparłeś, bo i jak miałeś jej to opisać? Nie potrafiłeś, nie byłeś nauczycielem, co potrafił wszystko dokładnie przedstawić... Zapewne dlatego nie powinieneś był przemieniać nikogo w wampira. Sam jeszcze się o tym wszystkim uczyłeś. Jak nad sobą panować, jak pozostać sobą przy gorączce krwi... nie miałeś tego problemu, dopóki Nightray nie dał ci błogosławieństwa królewskiej, najwyższej krwi wampirzej. Ona dopiero była... otumaniająca. - Poćwicz chwilę, nie powinno ci to sprawiać problemów. - Machnąłeś różdżką, by wyciągnąć trumnę z ziemi i otworzyć ją - Nightray leżał w nienaruszonym stanie, z delikatnym uśmiechem na wargach, spokojny i zadowolony... Skrzywiłeś się i wzdrygnąłeś z odrazą, chociaż jeszcze nawet nie czuć było smrodu rozkładu - czarodzieje mieli swoje sposoby na zabezpieczanie ciał. Sięgnąłeś po jego dłoni i zdjąłeś z jego palca sygnet rodu Nanabonidów, przyglądając mu się w blasku światła księżyca.
- Nie jesteś martwa. W końcu bije ci serce i masz puls. - Owszem, wolniejszy, tak jak i spadła gwałtownie o 10 stopni jej temperatura ciała, no ale... trupem nie była. Wsunąłeś pierścień na swój palec - pasował idealnie.
- Co za porażka... - Mruknąłeś sam do siebie, nawet nie bardzo świadom, że wypowiedziałeś tą myśl na głos, uśmiechając się krytycznie, z niedowierzaniem przeplecionym z rozbawieniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esmeralda Moore
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Grób Vincenta Nightraya   Czw Maj 14, 2015 5:49 pm

Jeżeli ktoś dobrowolnie jej zaoferuje. Kto normalny wiedząc, że ma do czynienia z wampirem od tak po prostu mu się nadstawi. Chociaż przecież Esme tak zrobiła... no, ale kto powiedział, że ona jest normalna.
-To co się stało, że ostatecznie zmieniłeś nawyki żywieniowe?- Fakt, chłopak użył wystarczającego argumentu aby powstrzymać Esmeraldę przed skosztowaniem ludzkiej krwi. Za dobrze zdawała sobie sprawę z tego, że w tej chwili potrzebowała go. I to chyba nawet bardziej niż wcześniej. Tylko on mógł ją przeprowadzić przez te trudne początki, tylko mu w tej chwili mogła zaufać. Nagle wszyscy ludzie którym była w stanie powierzyć swoje życie stali się wrogami. Czy to była normalna kolej rzeczy, czy może tylko jej zabłąkany umysł szukał coraz to nowszych problemów. W końcu cyganka zrobiła to na co miała ochotę, pierwszy raz chwyciła swoje życie w własne ręce i zacisnęła je mocno nie chcąc nigdy więcej tracić tego gruntu pod nogami. Ostatecznie te niebiosa zamknęły się dla niej, i za miast wylądować na ziemi, przebiła jej skorupę i upadała coraz niżej, ale nie myślała czego będzie jutro żałować, bo jutro nigdy nie nadejdzie. Dzień będzie jej wrogiem, ale za to noc ostatecznie stanie się jej najlepszą przyjaciółką, i teraz bezkarnie będzie mogła podążać za nią.
Kwestia wyćwiczenia dziąseł, zrobiła lekko zrezygnowaną minę, każda chwila ją naprawdę zaskakiwała. Może dlatego, że nadal żyła tymi legendami, bajkami o istotach które żyły wiecznie, które żywiły się krwią ludzką, wzbudzały przerażenie, bały się krucyfiksów i wszystkiego co święte. Przed słońcem nie miały ochrony, a kły były tym co ich wyróżniało. Teraz okazuje się, że musi tak naprawdę uczyć się o tej rasie wszystkiego na nowo, bo to co słyszała w większości okazało się być bujdą. Zacisnęła usta w wąską linię, próbując jakoś zassać te kły do środka dziąseł, ale było to naprawdę trudne, aż w końcu poczuła jak się powoli cofają sprawiając jej może nie tyle co ból, ale pewne uczucie dyskomfortu. I mimo wszystko kły okazały się być silniejsze i same wróciły do swojej poprzedniej długości.
-Szlag...- Mruknęła cicho. Okazało się to być znacznie trudniejsze niż się jej wydawało. Cóż, może dlatego, że nigdy nie musiała robić czegoś takiego.  
Esme podeszła cicho do ciebie i popatrzyła na pierścień, a potem zaraz na jego byłego właściciela po czym skrzywiła się lekko.
-Coś nie tak?- Tego szukał, takiego maleństwa, chociaż znając tego chłopaka miał jakiś plan, i musiało być to dla niego ważne, i romka mogła zgadnąć, że nie była to bynajmniej sentymentalna pamiątka.[/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sahir Nailah
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Grób Vincenta Nightraya   Czw Maj 14, 2015 6:55 pm

Rzeczywiście nie było zbyt wielu takich osób, chyba trzeba było do siebie kogoś naprawdę mocno przekonać, żeby druga strona pokusiła o taki krok, dość szaleńczy, odważyłbym się nawet powiedzieć, ale nie skreślajmy od razu wszystkich z góry - w końcu takie osoby istnieją, nie ma co do tego wątpliwości.
- Ja się stałem. - Mógł śmiało oddzielać swoje "ja" z przeszłości z tym obecnym - niewiele miały one ze sobą wspólnego, tylko jakiś ten rdzeń, głęboko w nim ukryty, powypaczany - te nędzne resztki, jakie nie chciały go jeszcze zupełnie opuścić, a które świadczyć mogły o tym, że nie wyzbył się sumienia tak doskonale, jakby tego chciał - wciąż pozostawały niedociągnienia, które trzeba było poprawić, aby dojść do tej doskonałości, czymkolwiek ona była - a zdaje się, że była właśnie tym, czym był Nightray - osoba, która zaprzedała już wszystko diabłu i dzięki temu była w stanie doznawać rozkoszy życia, nawet jeśli w najdoskonalszej formie poprzez najbardziej brutalne akty.
Taaak - kolejne niedopowiedzenie, kolejne zbycie, co się zowie, ale żeby nie było wątpliwości - nie myślał o tym w ten sposób. Przychodziło to z nim tak naturalnie, jak oddychanie, nie musiał się nad tym zastanawiać - szybciej była ta dziwna, dająca do myślenia odpowiedź, niż coś wypowiedziane wprost.
Zacisnąłeś dłoń i opuściłeś ją, by machnąć znów różdżką i posprzątać cały bałagan, jaki się tutaj narobił - czekał ich dość ciężki miesiąc - zwłaszcza Esmeraldę, która musiała się nauczyć, czym wampiryzm jest... i z czym to się je, że pozwolę sobie wtrącić taki sucharek. Głód był czymś koszmarnym, głód i strach przed światłem, strach przed samym sobą był tym, co nie pozwolił Nailahowi wrócić przez miesiąc do szkoły, ale jak to pewna osoba słusznie ujęła - samice są skazane na sukces. Zawsze były na pewien sposób silniejsze od mężczyzn pod względem fizycznym.
- Kły wydłużają się pod wpływem pragnienia. Jesteś głodna? - Bardzo lubił dźwięk jej imienia, jednak rzadko zwracał się do niej pełnym mianem - chyba właśnie dlatego, że było tak samo wyjątkowe, jak sama jego właścicielka.
Trumna zamknęła się z cichym trzaskiem, gwoździe powróciły na miejsce i zaraz powędrowała do dołu, by wprawić w ruch łopatę, która zaczęła zagrzebywać ziemię.
- Co mogłoby być tak, skoro obdzieram ze skarbów samego stworzyciela wampirów, stojąc nad jego grobem? - Zapytałeś, nawiązując z nią kontakt wzrokowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esmeralda Moore
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Grób Vincenta Nightraya   Czw Maj 14, 2015 7:11 pm

I te same wymijające odpowiedzi, które w jakimś tam stopniu zadowalały dziewczynę, ale mimo wszystko pozostawiały jakiś niedosyt. Sahir był w o tyle dobrej sytuacji, że nie musiał strzępić sobie języka aby wyjaśniać jej szczegółów swojego życia, bo dziewczyna potrafiła zrozumieć znacznie więcej niż mogło się wydawać. I chociaż wydawała się być zamknięta w swoim świecie nadal w miarę twardo stąpała po tej ziemi. Dlatego też wystarczyły nawet zdawkowe odpowiedzi aby ją usatysfakcjonować.
Trudny miesiąc... jak najbardziej was czeka. Teraz ty miałeś być jej nauczycielem i opiekunem. Domyślała się, że to była dla ciebie zupełnie nowa sytuacja. Tak czy inaczej, wzięcie wieczności z twoich rąk musiało mieć jakieś swoje konsekwencje i ty doskonale o tym wiedziałeś.
Kiedy ten wspomniał o jej głodzie dopiero wtedy zdała sobie z tego sprawę. Do tej pory była za bardzo zafascynowana tym wszystkim. To był kolejny znak, że romka nadal nie zdawała sobie do końca sprawy z tego co właśnie się stało. Nadal tkwiły w niej przyzwyczajenia za czasów kiedy pragnienie krwi było jej zupełnie obce. Źrenice zadrżały jej lekko i przełknęła cicho ślinę. Była głodna, tak jej się wydawało. Chciała w tej chwili krwi i czuła to wyraźnie, organizm wysyłał jej wyraźne znaki już od jakiegoś czasu. Tak też pokiwała tylko lekko głową twierdząco.
-Widocznie zostałeś zmuszony w jakimś stopniu do takiego posunięcia- Nie wiedziała co mu odpowiedzieć w tej chwili, ledwo co była w stanie zebrać swoje własne myśli. Tak bardzo ją kusiło aby pognać teraz w ten mrok i dorwać się do jakieś żyjątka. Dlatego też nic dziwnego, że jej ciało automatycznie się napięło, zupełnie tak jak by się właśnie w tej chwili szykowała do skoku na jakąś ofiarę, chociaż takowej nie posiadała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sahir Nailah
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Grób Vincenta Nightraya   Czw Maj 14, 2015 7:38 pm

- Żebyśmy tylko się źle nie zrozumieli... - Zatrzymał się na chwilę ze swoją wypowiedzią, żeby mieć pewność, że Esmeralda jest w stu procentach skupiona na temacie - nigdy jej o Nightrayu nie wspominałeś, bo i nie było takie potrzeby - im mniej osób wiedziało, tym lepiej, sam nie chciałeś wracać do tego tematu - najlepiej, jakby został pogrzebany wraz z tym ciałem, nawet w twojej głowie. Szkoda tylko, że to niemożliwe. Musiałbyś sobie wykasować pamięć... a nie byłeś pewien aż tak swoich umiejętności, żeby to zrobić. - Nightray to skurwysyn i dno jeszcze głębsze, niż dół, w którym leży. - Przymrużyłeś lekko oczy. - Gdyby nie to, że nie mogę patrzeć na jego skurwysyńką twarz, bezcześciłbym jego grób codziennie, dla czystej przyjemności. - Zrozumienie, wyrozumiałość, szacunek - to wszystko znikało w obliczu ciężaru doświadczeń, jakie wiązałeś z tym mężczyznom, a choć rzeczywiście teraz nie zamierzałeś się rozwijać w tej kwestii, bo to nie czas i miejsce na to - kiedyś powiesz jej na pewno, kiedy będziesz sam gotów, żeby na wszystko spojrzeć trzeźwiejszym okiem.
W tym bezruchu mógł spoglądać na nią w blasku księżyca - cudowna księżniczka, filigranowa i krucha, którą chciałoby się zamknąć w szklanej kuli i odsypać śnieżnym pyłkiem, by cieszyła oczy już na wieki - teraz już ludzie mogli ją podziwiać przez dłużącą się nieskończoność i napawać jej wdziękami, jeśli tylko jej łaskawa dłoń na to zezwoli - została stworzona do tego, by zachwycać swymi cnotami, nawet jeśli ubarwione zostaną krwią - to tylko doda jej cudowności wdzięków.
- Niemal niemożliwym jest zabicie człowieka przez ukąszenie. - Przerwałeś ciszę, przyzywając jej myśli do siebie, przerywając jej kontemplowanie otaczającej ją natury, w której czegoś szukała - dobrze wiedziałeś, czego - ofiary. - Głód jest bardzo zgubny, musisz nauczyć się nad nim panować. Nie poddawać się pragnieniu krwi. Im więcej krwi spożywasz, tym bardziej jej pragniesz, zamienia się w twój narkotyk, nie pożywienie. - Oderwałeś na chwilę od niej wzrok, by skontrolować, jak łopacie idzie jej robota - gdyby to zobaczył jakiś mugol, pomyślałby, że zwariował - samokopiąca łopata, ot tak, bo dlaczego nie? W końcu może! - Do tego silne, pozytywne emocje są bardzo zgubne. - Wrócił do niej spojrzeniem. - Im bardziej kogoś lubisz, im bardziej kogoś kochasz, tym bardziej pragniesz jego krwi. - Nie mogłeś się teraz podzielić z nią swoją krwią, byłeś za słaby, poza tym ona tego nie potrzebowała - siłę posiadała jeszcze z własnej krwi, trzeba było jedynie ukoić jej pragnienie, dodatkowo jest to dobry moment, żeby nauczyć ją, jak korzystać z łask natury, którymi została obdarzona. - Krew wampirów jest smaczniejsza i bardziej sycąca... ale według prawa nie wolno kąsać innych krwiopijców bez ich przyzwolenia. - Wszystko w jednym, wielkim skrócie - było wiele rzeczy, o których cyganka nie wiedziała, a o których dowiedzieć się musiała. - Ach, zapomniałbym... srebro. Nawet najmniejsza ilość potrafi zwalić z nóg i poparzyć. - Przydeptał butem ziemię, kiedy łopata skończyła ją całą zagarniać - kolejne machnięcie różdżką spowodowało, że kamienna przykrywa przesunęła się na swoje miejsce i wszystko wyglądało, jak dawniej, jakby nigdy nie było ruszane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esmeralda Moore
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Grób Vincenta Nightraya   Czw Maj 14, 2015 7:58 pm

-To w sumie twoja sprawa co ciebie z nim łączyło i nie mam najmniejszego zamiaru to ingerować- To była prawda, pomimo tego, że byli do siebie przywiązani to posiadali tą swoją wolność. Mogli sami podejmować decyzję co chcieli zrobić. I Esmeralda nie miała najmniejszego zamiaru mu tego odbierać. Zrobi z tym grobem co będzie chciał, nie chciała maczać w tym palców. Bo nawet tego wampira nie znała tak naprawdę. Mijała go kilka razy w szkole, ale nawet nie wiedziała kim tak naprawdę był.
I zaczęły się lekcje, kolejne zakazy i nakazy... nie to nie były nakazy. Może raczej dobre rady. Nie miała zamiaru się z nim kłócić w tym temacie bo i niby po co, przecież nie miała pojęcia jak w tej chwili ma żyć. Tak pierwszy raz tego nie wiedziała. Do tej pory wystarczyło wziąć wdech i wydech, zjeść coś i wypić, a teraz nagle okazało się, że w jej życiu miało pojawić się coś więcej. Coś co to życie na swój sposób utrudni. Swego czasu najpewniej w takich chwilach jak ta zwróciła by się do tego który siedział sobie tam na górze w chmurkach, ale tej nocy dla niej Bóg umarł, nie był już jej do niczego potrzebny. Śmierć nie miała prawa jej dotknąć, wymknęła się spod Bożej ręki.
-Mówisz "niemal" czyli, jednak jakaś szans zabicia jest możliwa- Nawet jeżeli była to mikroskopijna, dziewczyna wolała nie sprawdzać tego czy tak się da. Nie chciała zabijać ludzi, nic jej nie zrobili... jeszcze. Chociaż kto wie co się stanie kiedy przez przypadek jej malutki sekrecik wyjdzie na jaw... nie, nie może do tego dopuścić, nie chce być obrzucana tymi nienawistnymi spojrzeniami. Wystarczy, że u wielu osób miała przechlapane przez swoje pochodzenie, gdyby do tego doszedł jeszcze wampiryzm...
Pozytywne emocje są zgubne... a więc teraz zrozumiała dlaczego Sahir był tak bardzo opanowany, i dlaczego trudno było wykrzesać z niego chociaż odrobinę radości. Pomijając fakt, że najpewniej życie do tego się bardzo przyczyniło, to jeszcze obawa przed utratą kontroli i nie rozszarpania wszystkich na strzępy. Pomimo tego cyganka miała nadzieję, że w głowie chłopaka jakieś dobre wspomnienia związane z nią, jednak pozostały.
-Zasady...- Mruknęła cicho i popatrzyła na niego.
-To światem wampirów rządzą jakieś zasady?- Nie wiedziała o tym bo i niby skąd, w książkach o tym nie mówili, a i na lekcjach nikt nie wspominał o jakiś zasadach. I po raz kolejny dziewczyna musiała przyznać się sama przed sobą, że bardzo się pomyliła co do wampirów. Zawsze wydawało się jej, że są to istoty które są wolne, które mogą same o sobie decydować, a tutaj nagle okazuje się, że nawet w chwili kiedy posiadają taką władzę muszą przestrzegać jakiś zasad.
-Nie posiadam srebra... tylko minimalne ilości złota- To fakt, cały jej dobytek do para złotych kolczyków w kształcie koła i kilka złotych bransoletek. No i najcenniejsza rzecz która spoczywała teraz na dnie jeziora. Złoty wisiorek z malutkim fragmentem szmaragdu.
-Czyli dlatego z początku próbowałeś tak bardzo mnie odtrącić, nie chciałeś pragnąć mojej krwi?- Może i ten tok myślenia był błędny, może bardzo egoistyczny, ale jakże wydawał się być jej realistyczny. Dopiero teraz kiedy patrzy oczami chłopaka zaczyna rozumieć pewne sprawy, wszystko to co wydawało się być jej dziwne, nagle okazuje się być najnormalniejsze na świecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sahir Nailah
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Grób Vincenta Nightraya   Czw Maj 14, 2015 8:17 pm

Wiedział, że z Esmeraldą może sobie pozwolić na powiedzenie trochę więcej, lub trochę mniej i nie będzie istotne, jak wiele powie, albo jak mało, to ona nie będzie naciskać i zawsze wysłucha, tak jak i tego samego mogła oczekiwać od niego, choć on w pewnym stopniu miał ta paskudną skłonność do nagłych ataków, kiedy wyczuwał słabość, żeby złamać, gdy tylko odpowiednią do złamania kość wypatrzył - wtedy nurkował bardzo głęboko, a czasem po prostu wiodła go wrodzona ciekawość, która lubiła wodzić go za nos i posuwać się w tereny, na które nie powinien zerkać, kiedy paliły się na drodze czerwone światła i wył dodatkowo alarm - zamieniał się wtedy nagle w głuchego i ślepego, jak taki zombie, którego koci miętką są informacje na końcu drogi, dlatego musi przeć do przodu, nie ważne ilu po drodze zrani, choć na całe szczęście głębsze zranienie go skutkowało zatrzymaniem się, często nawet odwrotem, więc... aż tak źle chyba nie było.
- Jest... jeśli jednak nie będziesz się przesycać krwią, nic złego się nie stanie. - Działało to podobnie, jak na zasadzie u ludzi - żołądek się rozpychał, im więcej jedzenia zjadaliśmy i im częściej jedliśmy, więc tym więcej go potrzebujemy - i nie ma końca w tym ślepym kole, w końcu kończymy jako szersi niż więksi... choć na szczęście otyłość wampirom nie grozi. - Świat wampirów jest bardzo ułożony. - Oparłeś się pośladkami o nagrobek Nightray'a, bezczelnie stojąc na jego grobie, chociaż przyzwoitość nakazywała choć minimalny szacunek wobec zmarłych. -
1.Czcić będziesz i pamiętać imię Praojca Naszego, Baltazara.
2.Stwórca będzie Twoim jedynym Bogiem.
3.Ty nosisz w sobie Bestię, jednak opanujesz ją w dobre imię Pana Naszego, Władcy Nocy, Baltazara.
4.Jeśli Tyś Stwórcą, Ty zadbasz o własne Dzieci.
5.Stworzone Dziecię przyjmiesz pod swój dach.
6.Człowiek będzie dla Ciebie pożywieniem.
7.Nie będziesz mordować więc pożywienia dla własnej satysfakcji.
8.Nie będziesz rąk moczył, ni kosztował krwi pobratymców.
9.Nigdy nie zdradzisz Wampirzej Krwi, ni rodu swego.
10.Twój wróg jest wrogiem całego klanu.
- Wyrecytowałeś idealnie z pamięci wszystkie dziesięć przykazań, które w spadku zostawił po sobie Nightray, klepiąc nagrobek w kant. - To był Baltazaar. - Wyjaśnił, tak pro forma, chociaż raczej łatwo się było tego domyślić. - Chociaż były to przykazania ustalone na samym początku rasy, kiedy było nas zdecydowanie więcej... Hierarchia jednak została niezmienna od lat. Jesteś aktualnie Wampirem Przemienionym, więc najniższym rangą. Wyżej od Ciebie są Wampiry Czystej Krwi, których jest garstka na całej ziemi, nie zdziwiłbym się, gdyby w samej Anglii był tylko jeden, który mnie stworzył. Czystokrwiści są w stanie kontrolować Wampiry Przemienione, działa to podobnie do klątwy Cruciatusa... I oczywiście najwyżej jest wspomniany Władca Nocy, który może dawać błogosławieństwo czystości krwi i zmuszać do posłuszeństwa wszystkie wampiry. - Cały, wielki wykład... ale Esmeralda była zbyt bystra, była zbyt cenną sojuszniczką, żeby we wszystko ją nie wdrożyć. Musiałeś mieć ją u boku, kiedy zaczniesz budować własne imperium i wybudzać wampiry z odrętwienia, by podporządkować je własnej woli, nawet jeśli jeszcze nie przyszedł na to odpowiedni czas - byłeś bachorem, wampiry dobrowolnie nie poddadzą się komuś takiemu, jak ty, nie zdziwiłbyś się, gdyby ocalało jeszcze paru z czasów Nightraya, kiedy było całe "bum" na tą chrystianizację... Jak więc milenijny wampir miałby chylić głowę przed tobą? Nie, na razie wychylanie się było zbyt niebezpieczne. Działanie w cieniu zawsze wychodziło ci bardziej na rękę, nawet jeśli potrafiłeś od czasu do czasu zrobić wielkie wejście w światło dnia - wtedy przynajmniej nikt nie miał wątpliwości, że co złego, to ty, nawet jeśli w gruncie rzeczy nie byłeś w to zaplątany. Ongiś chciałeś wybić tą rasę, heh... Jak to mówią: wraz z dojrzewaniem i przyjmowaniem dorosłości, zmienia się sposób myślenia.
- To dobrze. - Skinąłeś głową, przelatując oczyma po jej sylwetce, po czym odbiłeś się od nagrobka, nieruchomiejąc po zasłyszeniu pytania. - To... był jeden z powodów. - Wymruczałeś, wolnym krokiem sunąc do lasu - bariery otaczające to miejsce rozprysnęły się. - Chodź, zapolujemy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esmeralda Moore
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Grób Vincenta Nightraya   Czw Maj 14, 2015 8:44 pm

-Stwórca będzie Twoim jedynym Bogiem- Powtórzyła cicho patrząc uważnie na Sahira. Czy on to wszystko sobie sam zaplanował, czy wyszło to spontanicznie. Tak naprawdę to już sama nie wiedziała jak do tego wszystkiego doszło. Od czego się zaczęło, czy Sahir wiedział, że zgodzi się dołączyć do niego od samego początku, czy może dopiero z czasem obmyślał wszystkie możliwe wyjścia. Esmeralda zawsze była osobą która przyjmowała to co życie jej dawało, wiec i tym razem tak zrobiła. Jeżeli życie wiecznie było jej przeznaczone nie miała najmniejszego zamiaru się z tym kłócić. Bo już nie raz nauczyła się, że z przeznaczeniem się nie wygra. On ją stworzył a więc musiał o nią dbać. Pytanie tylko jak długo, czy na zawsze musi jej pilnować, czy pozostawi ja samą sobie w chwili kiedy upewni się, że nie zginie tak szybko. Za dużo znowu myślisz. Za bardzo wybiegasz w przyszłość, skup się na tym co jest obecnie, a w tej chwili chciałaś tylko zaspokoić to uczucie które wampiry nazywają pragnieniem.
-Więc można stwierdzić, że moja pozycja w świecie wampirów wcale nie różni się od pozycji jaką zajmowałam wśród ludzi.- Ale nie miała zamiaru w tej chwili zawracać sobie głowy rozmyślaniem czym może być dla innych wampirów. Z resztą nie znała żadnego innego, Sahir był jedyny, ale czy będzie jedynym... cóż to już czas pokaże.
Kiedy ten zaproponował polowanie ciało dziewczyny zareagowało samo. Nie wiele myślała o tym czy chce to zrobić, to było dziwne uczucie. Zupełnie tak jak by coś, jakaś siła znacznie silniejsza od jej woli kazała jej to zrobić. Więc, nie będzie się przeciwstawiać. Dogoniła chłopaka i już szła u jego boku, a jej zielone oczy lustrowały nadal otoczenie próbując wyłapać chociażby jakieś minimalne różnice w tym świecie, ale ku jej zdziwieniu wszystko było na swoim miejscu, wszystko pozostało takie samo jakie było. A najciekawsze w tym wszystkim było to, że jeszcze niedawno sama należała do tego świata, była jego częścią, a teraz mu umknęła, czy ta ziemia się o nią upomni, raczej nie, swego czasu jej kroki były błogosławieństwem, teraz staną się przekleństwem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sahir Nailah
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: xxx   Czw Maj 14, 2015 8:57 pm

Nie podejrzewał, że przemienienie willi w wampira, zwłaszcza willi półkrwi, może być problematyczne i może dla niej przynieść dodatkowe konsekwencje - w końcu była teraz swoistym odmieńcem, który nie należał ani do świata Dnia, ani Nocy, stojąc gdzieś pomiędzy, tam, gdzie panował zmierzch - w końcu nadal był tym dzieciakiem, nie mógł przewidzieć wszystkiego, nie mógł mieć tyle doświadczenia na karku, jak miał jego śmiertelnik - popełniał mnóstwo błędów i wciąż będzie je popełniał, starając się na nich uczyć.
- Chyba nie muszę mówić, że nie chcę się bawić w "boga"? - Było to pytanie retoryczne. Wsunął dłonie do kieszeni spodni, nie zagłuszając niepotrzebnie ciszy, z którą Esmeralda musiała się oswoić i na nowo nauczyć korzystać ze zmysłów, które teraz się wyostrzyły i pozwalały dostrzegać znacznie więcej, niż za czasów bycia człowiekiem. - Różni. - Poprawiłeś ją mimo wszystko. - Żaden czystokrwisty nie powinien cię tknąć. - Oczywiście tak wyglądała teoria, jak będzie w praktyce..? W praktyce wiedziałeś, że przyjdzie ci się zmierzyć z czystokrwistymi, tylko nie wiedziałeś jeszcze jak i kiedy - wolałeś zdecydowanie opóźniać to jak najbardziej się dało, prawdopodobieństwo, że Esmeralda natknie się na któregoś z wampirzej rodzinki, było bardzo maleńkie, ale nigdy nie było to całkowicie niemożliwe - wtedy poczują na niej woń Władcy, więc dla własnego bezpieczeństwa nie powinny jej zagradzać drogi. Nie była w końcu porzuconym nowonarodzonym.
Przestali więc rozmawiać i zagłębili się w głuchą noc, by zamiast ludzkiej krwi, posmakować tej zwierzęcej.
[z/t x2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Grób Vincenta Nightraya   

Powrót do góry Go down
 
Grób Vincenta Nightraya
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart [schowany na czas wakacji] :: Tereny zamkowe :: Zakazany Las
-