Share
Go down

Emmelina Vance [dorosły]

on Pon Kwi 06, 2015 8:17 pm

Karta postaci



Imię i nazwisko: Emmelina Vance - przyjęło się, że używa się skrótu Em lub zwraca się do niej po nazwisku, jej rodzice upodobali sobie własną wersję - Emma.
Data urodzenia:20.01.1950 r
Znak zodiaku: Wodnik
Imiona i nazwiska rodziców:Peyton (zd. Storm) i Hunter Vance - Oboje urodzili się w rodzinach czarodziejskich półkrwi w 1915 roku. Pan Vance jest najzwyczajniejszym na świecie szarym pracownikiem Biura Łączności z Centaurami. Pani Vance to dawna pracownica Apteki Sluga i Jiggersa - po narodzinach córki zrezygnowała z pracy i nigdy do niej nie powróciła, hobbistycznie zajmuje się hodowlą, jak i sprzedażą na niewielką skalę goździków brodatych.
Krew: Półkrwi (ponieważ oboje jej rodzicie urodzili się w rodzinach czarodziejów półkrwi)
Miejsce zamieszkania:Kawalerka w dzielnicy Kings Cross w Londynie (dzielnica ta wyludniała po II Wojnie Światowej, a w latach 80 była znana z narkomanów i prostytutek, ale też niskich czynszy przez co stopniowo zaczęli się tam osiedlać wszelkiego rodzaju artyści), Emmelina wybrała to miejsce, by być możliwie jak najbliżej miejsca pracy, nie przebywając jednocześnie bezpośrednio w skupisku czarodziejów.  W końcu znajduje się ono w Londynie, a dla mugoli widoczne jest jako dom handlowy Purge & Dowse Ltd. Ma przekonanie, że brak kontaktu z mugolami tylko utrudnia adaptację czarodziejów mugolskiego pochodzenia w magicznym świecie i stąd takie oto miejsce zamieszkania.
Wcześniej - Dom rodzinny Vance'ów - Dolina Godryka, West Country w Wielkiej Brytanii (miejsce zamieszkania rodziców, które w chwili śmierci Huntera Vance'a zgodnie z tradycją zostanie własnością pierwszego potomka, czyli Emmeliny, mieszkała tam przez cały okres swojej edukacji w Hogwarcie)
Wykształcenie:Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, Hufflepuff
Miejsce pracy/wyuczony zawód:  Oddział urazowy w Klinice Magicznych Chorób i Urazów Szpitala Świętego Munga/Uzdrowiciel


Cechy wyglądu


Wzrost: 170
Waga: 60
Kolor włosów: Brąz
Kolor oczu: Brąz
Budowa ciała i postura: Zawsze chodzi wyprostowana i z głową na tyle do góry, by móc patrzeć ludziom prosto w oczy.
Znaki szczególne: Ciągły uśmiech na twarzy. Praktycznie zawsze obecny.
Preferowany ubiór: Kompletna obojętność - dopasowuje się do danego środowiska - w świecie mugoli nie ma problemu z ich codzienną modą, wśród czarodziejów z szatami zgodnymi z okazją i sytuacją.


Umagicznienie


Specyfikacja różdżki: Drewno z którego została wykonana to grab. Zdobią ją niewielkie, aczkolwiek widoczne rysy. Wewnątrz kryje się rdzeń z rogu dwurożca. Dopasowana idealnie do jej dłoni ma 13 i 2/3 cala długości. Jest także bardzo sztywna.
Bogin:Obrona Przed Czarną Magią zawsze wydawała się Emmelinie lekcją, która wymaga od człowieka wielkiej wyobraźni. W końcu wszystko, czego się uczą może kiedyś uratować im życiem albo komuś w ich otoczeniu. Tyle, że wyobrażenie sobie takiej sytuacji będąc zwyczajnym uczniem zamkniętym w murach szkoły wymaga trochę wysiłku. Podchodziła z wielkim zapałem do tych zajęć, jednak kiedy weszła do sali i nauczyciel ogłosił im, że dziś spotkają bogina... to nie mieściło się w jej jeszcze młodej główce. Zagrożenia się oddalone, kiedy jest się dzieckiem. A teraz postawieni zostaną w prawdziwej sytuacji. Oczywiście to wciąż lekcja, próbowanie zaklęcia i nic poza tym. Tyle, że oznaczało równocześnie poznanie swojego największego lęku. W takim wypadku to przestawało być tylko jakimś tam momentem w procesie edukacji.
Podchodzili jeden za drugim i jak na razie wszystkim się udawało. Strach przed oblaniem klasy, egzaminów, pająki, węże, czasami jakiś nauczyciel, czy też macocha lub rodzic. Różnorodnie, nie dało się tego ukryć. Kiedy wreszcie przyszła kolej na panienkę Vance struchlała już przy wychodzeniu przed grupę. Nie chciała tego widzieć. Tylko było już na to za późno.
Katy leżała na szkolnej posadzce i właśnie się wykrwawiała. Wszędzie miała jakieś rozcięcia, jakby ktoś rzucił na nią jakąś okrutną klątwę. W pierwszym momencie Emmelina chciała rzucić różdżkę daleko za siebie i po prostu podbiec do niej i ją przytulić. Byłaby to chyba najgłupsza reakcja w jej życiu. Potem kiedy pierwszy szok już przeszedł i wszyscy zdążyli zobaczyć, jak w jej oczach zbierają się łzy próbowała się uspokoić. Oddychała zdecydowanie szybciej niż dotychczas, ale chociaż zaczęły układać się w jej głowie myśli tak, jak powinny.
- Zaklęcie, panno Vance. Nie mamy całego dnia.
Jak zwykle nauczyciele potrafią być tak bardzo motywujący! Była jednak gotowa, a przynajmniej chciała w to wierzyć. Katy stała przecież gdzieś za nią w kolejce do rzucenia zaklęcia. Nic jej nie grozi. To bogin. Bogin, który pokazał jej, że to, czego się najbardziej obawia to sytuacja w której nie jest w stanie kogoś uratować. Bezsilność w obliczu spotkania umierającego. Jak niby zrobić z tego coś śmiesznego?
Rzuciła zaklęcie.
- Riddikulus!
Ale nie miała przekonania, co do tego, że może się udać. Nie ułatwiały tego też komentarze rówieśników, które do niej docierały
I ona chce pracować w Mungu?
Nie rozumieli, że właśnie dlatego, że najbardziej boi się, że kogoś nie da się uratować to musi próbować to robić.
Amortencja: Goździk brodaty - zapach tego kwiatu poczułaby natychmiast, bo kojarzy się jej z dzieciństwem. Jej mama zajmuje się hodowlą tych kwiatów, jak i sprzedażą czysto hobbistycznie, więc wiązało się to z latami spędzonymi w ogródku wśród nich. Poza tym czułaby zapach charakterystyczny dla okolic wokół zbiorników wodnych, szczególnie morza. Przebywanie nad nimi (i w nich) to jej ulubiona forma wypoczynku i niestety bardzo rzadko uskuteczniania przez nią. Inną rzeczą, którą zawsze lubiła robić było czytanie książek, więc obecność ich zapachu nie jest niczym zaskakującym. Ostatnim z jej ukochanych zapachów to dym po zgaszeniu np. zapałki, świeczki. Jej rodzice mieli bardzo duży problem z tym zamiłowaniem, kiedy była młodsza. W dodatku ona sama nie wie, skąd się jej takiej dziwactwo wzięło.
Widok z Ain Eingarp:Biegała wraz z jedną koleżanek po zamku. Były to przyjemne chwile - czas wolny od lekcji i robienia zadań domowych zawsze można wykorzystać na wspólną zabawę albo po prostu nie robienie niczego konkretnego.  Em bardzo to sobie upodobała, bo bycie w towarzystwie, a szczególnie takim, które darzyło ją sympatią i nie twierdziło, iż jako Puchonka jest niezdarą to coś ważnego, kiedy często się wysłuchuje takiej gadaniny mniej miłych dzieciaków. Tak więc we dwie zaglądały w różne kąty bez jakiejś szczególnej potrzeby, by to robić. W końcu młodzieńcze lata są od tego, by nie kryć ciekawości i odkrywać! Razem podczas tej "wyprawy" znalazły coś, rzeczywiście godnego uwagi, ale co się dziwić, ten zamek kryje w sobie wiele niespodzianek.
Dziwne pomieszczenie z lustrem. Towarzyszka tej Puchonki od razu zbliżyła się do niego i zaczęła wpatrywać w nie jak zaczarowana. Ona zaś próbowała rozszyfrować napis znajdujący się na tym zwierciadle.
- Em! Spójrz tylko! Moi rodzice! Są tam! - To już nie podobało się Vance. Przecież rodzice Katy nie żyją od roku. Niemożliwe, że są tutaj, a na pewno nie uwięzieni w lustrze.
- Daj mi chwilkę...
Z początku wydawał się jej bezsensowny. Po chwili jednak pierwsze słowo od lewej wydało się oczywiste. To przecież "nie" pisane od tyłu! - pomyślała. I dzięki temu odkryciu przeczytała całość.
„Odbijam nie twą twarz, ale twego serca pragnienia”
-  Katy spójrz na ten napis - A dziewczyna zrobiła to niechętnie. I zaniosła się płaczem, bo dotarło do niej, że martwi nie wrócili do żywych, tylko ona chciałaby, żeby to się stało. Między chlipaniem zaproponowała, że zanim opuszczą to miejsce Emmelina też powinna chociaż zobaczyć, co jest "pragnieniem jej serca". Ta stanowczo jednak odmówiła.
Są informacje, których lepiej nie poznawać, pragnienia które bezpieczniej jest skrywać i fakty, które tylko mogą nas skrzywdzić. Była na tyle inteligentna, że nie chciała ryzykować, że popadnie w stan podobny do ten w którym przed chwilą znalazła się jej koleżanka.
- Dobrze mieć jeszcze jakieś tajemnice przed samym sobą - mruknęła wreszcie do smutnej i złej Katy, gdy razem opuszczały pomieszczenie, którego już nigdy powtórnie nie odnalazły.
Co jednak by ujrzała, gdyby nie zrezygnowała z wpatrywania się w zwierciadło? Prawdopodobnie samą siebie. Nie dlatego, że jest egocentrycznym bucem. Po prostu Emmelina brała życie garściami. Tu i teraz. Żyjemy, więc korzystajmy z życia i doceńmy to, co dostaliśmy. Tak więc jedynym co chciałaby zobaczyć to siebie z uśmiechem na twarzy, bo jeśli się pojawia to znaczy, że wszystko jest na odpowiednim miejscu w jej życiu.
Zwierzę totemiczne: Królik


Przeszłość i przyszłość


Podsumowanie posiadanej wiedzy i umiejętności:
Od początku swojej nauki w Hogwarcie uchodziła za utalentowaną, prawda jest jednak taka, że większą rolę w procesie edukacji odegrała jej pracowitość i determinacja, jeśli chodzi o zdobywanie wiedzy i bardzo wysokich stopni na egzaminach niż wrodzone predyspozycje. Poza tym, co ma w głowie dzięki szkole to pojęła takie umiejętności, jak prowadzenie mugolskiego samochodu i udzielania pierwszej pomocy, co spowodowane było jej przeniesieniem się do mugolskiej części Londynu. Z mało znaczących umiejętności taki, jak już wymienione potrafi także pływać i jest leworęczna.  Żeby zdobyć stanowisko Uzdrowiciela musiała zdawać OWTM-y i to na wysokim poziomie, co udało jej się bez większych problemów. Jej największym zainteresowaniem cieszyło się Zielarstwo. Dużą sympatią dażyła jednak również inne przedmioty takie, jak Zaklęcia i Uroki, OPCM, Eliksiry, czy Transmutacja.
Koncepcja gracza: Emmelina żyje gdzieś na granicy dwóch światów. Potrafi spędzać czas z mugolami w mało ciekawej dzielnicy, by słuchać jej opowieści i o dziwo nikt nigdy nie próbował zrobić jej krzywdy, co wynika głównie z przemian społecznych w tamtej okolicy. Co więcej ludzie lokalnej społeczności mają do niej ogromny szacunek za bezinteresowane udzielanie pomocy nawet najbardziej trudnym ludziom. Wiedząc, że zna się na podstawach medycyny (nie są bowiem świadomi jej magicznego życia) i potrafi zaszyć to i owo, przejść z kimś przez odwyk i podarowując mu schronienie we własnym domu, nikt nie śmiałby powiedzieć na nią złego słowa. Jest osobą pozbawioną karzącego spojrzenia. Oczywiście zachęca ludzi z problemami do brania się za własne życie nigdy nie daje im jednak odczuć żadnego napiętnowania - każdy może przyjść na herbatę i opowiedzieć o swoim dniu. W zamian i oni chronią ją przed działaniami niepożądanymi. Zawsze jakiś sąsiad ma na oku jej dom - żyją bowiem w przekonaniu, że jest pielęgniarką w jednej z miejscowości pod Londynem i z tego wynikają jej długie nieobecności w trakcie dnia. Gromadzący się w dzielnicy artyści również przepadają za wysłuchiwaniem jej opini mimo tego, że tak naprawdę jej osąd jest czysto emocjonalny - nie zna się bowiem od strony profesjonalnej na sztuce. Nie zmienia to faktu, że lubi ją kontemplować i jest tak radosnym rozmówcą, ze kto nie chciałby z nią przystawać? Uśmiech, pozytywne podejście oraz wiara w ludzi i to, że każdego można uratować nie odchodzi od niej na krok. Wychowana w domu pełnym miłości sama chce się nią dzielić. W konsekwencji bardzo często przepracowuje się - to w Mungu zostanie dłużej, to w domu przyjmie jakiegoś człowieka z nogą do nastawienia w środku nocy.
Co więcej jej wiara w dobroć ludzi jest w pewnym stopniu ślepa - nie każdego bowiem da się uratować, nie każdego można zmienić. A odpowiedzialność jaka idzie za jej wyobrażeniem jest ogromna - bowiem każda porażka to kilka łez w nocy dodatkowych. Nie lubi zawodzić. Jest typem, który zrobi wszystko, by dane działanie, którego się podejmuje miało szczęśliwy finał. Nie umie odmawiać przez co często czuje się bardzo nieswojo, kiedy jest już zmuszona do zrobienia tego. Często martwi się o to, że nie jest wystarczająco kulturalna i zaznajomiona z etykietą. W sumie to w ogóle często martwi się tym, czy ludzie dookoła są wystarczająco szczęśliwi i wiele potrafi uczynić, by rzeczywiście tak było. Nie zawsze jednak ktoś za to podziękuję i nie każdego uda się rzeczywiście uszczęśliwić, bo przecież całego świata nie zbawi, a mimo tego - będzie czuła się wina, ponieważ chce być tą osobą, która robi rzeczy słuszne. Ma silne poczucie tego, co dobre, a co złe. Potrafi walczyć o swoje ideały zawsze jednak chce szanować drugą stronę o ile ta nie krzywdzi innego człowieka.
Ma głębokie więzi z rodzicami i liczy się z ich zdaniem, a oni próbują wymusić na niej założenie rodziny - oczywiście Emmelina naprawdę marzy o gromadce maluchów albo chociaż o jednym takim, ale chciałabym by wyszło to w naturalny sposób, a nie z faktu, ze jej rodzicom coraz bardziej marzy się wnuk. Związek tylko dla tego byłby jej największą porażką w jej życiu, ponieważ nie taką wizję rodziny i miłości przedstawiano jej od dzieciństwa, by mogła postąpić w tak nieodpowiedzialny i głupi sposób.
Jej ojciec ma brata Lee, który nie zdecydował się na mieszkanie ze swoim krewnymi w posiadłości rodzinnej i wyprowadził się do Francji tuż po zakończeniu szkoły. Utrzymują pozytywne relacje mimo rozłąki. Lee w 1975 poślubił Francuzkę Esme Beufort. Emmelina w głębi serca wierzy, że to oni doczekają się jakiegoś malucha i uszczęśliwią rodzinę, by ona mogła wziąć głęboki oddech od myślenia o tym zanim to się nie wydarzy po prostu. Jest wyjątkowo krytyczna w kwestii jakiejkolwiek formy "zaglądania" w przyszłość, czy też definiowania człowieka w inny sposób niż przez jego uczynki. Nigdy nie rozumiała więc, co interesującego jest we Wróżbiarstwie i Numerologii. Bo po co komu znać przyszłość, jesli jest jeszcze jedno "dzisiaj" do wykorzystania?
Mimo swojej rozbudowanej emocjonalności potrafi je wyłączyć w obliczu zagrożenia, czy obowiązku do wykonania. Nie oznacza to jednak, że nie ma to wpływu na nią. Wręcz przeciwnie - kumulowanie trudnych przeżyć ma swoj upust nocami, przez co wielokrotnie budzi się z koszmarów albo jest tak zmęczona, że w ogóle zasnąć nie może, co pewnie brzmi dziwnie, ale tak właśnie przepełniony mózg działa - zaczyna interpretować wszystko tuż przed zaśnięciem ostatecznie je uniemożliwiając. Potrafi też uśmiechać i cieszyć się w swoim smutku na rzecz dobra drugiej osoby, ale trudno powiedzieć, czy nieokazywanie publicznie (a przynajmniej staranie się tego nie robić) negatywnnych odczuć jest właściwym działaniem.
Jej działalność w Zakonie Feniksa umotywowana jej przekonaniami i bezpośrednią propozycją Albusa Dumbeldore'a sprzed wielu lat, kiedy to po jednym  z ataków zajmowała się niewinną ofiarą zdarzeń - dzieckiem, które znalazło się w nieodpowiednim miejscu i czasie działań naprawdę okrutnych ludzi. Wiedząc jak bardzo wytrwała i zdeterminowana (nawet kosztem samej siebie) Emmelina jest - była kandydatem nautralnym, szczególnie przy swojej wiecznie tlącej się iskierce nadziei na lepsze jutro.
Jej kontakty społeczne zawsze są pozytywne, a przynajmniej do tego dąży. Jej strach jednak przed nieodpowiednim zachowaniem się, urażeniem kogoś jest bardzo żywy i z pewnością można usłyszeć od niej wielokrotnie słowo "przepraszam" i chociaż może być to odebrane jako zwyczaj, a nie szczery wyraz skruchy to wbrew tym pozorom ona naprawdę żałuje każdej sytuacji, kiedy mogła przyczynić się do jakiejkolwiek formy cudzego dyskomfortu.
Emmelina dąży po prostu do tworzenia lepszego świata - dla magicznych, jak i nie - stworzeń oraz ludzi. Również do założenia rodziny. Tam prawdopodobnie by siebie widziała. W szpitalu Munga jako ordynatora i równocześnie matkę i żonę, osobę zaangażowaną w działalność na rzecz pokoju - pogodzenie jednak tak wielu wizji (rodziny, misji i kariery) może być w pewym momencie niewykonalne i przyjdzie jej decydować. Trudno zaś stwierdzić, którą z tych ról mogłaby odrzucić na rzecz innej.


Ostatnio zmieniony przez Emmelina Vance dnia Wto Lis 27, 2018 12:14 am, w całości zmieniany 10 razy

Re: Emmelina Vance [dorosły]

on Pią Kwi 10, 2015 10:51 pm





Rain down
from a great height
Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach