Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 [DOROSŁY] Alastor "Szalonooki" Moody

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Alastor Szalonooki Moody
avatar


avatar
Strona światła

PisanieTemat: [DOROSŁY] Alastor "Szalonooki" Moody   Pią Mar 20, 2015 10:10 am

OOC:
 

Imię i nazwisko:
 

Data urodzenia:
 

Czystość krwi:
 

Zwierzątko:
 

Patronus:
 

Była szkoła:
 

Praca:
 

Wygląd zewnętrzny:
 

Magiczne i niemagiczne przedmioty w posiadaniu Alastora i ich właściwości:
 

Różdżka:
 

W walce:
 

Widok z Ain Eingarp:
 



MUZYKA POLECANA DO HISTORYJKI. Sonata w poście jest dla sympatyków muzyki klasycznej.:
 

Przykładowy Post:
Przedmieścia Londynu, trzeci dzień listopada, 28. urodziny Moody'ego, ściemnia się i zbierają się chmury deszczowe. Auror spędza miły czas w domu wraz ze swoją żoną - Evelyn Moody, z domu Conlan. To Była urodziwa kobieta... Zgrabna sylwetka, twarz smukła, pełna miłości i mądrości. Długie, czarne, proste włosy, uśmiech wręcz anielski. Siedzieli razem przy pianinie w salonie, grali ich ulubioną sonatę.
Powoli zaczął padać deszcz, a szczęśliwe małżeństwo, objęte czule, grywało przepiękną muzykę.. Nie świętowali hucznie urodzin Alastora, po prostu chcieli ten dzień spędzić nieco inaczej, przypominając sobie o tym, co ich połączyło i dlaczego jest im dane być właśnie teraz, razem. Tego wieczora nie brakowało czułości tej parze... do czasu.
Z pierwszym piorunem, zwiastującym burzę, kilku śmierciożerców obeszło ochronne zaklęcia Moodych i wyważyli drzwi do ich domu. Zaatakowali z jedną, prostą intencją - zabicia ich dwoje.
Kiedy rozpętała się mała bitwa zdobiona światłami zaklęć, toczenie domu pustoszało coraz bardziej. Światła od zaklęć mieniły się różnymi kolorami, śmierciożercy napotykali duży opór i poddawali się sile Moodych, jednak nie trwało to długo. W pewnym momencie jeden z nich postanowił uderzyć w najczulszy punkt Moody'ego, rezygnując z walki z nim. Zaatakował żonę. Rzucił na nią Aviforsa. Szkot zajęty ochroną swojego życia przed Avadą Kedavrą nie mógł pomóc swojej żonie, co spowodowało, że była zdana w tym momencie tylko na siebie...
Po pewnym czasie siła rzuconego Aviforsa sprawiła, że Evelyn mimo zawziętej obrony padła pocięta na całym ciele, ledwo dysząc, była za słaba...
Alastor został sam przeciwko czwórce... nie mógł zająć się żoną... Musiał działać! Musiał walczyć! Musiał przeżyć! Szkot szukał szybkiego sposobu na przerwanie nierównej walki choć na chwilę. Rzucił w odpowiednim momencie Expulso odpychając całą czwórkę, dwóch z nich szybko wyeliminował Petrificusami.
Został sam teraz przeciwko najsilniejszej parze napastników, a czas uciekał... Evelyn umierała!
Po raz kolejny groziła mu utrata życia, jeden ze sługusów Voldemorta mało co nie zabił Moody'ego. Chciał poderżnąć Szkotowi gardło, jednak nie trafił i przeciął okolice kącików jego ust, rana była potwornie bolesna, ale Moody miał o co walczyć i mimo bólu nie poddawał się! Choć i ból również dawał się we znaki...
Sparaliżował trzeciego śmierciożercę, został ostatni, niefortunnie najsilniejszy. Doszło do pojedynku między nimi, w którego trakcie Alastor, bliski pokonania przywódcy, został zmylony przez czarnoksiężnika i auror w brutalny sposób stracił prawe oko. Ryki bólu były wręcz nienaturalne. Szkot w adrenalinie i chęci przeżycia użył ostatniego zaklęcia, na jakie pozwolily mu siły, z ogromną siłą wyrzucił przywódcę śmierciożerców zaklęciem Desmaio wręcz wyryczonym w bólu. Siła uderzenia była śmiertelna. Dom zaś po tej szybkiej, gwałtownej bitwie, został zdemolowany od środka, czego nie było widać za bardzo z zewnątrz.
Ledwo pełzając na czworaka, w ruinach doczołgał się do krwawiącej żony, jej twarz wcześniej anielska teraz pocięta i ujawniająca coraz bliższe objęcie śmierci. Pełna łez i krwi została objęta przez Alastora. Chciał ją uratować, nie zważał na ból... nie miał oka, jego usta są rozcięte, ale to było nieważne, Evelyn umierała! Sycząc i płacząc próbował ją uzdrowić, naprawdę probował... Niestety spóźnił się... Dostał od niej ostatnie muśnięcie policzka, ostatni pocałunek, szeptem podziękowała mu za wszystko, co dla niej zrobił dobrego i... jej ręka opadła, a dusza opuściła jej ciało... Wszystko, na czym zależało Alastorowi... zniknęło w jego ramionach. Zawiódł ją, nie potrafił jej ochronić, nie potrafił zapewnić jej bezpieczeństwa, nie potrafił dać jej rodziny... Płacząc, wręcz rycząc, wtulił się mocno w jej ciało, nie mógł uwierzyć w to, że jej nie ma.... Nie mogło to do niego dotrzeć w żaden sposób
- EVELYYYN! -
Zawył poraniony i pełen łez, tracąc to,, co było dla niego najcenniejsze. Ostatecznie ból i upływ krwi doprowadziły do skrajnego wyczerpania, które z kolei spowodowało utratę przytomności.
Zanim padł, uścisnął ostatni raz jej dłoń całując ją i padł obok swojej ukochanej bliski śmierci, marzył o tym, żeby odejść wraz z nią, dołączyć do niej... Nie chciał być sam...
Niestety nie było mu dane odejść.
Po jakimś czasie, uzdrowiony, wrócił do domu... z tym dziwnym, magicznym okiem i zgorzkniałym wyrazem twarzy. Nikt nie pytał Alastora o to, skąd je ma, nikt nie chce póki co wiedzieć i nikt się nie dowie, a poza tym... Lepiej nie rozdrażniać Moody'ego. Spoglądając na zgliszcza, postanowił posprzątać pobojowisko. Nie obyło się bez łez, niekiedy wyżywał się na resztkach mebli.
Kiedy tylko się z tym uporał, to starł pył z klawiszy i siedziska pianina... przy którym jeszcze tak niedawno grał ze swoją ukochaną, zagrał właśnie ten sam utwór, który wcześniej grywali razem...
- Nigdy więcej tego nie zagram... bez Ciebie to nie brzmi tak samo... Evelyn... Wybacz mi... Nie podołałem... Nie mogłem dać Ci tego, co chciałaś... Kocham Cię, moja najdroższa i... pomszczę Cię w tym życiu, a potem... spotkamy się w następnym... Nikogo tak nie pokochałem i nie pokocham, jak Ciebie... Będziesz zawsze w moim sercu, mój aniele stróżu... Wybacz mi... -
W tym momencie rozpłakał się jeszcze bardziej, samotnie walczył z bólem swojego serca, którego rozpacz była nie do ogarnięcia. W przypływie złości zniszczył instrument i spojrzał na jego zgliszcza pełen złości, żalu, rozpaczy, tęsknoty...
Ostatecznie pogodził się z tym, że nie ma już jego żony w tym świecie.
Oj śmierciożercy... Strzeżcie się... Alastor Moody stanie się waszą zmorą, która będzie rosnąć w siłę. Nie pozostaniecie bezkarni! Nie ujdzie wam to wszystko na sucho! On przeżył... I rozliczy się z nawiązką!


Ostatnio zmieniony przez Alastor Szalonooki Moody dnia Pon Mar 30, 2015 9:48 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sahir Nailah
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: [DOROSŁY] Alastor "Szalonooki" Moody   Pon Mar 30, 2015 8:56 pm


_________________



Szczerze mówiąc
Nie wiem jak Ty - mało ludziom wierzę.
"Żył żartem, pił serio" napisz mi na grobie
Szczerze mówiąc.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
[DOROSŁY] Alastor "Szalonooki" Moody
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» [DOROSŁY] Alastor "Szalonooki" Moody
» WZÓR KARTY I WSKAZÓWKI TWORZENIA (dorosły)
» [Dorosły] Minerwa McGonagall
» Albus Dumbledore [Dorosły]
» [Dorosły] Horacy Slughorn

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Biblioteka :: Kroniki :: Dorośli -