Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Lucjusz Malfoy [dorosły]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Lucjusz Malfoy
avatar


avatar
Strona cienia

PisanieTemat: Lucjusz Malfoy [dorosły]   Czw Mar 19, 2015 12:36 pm

Imię i nazwisko:Lucjusz Malfoy
Data urodzenia:27 lipca 1954
Czystość krwi: Czysta
Była szkoła: Hogwart, Slytherin
Praca: Pracownik Ministerstwa Magii w Departamencie Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów
Różdżka: 18 cali, wiąz, włókno ze smoczego serca, sztywna
Widok z Ain Eingarp:
Stoję za plecami Narcyzy. Cóż to, czyżby znalazła Lustro Ain Eingarp? To bardzo dobrze. Zbliżam się do niej, każę jej mówić co tam widzi i rozbawia mnie to, że ona nie widzi w lustrze tego co ja widzę. Popracujemy nad tym. Narcyza wychodzi, a ja zaraz ją dogonię, bo nie zauważyłem, że wyszła. Stoję wciąż przed lustrem a obok mnie ona. Lustrzana Cyzia odchodzi, by usiąść na bogato zdobionym fotelu. Ma na kolanach jakieś dzieciątko którego włosy są tak jasne jak moje. To miły widok, podoba mi się. Najbardziej podoba mi się, że to dzieciątko jest chłopcem. Przenoszę spojrzenie z nich przed siebie. Stoję na czele oddziału śmierciożerców. Nie ma nikogo ponad mną. Jestem najważniejszy. Nikt nie będzie mi zagrażał, nikt nie powie mi nic co mogłoby mnie zranić. Jestem wielbiony przez mój lud, chcą oddać za mnie życie.
Uśmiecham się i zauważam, ze Narcyza wyszła. Idę jej poszukać, zamierzam być dziś dla niej czulszy bo mam dobry humor. Może powinienem częściej przychodzić na sesje terapeutyczne przy lustrze Ain Eingarp. Ono mnie wzmacnia, przekonuje, że może kiedyś..

Przykładowy Post:
Dress code – przez jednych ceniony, dla innych był jedynie męczącym obowiązkiem. Zostawił długą, ciężką szatę w swym nowym gabinecie. Dzięki wpływom Czarnego Pana, Lucjusz Malfoy został mianowany zastępcą samego Ministra. Czy samemu zainteresowanemu to odpowiadało? Nie potrafił osądzić. Na pewno podskoczył respekt wszystkich wokół, a młody pan Malfoy wreszcie wyszedł z cienia swojego ojca. Z drugiej strony zaś, poprzedni departament naprawdę mu odpowiadał. Znał się na rzeczy, a negocjowanie umów z zagranicznymi partnerami szło mu coraz lepiej. Przeskok ogromny, ale nie dał po sobie poznać ani zdenerwowania, ani tremy. Jako osoba na tak wysokim stanowisku miał do dyspozycji nie tylko gabinet co najmniej dwa razy większy od poprzedniego, ale również kilka mniejszych odchodzących od niego pomieszczeń, a w tym jednym z nich była mała garderoba. Pan Malfoy miał tam kilka czystych koszul, wierzchnie szaty, wszystko, czego mógłby ewentualnie potrzebować.
Dni stawały się coraz bardziej upalne i właśnie dlatego zostawił sięgającą kostek szatę w Ministerstwie. Szedł ulicami Londynu w eleganckich butach, długich, wyglądających trochę jak garniturowe, prasowanych w kant spodniach i już rozchełstanej koszuli. Potrzebował wolności, chwili oddechu, spokoju, kilku porządnych porcji whisky.
Tym razem nie wybrał się do Asmodeusa. To nie był odpowiedni dzień na grę w pokera; czuł w powietrzu wyraźną nutę złej passy. Intuicja, typowo kobieca cecha, którą najwyraźniej otrzymał w genach po matce, zagrała tym razem ponad  porywczym charakterem, zdecydowanie przejętym po ojcu. Zbyt duża ilość galeonów była w niebezpieczeństwie.
Dwie szklanki wypił jeszcze w pracy, niedługo przed wyjściem. A może to były trzy? Nie pamiętał. Ale był trzeźwy, normalnie myślący, ot lekko rozluźniony.
Opierał się o barierkę, a przyjemny, chłodny wiatr rozwiewał jego półdługie włosy. Stał tak przez kilka minut, rozmyślając nad swym losem. Słońce nie szczędziło tego lata nikomu jak i niczemu. Niepodlewane trawniki były wręcz spalone, na asfalcie śmiało można by smażyć jajka i to już w porze śniadaniowej, a co niektórzy miewali wizje zakrawające o pustynne iluzje. Jedyną niedogodnością, na którą młody pan Malfoy narzekał absolutnie każdego lata, a co było efektem właśnie nadmiarem rzeczonych promieni słonecznych, były piegi. Tak, piegi. Chwilami, szczególnie w okresie nastoletnim, szczerze ich nienawidził. Jak to tak? Wyglądał okropnie. Każde spojrzenie w lustro, zamiast napawać zachwytem, wzbudzało negatywne uczucia. Cyzia twierdziła, że są urocze. Nie, nie są. I o ile przywykł i starał się nie zauważać lekkiej krzywizny swego nosa, skupiając się przykładowo na migdałowych, stalowoszarych oczach czy pięknie wykrojonych, choć nieco wąskich ustach, tak już drobne, jasnobrązowe plamki na, jak i wokół niego, były nie do zniesienia.
Odbił się od metalowej poręczy, wsunął dłonie do kieszeni spodni i już miał odejść, gdy za ramię chwyciła go drobna dłoń, a przez chwilowe roztargnienie nawet się nie zorientował, kiedy został wepchnięty do wagonika London Eye. Dopiero wtedy poznał swoją oprawczynię. Sylvie. Ukochana, jedna z wielu, z czasów szkolnych. Kopę lat.
– Ciebie się nie spodziewałem, przyznaję. Aczkolwiek to całkiem miła niespodzianka. Ty jesteś miłą niespodzianką.


Ostatnio zmieniony przez Lucjusz Malfoy dnia Sro Lis 04, 2015 6:48 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Colette Warp


VI rok

PisanieTemat: Re: Lucjusz Malfoy [dorosły]   Sro Paź 21, 2015 4:14 pm


Karta napisana przejrzyście i ciekawym stylem, nie pozostaje mi zatem nic poza przydzieleniem ci zasłużonego Akcepta i rzuceniem w ciebie 10 fasolkami! Miłej gry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Lucjusz Malfoy [dorosły]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Lucjusz Malfoy [dorosły]
» Lucjusz Malfoy
» Lucjusz Malfoy
» Lucjusz Malfoy
» Lucjusz A. Malfoy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Biblioteka :: Kroniki :: Dorośli -