Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Korytarze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12
AutorWiadomość
Mistrz Labiryntu
avatar


avatar

PisanieTemat: Korytarze    Pon Wrz 02, 2013 1:59 pm

First topic message reminder :

Jeśli nie jesteś Ślizgonem, lub też Puchonem zachowaj lepiej ostrożność. Bardzo łatwo można się zgubić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Marlene McKinnon
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Korytarze    Sro Cze 07, 2017 3:08 am

Zamierzała już wracać jednak nogi odmówiły jej posłuszeństwa. Nie była pewna czy to dlatego, że kręciło jej się w głowie czy dlatego, że wciąż miała nadzieję, że spotka...No właśnie, sama nie wiedziała kogo tak bardzo chciała spotkać. Bo przecież nie mogła chcieć spotkać ich obu. Nie teraz, nie w sytuacji w jakiej się znajdowała.
Nie słyszała jego kroków, serce nie podskoczyło jej do gardła. Opierając swoje czoło o zimną ścianę, powoli próbowała zebrać się do kupy. Dziwne. Przecież przed chwilą czuła się jeszcze całkiem nieźle. Chyba naprawdę powinna była się stąd oddalić. Do skrzydła, do pani Selwyn. Więc zaszedł ją do tyłu, a ona nawet nie zareagowała. Dopiero gdy usłyszała znajomy głos kąciki jej warg wykrzywiły się w delikatnym uśmiechu. - Enzo - wymawiając jego imię, delikatnie odwróciła się w kierunku chłopaka - chciałam się pożegnać, ale nie wiedziałam gdzie Cię szukać.Co się stało? - Powtórzyła, kierując swój wzrok na bolące miejsce. - Razem z Char miałyśmy małą przygodę w lesie, ale spokojnie, odprowadziłam ją do skrzydła, nic jej nie będzie, Giotto nie musi się martwić - uspokoiła go pośpiesznie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Enzo Nero
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Korytarze    Sro Cze 07, 2017 3:20 am

Słysząc że chciała się z nim pożegnać uśmiechnął się lekko. W sumie był to chyba taki bardziej uśmiech przez łzy ponieważ nie chciał tego, nie chciał się z nią żegnać, nie teraz.
- Może jeszcze kiedyś się spotkamy - Powiedział łapiąc ją za zdrową rękę.
Kiedy jednak odpowiedziała mu na pytanie, co się stało na początku był zaniepokojony tym co tam się mogło wydarzyć, jednak po kolejnych jej słowach był wręcz oburzony. Jak to wysłała Lottę do pielęgniarki i sama tam nie została. Nie miał pojęcia w jakim stanie jest dziewczyna jego brata, jednak w żadnym wypadku nie przyjmie takiego głupiego tłumaczenia do wiadomości.
- A Ty niby dlaczego tam nie zostałaś? - Zapytał cały czas zerkając na jej rękę.
Czuł się za to odpowiedzialny. Gdyby był przy niej to może cała ta sytuacja nie miała by miejsca, a tak to dziewczyna na której mu zależy oraz dziewczyna jego brata są ranne kiedy to oni bawili się w treningi.
- Zaraz sam Cię zaniosę do pielęgniarki - Powiedział i wziął ją na ręce uważając na jej ranę.
Nie chciał jej przypadkiem uszkodzić.
- Tylko trzymaj się mocno - Dodał po chwili patrząc jej w oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marlene McKinnon
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Korytarze    Sro Cze 07, 2017 3:47 am

Cóż, w przeciwieństwie do niektórych, Marlene przywykła do pożegnań. Utrata bliskich ludzi była dla niej codziennością, jedyny problem polegał na tym, że nigdy nie mogła tego kontrolować, to nie od niej zależało z kim aktualnie się rozstanie.
- Może tak - przytaknęła. - Może w przyszłym roku zostanę twoją nauczycielką? - Zażartowała słabo. Fakt, chciała zostać w Zamku, ale jej szanse na to były raczej marne.
Zmarszczyła brwi. - Sama nie wiem - bo nie wiedziała. Nie miała czasu na siedzenie w Skrzydle Szpitalnym, miała do załatwienia tyle ważnych spraw, ale...Ale przecież składanie ręki to nie jest coś co trwa godzinami. - Chciałam się pożegnać - powtórzyła - nie mam w tym zamku zbyt wielu osób, większość moich przyjaciół nie żyje - a po cóż ona się tak otwierała? - No, a po tym co stało się na balu...Cóż, uznałam, że najpierw powinnam przyjść tutaj, do pielęgniarki zajrzę wieczorem.
- O nie - zaprotestowała gwałtownie gdy jej nogi oderwały się od podłogi. - Musisz mnie puścić - zażądała na tyle stanowczo na ile pozwalało jej, jej ogólne osłabienie. - Sama pójdę, później - nie chciała się go trzymać, chciała stabilnie stanąć na nogach. - Ale jeśli byłbyś tak miły mógłbyś mi to jakoś opatrzyć i znieczulić. Wiem, że jesteś dopiero na piątym roku, ale mam przeczucie, że umiesz troszkę więcej. Na pewno znasz jakieś zaklęci, hm? - Bo znał?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Enzo Nero
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Korytarze    Sro Cze 07, 2017 3:57 am

Kiedy powiedziała mu że może być w przyszłym roku jego nauczycielką zaśmiał się cicho. Nie chciał by odebrała tego źle, nie śmiał się z jej ambicji tylko po prostu wyobraził to sobie.
- No to by było ciekawe proszę Pani - Powiedział patrząc jej w oczy.
Kiedy powiedziała że nie poszła do pielęgniarki ponieważ chciała się pożegnać naprawdę zrobiło się mu miło. Był z tego powodu zadowolony jednak nie chciał by przez to narażała swoje zdrowie. Złamanie to wcale nie jest coś co można lekceważyć. Przez zwłokę kość może się źle zrosnąć i dopiero wtedy będzie problem. Trzymając ją już na rękach i idąc w stronę schodów starał się być nieczuły na jej słowa jednak zmiękł no bo ma do niej słabość, a na to już nikt nic nie poradzi.
- Ale obiecujesz? - Zapytał patrząc jej w oczy.
Nie miał zamiaru jej tego odpuścić, i miał nadzieję że go nie okłamie. Kiedy poprosiła go o pomoc z raną był lekko smutny ponieważ nie mógł zbyt wiele zrobić poza oczyszczeniem rany za pomocą Tergeo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marlene McKinnon
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Korytarze    Czw Cze 08, 2017 12:23 am

Nie odebrała tego źle. Pewnie gdyby ktoś podobny do niej samej poinformowałby ją, że zamierza zostać nauczycielem też uważałaby to za całkiem zabawną wizję. Zresztą, nie musiała widzieć w tej roli kogoś podobnego, wystarczyło, że widziała siebie i od razu robiło jej się weselej. Miała oczywiście masę wątpliwości bo przecież egzaminy wcale nie poszły jej tak dobrze jakby sobie tego życzyła, no i jej kontakt z innymi ludźmi...Tak, zdecydowanie miała problemy z nawiązywaniem relacji, ale kurczę, musiała sobie wyznaczyć jakiś cel, na wszelki wypadek, gdyby jednak udało jej się przeżyć wakacje, miło byłoby mieć świadomość, że ma się do czego wracać. Więc tak, wizja samej siebie w pokoju praktykantów była bardzo krzepiąca i sprawiała, że blondynka powoli nabierała chęci do życia. No, prawie, bo przecież pojedyncze incydenty, podobnego do tego w lesie, w ogóle się nie liczyły. Być może nawet, z czasem przestaną być jej w ogóle potrzebne. Tak. To brzmiało sensownie.
Niesiona tak przez korytarz czuła się dosyć nieswojo. Nie lubiła pokazowych gestów, nie dla niej były romantyczne zrywy. Zwykle zdana na samą siebie, taką właśnie wolała pozostać - niezależną. Faktem było, że poczucie bycia dla kogoś ważną wydawało się być całkiem miłe, ale...Nie mogła uzależniać się od drugiej osoby (jakby wcale tego nie robiła). Z ulgą więc przyjęła moment, w którym jej stopy ponownie dotknęły posadzki.
Wywróciła oczami. - No pewnie, że obiecuję, ale teraz, jeśli nie masz nic przeciwko, chciałabym sobie usiąść na tych tu oto schodach - wskazała podbródkiem na wspomniany przed chwilą element budynku - bo jeśli mam być szczera, nie czuję się zbyt dobrze, a chciałabym jeszcze przez chwilę zachować jasny umysł - mówiąc to usiadła na zimnej posadzce mając nadzieję, że żadnej hemoroidy jej nie grożą.
Odchrząknęła. - Poza tym, że chciałam się pożegnać chciałam również o coś zapytać... - przerwała, bacznie obserwując jego reakcję. - Chodzi o twojego kuzynka - podjęła na nowo, próbując nadać swojemu głosu nieco rozbawionej nuty. A przecież wcale nie było jej do śmiechu. - Słyszałam, że wyjeżdża...? - I znów znacząco zawiesiła głos, mając nadzieję, że chłopak podejmie temat.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Enzo Nero
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Korytarze    Pią Cze 09, 2017 12:46 am

Enzo wcale nie bronił jej być nauczycielką, jednak lepiej by było by go nie uczyła. Tu bardziej chodziło o to że niemógłby się zbytnio przez to skupić na lekcji i pewnie miałby jakieś zaległości bądź nawet jeszcze gorzej. W sumie to mogła by być jego prywatną nauczycielką. Kiedy postawił ją na ziemię uśmiechnął się zadziornie, maskując przy tym swój smutek, ponieważ chciał mieć ją blisko siebie i czuć ciepło jej ciała tak jak w momencie kiedy ją trzymał. Słysząc że obiecuje i że chce usiąść na schodach, usiadł sobie obok niej.
- Niestety jeszcze nie jestem lekarzem, chociaż będę się starał o posadę tam kiedy skończę szkołę - Odpowiedział słysząc jej słowa na temat tego że źle się czuje.
Chodziło mu głównie o zarobki oraz fakt że będzie mógł leczyć bliskie mu osoby. Nie czuł specjalnego powołania w tym kierunku, a bynajmniej tak twierdził. Gdy Marlena powiedziała o wyprawie spuścił głowę w dół. Nie wiedział co ma jej odpowiedzieć, nie wiedział ile ona na ten temat wie. Najważniejsze teraz dla niego było zyskać jej sympatię co mogłoby się zakończyć niepowodzeniem gdyby wspomniał że jest szansa że również zaryzykuje swoim życiem by wspierać swojego brata.
- Obydwaj wyjeżdżamy na wakacje do jego domu tutaj w Anglii - Odpowiedział siląc się na uśmiech.
Nie było mu teraz zbytnio do śmiechu. Nie dość że może jej już nigdy nie zobaczyć to w dodatku jeszcze jest szansa że się dowie o możliwej wyprawie obydwu Nero, no super...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marlene McKinnon
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Korytarze    Pią Cze 09, 2017 1:29 am

Mimo bólu udało jej się lekko uśmiechnąć na wieść o przyszłym zawodzie chłopaka. Cóż, sama chciała kiedyś zostać magomedykiem, ale żeby Enzo? O nie, ten zawód stanowczo do niego nie pasował. A właściwie, zmarszczyła brwi, nie pasował do niego czy do jej wyobrażeń o nim? Nie była pewna. - Chcesz zostać uzdrowicielem? - Spytała w końcu. - Dlaczego? - Dodała i w charakterystycznym dla siebie geście, przekrzywiła głowę w lewo.
Cóż. Gdy temat zszedł na Giotto, dziewczyna zauważyła, że Nero się zmieszał. Była blondynką, ale nie zapominajmy o tym z jakiego domu się wywodziła, nie była głupia, a ponad to, miała niesamowitą wręcz intuicję, która informowała ją za każdym razem, gdy przyłapała kogoś na kłamstwie. Tak było i tym razem. - Coś ściemniasz - zauważyła błyskotliwie. Gdyby chodziło tylko o głupie wakacje w domku rodzinnym Charlie na pewno tak bardzo nie przeżywałaby jego wyjazdu. A przeżywała. Ale o tym nie zamierzała informować młodszego z braci, jeszcze by się wygadał przed Giotto i Char wyszłaby na jakąś zakochaną, zamartwiającą się histeryczkę. - Więc...? - I znów zawiesiła głos w ten charakterystyczny, pełen oczekiwania i napięcia sposób. - Wiesz, ja naprawdę nie chcę się wtrącać w wasze sprawy, rozumiem, że każdy ma jakieś sekrety, ale tu chodzi o moją kuzynkę. Dlatego muszę wiedzieć. - Zakończyła stanowczo. Co zaś się tyczyło tego, że jadą razem...No tak, nie chciała w to wnikać. Na razie nie chciała. Bo przecież skoro jechali tylko do rodzinnej posiadłości...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Enzo Nero
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Korytarze    Pią Cze 09, 2017 1:44 am

Gdy zapytała czy chce iść na uzdrowiciela uśmiechnął się.
- Chcę by móc pomagać ludziom w takiej sytuacji jak Ty teraz - Odpowiedział.
Było to połowicznie prawdziwe, ponieważ bardziej interesowało go tylko pomaganie bliskim jednak przy okazji może uratować kilka istnień co wiadomo że też na pewno wpłynie na jego reputację oraz zarobki. Mówiąc o wyjeździe najwyraźniej trochę słabo maskował emocje ponieważ dziewczyna chyba zorientowała się że coś zamierza, mimo tego że jak na razie powiedział jej prawdę chociaż że nie pełną. Postanowił postawić wszystko na jedną kartę nawet jeśli miałaby go teraz znienawidzić wolał to niż wydać plany swojego brata. W dodatku nie chciał jej zamartwiać, a to co planował zrobić było cóż, może trochę bardziej głupie i nieodpowiednie jednak na pewno zmieniłoby temat jak i również odwróciło uwagę dziewczyny.
- Aż tak się o mnie martwisz? - Zapytał blondyn przysuwając się bliżej Leny i patrząc jej w oczy.
Objął ją delikatnie uważając na rękę i przybliżył głowę do jej głowy. Na razie nie zamierzał nic więcej jednak wiedział że wyobraźnia dziewczyny zacznie działać i to może uratować go od wcześniejszej wpadki. Nie chciał jej teraz martwić, szczególnie gdy zabiega o jej względy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marlene McKinnon
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Korytarze    Pią Cze 09, 2017 2:37 am

Przymknęła oczy. - Też chciałam kiedyś pracować w szpitalu - bo jak się już zwierzać to zwierzać. - Ale potem wyszło jak wyszło - gdyby ręka jej nie bolała najprawdopodobniej wzruszyłaby właśnie ramionami. Nie wiedziała czy słyszał o jej sytuacji rodzinnej, przypuszczała, że nie. Gazety o tym nie pisały, ona sama nie opowiadała prawie nikomu, nie, na pewno nie kojarzył jej z tą biedną dziewczynką, której brat zamordował rodziców.
A potem cicho jęknęła. Kurczę, dlaczego on musiał siedzieć tak blisko? Naprawdę, kiedy dzieliła ich tam mała odległość Lena czuła się bardzo nieswojo bo...Bo zawsze czuła się nieswojo gdy ktoś próbował się do niej zbliżyć. Ten wstręt do ludzkiego dotyku pojawił się u niej gdy po raz ostatni widziała swojego brata, a później już nie pozwalała się do siebie zbliżać. Chociaż,jeśli miałaby być szczera sama przed sobą, ostatnimi czasy były już dużo, dużo lepiej.
- Czy się martwię? - Zastanowiła się, przekrzywiając głowę. Nie chciała go okłamywać, ale nie mogła też powiedzieć, że owszem, cała drży z niepokoju, nie drżała. Co nie świadczyło oczywiście o tym, że był jej obojętny. Lubiła go. - A czy mam powód martwić się o kogoś kto jedzie na wakacje do rodzinnej posiadłości swojego kuzyna? - Odbiła piłeczkę.
Nie skomentowała faktu, że ją objął. Cóż i tak już jej granica intymności została przekroczona, poza tym, źle się czuła, bolała ją ręka no i, całkiem logicznie, sądziła, że chłopak raczej nie zrobi jej krzywdy więc chwilowo mogła zaniechać protestów.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Enzo Nero
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Korytarze    Sob Cze 10, 2017 5:55 pm

Nigdy nie słyszał o jej rodzinie także nie wiedział co mogło tam wyjść. Skoro jednak o tym nie mówiła to wolał nie drążyć tematu ponieważ nie chciał jej denerwować, wiedział że nie wszyscy chcą mówić o wszystkim, przecież on sam nie mówił jej o wszystkim mimo że chciał, chciał jej powiedzieć o wiele więcej niż mógł tylko obawiał się że może tego nie zrozumieć.
- Ja najbardziej się martwię że już nigdy się nie spotkamy, chciałbym spędzić z Tobą więcej czasu. Najgorsze jest to że możesz o mnie zapomnieć... - Mruknął niechętnie.
Wiedział że tak może się stać, i bardzo się tego obawiał. Przez ten czas który razem spędzili zdążył się do niej przywiązać, był człowiekiem prostym i szybko przyzwyczajał się to do towarzystwa niektórych ludzi.
- Naprawdę chciałbym byśmy mogli więcej czasu razem spędzić - Powiedział i oparł głowę na jej ramieniu tak że mogła poczuć jego oddech na szyi.
Mimo to że czuł to, czuł że nie chce czuć ona tej bliskości nie miał zamiaru jej puszczać. Chciał się nacieszyć tym czasem razem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marlene McKinnon
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Korytarze    Sob Cze 17, 2017 2:43 pm

Wywróciła oczami. - Ej! - zawołała (mniej energicznie niż zwykle, bo jednak ręka bolała) i pacnęła go w ramię. - Nie jestem starszą Panią, nie mam sklerozy - roześmiała się. - No i na pewno spotkamy się jeszcze w pociągu - dodała, bo przecież czemu mieliby się nie spotkać? Wieczór pod dębem jeszcze się nie wydarzył, a ona miała stosunkowo dobry nastrój więc, tak, mogła zakładać, że zobaczą się jeszcze w drodze do domu.
Chwilę po tym gdy chłopak położył jej głowę na ramieniu wstała. Z jej ust wydobyło się zrezygnowane westchnięcie. Szkoda, że nie dowiedziała się dokąd Giotto zmierza, może wtedy mogłaby wybić mu ten pomysł z głowy, tak że Char, nie musiałaby się martwić o ukochanego? - Chodź Enzo - wstała - sprawdzimy co u Charlie, a później pójdziemy się ogarnąć. Jeśli wszystko dobrze pójdzie to spotkamy się jeszcze wieczorem - dodała i wspólnie z chłopakiem ruszyła w stronę skrzydła szpitalnego.

ztx2

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Korytarze    

Powrót do góry Go down
 
Korytarze
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart [schowany na czas wakacji] :: Tereny zamkowe :: Lochy i podziemia-