Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!
CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Korytarze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11, 12  Next
avatar
avatar


PisanieTemat: Korytarze    Pon Wrz 02, 2013 1:59 pm

First topic message reminder :

Jeśli nie jesteś Ślizgonem, lub też Puchonem zachowaj lepiej ostrożność. Bardzo łatwo można się zgubić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Korytarze    Czw Lut 04, 2016 8:44 pm

Scena wyglądała naprawdę realistycznie, co tylko dobijało już i tak przerażoną (na swój specyficzny sposób) Natalie. Nie traciła jednak nadziei. Nie takie rzeczy okazywały się zwykłą iluzją czy boginem. Panna Dark wciąż miała nadzieję i nie traciła zimnej krwi, choć widok pupila w takim stanie był strasznie bolesny.
Truchło się poruszyło, choć wyglądało na zmasakrowane. W głowie Ślizgonki zapaliła się czerwona lampka. To nie wyglądało dobrze i z całą pewnością naturalnie. Gdyby nie jej zdolność do odróżniania jawy od snu, byłaby przekonana, że to kolejny z jej koszmarów.
Powoli zaczęła się cofać, ale stworzenie się na nią rzuciło, obalając ją swym pędem na plecy. Pazury jednak jej nie dosięgły. Dziewczyna miała refleks. Chwyciła futrzastego potwora zaraz pod łapami i bez zastanowienia uderzyła nim o posadzkę zaraz obok siebie. Nie zważała na siłę. Możliwe, że złamała kilka dodatkowych kości i przyozdobiła kamienie nowymi plamami krwi. Być może nie było to zbyt miłe przez wzgląd iż jeszcze przed chwilą uważała istotę za swoją przyjaciółkę, jednak odruchy brały w takich sytuacjach górę.
Odrzuciła zwierzę i podniosła się do pozycji siedzącej, po czym szybko przesunęła się pod ścianę, a z jej gardła wydobył się mimowolny warkot. Obserwowała potwora przez zmrużone i nieufne oczy.
Po chwili coś do niej dotarło.
Śmiech? Koty się nie śmieją. Nawet inferiusy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Poltergeist

PisanieTemat: Re: Korytarze    Czw Lut 04, 2016 9:01 pm

To... to było niepotrzebnie bolesne. Tak się wczuł w rolę zombie kota, że nie zdążył zmienić "stanu skupienia" i zarył mocno o podłogę. Leżał teraz rozpłaszczony, jeszcze bardziej powyginany niż wcześniej, a zakrwawione łapki drgały lekko w powietrzu.
- Sa...dystkaaa... - tak traktuje ukochanego kota? To dobrze, że nie wykonał swego pierwotnego planu, bo skończyłoby się jeszcze gorzej, o ile to w ogóle możliwe.
Chciał posłużyć się Salomeą, zabrać ją do Bazyliszka i wrócić ze spetryfikowanym stworzeniem by nastraszyć nim Natalie. To miało być zabawne, ale w połowie drogi uznał, że za dużo z tym roboty, a zbliżanie się do tej ohydnej bestii nie było mu wcale w smak. Przecież mógł osiągnąć podobny efekt bez męczenia zwierzaka, który i tak był stary oraz zupełnie mu obojętny. Odstawił kotkę do kuchni i dał jej wstęp do spiżarni, niech zrobi sobie ucztę! Tymczasem sam zmienił się w truchło i czekał na ofiarę. Poltergeisty żywiły się ludzkim strachem, dlatego wybrał porę obiadową. To był jego zaplanowany posiłek. Nowe wcielenie potrzebowało nowych rozrywek i doznań! Dotąd go nie jarały takie akcje, ale przecież nie bywał również agresywny wobec ludzi, a to, jak wiadomo, zdążyło się zmienić. Ostatecznie jednak oberwał na tyle by odechciało mu się dalej zgrywać umarlaka. Nie wstając z ziemi, machając łapkami w powietrzu, zaczął buczeć jak jakiś niedoszły duch.
- Przeklnę cię... Niech tylko wstanę, zobaczysz... Trzeba było mnie więcej głaskać, a nie się obijać po zamku...!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Korytarze    Czw Lut 04, 2016 9:20 pm

Patrzyła na pokraczne stworzenie nieufnie, gotowa w każdej chwili się bronić. Irytek popełnił błąd taktyczny. Chciał zafundować koszmar komuś, kto przeżywał je kilka razy w tygodniu. Ona doskonale wiedziała, jak ma się przed czymś takim bronić. Wpojenie sobie do głowy, ze coś, co wygląda jak bliska ci osoba wcale nią nie jest było dla niej dziecinnie łatwe. Obraz nadal był bolesny, ale panienka nie miała skrupułów i umiała się bronić. W dość drastyczny, ale skuteczny sposób. Jak w tym wypadku.
Prychnęła na niego, swym zachowaniem sama przypominała teraz trochę zaszczutego kota.
Uniosła jedną brew, słysząc wyjęczany zarzut. Cała scena momentalnie zaczęła tracić na swej makabryczności.
Chwila.
Zmarszczyła brwi.
- Irytek - mruknęła. Ciężko było stwierdzić czy to spostrzeżenie, czy pytanie. Sama nie była tego pewna, bo jak dotąd poltergeist nie pozwalał sobie na tego typu żarty.
Jak dotąd...
Ta myśl ją zaniepokoiła, gdyż wróciło do niej pytanie: "Jak bardzo się teraz zmieni?"
Kolejne wypowiedzi jednak nieco ją uspokoiły. Nadal kiepsko wychodziło mu zachowywanie powagi i aury strachu. Nadal miał w sobie tego samego błazna.
Podniosła się z podłogi, ale zamiast wstać, kucnęła i zaczęła powoli, powolutku i ostrożnie zbliżać się do połamanego zwierzaka.
- Było się na mnie nie rzucać z pazurami. Jak miałam zareagować, jak nie samoobroną? - mruknęła. - Bardzo skuteczną samoobroną - dodała.
Tak, rozplaskanie przeciwnika na kamieniu było bardzo efektywne. Lepiej działało chyba tylko rozczłonkowanie i spalenie, ale to trwało nieco dłużej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Poltergeist

PisanieTemat: Re: Korytarze    Czw Lut 04, 2016 9:39 pm

ON SIĘ STARAŁ, OK? Nie łatwo jest być strasznym! Do tego trafił na twardą sztukę, jakby nie potrafił przewidzieć reakcji Darkówny na taką sytuację. Pewnie jakieś młodsze, albo bardziej strachliwe dzieciaki uciekłyby w popłochu, ale to była ona...
"Trzeba było zmienić się w kota jakiegoś puchona."
Cóż, teraz nie miał siły zmieniać się w cokolwiek. Do tego przejrzała go na wylot, a tak się starał... Czuł od niej przez chwilę strach i spodziewał się, że będzie mu się bardziej podobać, ale to nie było jednak to co ostatnio. Czyżby musiał postarać się bardziej? Czy tylko prawdziwy terror czy panika były tak słodkie, jak przy tamtym lustrze? Właściwie, jak się teraz zastanawiał, to nie widział wtedy w jej oczach lęku. To było coś innego... I właśnie TO było tym co chciał znowu ujrzeć.
- Samoobrona, jasne... Bardziej atak na ukochanego pupila, który i tak ledwo wstał cię przywitać. - przewrócił oczami i nadął mordkę. Dopiero teraz dostrzegł, że zbliżyła się do niego. Mimowolnie zerknął na jej szyję, jednak nie skomentował blizn. Nie były istotne. - To... jak mi poszło? - jakkolwiek naiwnie to nie brzmiało, on naprawdę chciał sprawdzić się w nowej roli postrachu tej szkoły. Lecz bez niekontrolowanych emocji Natalie był niezdolny do odtworzenia tego kim się stał wtedy przy niej, czarnego bytu bez skrupułów. Co gorsza, uważał, że problem tkwił w jego nieodpowiednim podejściu, bo przecież wtedy przyszło to nagle, podczas normalnej rozmowy, jakby coś nim zawładnęło. Chciał to powtórzyć, ale też nie zależało mu na narażaniu nikogo. Próbował pogodzić się ze swoją mroczną naturą, której tak naprawdę nie miał. I oczywiście, jak to ostatnio często bywało, oczekiwał porady od tej jednej osoby na którą mógł liczyć, nie zważając na to co między nimi się stało. Naiwne... ale Irytek nigdy nie był specjalnie pamiętliwy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Korytarze    Czw Lut 04, 2016 10:08 pm

Zatrzymała się a odległości niecałych dwóch metrów od niego. Może i zrzucił maskę i nie próbował już udawać ożywionego truchła (choć nadal tak wyglądał), to nadal mu nie ufała. Odruchowo. Ciało nadal spodziewało się dalszej walki i właśnie na nią się przygotowywało. Szybsze tętno, napięte mięśnie, wyostrzone zmysły i zwiększony refleks. To wszystko bardzo szybko się pojawiało, jednak nie przechodziło już tak szybko. Najpierw musiała być całkowicie pewna, ze jest bezpiecznie.
- Wiem, jak zachowuje się przyjaźnie nastawiony kot, ok? - Chwilowo nie miała jeszcze siły na żarty. Czuła się zbyt niepewnie i była zbyt ostrożna. Jej mózg nie przestawił się jeszcze z systemu "Ucieczka i Walka" na "Normalne funkcjonowanie".
Zmierzyła go chłodnym, badawczym wzrokiem.
- Zależy, co chciałeś osiągnąć. - Przekrzywiła wolno głowę, nadal mu się przyglądając. Ton jego głosu przypominał znów tego samego, starego Irytka, jednak wygląd tego żartu dawał jasno do zrozumienia, że coś jest nie tak.
Może i ona nie panikowała widząc gadające wesoło zmasakrowane zwłoki, jednak większość uczniów zdecydowanie wolałaby się na jej miejscu ewakuować. To nie był zwykły psikus. To miało przerazić. Bardzo.
Na szczęście mu nie wyszło. Nie do końca. To nie jest dla niego naturalne. Ale co jeśli będzie dalej próbował?
Odchrząknęła, by pozbyć się guli zalegającej w gardle i zmieniającej jej głos.
- Moim zdaniem powinieneś sobie darować tego typu kawały. To może wywołać poważną traumę - stwierdziła zgodnie z prawdą. - Nie chwilową emocję, a coś rozciągającego się na długie lata. Tego chcesz? - zapytała już w miarę normalnym głosem. Również najchętniej puściłaby tamto zajście w niepamięć, jednak to nie było takie łatwe. Najpierw musiała się upewnić, że Irytek nie stanie się przez nie poważnym zagrożeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Poltergeist

PisanieTemat: Re: Korytarze    Czw Lut 04, 2016 10:30 pm

Była zdenerwowana, czuł to, jednak nie było to tak silne jak ostatnio, a wcześniejszy długi pobyt w pełnej radosnych rozmów i śmiechów Wielkiej Sali nastawił go na tyle optymistycznie by jeszcze nie przejął jej powagi. Co najwyżej humor mu nieco zelżał, gdy leżał poobijany, patrząc na nią przekrwionymi ślepiami osadzonymi w nienaturalnie ułożonej, futrzastej głowie. Powyginane łapki zrobiły ruch w powietrzu, jakby chciały objąć całą jego sylwetkę.
- No, to wszystko. - odrzekł kiedy przekrzywiła głowę przypatrując mu się z uwagą. Wyglądał jak Salomea, każdy włos się zgadzał. Tylko te urazy i krew... Nieźle, jeśli założyć, iż to pierwszy taki wyskok. Gorzej, jeśli zamierzał doszlifowywać swój akt do perfekcji. Wystarczyłoby, że wypuściłby kota z zamku, a temu zdarzyłoby się nie wrócić. Dotrwanie scenki zombie przy dziecku, które po powrocie do dormitorium z płaczem odkryłoby brak pupila i zostało zmuszone uwierzyć, że wszystko co widziało było prawdą... To się dopiero nazywała trauma.
- No... tak? To znaczy, podobno niektórzy się zabijają od takich rzeczy. - no, może nie od takich, ale nikt nie wyjaśnił mu nigdy czego dopuszczały się inne poltergeisty. Wiedział, że były złe, lubiły negatywne emocje, w tym najbardziej strach, oraz doprowadzały do samobójstw. Z góry założył, że dla nich to też były tylko żarty, skoro były czymś takim jak on. A skoro już był potworem i życie nie robiło na nim wrażenia, to nie było co z tym walczyć. Zresztą, to było całkiem ciekawe, taka nowa zabawa. Nigdy dotąd nie mieszał się w sprawy życia i śmierci. Nie ratował samobójców, nie zapobiegał wypadkom, ale także do nich nie doprowadzał. Był zupełnie bierny, a postanowił się uaktywnić. Szkoda, że w ten szkodliwy sposób. - Ale skoro mówisz, że to może się w nich... rozciągać? I to lata! Brzmi... wystarczająco. Przynajmniej na razie. - uśmiechnął się sympatycznie. Gadał z nią o traumatyzowaniu dzieci pod postacią jej martwego kota, a zachowywał się jak małe dziecko planujące co zje na deser. Ale to nie wszystko! - Masz pomysł co jeszcze mogę zrobić? - nie był zadowolony, że musi o to pytać, jednak był nowy w tej dziedzinie, hm, "komedii" i potrzebował wskazówek. Oczywiście nie był na tyle tępy by dał sobie wmówić, że ludzie zesrają się ze strachu na widok wazonu z kwiatkami czy tęczowych dekoracji. Umówmy się, to nie był Jasper Larsson. Mimo to jeszcze nie spędził za wiele czasu na wymyślaniu nowego repertuaru, a chciał jak najszybciej kogoś mocno nastraszyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Korytarze    Pią Lut 05, 2016 9:35 pm

Od chwili, gdy Irytek przestał udawać inferiusa i znów zachowywał się jak... po prostu Irytek, cały obraz przestał przerażać Natalie. Mogło się to wydawać absurdalne, ale nic sobie nie robiła z widoku zmasakrowanego ciała zwierzęcia przed sobą. Widocznie jej mózg był pod tym względem wystarczająco wypaczony.
Pokręciła głową.
- Powinieneś odpuścić sobie takie żarty. To się źle skończy - powiedziała stanowczo.
Nie chciała myśleć, co może się stać, jeśli Irytek sobie nie odpuści. Z tego co wiedziała, to był jego pierwsza tego typu próba i co? I już udało mu się znaleźć czuły punkt, w który można było uderzyć. Gdyby wybrał sobie inny cel, jakąś młodszą dziewczynę z innego domu albo kogoś słabego psychicznie już teraz narobiłby ogromnej szkody. Jak raz cieszyła się, że padło na nią. Przestraszyła się, ale to zdarzenie spłynęło po niej jak po kaczce. Za kilka dni pewnie nawet o tym zapomni, szufladkując to w dziale "Nieistotne, ale mogę przywołać".
Trudno jej było w tej chwili przejąć jego wesołe podejście. Za bardzo się przejmowała. Wydarzenia sprzed kilkunastu godzin wpłynęły na nią nieco inaczej. Była ostrożna i wycofana. Martwiła się o konsekwencje i o to, że tylko ona mogła to naprawić, jeśli w ogóle.
Musze znaleźć Maggie. Tylko ona może mieć dość chęci i sympatii do Irytka by spróbować tu pomóc i nie spieprzyć sytuacji jeszcze bardziej.
Pokiwała głową.
- Tak, osoby słabe psychicznie czasem nie wytrzymują traumy i się krzywdzą. Nie powinieneś do tego doprowadzać. Zdajesz sobie sprawę z tego, ze jeśli zaczną chodzić plotki, że coraz więcej uczniów traci tutaj zmysły, a czasem nawet życie, to zamkną w końcu tę placówkę? Już teraz niektórzy chcą to zrobić. Chcesz dolać oliwy do ognia? - Być może średni podobała jej się rola głosu rozsądku w głowie Irytka (praca okropnie niewdzięczna), ale czuła, ze musi mu to ktoś w końcu uświadomić. Groźba zamknięcia szkoły wydawała jej się najlepszym odwodzicielem od rozwijania się w tym kierunku. Musiała uciąć ten temat jak najszybciej. Zanim ktoś zacznie coś podejrzewać.
Zamyśliła się na moment.
Jak tu znaleźć złoty środek...
Uśmiechnęła się nieznacznie.
- Może najpierw spróbujesz od mniej drastycznych scen? Czegoś, co ich nastraszy, ale nie wywoła traumy? - zaproponowała.
Nie była całkowicie przeciwna rozszerzeniu repertuaru przez poltergeista. Próbowała tylko ustrzec ludzi przed dużym zagrożeniem. Niee. To nie to. Próbowała ustrzec Irytka przed konsekwencjami tej przemiany. Nie miał jeszcze krwi (zmarłego) na rekach, więc była jeszcze nadzieja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Poltergeist

PisanieTemat: Re: Korytarze    Pią Lut 05, 2016 10:01 pm

No, nie. Ależ ona miała negatywne podejście! Przecież sama nazwała go potworem, więc oboje zgadzali się co do tego do czego powinien być zdolny. Do tego od zawsze słyszał jak bardzo się różni od sobie podobnych i wreszcie miał motywację by to zmienić. Prawdę mówiąc nigdy nie brał na poważnie gadaniny o innych poltergeistach, jakoś nie mieściło mu się w głowie by taki inny on chciał zabijać ludzi i siedzieć w samotności latami, czekając na pojawienie się kolejnej ofiary. To brzmiało nudnie i naciąganie, jak coś co wymyślili nieudolni badacze pokroju tych, którzy nawiedzali czasem Hogwart. Nic nie wiedzieli, a i tak wydawali grube tomiska pełne przypuszczeń, zazwyczaj błędnych. Ludzie to potem studiowali i proszę bardzo, robili z jego gatunku istne koszmary! On był chodzącym dowodem na to, że się mylą. Do czasu... Dopiero poprzedniego wieczora dał się zawładnąć swej dotąd ukrytej, złej naturze i to wszystko w nim oświeciło. To nie świat się mylił, tylko on. Faktycznie był istotą zrodzoną by niszczyć i krzywdzić, inaczej nie czerpałby wtedy takiej satysfakcji z duszenia niewinnej nastolatki. Był niewinnie prezentującym się okazem bestii, której w każdej chwili mogło znowu odbić. Trochę tego łaknął, ale też jakby wciąż było w nim coś co nie chciało rzezi niewiniątek, które tak dobrze znał. Chyba dlatego wybrał makabryczne żarty, zamiast siekania dzieciaków po kątach. Chciał ich nastraszyć, najlepiej na tyle mocno by już nie wróciły. By nikt tu więcej nie przybywał. Wtedy mógłby swobodnie wędrować po swoim zamku bez obawy, że wkrótce jego mury spłyną czyjąś krwią z jego powodu. Tak samo wybrał ignorowanie duchów, w tym Sullivan, żeby i one się od niego już zupełnie odseparowały, nie narażały się na jego wpływ.
- To nie byłby taki zły pomysł. To miejsce nigdy nie nadawało się na szkołę. Od pierwszych dni stanowiło dom dla wynaturzeń. - miał już dosyć tej posoki i lepiącego się futra. Zniknął na chwilę, pojawiając się już w ludzkiej postaci parę kroków od uczennicy. Oparł się o ścianę i schował ręce do kieszeni. Zawiesił wzrok na kałuży czegoś co wydawało się zwierzęcą krwią, a było sztucznym zamiennikiem o smaku truskawek, który podwędził komuś z sypialni. - Nawet po tym co się działo między wami na Błoniach, stary zrobił wszystko by nie zamknęli tego domu wariatów. Jest taki uparty, uh... Ale nie może wiecznie żywić nadziei, że wszyscy będziemy go słuchać i stosować się do starych układów. Nie przeszkadzania wam, nie atakowania, nie wchodzenia do dormitoriów... - zerknął na nią znacząco. Ile go tam razy już przyłapała? Westchnął i uśmiechnął się. - Tobie przecież i tak nie robi to różnicy, kończysz naukę w tym roku. Możesz mi pomóc, razem doprowadzilibyśmy to miejsce do ruiny. Gdyby znalazł się jakiś wężousty... Wtedy dopiero byłoby pozamiatane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Korytarze    Pią Lut 05, 2016 11:59 pm

Tą wypowiedzą ją nieco zaskoczył. Niby sama tak uważała i było to łatwe do dostrzeżenia, ale nie spodziewała się takiego przebłysku rozsądku u dziecinnego na ogół poltergeista.
Ucieszyła się widząc, że najwyraźniej znudził mu się obecny wizerunek i powrócił do swej naturalnej postaci. Może i nie uciekała z krzykiem na widok gadających zwłok, ale czuła się jednak znacznie normalniej, rozmawiając ze znanym wszystkim rudzielcem, a nie ze swoim martwym kotem.
- Jak dotąd myślałam, że nie obchodzi Cię aż tak bezpieczeństwo uczniów. Byleby kręcił się tu ktoś do towarzystwa i Ci się nie nudziło.
Jak będzie wyglądało twoje życie, jeśli wszyscy stąd odejdą? Znikniesz, jak podczas wakacji? Czy będziesz się tu włóczył, mając do towarzystwa jedynie duchy?
Ponownie oparła się o ścianę w zamyśleniu wysłuchując jego monologu. Pokiwała głową.
Chyba tylko silna wola dyrektora i nauczycieli oraz miłość uczniów do tego miejsca, utrzymywały szkołę na swoim miejscu. Panna Dark zawsze była pełna podziwu dla tej niezłomności. Co prawda, uważała ją za nieco naiwną i niezrozumiałą, ale ją podziwiała, jak każdą wielką siłę. Fascynowało ją, jakich rzeczy ludzie są w stanie dokonać, gdy się zjednoczą, a nic tak nie spajało, jak wspólny wróg, którym w tym wypadku były osoby, chcące zamknąć tę placówkę.
- Zdziwiłbyś się, jak niezachwiana potrafi być nadzieja. Nie zdziwiłabym się, gdyby Dumbledore umarł nie straciwszy jej. To chyba najbardziej uparty i niezrozumiały przeze mnie człowiek, jakiego miałam okazję poznać - przyznała. Nigdy nie zdołała zrozumieć, co kierowało tym starcem. Szanowała go i podziwiała jego osiągnięcia, jednak w głębi duszy uznawała go za szalonego i trochę niebezpiecznego dziwaka.
Następne spostrzeżenie coś jej uświadomiło. Miał rację. Wizja zrujnowania szkoły, zdemolowania jej, doprowadzenia do sromotnego upadku jej nie przerażała. Była wręcz kusząca. Niebezpiecznie pociągająca. Co by się wtedy stało? Otworzyliby nową placówkę w Wielkiej Brytanii? Uczniowie musieliby jeździć znacznie dalej i uczyć się w innych szkołach? Jak wiele bólu by to wszystkim sprawiło?
Jak wiele radości dałoby mi doprowadzenie do aż tak wielkich zniszczeń?
Jej mroczna cząstka leniwie otworzyła oczy i wychyliła się ze swojej skrzyni na dnie świadomości, zachęcona tymi przemyśleniami.
Pokręciła głową, odganiając te myśli.
Przecież zdecydowałam. Nie doprowadzam nikogo do ruiny. To taniec na krawędzi.
- Nie kuś - szepnęła prawie bezgłośnie i zamknęła oczy.
Dlaczego wszystko pchało ją do takich czynów? Nikt nie ciągnął jej w górę. NIKT. A przynajmniej tak jej się wydawało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Poltergeist

PisanieTemat: Re: Korytarze    Sob Lut 06, 2016 12:33 am

Trafiła w sedno swą uwagą przyciągając jego czerwone oczy na jej sylwetkę.
- Wiesz, jeszcze do niedawna też miałem o tobie inne zdanie. Jednak... Chyba jesteśmy pod pewnymi względami podobni. Obojgu zdarza nam się robić to co nam się najbardziej opłaca. - uśmiechnął się kpiąco pod nosem, przymknął powieki i... czy on zaczął się tłumaczyć? - Masz rację, nie obchodził mnie nigdy los nikogo poza mną. Zgadzałem się na te wszystkie układy by mieć święty spokój i stałą dostawę nowych osób. To miejsce traci swój... blask, kiedy jest opustoszałe. Przynajmniej dla mnie. - otworzył jedno oko i posłał jej porozumiewawcze spojrzenie. Nie była głupia, wiedziała co miał na myśli, albo przynajmniej domyślała się. Ponownie zamknął ślepia kontynuując swą myśl.- Teraz jednak myślę, że to wcale nie taki zły pomysł. Niektóre rzeczy nie powinny były nigdy zaistnieć na tym świecie, ani tym bardziej koegzystować z ludźmi. Widzisz, mamy swoją naturę. - wbił dziwnie puste spojrzenie w ścianę przed sobą. - Próbujecie nas oswajać, zamykać i nami rządzić, chociaż my wam tego nie robimy. Dla wszystkich byłoby lepiej, gdybyście przestali się durnie upierać i wiedzieli kiedy odejść. Zamiast tego trzymacie się kurczowo budowli, które już nie są wasze i macie pretensje, kiedy coś nie idzie po waszej myśli. Heh, nawet po śmierci się tu włóczycie... Władcy całego świata, a dzielicie się z taką niechęcią.
Nagle uciął, chociaż widocznie miał jeszcze wiele do powiedzenia w rozpoczętym temacie. Zaśmiał się już bardziej pogodnie i usiadł po turecku w powietrzu. Oparł głowę na dłoni i odwrócił twarz w stronę nastolatki.
- Ale nie ma się co przejmować. Wystarczy kilka naprawdę dobrych akcji i uciekniecie w popłochu. Już tak bywało, ale tym razem nikt was nie wpuści z powrotem do środka. - uśmiechnął się zachęcająco. - To jak, masz jakieś pomysły czy nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Korytarze    Sob Lut 06, 2016 2:19 am

Wzruszyła ramionami na tę uwagę.
- To akurat było oczywiste. Nie moglibyśmy ze sobą wytrzymać, gdyby wszystko nas różniło. - Przyznała mu rację. Nie zaskoczyła jej to odkrycie. Mimo iż różniło ich tak wiele, dziewczyna była w stanie dostrzec jakieś podobieństwa. Oboje uwielbiali swoją przewagę nad innymi i bezkarność. Zdarzała im się ogromna ignorancja i egoizm. W mniejszym lub większym stopniu lubili patrzeć na ogarniający wszystko chaos... Było tego naprawdę sporo, choć nie było to widoczne na pierwszy rzut oka. Natalie zdecydowanie za bardzo przypominała dobrze ułożoną panienkę, by choćby pomyśleć o porównywaniu jej do poltergeista.
Podciągnęła jedno kolano pod brodę. Dziś mogła sobie na to spokojnie pozwolić, gdyż od rana nosiła dopasowane spodnie. Miła odmiana dla osoby, która nie przepadała za spódnicami, będącymi częścią mundurków.
Pokiwała głową w zamyśleniu. Zgadzała się z nim. Sama nieraz myślała o ludzkiej naturze i drażniła ją ich mania podboju i panowania. Nie wszystko im się należało i nie do wszystkiego mieli prawo. Niektórych rzeczy nie wolno im było dotykać, a niektóre osoby, zjawiska czy wydarzenia, nigdy nie powinny zagościć na tym świecie. Taka była smutna prawda i na ogół nic by sobie z tych słów nie robiła. Teraz był jednak problem, bo za te przemyślenia wziął się Irytek.
Znasz ten stan, gdy po ujrzeniu dna butelki zaczyna ci się zbierać na rozważanie problemów egzystencjalnych i to znak, że pora powiedzieć dość? No właśnie. Mniej więcej do takiego wniosku doszła teraz Natalie.
Uśmiechnęła się pod nosem, rozbawiona tą myślą.
- Wiesz, jak skomentowałby to mój znajomy? "Pierdolenie" - zacytowała bezwstydnie i wyszczerzyła się do niego, ukazując bogaty wachlarz zębów. Miała dość tej melancholijnej atmosfery. Przy nim wolała się śmiać, a nie dołować.
Wstała w podłogi i rozprostowała kości. Wbrew pozorom, długie siedzenie na kamiennej posadzce w lochach nie należało do przyjemnych.
- Niestety, to nie jest aż takie łatwe. Ludzie naprawdę wolno się uczą - mruknęła, wodząc wzrokiem po kamiennych ścianach.
- Odejdą stąd to za niedługo postawią kolejny zamek, w którym znów zaczną się dziać dziwne rzeczy i znów będzie trzeba im dawać nauczkę. Ludzie niczego się nie nauczą, a do Hogwartu jeszcze długo będą zaglądali poszukiwacze przygód ich też będziesz straszył?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Poltergeist

PisanieTemat: Re: Korytarze    Sob Lut 06, 2016 2:44 am

Natalie nie byłaby sobą, gdyby nie błysnęła przemądrzałym komentarzem w każdej rozmowie. Panna Wiem Wszystko Najlepiej zazwyczaj niestety faktycznie wiedziała wszystko najlepiej i głównie z tego powodu Irytek pytał ją w ogóle o jakąkolwiek poradę.
W pewnym momencie usiadła jak typowy chłop. Nie przepadał za takimi zachowaniami u płci pięknej, jednak nie dał tego po sobie poznać, zbyt zajęty swoim wykładem. Mimo wszystko był staromodny, albo zwyczajnie stary, jak to uwielbiała mu wypominać Sullivan. Dziewczęta powinny według niego nosić spódnice lub sukienki, pleść warkocze i uważać na to co mówią i jak chodzą. Tak było od zawsze i dobrze to wspominał. Dopiero stosunkowo niedawno wszystko stanęło na głowie i jak grzyby po deszczu powyrastały takie pannice jak Rockers, które kobiecego powabu nie miały w sobie za grosz. Nie zamierzał im jednak truć o to tyłków, to było ich życie, ich sprawa. Jego opinia nigdy nikogo nie interesowała i dawno się z tym pogodził. Tym razem nie było inaczej.
- Touché. - trafiła go jego własną bronią. Cóż, nie miał jej tego za złe. W końcu nie bez powodu bywał mało gadatliwy na tematy go dotyczące. Prędzej czy później zawsze okazywało się, że innych wcale one nie interesowały, a w takim przypadku po co tępić sobie język?
Wspomniała o podróżnikach, a on starał się sobie wyobrazić po co ktokolwiek miałby przychodzić do opuszczonego zamczyska, jeśli nie zamierzałby przywrócić mu statusu szkoły. Szukaliby przygód? Dobre sobie... Był jednak gotów i takich gagatków przywitać w należny sposób. Zamierzał wykurzyć stąd ludzi i przejść na swego rodzaju emeryturę, ale byle żywa dusza by go wybudziła z letargu. Jego pobratymcy załatwiali takich gości szybko i skutecznie, on też by się nauczył. Z niezachwianą pewnością siebie wyszczerzył zębiska.
- Ich zjem na śniadanie, tak dla przestrogi.
Strach podobno był pożywny, coś jak białko dla takich tworów jak on. Każda intensywna emocja "ładowała bateryjki", ale te negatywne zawsze dłużej się utrzymywały. Właśnie dlatego na miejscach zbrodni czy wypadków, niekoniecznie śmiertelnych, jeszcze długie lata czuło się niepokój, podczas, gdy w miejscu dobrej imprezy czy hucznego wesela zostawała najwyżej wydeptana ziemia na której szybko odrastała trawa. To zabawne, ale na pewien paranormalny sposób Irytek był wegetarianinem, który rzadko kiedy miewał okazję skosztować mięsa i dopiero dzięki Natalie zasmakował w krwistych stekach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Korytarze    Sob Lut 06, 2016 3:01 am

Niestety, choć panna Dark starała się szanować tradycję i zachowywać się jak na damę przystało, jej również nie ominęło szerzące się równouprawnienie. Może była to kwestia pierwszego autorytetu? Zawsze bardziej podziwiała z łatwością rzucającego zaklęcia ojca, który robił wokół siebie sporo zamieszania, niż cichą i spokojną matkę. Jej zwyczajnie nie ciągnęło do kobiecych zajęć. Nie wzdychała do chłopców, nie interesowała się modą, wolała wziąć coś we własne ręce niż czekać aż pojawi się silny i męski wybawca... Biorąc pod uwagę jej charakter, można się było tylko cieszyć, że przynajmniej w wieku dojrzewania się opamiętała i przypomniała sobie o wpajanych jej odpowiednich manierach. W przeciwnym wypadku byłaby chyba całkowitą chłopczycą. Teraz przynajmniej było to jakoś zamaskowane.
Uniosła jedną brew.
Siedząc tu i rozmawiając z nim, nie potrafiła sobie wyobrazić groźnego Irytka mordującego ludzi bez mrugnięcia okiem za samo wtargnięcie na jego teren.
- Aż tak nie chcesz towarzystwa? - zapytała retorycznie. Wszystkie jego słowa teraz na to właśnie wskazywały, jednak uczennica nie czuła się przekonana. To przeczyło kilku wiekom jego egzystencji, kiedy to usilnie starał się zwrócić na siebie uwagę, a nie wszystkich przepłoszyć.
- A co z duchami? Część z nich chyba tu zostanie. Są zbyt przywiązane do tego miejsca. Naprawdę chce ci się wysłuchiwać ich wiecznych narzekań na pustki?
Zmarszczyła brwi, przypominając sobie o czymś.
- Nie tak dawno narzekałeś, że ludzie odchodzą stąd i więcej nie wracają, a teraz chcesz ich wszystkich wykurzyć. To nie nazbyt pochopna decyzja? - Próbowała uświadomić mu wszystkie wady tego pomysłu i zrozumieć, co nim kieruje. Wiedziała, że ma to związek z wczorajszym wieczorem, jednak nie miała pewności, co kryje się w głowie poltergeista.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Poltergeist

PisanieTemat: Re: Korytarze    Sob Lut 06, 2016 3:21 am

O nie, nie, nie. Już raz się rozgadał i go zgasiła, nie zamierzał się znowu tłumaczyć na darmo. Kiedy spytała o towarzystwo, wzruszył tylko ramionami. Tak samo nie wypowiedział się na temat duchów i ich pretensji. Jasne, mieliby mu za złe, ale im też by nie odpowiadał, a najwyżej mijał ich w tych krótkich momentach powrotu do przytomności. Większość czasu pewnie by spał. Nie śnił jak ludzie, ale wyczekiwał w niebycie. To brzmiało nudnie i nieciekawie, bo takie właśnie było. Na szczęście dla niego czas w takim stanie mijał równie szybko co zwykła, przespana noc dla człowieka. Mogłyby minąć wieki, a on czułby się jakby dopiero co zamknął oczy. Trochę zmęczony, szybko jednak nabierający tempa i wygłodniały. Wygodne życie od posiłku do posiłku. Żadnych dram, układów, ochrzanów i problemów. Wieczne wakacje. Po prostu... jebany raj...
Jego wzrok znowu zapodział się w okolicy jej szyi, na chwilę schodząc z twarzy. A gdyby kolejna była Kaylin? A jak nie ona to ktoś inny, któreś z tych fajniejszych dzieciaków, które zdarzały się co kilka roczników. Te wyrozumiałe i ciekawe, chętne do poznania go i umilenia tej nudnej egzystencji. Za nic by się do tego nie przyznał, ale zależało mu na nich. Odkąd tylko powstał, starał się zaistnieć dla innych, jednak zawsze większość go zbywała. I właśnie dlatego nauczył się doceniać te wyjątki od reguły. Tak długo musiał czekać na pierwszego z nich. Tak bardzo go bolało, gdy któregoś razy zwyczajnie nie wrócił. Ale byli następni i następni. Nie chciał z tego rezygnować, jednak ilekroć wspominał którąś uśmiechniętą twarz z przeszłości, nagle wyobrażał sobie jak pokrywa się krwią. Skoro mógł skrzywdzić Natalie, co powstrzymałoby go przy innych? Ona była silna, dała sobie radę, ale ktoś mógł...
Uśmiechnął się lekko, odganiając nieprzyjemne wizje.
- A co cię to obchodzi? - wyprostował nogi i przeciągnął się. Ta rozmowa nie miała dalszego sensu, ślizgonka dała mu jasno do zrozumienia, iż nie zamierza pomagać w jego nowym przedsięwzięciu. Minął ją i... odszedł. Nie zniknął, nie odleciał, tylko odszedł, przenikając po chwili jakąś ścianę.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Korytarze    Sob Lut 06, 2016 4:03 am

W głowie dziewczyny rysowało się już kilka możliwych opcji, co znajdowało się teraz w głowie poltergeista. Czy kryła się w śród nich tak poprawna? Owszem, jednak jak raz została ona przytłumiona przez pozostałe, bardziej prawdopodobne. Natalie było zwyczajnie trudno uwierzyć, że ten nieprzejmujący się niczym psotnik może być aż przestraszony obudzoną w nim naturą i tym, co może zrobić osobom, które lubił. Owszem, rzucił się na nią i prawie zabił, ale to dlatego, że tamten stan go zaskoczył.
Z czasem się uspokoi... Kiedyś... W końcu... Przecież musi! To było niebezpieczne, ale nie mogło nim aż tak wstrząsnąć. Zmieni się, ale chyba nie do tego stopnia, by odciąć się od wszystkich ludzi, przecież...
Kiedy zaczęła przekonywać samą siebie, że wcale nie jest tak źle, w końcu do niej dotarło.
A co jeśli chce wszystkich wykurzyć, bo boi się tego, do czego może się posunąć? To by sugerowało, że ma więcej altruizmu, niż by się wydawało i jest nieco dziwne, ale wyjaśniałoby tę sytuację...
Nadal nie była pewna tej opcji, ale odrzuciwszy fakt, że miała do czynienia z Irytkiem, to własnie ją by natychmiast przyjęła. Musiała się nad tym zastanowić.
Chciała coś jeszcze powiedzieć, ale nie zdążyła, zdając sobie sprawę z tego, że rudzielec zamierza się oddalić.
Odwróciła się za nim.
- Martwię się o ciebie - odpowiedziała, choć mogło to być po prostu pytanie retoryczne. Naprawdę nie chciała, by poltergeist musiał cierpieć tylko przez to, że ją polubił. To byłoby cholernie niesprawiedliwe, gdyby cała szkoła miała się zawalić tylko dlatego, że panna Dark urodziła się jakaś taka uszkodzona, co nie było nawet jej winą.
Gdy tylko Irytek zniknął jej z pola widzenia, odwróciła się na pięcie i ruszyła do dormitorium. Nie uszła jednak nawet kilku kroków, gdy zdała sobie sprawę z czerwonych plam widocznych na ubraniu, oraz kałuż nadal rozsianych po korytarzu.
Westchnęła i machnęła kilka razy różdżką. Jej perfekcjonizm bywał czasami denerwujący.
Kiedy wszystko było już po staremu, Natalie się oddaliła.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Korytarze    

Powrót do góry Go down
 
Korytarze
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11, 12  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart :: Piętra :: Lochy i podziemia-
Skocz do: