Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!
CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Klasa Eliksirów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 12 ... 21, 22, 23, 24, 25  Next
avatar
avatar


PisanieTemat: Klasa Eliksirów   Pon Wrz 02, 2013 1:56 pm

First topic message reminder :

Tutaj właśnie odbywają się lekcje Eliksirów. Ważne jest, żeby nie pomylić składników przy przyrządzaniu tych subtelnych mikstur, bo inaczej może się to skończyć tragicznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
avatar
avatar


PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   Sro Sie 10, 2016 4:22 am

The member 'Esmeralda Moore' has done the following action : Rzuć kością


'Lekcja' :

Result :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Hufflepuff

PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   Sro Sie 10, 2016 5:26 pm

Czekam sobie grzecznie na Gilderoya trololololo
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar


PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   Sro Sie 10, 2016 5:26 pm

The member 'Ismael Blake' has done the following action : Rzuć kością


'Lekcja' :

Result :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   Sro Sie 10, 2016 10:11 pm

Nie wiedział, ile czasu go nie było - może pół godziny, może czterdzieści minut. Na pewno dłużej, niż powinien być nieobecny, ale też krócej, niż gdyby wracał całą tę drogę na piechotę. Z "pomocą" Jeffa wyszło zdecydowanie szybciej. Większość czasu jego nieobecności zajęła wędrówka na wieżę, rozstrzygnięcie bójki nastąpiło praktycznie zanim zdążyła na dobre się zacząć, więc to też nie zabrało minut lekcji.
Wszedł do klasy, od razu kierując do swojego miejsca. Pomieszczenie było wypełnione oparami, które zapachem przypominały kilka narkotycznych eksperymentów Carneya, zwłaszcza mocno gryząca nuta, której źródła nie potrafił zidentyfikować. Zresztą, nawet nie próbował - myślami ciągle był przy wydarzeniach sprzed chwili. Rozejrzał się. Ślizgon jeszcze nie zdążył wrócić. W gruncie rzeczy nic dziwnego, jego droga była znacznie dłuższa...
- Już jestem. - Poinformował koleżankę z ławki, nawet obdarzył ją czymś podobnym do przepraszającego uśmiechu. Zachowywał się zdumiewająco normalnie, jak nigdy, co mocno kontrastowało z tym, jak wyglądał - włos rozwiany, jakby przed chwilą zsiadł z miotły (albo został zrzucony z wieży), zakurzona szata na plecach, jakby ktoś wycierał nim posadzkę, krawat trzymający się już chyba tylko z przyzwyczajenia. I obdarte dłonie, z których leniwie ściekało trochę krwi. Wytarł je w szatę, jakby były ubrudzone gównem ziemią czy czymś równie prozaicznym. Przebiegł spojrzeniem po rozłożonych wcześniej składnikach i bez dalszego zwlekania zabrał się do roboty, zaczynając od uzupełnienia wrzącej wody w kociołku. Wyglądało na to, że część osób już skończyła, ale nie przejął się tym. Teraz w zasadzie nie przejąłby się niczym. Czuł się świetnie.  
A Jeffa wciąż nie było.
Miał zamiar przygotować Bełkoczący Napój z czwartego roku. To było najbliższe jego tematu, co miał w swoich notatkach. To tak...
Pół litra wody gotującej się na wolnym ogniu... Ostrożnie, żeby ich nie wetrzeć w pokaleczone dłonie, dorzucił odmierzone pięć gramów liści Hieniego Drzewa, czy jak tam to gówno się nazywało. Nie wiedział, czy dało się to przyjmować do krwi, ale nie miał zamiaru chichotać jak opętany.
Znowu wytarł ręce w szatę. Nie chciał, żeby krew zanieczyściła eliksir.
Zerknął w notatki. Nie miał dwudziestu minut, dziesięć musiało wystarczyć. Liczył na to, że nie było to aż tak ważne. W międzyczasie przygotował i odmierzył odpowiednie ilości reszty składników - dwa żądła żądlibąka, szczyptę sproszkowanego języka buchorożca, pięć mililitrów żółci pancernika i dwie krople soku z czegośtam. Na pewno zwrócił na to uwagę zanim wyszedł, to musiało być to coś, co tak niewyraźnie nabazgrał na kartce.
Wytarł ręce. Nie chciały przestać się sączyć, taka specyfika otarć, zwłaszcza na spodniej powierzchni rąk nie miały szansy szybko się zasklepić. Wyłowił resztki liści, doprowadził wywar do wrzenia. Wyglądał jak herbata. David nie miał w notatkach nic o tym, jak powinno to wyglądać. Dorzucił żądła i język i zaczął mieszać w kierunku przeciwnym od wskazówek zegara. Zamiast dziesięciu minut pięć, poprzednio też uciął czas, nieważne. Jeff wciąż się nie pojawił. Carney wytarł ręce i zdjął kociołek z ognia, żeby ostudzić zawartość do temperatury pokojowej. Wywar wyglądał jak rozwodniony różowy kisiel. Nie było czasu. Eliksir był jeszcze ciepły, kiedy wylądowała w nim żółć pancernika (żółty kisiel). Pięć razy w stronę przeciwną do ruchu wskazówek zegara (pomarańczowy kisiel), potem dodać ostatni składnik (brązowy kisiel). Lepiej nie będzie. Zaczął mieszać, znów w tę samą stronę, odliczając od dwudziestu w dół. W miarę ruchów konsystencja brei robiła się bardziej płynna, a kolor zbliżał się do czerwonego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar


PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   Sro Sie 10, 2016 10:11 pm

The member 'David o'Connell' has done the following action : Rzuć kością


'Lekcja' :

Result :


Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Hufflepuff

PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   Czw Sie 11, 2016 7:16 pm

Amelka nie była super kreatywną osobą, jeśli nie była wcześniej uprzedzona, że zajdzie taka potrzeba. Jeśli to byłoby coś innego niż lekcja to pewnie wykrzesałaby z siebie coś z pomysłowości, ale w tej sytuacji? Czarno to widzę. W dodatku nie widziała ani cienia szansy na to, by popisać się wiedzą w obliczu takiego zadania, jak eliksiry nasenne. Wolała więc nie kombinować zbyt wiele i wykonać Eliksir Słodkiego Snu, którym pogardził jej obecny kolega z ławki. Lepiej zrobić coś normalnego, spełniającego wymogi i niezbyt szalonego, by nie wysadzić przypadkiem klasy. Werbena, rumianek, kwas ginatzy i calcium equum znalazło się na ławce. Zabrała się więc za przygotowania. Dodawała kolejno składniki, wcześniej odpowiednio je odmierzając, dzieląc i zachowując ostrożność, by przypadkiem nie przesadzić z czymś lub wręcz przeciwnie - by czegoś nie zabrakło. Wszystko pewnie szło bez większych problemów i przygód, gdyby nie to, iż jej towarzysz wzbudzał w niej niepokój. Chociaż nie do końca. On sam nie był strasznym problem. Uszanował jej zdanie i nie wyżywał się na niej, nie zaczepiał. To było naprawdę miłe i dlatego nawet się do niego uśmiechała (i to szczerze!), bo sprawił jej radość podczas walki z Wielkim Złym Światem. Szkoda tylko, że jego poczynania podczas przygotowań eliksiru robił dziwne rzeczy. Zwrócił tym samym jej uwagę i zmusił do wrócenia do trybu Wystraszony Zajączek. Czuła, że taka fantazja nad kociołkiem skończy się nieciekawie. Tak więc próbowała skupiać się na swojej robocie do czasu, aż Colette nie wyprodukował podejrzanego dymu. A CO JEŚLI TO WYBUCHNIE TAK, ŻE CAŁA KLASA PÓJDZIE Z TYM DYMEM?
- Co ty zrobiłeś? - Tak o to stała teraz obok niego i nie podzielała entuzjazmu, który wyszedł z niego chyba w nie do końca przemyślany sposób. Podjęła w ten sposób najgłupszą decyzję w swym życiu, bo nogi tak jej latały, że... ech, szkoda słów. Cofnęła się więc ledwo na miejsce, serduszko zaczęło jej galopować do naprawdę niezwykłej prędkości, a mimo tego twarz zsiniała, a oczy zaczęły nie być zbytnio przydatne, ponieważ niewiele już widziała z tego, co się działo.
Tyle z jej zachowywania odwagi.
- Chyba zaraz zemdleję. Mógłbyś... przelać mój eliksir... i zanieść? Ja chyba... nie dam rady - W taki sposób lekcja zaczęła przypominać tanią telenowelę albo powieść drugiej kategorii, w której dama w opałach musiała jasno zakomunikować, iż zaraz padnie na podłogę, by ktoś zawczasu ją poratował w trudnych chwilach.  Starała się jednak, naprawdę nie chciała odpłynąć. Oddychała więc głębiej i... i... cóż, liczyła na cud? Tak, zdecydowanie. I na to, iż Wcale Niestraszny Puchon zaniesie jej pracę nauczycielowi i będzie na tyle sprytny, żeby załapać, co też ona tworzyła przez ten cały czas.
A i jeszcze na to, że utrzyma się na krześle, bo na razie wyglądała tak, jakby już na nim umarła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar


PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   Czw Sie 11, 2016 7:16 pm

The member 'Amelia Wright' has done the following action : Rzuć kością


'Lekcja' :

Result :


Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   Pią Sie 12, 2016 9:57 pm

Ma uwaga nie była czepialstwem ani OFF- TOPEM i mam nadzieję, że tak samo ją potraktowaliście. Jeśli nie to przepraszam za to, jak mogło zostać to przez Was odebrane.



Czas się kończył, a ona musiała się sprężać. Nie wiedziała, czy już minęło 60 minut czy też trochę mniej, ale dodała śledzionę szczura do swojego wywaru, by nie kazać czekać profesorowi Slughornowi. Następnie zaczęła mieszać w stronę przeciwną do kierunku wskazówek zegara. Cztery razy. Ponownie rozpaliła ogień pod kociołkiem i skupiła się na tym by był niewielki. Przeczekała trzydzieści sekund i wyłączyła, na koniec machając nad nim różdżką. Odetchnęła głęboko, przyglądając się tej niecodziennej barwie, która kojarzyła jej się poniekąd z kolorem skóry jakiegoś węża. Sięgnęła po chochlę i jedną z fiolek, po czym przeniosła wywar do małego pojemnika. Opatrzyła go swoim imieniem i nazwiskiem, posprzątała swoje stanowisko i za pomocą różdżki usunęła zawartość kociołka. Gdy już odgarnęła ciemne kosmyki z czoła, ruszyła z Eliksirem Rozdymającym do biurka nauczyciela. Nie podawała nazwy, bowiem wiedziała, że profesor sam będzie wiedział, z jakim eliksirem ma do czynienia. Posłała mu krótkie, uprzejme skinienie głowy i po wysłuchaniu jego wypowiedzi, drgnęła ostrożnie i udzieliła cichej odpowiedzi, że rozumie.
Odeszła na swoje miejsce niezadowolona, zapisując swoje zadanie domowe. Nieco zbyt ostro stawiając litery.




I don't believe in anything, I'm just here for the violence


Ostatnio zmieniony przez Caroline Rockers dnia Wto Sie 16, 2016 2:54 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
avatar
avatar


PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   Pią Sie 12, 2016 9:57 pm

The member 'Caroline Rockers' has done the following action : Rzuć kością


'Lekcja' :

Result :


Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   Sob Sie 13, 2016 10:35 am

Przypominam Caroline Rockers, że forum to tylko zabawa i zaznaczam, by nie puszczała OFFtopu na mojej lekcji. Dziękuję.
_________________________________________________________
A jednak jego cierpliwość nawet się opłaciła, bo śliczne dziewczę posyłało mu przez pierwsze kilka minut lekcji czarujące uśmieszki, zamiast spłoszonych zerknięć. A przynajmniej było tak póki nie wyjebał swojego zadania w kosmos. Po zduszonym huku dym osmalił mu twarz, upodabniając go do śląskiego górnika i odrzucił bujną czuprynę w tył. Wcześniej przez fewor pracy nawet nie zauważył, że koleżanka słusznie uznała, że za bardzo wydziwia. No i miał teraz za swoje, ale o dziwo wcale nie żałował.
Ogólnie starał się żyć tak, by niczego nie żałować.
Odkaszlnął, podnosząc osmalone okulary w górę i ukazując wszystkim perfekcyjnie czyściutkie oczy, ochronione przez lekko pęknięte szkła. Teraz już zupełnie wyglądał jak górnik, nikt nie zaprzeczy jego polskim korzeniom. Nie czas był jednak na śmieszkowanie i heheszkowanie, bo koleżanka obok właśnie umierała na śmierć i szok. Jeśli sądził, że przestraszył ją wcześniej samym istnieniem, to chyba teraz właśnie wpisał się na jej listę do spraw: "Omijać szerokim łukiem". Odrzucił sfatygowane pingle na łąwke i przetarł rękawem twarz, zrywajać sie natychmiast z krzesła. Właśnie dostął zadanie życia i przynajmniej tego dzisiaj nie zamierzał spierdolić.
- Jasne! - rzucił i zgarnął z jej kociołka to bóg-wie-co-to-było, przelał drżącymi łapcyma do fiolki, zakorkował, siła woli powstrzymując się od oblizania palców. Takie tam, kuchenne przyzwyczajenia - coś czuł, że te konkretne nie zakończyłyby się specjalnie dobrze. Po tym bez zbędnych ceregieli, tuz przed końcem czasu odłożył fiolkę bez napisu na jego ladzie.
- Yy... - nie miał pojęcia co to za eliksir, więc spojrzał tylko na belfra błagalnie i palnął: - Starała się!
Musiało wystarczyć. Po prostu musiało, bo bardziej od zadanka zajął się ty, by pilnować, by koleżanka nie spłynęła na podłogę. Nie chciał brać jej na ręce jeśli nie było takiej potrzeby, bo był niebosko uwalony w czarnym dymie i tylko zniszczyłby jej ubrania, ale jeśli tylko zajdzie taka potrzeba, to będzie miał przez kilka pięter swoją własną śpiącą królewnę.
- Wybacz. - zmieszał się i uśmiechnął nerwowo. Zęby w porównaniu z czernią twarzy, o miał białe jak z reklamy Colgate. - Myślałem, że może ten burdel wyda ci się śmieszny... Błagam nie dostawaj zawału.


Ostatnio zmieniony przez Colette Warp dnia Pon Sie 15, 2016 9:03 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   Nie Sie 14, 2016 10:07 pm

Eliksir Pomieszania nie należał do typowych mikstur magicznych z którymi przyszło jej się zmierzyć, dlatego starała się jak mogła by zgodnie ze swoimi notatkami, zebrać wszystkie potrzebne składniki z kredensu profesora. Odgarnęła przy okazji swoje rude kosmyki, tworząc z nich naprawdę solidnego kucyka na środku głowy i porwała dwie fasolki Sopophorusa, trzy jagody z jemioły, naprawdę niewielką ilość krwi salamandry, dwie muchy siatkoskrzydłe, jedno oko czarnego chrabąszcza, dwie pijawki, śledzionę szczura, jednego skaczącego muchomora i po chwili zawahania odrobinę proszku z ośmiornicy. Oczywiście, nie wszystko na raz, gdyż nie zmieściłoby się to w jej rękach, dlatego z trzy razy latała tam i z powrotem. Posłała krótki uśmiech w stronę Severusa i przypomniała sobie jeszcze o bazie, którą stanowić miał alkohol, tym razem postawiła na nalewkę z pokrzywy. Akurat znalazła niewielką buteleczkę, tak na oko z 15 ml. Ustawiła wszystko i wzięła się do roboty. Najpierw do kociołka wlała ciecz, następnie zgniotła w moździerzu muchy siatkoskrzydłe i wrzuciła do nalewki, od razu podgrzewając za pomocą różdżki. Następnie przyszła pora na jagody z jemioły, które ścisnęła w dłoni i w takiej formie wrzuciła do wywaru, patrząc jak eliksir zmienia przyjmuje ciemnoróżowy kolor. Zgasiła ogień i pomieszała raz w stronę przeciwną do wskazówek zegara, a następnie zajęła się fasolkami Sopophorusa, które zajęły nieco jej czasu. Gdy już udało jej się je przygnieść nożem, sok przeniosła za pomocą różdżki do moździerza, gdzie umieściła również dwie pijawki i oko czarnego chrabąszcza. Wszystko porządnie zgniotła na lepką papkę, którą następnie wrzuciła do kociołka i ponownie rozpaliła pod nim ogień, mieszając za pomocą różdżki trzy razy w stronę zgodną ze wskazówkami zegara. Odetchnęła głęboko, gdy kolor zmienił się na jasnobrązowy. Teraz musiała to zostawić na jakieś dziesięć minut i następnie dodać śledzionę szczura oraz trzy krople krwi z salamandry. Gdy już czas minął, wrzuciła kolejny składnik, mieszając w stronę przeciwną do ruchów wskazówek zegara, a na sam koniec odliczyła z fiolki odpowiednią ilość krwi, która znalazła się w kociołku i odłożyła ją na stolik. Wywar zasyczał, kolor zmienił się na czerwony, a jej pozostała końcowa faza. Odliczyła na wadze odpowiednią ilość proszku z ośmiornicy, czyli jakieś 5 gramów, oraz zajęła się najważniejszym składnikiem, czyli skaczącym muchomorem. Złapała go mocno i przecięła mu trzon, sama jednak przy tym nieco się kalecząc. Syknęła cicho, ale nie wytrąciła się z równowagi, tylko zajęła krojeniem poruszającego się grzyba. W końcu się jej udało i mogła najpierw dodać proszku z ośmiornicy, którego nie było w oficjalnym przepisie, a następnie dodać część pokrojonego muchomora - jeśli dodałaby całego eliksir by nie wyszedł, a już i tak pozwoliła sobie za wiele, ryzykując dodaniem innego składnika, który miał wzmocnić efekty Eliksiru Pomieszania. Wymieszała wszystko cztery razy zgodnie z ruchem wskazówek zegara, zwiększyła ogień i po dwóch minutach wyłączyła, dając eliksirowi potrzebny mu do uwarzenia się czas. Wywar był teraz koloru jasnego pomarańczu. Odetchnęła, otarła pot z czoła i zajęła się swoją raną na kciuku, a także sprzątaniem swojego stanowiska. Części składników z powrotem przeniosła do kredensu i gdy wróciła wyczyściła zaklęciem czyszczącym swoją ławkę, szykując fiolkę do którego zamierzała wlać eliksir, który następnie miała zamiar przekazać profesorowi Slughornowi. Co prawda, nie była go pewna, ale liczyła, że nie wyszedł jej najgorzej. Jeszcze nigdy tak naprawdę nie robiła Eliksiru Pomieszania. Kiedyś musi być ten pierwszy raz.


/ Nie używam kości, bo mam wykupioną specjalizację z przedmiotu.


Lily Evans
Daj rękę, pójdziemy wstecz po naszych wspólnych śladach, pozwól, że poprowadzę cię raz jeszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Gryffindor

PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   Pon Sie 15, 2016 12:04 am

Była tak zajęta swoim eliksirem, że nawet nie zauważyła Davida. No, bo jak to tak, jej eliksir nie chciał się słuchać. Ale gdy w końcu go skończyła, spojrzała w bok i zaskoczona aż podskoczyła w miejscu. Chciała się ucieszyć, że jej kolega wrócił, lecz wtedy zobaczyła, w jakim był stanie. Cały brudny, jego szaty stanowczo nadawały się do prania, a zaschnięta krew dawała jeszcze więcej do myślenia. Pam wlepiła w niego rozszerzone ze zdumienia oczy i lekko się zapowietrzyła. Wnet jednak zaczęła normalnie oddychać i poruszać się niespokojnie.
- Co ci się stało?! - Przypadkiem podniosła troszkę głos. To przez to, że była zmartwiona. - Na pewno nic ci nie jest? W ogóle kiedy wróciłeś, nie zauważyłam cię, bo robiłam eliksir... - zaczęła trajkotać, po czym spojrzała znów na swój kociołek. - Właśnie! - Stuknęła się ręką w czoło, orientując się, jaka była głupia, przecież musiała przedstawić efekt profesorowi. Szybko napełnia jedną z fiolek i pędem skierowała się do biurka nauczyciela, jakby zapominając nagle o Gryfonie.
To było dla niej typowe, szybko się rozpraszała i skupiała na czymś nowym, zwłaszcza kiedy o czymś sobie przypomniała. Chociaż zazwyczaj przez to zostawiała kogoś wpół zdania...nie robiąc tego oczywiście celowo! Po prostu samo jakoś tak wychodziło.
- Profesorze! - wykrzyknęła, będąc już przy nim, praktycznie wrzeszcząc mu do ucha. - Wylosowałam... - W tym miejscu zastanowiła się. Położyła fiolkę z granatowym płynem, przejrzała kieszenie, wyjęła z nich jakiś kłaczek sierści... O, jest. Karteczka, którą losowali. - Granusy – przeczytała szybko nadal obce jej słowo. - I zrobiłam eliksir – dodała entuzjastycznie. - Miał być wiggenowy, ale chciałam, by był granatowy, więc trochę zmieniłam przepis, najpierw dodając barwnik, potem sok z granatu... ale przez to kolorki i tak się mocno pomieszały! - Dziewczyna zaczęła wyglądać na skonsternowaną. Na chwilę całkiem się zatrzymała, lecz jej powaga momentalnie się rozwiała, a ona znów zaczęła przechadzać się niespokojnie, wymachując rękami... i eliksirem, którym nadal wstrząsała. - No i potem dodałam dużo składników leczniczych, w końcu to eliksir, który leczy rany, więc tak, składniki takie jak pokrzywę czy łodygę dyptamu i wszystko było lepiej! Znaczy kolor. Kolor był dobry. A o to chodziło, prawda? A! - Ponownie sobie o czymś przypomniała. - Mam nadzieję, że zadziała, jak dla mnie im więcej dobrych ziół tym lepiej! - Oddała nauczycielowi fiolkę i nie czekając nawet na jakikolwiek werdykt, pospiesznym krokiem wróciła do ławki. Bo właśnie o tym sobie przypomniała, że zostawiła tam Davida, którego nadal nie zdążyła przepytać.
Chłopak robił chyba kisiel, niemniej to ją najmniej interesowało. Mimo że kisiel był smaczny... Były rzeczy ważne i ważniejsze.
- Na pewno nic ci nie jest, może jakoś pomóc, opatrzyć albo zaprowadzić do Skrzydła? Jak coś, można też poszukać odpowiednich ziół, zioła są dobre na wszystko!
Praktycznie zaraz znowu zaczęła mówić. W bardzo ożywiony sposób. Była odrobinę nadpobudliwa. Zioła naprawdę były dla niej wszystkim, jednak w eliksirach nie do końca rozumiała jak one się łączyły czy też dlaczego trzeba było trzymać się przepisów, a nie dawać po prostu wiele tych o leczniczych lub trujących właściwościach, zależnie od tego jaki efekt chciało się uzyskać... Dla niej to było wręcz niepojęte, w wyniku czego zazwyczaj robiła coś źle na tym przedmiocie.
- Wiesz, w ogóle długo cię nie było... odkryłeś coś ciekawego? - Nie wiedzieć czemu ostatecznie jej myśli zeszły na inny tor. Co tam obrażenia, opuszczona lekcja i dziwne zachowanie, wygląd. Liczyły się tajemnice i przygody. Bo trzeba znać w życiu priorytety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Slytherin

PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   Pon Sie 15, 2016 8:23 pm

I tak oto Król Joffrey spokojnym i wyluzowanym krokiem mógł wrócić już praktycznie na sam konie zajęć. Nie było przy nim ani śladu papierosa, ciapniętego w przestrzeń przez okno z okolic pierwszego piętra. Frunęło w dół jak nie powiem kto - hehe.
Zadowolony z siebie Ślizgon w glorii i chwale powrócił do sali pełnej uroczych, mdłych zapaszków warzonych zupek, które u jednych przypominały idealnie płynne siuski, u innych w połowie zgrudziałe smarki, u jeszcze innych gluta o lepkich właściwościach smoły, a jego eliksir... Cóż, on się w obecnej chwili radośnie przypalał, tworząc w kociołku chyba już trzecie dno. Woods podleciał doń szybko i zgasił ogień, zaglądając do wnętrza. Eliksir, a raczej dziwna, spalona papka, która zamieszkała na dnie cynowego wiaderka była czarna niczym jego przyszłość. Ale nic to, jeden Troll w te czy wewte, najważniejsze, że... David żył.
Żył, jebany i miąchał w swoim przyszłym romantycznym obiadku z siedzącą obok Gryfonką. Dolna szczęka Woodsa o mało nie przebiła się przez ławkę, grzęznąc na ziemi wśród mokrych ścieżek pozostawionych przez rozsypane, włochate gąsienice. Wodził po nim wzrokiem szukając jakiś oznak nadciągającej agonii i śmierci, jak np złamanej nogi, która skutecznie wykrwawia się na posadzkę, złamanego karku, kręgosłupa, zmiażdżonych żeber... Nic, tamten dalej mieszał. Czarnowłosy powiercił się na krześle niespokojnie i oblizał spierzchnięte i niesamowicie nagle wyschnięte usta, rozciągając je w maniackim uśmiechu. A potem umościł się na krześle jak najszczęśliwszy człowiek na ziemi, zakładając łapy za głowę i najwidoczniej nie przejmując się... A no tak, przecież miał jakieś zadanie. Znowu zerknął sceptycznie a kociołek, po czym wzruszył ramionami i zeskrobał chochlą nieco węgla z dna, przesypując czarny wungiel do flakonika. Bezsensu, ale hej! You tried.
Podlazł do biurka profesora, kiedy ten już wstał, żeby uroczyście zakończyć lekcje i bez słowa odstawił mu swoją prace lekcyjną na ladzie, po czym wracając do ławki puścił Davidowi zadowolone oczko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   Pon Sie 15, 2016 11:15 pm

- Wszystko w porządku. - Rzucił, nie przerywając warzenia eliksiru, zanim Pam poleciała oddać to, co jej dzisiaj wyszło... Albo nie wyszło. Chwilę robił swoje, zanim nie wróciła z kolejnymi pytaniami. Zwykle taka dociekliwość mocno by go zmęczyła, nieco zirytowała. Dzisiaj, teraz, uznał ją nawet za zabawną. Zerknął na puste miejsce Jeffa, zanim zwrócił się do koleżanki.
- Hmm... - Pewne nawyki nie znikały nawet, kiedy czuł się tak jak dzisiaj. Korzystając z lawiny pytań wybrał tylko jedno. - Tak, w zasadzie tak. - Powiedział w zamyśleniu, bardziej do siebie, niż do Gryfonki.
Włochate gąsienice dziarsko rozpełzały się po klasie, ktoś tam mdlał, ktoś inny właśnie wszedł do sali i najwyraźniej nie zauważył, że coś mu nie wyszło. Przynajmniej przez chwilę. Carney akurat kończył mieszanie, kiedy Woods mijał jego ławkę. W odpowiedzi na mrugnięcie odprowadził go wzrokiem, przy okazji myląc ostatnie odliczanie ruchów łyżką, chochlą, różdżką, czy co tam właściwie wepchnął do kociołka zupełnie o tym nie myśląc. Zadymiło na żółto, zmuszając Davida do jeszcze chwili skupienia na tym, co robił.
I na tym, że obok wciąż miał pełną pytań znajomą. Postanowił podrzucić jej coś w zamian, żeby skierować jej zainteresowanie na inny tor.
- Wiesz, jest takie miejsce na głazach nad jeziorem... - Zagaił do Pam, zaczynając przelewać swoje dzieło do fiolki. Wszyscy już chyba skończyli, ale nie wyglądał, jakby się spieszył. - ...jeśli nikt jej nie znalazł, powinna być tam niewidzialna beczka. - Dokleił do flakonika kartkę z imieniem, nazwiskiem, rokiem, nazwą eliksiru i wylosowaną kategorią (bo podpatrzył, że inni też tak robią). Wstał. - A w niej kremowe piwo. - Zerknął jeszcze raz na Jeffa i dodał ciszej, z dziwnym uśmiechem. - Litr, może nawet dwa. - Po czym odszedł zanieść Slughornowi krzywo podpisane szkło.

[Z tą beczką to nie ściema.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Nauka

PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   Pon Sie 15, 2016 11:28 pm

Fewor pracy bardzo cieszył starszego profesora, który z lubością przyglądał się klasie, ale nie reagował, póki sytuacja nie robiła się beznadziejna. Chciał sprawdzić swoich adeptów na polu walki! Jak w praktyce radzą sobie z przeciwnościami losu, niezdarnością albo improwizacją, która praktycznie wszystkim nie wyszła. Był wypadek z włochatymi gąsienicami, był mały wybuch, sporo dymu z tylnych ławek, ale większość spisała się na medal - pozostało tylko sprawdzić siłę ich mikstury.
- Ah, Panna Grace, tak, tak... - przytaknął gorliwie, kiedy pierwsza z uczennic zbliżyła się, by oddać swoją pracę. Nauczyciel podniósł fiolkę i rytuałem, który zamierzał powtórzyć tutaj wiele razy: odkorkował ją i zaciągnął się zapachem, po czym przyjrzał konsystencji. - Cóż nie jest to najsilniejszy eliksir, z pewnością nie postarzy pijącego o więcej niż kilka miesięcy, ale ogólnie receptura i przygotowanie było dobre. Na pewno, kiedy nabierze Pani więcej doświadczenia w jego sporządzaniu, wyjdzie silniejszy. Na razie zaliczam Pani ten projekt. - zagruchał uradowany, że już przy pierwszym podejściu ma sukces.
Druga zgłosiła się do niego uczennica Ravenclawu. Od niej również odebrał fiolkę.
- No, no Panno Edwards, widziałem ten incydent z włochatymi gąsienicami. - zaśmiał się pod nosem. - Zapewne nie pierwszy taki i nie ostatni, ale na przyszłość proszę bardziej uważać. Całe szczęście kolega pomógł je pozbierać. - dodał, kiwając głową na wysokiego Gryfona z piątego roku, po czym zszedł w końcu uwagą na fiolkę. - Bardzo dobry eliksir, świetna robota. Zaliczam z pełnią punktów.
Następna w kolejce była kolejna Gryfonka. Tym razem Horacy nie mógł powstrzymać bardziej rubasznego śmiechu.
- No nie, doprawdy, czegóż innego mógłbym się po Pani spodziewać? Wywar Powiększający Biust. Przednia robota, wyszedł świetny i dostaje ode mnie Pani plusa za kreatywność. - rzucił rozbawiony i zanotował coś piórem na boku, nadal kręcąc głową i nie zmywając z rumianej twarzy szerokiego uśmiechu. I zanim zdążył rzucić do klasy, że radzą sobie jak dotąd naprawdę bardzo dobrze, doszła do niego druga z bliźniaczek, które całą lekcje pracowały obok siebie. - Panna... Vilia, tak? Widziałem Pani niesamowity entuzjazm i wkład do pracy! - pochwalił ją od razu, odbierając jej projekt i badając go z uznaniem. - Cóż na razie eliksir jest nieskończony, bo wymaga dłuższego ważenia, ale jak dotąd wykonała Pani kawał naprawdę dobrej roboty. Zaliczam!
Słodką blondynkę, która przybyła do szkoły z francuskiej akademii magii i czarodziejstwa, przywitał pociesznym skinieniem głowy, wysłuchując odpowiedzi i zaglądając do wnętrza fiolki.
- Świetna robota Panno... - zaciął się. Francuski nie był jego mocną stroną. - Gwendoline, choć spodziewałem się na Pani roku trudniejszego wywaru. Zaliczam!
Pierwsze potknięcie przy pracy zaprezentowała Puchonka - Panna Hughes. Nauczycielowi na widok jej fiolki lekko zrzedła mina. Zaciągnął się raz. Potem drugi. Nie był nawet w stanie określić jaki eliksir miała na myśli dziewczyna, bo ciężko było złapać właściwy trop.
- Niestety, nie wyszło tym razem, Panno Alice. Nie zaliczam i w ramach zadania domowego, proszę przynieść mi dobrze zrobiony eliksir na następne zajęcia. - odparł i podsunął dziewczynie fiolkę z powrotem.
Po pierwszej wpadce przyszła kolej na kolejny sukces. Kolejnego Gryfona.
- No proszę, dzisiaj dom lwa bezapelacyjnie prowadzi. - rzucił niby to swobodnie, ale posłał ukradkowe i wyczekujące spojrzenie uczniom wchodzącym w skład jego domu. Miał w rękach fiolkę Pana Smitha. - Bardzo dobra mikstura, zaliczam na pełnie punktów. - rzucił i po raz kolejny coś zanotował, zanim coś nagle nie huknęło w pierwszych ławkach.
PAN WARP.
Znaczy, nie on huknął, ale jego eliksir. Nauczyciel zacmokał pod nosem i wyszeptał formułę zaklęcia, machając różdżka od niechcenia i oczyścił tym samym kociołek z zawartości. Puchoni...
- Proszę iść, doprowadzić się do porządku, Panie Warp. Mam nadzieje, że wie Pan, co ten incydent znaczył - nie zaliczam i proszę przynieść mi fiolkę z eliksirem na następne zajęcia. - rzekł z opanowaniem i niepocieszony zwrócił oczy w stronę Pana Snape'a. Twarz momentalnie mu się rozjaśniła w przypływie radości. - No proszę, mój geniusz, nie mogłem się doczekać Pańskiego projektu. - dodał ożywiony, pewnie wprowadzając swojego ucznia w głębokie zażenowanie. Slughorn zabrał się za badanie mikstury i mimo, iż ostatecznie skończył zadowolony, to uśmiech nieco mu zbledł. - Wziął Pan sobie moje prośby o wykazanie się aż zanadto do serca i wziął naprawdę, naprawdę trudną miksturę. ...ale wyszło! Wprawdzie eliksir jest tak słaby, że niewiele by biednemu wilkołakowi pomógł, ale sporządzono go właściwie. Po prostu widzę, że w pewnym momencie zabrakło Panu pewności w rękach i do mocno podziałało na siłę - musi być Pan bardziej pewien swoich decyzji. Zaliczam!
Tuż po odejściu kolejnego Ślizgona z pozytywnym wynikiem, przyszła kolej na kolejnego Grfona.
- No, no Panie Lupin... - zaczął Horacy, drugi raz zaciągając się zawartością jego fiolki. - Świetna robota, ujmujący aromat, postarał się Pan. Bardzo dobrze. Zaliczam! - odłożył fiolkę i na widok kolejnej Puchonki drgnął szykując się na najgorsze i... i...? I okazało się, zupełnie bez potrzeby.
- No, Panno Blake, obroniła Pani honoru Hufflepuffu, bardzo udany eliksir, zaliczam! - odetchnął z prawdziwym szczęściem i przeszedł uwaga na kolejnego ucznia - akurat tego, który pilnie potrzebował wyjść z nie do końca znanych nauczycielowi powodów. - I widzi Pan sam ile Panu z tych lekcyjnych wojaży? Niestety, eliksir kompletnie nieudany, za bardzo się Pan spieszył, część rzeczy nie ogrzała się odpowiednio... Nie zaliczam, mam nadzieje, że będzie Pan cierpliwszy podczas robienia tego samego eliksiru jako zadania domowego. - zawyrokował bezlitośnie, choć nadal zagrzewająco.
Szło spokojnie do momentu, aż poprzedni wybuch nie doprowadził jednej z Puchonek do prawie-omdlenia. Zamiast niej we własnej osobie fiolkę, pobrudzoną czernią, na biurku odstawił Pan Warp. Slughorn poruszył się na krześle niespokojnie i sięgnął po fiolkę, zerkając kontrolnie na bladą dziewczynę.
- Panno Wright, proszę się uspokoić i oddychać głęboko, jeśli zaraz nie odzyska Pani kolorów, wyśle Panią z kimś do Skrzydła Szpitalnego. Tylko lepiej nie z Panem Warpem. A co do eliksiru... - sprawdził zawartość szklanego pojemniczka - Wyszedł on nieco słaby, ale ważony według zaleceń i przepisów, dlatego zaliczam!
Zerkał wciąż niespokojnie na pierwszą ławkę, kiedy przyszła kolej na następnych uczniów i ich projekty.
- Panno Rockers... - zaczął, poruszając fiolką tak, by wywołać wewnątrz mały wirek. - Nieco się Pani pospieszyła ze zdjęciem kociołka z ognia i eliksir nie dojrzał. Niestety, widzę, ze wszystko zostało wykonane według zaleceń, ale przez ten czas eliksir praktycznie nie ma siły. Proszę spróbować na zadanie domowe przyrządzić go odpowiednio. Na razie nie zaliczam. - oddał dziewczynie fiolkę i przeszedł do kolejnego kandydata. A raczej kolejnego diamentu. - No proszę, co też Pani dla mnie przygotowała Panno Evans? - zagaił, uśmiechając się szeroko do rudowłosej dziewczyny, po czym odebrał od niej projekt i z lubością, na pierwszy rzut oka oceniając, że został wykonany... - Perfekcyjny. Czego innego mogłem się po Pani spodziewać. Bardzo dobrze, bardzo dobrze, oby tak dalej!
Wszystkim czas się już praktycznie skończył, wiec nauczyciel zadzwonił niewielkim dzwoneczkiem, który jak dotąd spoczywał na jego biurku, by ponaglić resztę. Pomogło i przyprowadziło mu pod biurko rezolutna Gryfonkę - Pamelę. Wysłuchał ją kiwając niepewnie głową i na koniec zapoznał się z jej kolorowym tworem. Chrząknął, nie bardzo wiedząc, co z tym fantem zrobić.
- Panno Winston, doceniam Pani zaangażowanie i wyobraźnie, ale warzenie eliksiru i odpowiednie dobieranie jego składników, to bardzo trudna i subtelna sztuka, nie opierająca się niestety na wyczuciu polegającym na ciągu skojarzeń. Trzeba znać dokładnie działanie każdego ze składników, by pozwolić sobie na takie szaleństwo. Niestety, eliksir nie wyszedł i nie zaliczam, proszę zapoznać się z przepisem, oraz najlepiej działaniem podstawowych składników, które używamy w szkole. - uśmiechnął się do niej, ale oddał fiolkę.
Została już tylko święta trójca, z czego ich Duch Święty na ostatku pojawiając się w klasie doniósł fiolkę ze spalonymi resztkami.
- Nie zaliczam. - odparł sucho, nawet nie siląc się na komentarz,p o czym spojrzał wyczekująco na ławkę,w  której siedział gadatliwy Krukon. - Panie Lockhart. - zagrzmiał surowo - Pański eliksir jest bardzo udany, przyrządzony z wyczuciem i subtelnością oraz wyjątkowo lekka ręką, JEDNAK...! - zerknął na niego twardo. - Obserwowałem Pana i widzę, że moje polecenie odnośnie samodzielnej pracy nie było dla Pana wystarczająco czytelne i postanowił Pan pomagać koleżance. Doceniam wasze zgranie zespołowe, ale nie na tym polegała dzisiejsza praca, pański dom traci przez to pięć punktów. Niech to będzie dla Pana przestroga, by lepiej słuchać poleceń nauczycieli. A eliksir zaliczam z maksymalną ilością punktów. I niech się Pan wykaże swoja dobrą wolą, podprowadzając Pannę Wright do Skrzydła Szpitalnego.
Ostatnim oseskiem była Esmeralda Moore.
- Bardzo dobra robota, wprawdzie tu też widze mało pewnosci w doborze skłądników i dokąłdnosci w czasie ich dodawania, przez co eliksir stracił na sile, ale wyszedł, dlatego zaliczam.
Po ostatnim wyroku belfer podniósł się z wiele mówiacym i szczerym.
- No, to już koniec na dzisiaj, dziękuje wszystkim za przyjscie. Posprzątajcie po sobie i do nastęonej lekcji!

_______________________________________
W Y N I K I:

- ALEXANDRA GRACE
UDANY. 2 PD, 10 fasolek || Nauczony eliksir: Eliksir Postarzający.

- LIVIA EDWARDS
UDANY. 2 PD, 10 fasolek || Nauczony eliksir: Eliksir Skurczający.

- RILEY ACQUART
UDANY. 2 PD, 15 fasolek || Nauczony eliksir: Wywar Powiększający Biust.

- VILIA EDWARDS
UDANY. 2 PD, 15 fasolek || Nauczony eliksir: Eliksir Spokoju.

- GWENDOLINE TICHÝ
UDANY. 2 PD, 10 fasolek || Nauczony eliksir: Eliksir Zapomnienia.

- ALICE HUGHES
NIEUDANY. 2 PD, 5 fasolek || Zadanie domowe.

- BERTRAM SMITH
UDANY. 2 PD, 10 fasolek || Nauczony eliksir: Wywar Żywej Śmierci.

- COLETTE WARP
NIEUDANY. 2 PD, 5 fasolek || Zadanie domowe.

- SEVERUS SNAPE
UDANY. 2 PD, 10 fasolek || Brak z powodu trudności Wywaru Tojadowego (i pomyłki).

- REMUS J. LUPIN
UDANY. 2 PD, 10 fasolek || Nauczony eliksir: (totalnie nie wiem xD wpisz sobie co tu uważyłeś)

- ISMAEL BLAKE
UDANY. 2 PD, 10 fasolek || Nauczony eliksir: Eliksir Zapomnienia.

- DAVID O'CONNELL
NIEUDANY. 2 PD, 5 fasolek || Zadanie domowe.

- AMELIA WRIGHT
UDANY. 2 PD, 10 fasolek || Nauczony eliksir: Eliksir Słodkiego Snu.

- CAROLINE ROCKERS
NIEUDANY. 2 PD, 5 fasolek || Zadanie domowe.

- LILY EVANS
UDANY. 2 PD, 10 fasolek || Nauczony eliksir: Eliksir pomieszania.

- PAMELA WINSTON
NIEUDANY. 2 PD, 10 fasolek || Zadanie domowe.

- JEFFREY WOODS
NIEUDANY.

- GILDEROY LOCKHART
UDANY. 2 PD, 10 fasolek || Nauczony eliksir: Eliksir zapomnienia.

- ESMERALDA MOORE
UDANY. 2 PD, 10 fasolek || Nauczony eliksir: Eliksir pomieszania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   

Powrót do góry Go down
 
Klasa Eliksirów
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 22 z 25Idź do strony : Previous  1 ... 12 ... 21, 22, 23, 24, 25  Next
 Similar topics
-
» Klasa eliksirów
» Składniki eliksirów
» Księga eliksirów
» Opuszczona klasa
» "Wybuchowe" korki z eliksirów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart :: Piętra :: Lochy i podziemia-
Skocz do: