Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!
CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10 ... 19  Next
avatar
avatar


PisanieTemat: Kuchnia    Pon Wrz 02, 2013 2:55 pm

First topic message reminder :

Mieści się bezpośrednio pod Wielką Salą i w niej również znajdują się stoły, na których ustawiane są gotowe potrawy, które następnie są magicznie przenoszone do Wielkiej Sali. W Kuchni pracuje około setki skrzatów domowych, które chętnie rozdają jedzenie uczniom odwiedzającym kuchnię. Na ścianach wiszą wszelkiego rodzaju patelnie i garnki. Aby wejść do kuchni, należy znaleźć obraz przedstawiający misę z owcami, połaskotać gruszkę, która zachichocze i zamieni się w klamkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Kuchnia    Sob Paź 18, 2014 6:40 pm

Wysłuchała jego słów o ciotce i autografach i wyszczerzyła się szeroko. 
- Pewnie, gdyby nie mój tata nie interesowałabym się Quidditchem - stwierdziła.- To on zawsze gadał o tym, bo to jego pasja.
Latanie było dla niej czymś niesamowitym. Uwielbiała to chłodne powietrze na twarzy. Zaśmiała się wesoło, gdy Frank tak się ucieszył na jej propozycję, a jeszcze bardziej uśmiechnęła się na jego reakcję o jej pytanie co do godności młodego Longbottoma. Poklepała go po plecach i ruszyła w stronę zamku. Chwyciła też po drodze trochę śniegu i rzuciła w chłopaka - oczywiście wycelowała w klatę, a kulka po prostu się roztrzaskała na jego kurtce, bo Kim nie rzuciła jej zbyt mocno. Nie chciała mu nic zrobić, a przecież to był tylko śnieg. Zaśmiała się wesoło.
I to nie tak, że ona nie kojarzyła Franka, widziała go wiele razy na korytarzu, ale ona po prostu stara się trzymać z osobami ze swojego domu. Za bardzo gubi się w zamku. 
- Jestem głodna. Co powiesz na kuchnie?- zapytała wesoło.
I ruszyła w stronę lochów. Weszła do odpowiedniego miejsca z zamiarem wypicia gorącej czekolady. Oj tak. Czekolada jest najlepsza zaraz po tym, gdy wróci się z dworu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Kuchnia    Sob Paź 18, 2014 7:07 pm

Frank oczywiście nie zauważył lecącej w niego śnieżki, ale może i dobrze, bo pewnie gdyby zauważył to by próbował uniknąć, a z tego mogłyby wniknąć jedynie same złe rzeczy: albo by dostał w bardziej bolące miejsce niż klata, albo leżałby jak długi głową w śniegu udając że robi aniołki na śniegu. Zamiast tego postanowił gdzieś w połowie drogi wyzwać Kim, kto będzie pierwszy w zamku. Oczywiście przegrał przewracając się przed samym progiem. Tak więc wkroczyli do zamku (a przynajmniej Frank wkroczył) oblepiony śniegiem niczym jakiś Kristoff z krainy lodu, kiedy tak przestraszył Ankę, tyle że Frank w życiu nikogo by swoim wyglądem nie przestraszył, raczej rozśmieszył.
- Uwielbiam kuchnie! - zawołał z entuzjazmem, ale chwilę później się zreflektował. - A gdzie to jest? - Oczywiście Frank słyszał wiele o Hogwarckiej kuchni, ba, trzy razy dziennie przecież jadł potrawy w niej przyrządzone, ale niestety... Nie miał bladego pojęcia gdzie ona jest. Kiedyś słyszał pewne pogłoski o tym, że dormitoria Puchonów są gdzieś niedaleko kuchni, ale niestety nigdy nie był ani tu, ani tu, więc jak miał odnaleźć albo jedno albo drugie? Frank nie należał do tego typu nicponi, co nocami zwiedzają każdy zakamarek zamku. Właście był raczej z tych co przyłapują takich nicponi i próbują im przemówić do rozsądku. Zazwyczaj niezbyt skutecznie.
Otrzepał się wstępnie ze śniegu idąc za Kim, bo chyba wiedziała gdzie idzie skoro szła. Ludzie zazwyczaj tak mają. Chyba że błądzą bez celu (tak zazwyczaj miał Frank).
- Oddałbym dosłownie wszystko za kakao! - przyznał się kiedy byli już gdzieś w lochach. Gdyby tak strasznie nie polubił Kim to pewnie przeraziłby się taką sytuacją. - I gorące ciasteczka! Z marmoladą, mmmm.
Może to i dobrze, że Frank wcześniej nie znał drogi do kuchni. Ważyłby pewnie dwa razy więcej niż teraz, gdyby tak było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Kuchnia    Nie Paź 19, 2014 11:07 am

Gdy zobaczyła jak Frank się przewrócił zaczęła się śmiać, nie był to złośliwy śmiech. Po prostu Frank ją rozbawił. Oczywiście pomogła mu wstać, bo przecież, gdyby tego nie zrobiła to by nie była Kim. Ona uwielbia pomagać, ale tylko tym co na to zasługują, a poza tym widok chłopaka oblepionego śniegiem też był zabawny. Taki duży, ludzki bałwanek. Oczywiście zachowała to porównanie dla siebie, bo nie wiedziała, czy go urazi takim stwierdzeniem.
- W lochach - odpowiedziała mu ruszając w odpowiednim kierunku. 
Kim często błądziła bez celu po zamku szukając biblioteki o piętro za wysoko, sali, w której miała lekcję. Wszystko czego akurat potrzebowała nagle znikało i zwykle wpadała w tarapaty. Kto jak kto, ale Kimi ma naprawdę szczęście do takich sytuacji. 
- To idziemy na podbój czekolady - zaśmiała się.- No i oczywiście ciasteczek.
Gdy weszli do środka od razu dostali to czego pragnęli, ponieważ skrzady zawsze służą pomocą. Usiadła przy stole i zaczęła siorbać powoli gorący, czekoladowy napój. Ściągnęła uprzednio z siebie mokrą kurtkę, czapkę, szalik oraz rękawiczki. Skrzaty od razu zabrały jej ubrania, aby je wysuszyć, twierdząc przy, że jeszcze dziś znajdzie je w swoim dormitorium. 
- Są urocze - zaśmiała się patrząc na skrzaty krzątające się tu i tam. Po chwili przed nimi wylądowały ciepłe muffinki i ciastka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Kuchnia    Nie Paź 19, 2014 7:59 pm

Nie tylko Kim rozebrała się z zimowego ubranka, Frank również. Tyle że jemu zajęło to trzy razy więcej czasu, bo jak wiadomo był ubrany na torcika. Znaczy we warstwy. Najpierw ściągnął gryfoński szaliczek, długości dwóch metrów (więc można się domyślić ile to razy musiał być owinięty wokół szyi chłopaka). Potem zdjął czapkę i okazało się, że pod czapką ma drugą czapkę i nawet nauszniki (nie próbujcie doszukać się w tym sensu). Potem zdjął zimowy płaszczyk. I sweterek. I golfik. I puchatą kamizelkę. I milion innych rzeczy, tak że obok niego urosła wielka kupka przemoczonych ubrań. Ale liczy się to, że Frank nie zamarzł wychodząc na swój spacerek, więc nie ma co narzekać.
Jego ubraniami skrzaty też się zajęły, choć na początku miał obawy, czy aby na pewno ich tym nie obrazi... W końcu to skrzaty i wiadomo jakie mają podejście do odzieży. Na szczęście nic strasznego się nie stało więc UFF.
- Nooo, ale jak byłem mały to strasznie się bałem naszego skrzata. Ma na imię Jojo i jest strasznie stary i czasami ma takie zaniki pamięci i myśli, że jest hipogryfem. Raz nawet chciał polecieć z dachu! - wyznał Frank siadając za stolikiem gdzie czekało na niego ciepłe kakałko. Mniam. - Na szczęście udało nam się mu wmówić, że jest hipogryfem nielotem i jest już spokój. Jak byłem mały ton on nauczył mnie sznurować buty. Czasami myślę, że to Jojo był moim pierwszym przyjacielem - dodał jeszcze. Ledwo się powstrzymał przed użyciem określenia 'jedynym', ale to by było już trochę żałosne. Frank nie lubił tak żałośnie się wyrażać ani o sobie, ani o nikim innym. Chociaż pewnie prędzej powiedziałby źle o sobie, niż inaczej. - Czy mugole mają coś takiego jak skrzaty? Kiedyś na mugoloznawstwie słyszałem o robotach kuchennych i dokurzaczach, ale to chyba nie to damo....
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Kuchnia    Pon Paź 20, 2014 12:30 pm

Patrzyła jak chłopak ściąga swoje ubrania i zaczęła chichotać, bo było to zabawne, że ten chłopak tak ciepło się ubrał. Poczekała, aż chłopak się ogarnie i uśmiechnęła się. Frank był naprawdę ciekawą na swój sposób osobą, ale każdy taki jest.
- Fajny skrzat - zaśmiała się. Tego jeszcze nie słyszała, sama osobiście w domu nie ma skrzata, bo nie był im potrzebny. Jej tata potrafił dobrze gotować, więc na brak jedzenia nie narzekała, gorzej jak miał ją uczesać, dlatego też miała krótkie włosy.- Nie, mugole nie mają skrzatów, a odkurzacz to taka maszynka, która wciąga kurz zasysając go do środka. Właściwie sama nie wiem jak on działa, a robota kuchennego nigdy nie widziałam, więc niewiele ci o tym powiem - uśmiechnęła się.- Ja poznałam swojego pierwszego przyjaciela, gdy miałam 7 albo 8 lat i chciałam się z nim pobić. Był 4 lata starszy, mugol - wyszczerzyła się.- Stwierdził, że jestem słodka i mogę iść z nim na wagary - to zdanie wypowiedziała ponuro, ale tak tylko odrobinę.
Napiła się kakałka i ugryzła muffinkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Kuchnia    Pon Paź 20, 2014 8:07 pm

- Zasysa kurz? Ale gdzie zasysa kurz? - Z Frankiem naprawdę lepiej nie wdawać się w dyskusje na temat mugolskich urządzeń, bo zwyczajnie zasypie cię pytaniami na śmierć. Hm, chyba odrobinę za późno ostrzegam, ale to tak na przyszłość. Po prostu sprawa Franka była taka, że mama Franka raczej nie interesowała się czymkolwiek z mugolskiego świata i ten brak zainteresowania przelewała na całą rodzinę. Choć nie jest to do końca właściwie stwierdzenie. Chodziło o to, że nie zabraniała, ale też uważała ten temat za niewarty zachodu. Frank nie często miewał odmienne zdanie od swojej matki, dlatego też na pozór skrywał się ze swoimi pytaniami, ale jak już wszedł na ten tor, to trudno było mu z niego zejść.
Z kolei o przyjaciołach to wolał tematu raczej unikać. Nie miał bladego pojęcia jak się zapędził w ten kozi róg.
- To miłe. I co poszliście razem na te wagary? - zapytał z zainteresowaniem. Frank nigdy nie był na wagarach. Chyba że utknięcie w starej studni niedaleko chatki Hagrida i opuszczenie Eliksirów się liczy. Nie, raczej nie. - W ogóle chodziłaś jak miałaś osiem lat do szkoły? Mnie to mama uczyła w domu i dopiero Hogwart był tą pierwszą szkołą. Byłem okropnie przerażony na pierwszym roku, w sumie nadal jestem. Ten zamek jest straszny! Sam nie wiem kiedy i jak zdołałem przeżyć te siedem lat. W ogóle myślałaś już o tym co będziesz robiła w przyszłości, po zakończeniu nauki?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Kuchnia    Wto Paź 21, 2014 5:09 pm

- Hm - zastanowiła się chwilę.- To może kiedyś mnie we wakacje odwiedzisz i ci pokażę, albo dam ci instrukcję obsługi i sobie poczytasz?- zapytała.
Kim jakoś nie przejmowała się tym, że zna chłopaka zaledwie kilka godzin. Dla niej było ważne to, że Frank wydawał się jej fajny, a przecież ma nadzieję, że chłopak będzie chciał się z nią zaprzyjaźnić. Jej nie przeszkadzało to, że Gryfon zadawał jej tyle pytań na temat mugolskich urządzeń - wiedziała przecież, że czarodzieje niewiele wiedzą o tym świecie.
- Nie poszłam, bo się bałam, ale poszłam w następnym tygodniu i chodziłam na lekcje tylko po to, aby mnie nauczyciele widzieli. Chodziłam, bo tata chciał, bo on też chodził do mugolskiej szkoły.
- Mnie Hogward nie przeraża, ale on jest tak duży, że nie nadal nie wiem gdzie co jest i często się gubię – wyszczerzyła się i to nie jest wina jej słabej orientacji w terenie.

- Chcę być Aurorem jak mój tata – zawołała dumnie znowu siorpiąc czekoladę.- A ty?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Kuchnia    Wto Paź 21, 2014 10:34 pm

- Naprawdę mnie zapraszasz? - zapytał się zdziwiony, ale natychmiast się zreflektował i dodał zanim kim mogłaby zmienić swoje zdanie. - No jasne! Z chęcią bym cię odwiedził, a ty byś mogła przyjechać do mnie, ale cóż, nie wiem czy do końca możemy nazwać to wakacjami, skoro już kończymy szkołę, chociaż mama zawsze powtarza żeby nie mówić siuum zanim się nie przeleci przez obręcz, zawsze w końcu możemy jeszcze tutaj zostać, chociaż to pewnie byłby wstyd i hańba, w mojej rodzinie. Bo wiesz, u mnie to wszyscy albo jacyś poważni uzdrowiciele, albo na stołeczku w Ministerstwie Magii, albo w jakieś drużynie, jak moja ciotka. Tylko właśnie ja nie wiem co ze sobą zrobić. Uch, Auror to takie ambitne zajęcie! Nieraz wyobrażałem sobie siebie jako aurora, ale jakoś nigdy te wizje nie kończyły się dobrze. Oczywiście na początku wiesz, jaki to ja fajny i ilu przestępców złapałem, ale zaraz potem nachodzą mnie myśli, a co jeśli nie uda mi się kogoś uratować? Co jeżeli się pomylę i przeze mnie coś się stanie? Co jeśli będę miał do wyboru uratowanie biednej staruszki, a uratowaniem małego dziecka? Czy będę w stanie wybrać i pogodzić się z tym wyborem? Wbrew pozorom praca w pracy aurora własnie najważniejszy jest ten moralny aspekt, a dopiero później przychodzą umiejętności... - przestał nagle mówić poważnie zastanawiając się nad swoimi słowami. Kiedy w piątej klasie rozmawiał o swojej przyszłości z opiekunką domu nie potrafił wydobyć z siebie chociażby jednego zdania, a tu nagle otworzył się przed Kim. Coś dziwnego. Kiedy już jednak zaczął mówić sam zdał sobie sprawę z tego co najbardziej mu ciąży i co go powstrzymuje.
Uch, ale się poważnie nagle zrobiło. Przerwijmy to proszę.
Frank po raz pierwszy sięgnął po swoją filiżankę z czekoladą i upił z niej łyk. Gdyby nie był tak pogrążony w swoich myślach może wyczułby tą delikatną nutkę zapachową w napoju. Niestety tak się nie stało i zakrztusił się potężnie.
- Onienienie - zaczął lamentować, gdy poczuł jak jego twarz i szyja się zmienia. - Czy w tej czekoladzie były pistacje? Powiedz mi że nie było tam pistacji! - Przy ostatnim słowie zamknął usta i już nie był więcej w stanie ich otworzyć z powodu narastającej opuchlizny.
To że Frank miał uczulenie na pistacje to mało powiedziane, Frank został w dzieciństwie rzucony klątwą antypistacjową, kiedy niczym mały nicpoń zaczął podkradać zapasy wujaszkowi. A wujaszek był naprawdę niezły w te zaklęciowe klocki i masz babo placek, nie dało się już Franka odczarować.
A czy dzisiaj uda się Franka odumrzeć? Bo on umierał, serio serio!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Kuchnia    Sro Paź 22, 2014 8:30 pm

Słuchała jego słów i nie chciała mu przerywać. Miał rację, ale powinien bardziej w siebie wierzyć. W tym czasie popijała swoje kakałko i jadła ciastka. 
- Jasne, że możesz. Przecież gdybym nie chciała, abyś do mnie przyjeżdżał to bym cię nie zapraszała - uśmiechnęła się szeroko.- I chętnie cię odwiedzę - zastanowiła się chwilę.- Twoja mam ma rację. Nie mów siuum, a sam mówisz, że sobie nie poradzisz, a nawet nie spróbowałeś. Spróbuj. Jeśli ci się nie uda możesz zrobić coś innego - przetarła swoje niebieskie oczęta i spojrzała na niego przyjaźnie.- Ja mam nadzieję, że sobie poradzę, bo chcę być taka jak mój tata - jej oczy lekko zaświeciły, bo patrzyła w przyszłość na swoje marzenia.
Spojrzała na niego przerażona i szybko wstała.
- Frank, co mam robić - panika w jej głosie mogła świadczyć o tym, że jeszcze nigdy nie spotkała się z żadnym alergikiem.- Powinniśmy chyba iść do skrzydła szpitalnego. 
Nowa sytuacja. Uspokoiła oddech. Nie powinna panikować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Kuchnia    Czw Paź 23, 2014 11:36 am

Cóż, Frank za bardzo nie mógł mówić, więc wybacz z góry tego posta. Heh. Trzeba było jednak wprowadzić trochę akcji do naszej sesji, bo same gadanie przy kakałku jest zbyt nudne i monotonne. Takie igranie ze śmiercią natomiast... Miód malina. Albo pistacja.
Frank na wspomnienie o skrzydle szpitalnym wytrzeszczył mocno oczy i zaczął machać głową. Niestety naprawdę trudno było odróżnić czy to było potakiwanie, czy zaprzeczenia, tak na niego patrząc. Opuchlizna, która naprawdę szybko rosła w oczach, sprawiała, że miał niewielką kontrolę nad swoimi gestami. Ale mała podpowiedź: tak, zdecydowanie chciał iść do skrzydła szpitalnego. Najgorsze jednak było to, że skrzaty widząc Franka wystraszyły się jeszcze bardziej od niego i zaczęły latać niczym mrówki w mrowisku, w które wsadzi się patyk. Mówiły jeden przez drugiego, że nic nie można było zrozumieć no i zagradzały całkowicie wyjście. Żeby zrobić sobie przejście, ktoś natychmiast musiał uspokoić znerwicowane stworzenia. Frank jednak zupełnie się nie nadawał.
On w tej chwili nadawał się jedynie do puchnięcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Kuchnia    Czw Paź 23, 2014 6:03 pm

Kim spojrzała na całe zamieszanie. Jeśli chce być Aurorem musi sobie poradzić. Nie czekając długo stanęła na stół i wydarła się na całe gardło. Co jak co, ale ona miała mocny głos jeśli chodziło o takie sytuacje.
- Zamknąć się i z drogi mu. Zabieram go do skrzydła - zeszła ze stolika i złapała chłopaka ze strachem wymalowanym na twarzy. Naprawdę się bała, nie chciała, aby chłopak umierał. Nie teraz, ona chce mieć przyjaciela, a nie tylko jedno małe wspomnienie. Skrzaty pod mocnym rozkazem dziewczyny rozstąpiły się ze skruchą. Ruszyła do wyjścia.
- Spokojnie Frankie wszystko będzie dobrze - mówiła bardziej siebie uspakajając z wielką nadzieją, że wszystko będzie dobrze.
Poszli do skrzydła szpitalnego.

[z/t] - w takim razie pisz w skrzydle czy coś ^.^
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Kuchnia    Wto Lis 11, 2014 8:53 pm

Czy w wypadku Kyo były jakieś przypadki... owszem całe jego życie to jeden wielki przypadek. Ale nigdy nie ma przypadków jeżeli chodzi o kuchnię. Tutaj mógł by trafić nawet z zamkniętymi oczami. Tyle co zawsze gubił się kiedy miał trafić do klasy lekcyjnej, to jeszcze nigdy nie zdarzyło mu się aby się zgubić w drodze do kuchni.
-Zgłodniałem trochę- Powiedział i puścił rękę dziewczyny. W sumie tak naprawdę nie potrzebował nawet skrzatów. Zaczął się panoszyć po kuchni zupełnie tak jak by znał ja na pamięć, a skrzaty jakoś się nie sprzeciwiały. Dlatego też po chwilce chłopak zasiadł przy stole z pełnym talerzem różnych smakołyków.
-Chcesz coś do picia?- Zapytał się przełykając akurat jednego pasztecika dyniowego. Pewnie dziewczyna zaraz zapyta się czy on to wszystko zje... i jeszcze większe zdziwienie będzie kiedy okaże się, że zje bez problemu i nadal będzie głodny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Duch

PisanieTemat: Re: Kuchnia    Wto Lis 11, 2014 9:03 pm

Kiedy tylko wyszli z sali spotkań szła za chłopakiem rozglądając się na boki i z nadzieją, że zaraz się nie przewróci. Dzięki Bogu udało się jej nie przewrócić i doszli w końcu do kuchni. to chyba nie było miejsce, do której ona często chodziła, no w sumie sama często sobie nie gotowała ewentualnie herbata albo kanapki.
-Ja poproszę herbatę. W sumie też zgłodniałam - Dodała po chwili faktycznie nie zjadła dzisiaj za wiele przez co zaburczało jej w brzuchu, kiedy chłopak zaczął jeść. Położyła rękę na brzuchu robiąc mały grymas na ustach. usiadła obok Kyo przy stole machając lekko nogami. Po chwili zsunęła się z krzesła chwiejąc się lekko z głodu i oparła się o krzesło, nogi jej zmiękły i lekko osunęła się na ziemi.
-Przepraszam zaraz coś zjem Powiedziała cicho, faktycznie na bibe piła tylko wodę, przez to nie odczuła głodu aż tak bardzo. Ale teraz nie wyglądało to na zbyt za ciekawie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Kuchnia    Wto Lis 11, 2014 9:13 pm

Wszystko zadziało się tak szybko, że chłopak nie zdążył zareagować. Dobrze, że trzymała się krzesła to nie poleciała do tyłu. Dlatego też chłopak szybko rzucił to co robił w tej chwili i w mgnieniu oka znalazł się przy dziewczynie. Kyo nie chciał ryzykować sadzania jej na krześle bo nie chciał aby z niego zleciała, bo wtedy mogło być nie ciekawie.
-Czekaj... oprę cię o ścianę- Powiedział cicho i chwycił ją i podsunął ją pod rzeczoną ścianę. Widział jak zbladłą i domyślił się, że bidulka pewnie nic nie jadła.
-Poczekaj tutaj dobra...- Wstał z kucków i zajął się robieniem herbaty, oraz przygotowywania jej czegoś do jedzenia. Cóż nie miał za wiele czasu aby chwalić się swoimi umiejętnościami gotowania. Więc spod jego rąk wyszła zwykła kanapka z szynką.
Po chwilce znajdował się ponownie przy dziewczynie. Wcisnął w jej rękę kubek z herbatą.
-Dałem więcej cukru... przyda ci się- A na jej kolana położył talerz z kanapką. W sumie chłopak w takich chwilach potrafił zachować trzeźwy umysł i nie panikował za bardzo. Chociaż kto wie jak by zareagował gdyby stało się coś bardziej poważnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Duch

PisanieTemat: Re: Kuchnia    Wto Lis 11, 2014 9:25 pm

-Przepraszam, że znowu robię ci kłopot - Szepnęła cicho, ale tak jak chciał oparła się o ścianę i powoli zsunęła się siadając na ziemi tyłkiem. Zimne kafelki jakoś pomagały jej mimo, że zbladła to czuła się w miarę dobrze. Pomijając fakt, że na obiedzie i kolacji nie zjadła zbyt wiele. Można śmiało powiedzieć, że sama jest sobie to winna.
Po chwili chłopak poszedł zrobić herbatę i kawałek chleba, była mu za to wdzięczna, choć pewnie mogła by je sama zrobić, ale zajęło by to jej więcej czasu.
-No wiesz sama mogłabym to zrobić Mruknęła cicho, lecz po chwili w rękach już miała herbatę. Złapała ją obiema rękami i piła powoli by się nie oparzyć. Między łykami herbaty przegryzała ją kanapką, która była bardzo dobra.
-Dziękuję za kanapkę i herbatę. To miłe z Twojej strony - Odpowiedziała kiedy zjadła kanapkę i teraz już tylko piła herbatę. Złapała szklankę obiema rękami czując, że jej zimno w palce u rąk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Kuchnia    

Powrót do góry Go down
 
Kuchnia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 19Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10 ... 19  Next
 Similar topics
-
» [P2] Kuchnia ze spiżarnią
» Kuchnia z jadalnią
» Kuchnia
» Kuchnia
» Kuchnia z jadalnią na parterze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart :: Piętra :: Lochy i podziemia-
Skocz do: