Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Zamek Królowej Kier

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Sahir Nailah
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Zamek Królowej Kier   Nie Lut 01, 2015 5:03 pm


Wspaniały zamek, największa budowla w okolicy, którą widać z daleka. Otoczony jest pięknym, zadbanym ogrodem, w środku robi nie mniejsze wrażenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice
avatar


avatar
Oczekujący

PisanieTemat: Re: Zamek Królowej Kier   Pią Mar 20, 2015 2:15 pm

Pędzili do przodu. We trójkę. Razem. Ramie w ramie. Spiesząc się na wielkie przyjęcie. Wciąż nie mogła przyzwyczaić się do swojego nowego stroju. Był zupełnie inny i nie podobny do jej stylu, ale bardzo interesujący. A szczególnie te dwa różne buty. Nie różniły się jedynie kolorem, ale również i kształtem. Na dodatek ta maska, która była stworzona jakby tylko dla niej. Idealnie przylegała do jej twarzy. Musiała się przyzwyczaić to tej różnorodności, przecież i tak wszystko w tym świecie jest inne. Szalone.
Wspominając o szaleństwie... Szalony wciąż coś nucił pod nosem i podskakiwał co pare kroków, Zając zaś szła obok niej trzymają ją za ramie. Było jej miło, bardzo miło, że jej nie odtrącili. Może na tym balu znajdzie kogoś, kto pomoże jej powrócić do domu. Alicja non stop rozglądała się. Chciała zapamiętać każdy szczegół tej krainy. Był dziwna, inna, ale była piękna. Pamiętała sny o pewnym zaczarowanym miejscu. Było bardzo podobne do tego.
- Jaka ona jest? Królowa... – zapytała zaciekawiona. Nie wiedziała co może ją tam spotkać. Jak powinna się zachowywać, w końcu idzie na Bal do Królowej tej krainy. Miała nadzieje, że jest równie miła jak istoty, które już spotkała.
Poprawiła swoją wstążkę, gdyż od tego pośpiechu zsunęła jej się z głowy. Nigdy się z nią nie rozstawała. Teraz też nie mogła jej zgubić.
Alice nagle się zatrzymała. Znajdowali się przed ogromnym zamkiem. Dziewczyna zaniemówiła. Nie była w stanie się poruszyć. Nigdy przedtem nie widziała tak ogromnego budynku. A myślała, że już nic nie może jej zadziwić. Nic bardziej mylnego.
- To tutaj? – wyszeptała, gdy była w stanie wydobyć z siebie słowa. Spojrzała najpierw na Marcowego, a później na Szalonego oczekując na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szalony Kapelusznik
avatar


avatar
Oczekujący

PisanieTemat: Re: Zamek Królowej Kier   Sob Mar 21, 2015 10:12 pm

Mogłaby nie trwać tak naprawdę nic. Zupełnie. Jakby nie istniały żadne zegarki...nawet ten, który posiadał Biały Królik. Prostota była czymś właściwie niepożądanym. Była nudna. Przewidywalna. Jak niby miała pasować do takiego niezwykłego świata? No właśnie. Jakie role? Po prostu się było i żyło. Ot co. Koniec opowiadania, które przecież nigdy nie miało się skończyć.
Herbata była zawsze najważniejsza! Oczywiście oprócz niej, liczyły się różne rzeczy, choć były bardziej pierdółkami, nie miały takiego znaczenia, jak cudowna i rozkoszna dama Kapelusznika i Marcowego! Co do walki...Szalonego jakoś do niej nie ciągnęło – miał przecież tyle innych spraw na głowie! Nie sposób było to wszystko zliczyć. A w zależności z której strony upijał łyka z filiżanki, taki miał dzień. Z prawej - czekały na niego zagadki w bańki, z lewej – Czerwona coś od niego chciała, z przodu – pojawiali się nieoczekiwani goście, z tyłu – tańczył na drzewach. Czasem właśnie jak tak Suseł im zasypiał, wtedy zdarzało się Kapelusznikowi o nim zapomnieć. Był przecież taki malutki i zawsze się przed nim ukrywał! Babeczki, filiżaneczki i imbryczki musiały tu zostać. Po prostu. Na to nie było żadnej rady. Ale przecież i tak sobie poradzą! Suseł całe to towarzystwo popilnuje, jak tylko wróci.
Ach, bal! Taaak, cudowny bal Królowej Kier! Wystawny i niebanalny, ale przy tym...niebezpieczny w tej niedostępnej dla nikogo fortecy Czerwonej. Kiedy Marcowy tak szalała ze swoim niesamowitym imbryczkiem, który wyrzucał z siebie różne „specyficzne” przedmioty i fantastyczne dziwactwa, Szalony poprawiał swój wystawny, a przy tym najlepszy strój by móc bez przeszkód pokazać się w zamku. Przystroił nawet odpowiednio swój duży kapelusz, bez którego z pewnością by się nie ruszył. Kolory, które go otoczyły mieniły się w świetle, jak jedna wielka kula z cekinami. Ale zdradzę Wam pewną tajemnicę. Kapelusznik nie miał na sobie ani jednego cekina! Założył sobie czerwoną szaloną maskę i przyłączył się do Alice i Zająca, stając się ich przewodnikiem.
- Ruszajmy więc! – Zawołał podniecony, chichocząc przy tym wesoło. Podskakiwał więc wraz z nimi na ścieżce w lesie, między drzewami, nucąc pod nosem skoczną piosenkę. Teraz ta dziewczyna została zaakceptowana przez nich, a jeśli wszystko pójdzie dobrze to może ją tak nie odrzucą. Wszak byli największymi dziwakami w tej krainie! A potem...normalna blondyneczka zadała pytanie, które było wszak za n-o-r-m-a-l-n-e i za p-o-w-a-ż-n-e, jak dla nich! Kapelusznik tylko zacmokał, pokręcił głową i popukał palcami po swojej twarzy, strzelając oczami ze wszystkie strony, aż w końcu spojrzał na Alice.
- Królowa? Królowa jest CZERWONA! Ma dużą głowę i kocha krzyczeć i tańczyć i czuć się wyjątkowo. Ot co. Królowa, jak to Królowa. Niepoprawna! – Wypowiedział to wszystko bardzo szybko, pod koniec wybuchając nerwowym, krótkim śmiechem. Następnie przyspieszył krok, a kiedy znaleźli się przed zamkiem, poprawił swoją maskę i chwycił je obie za dłonie, zmierzając do Kart, które pilnowały wejścia.
- Tak, to tutaj, a zarazem i nie – odparł zdawkowo i posłał szaleńczy uśmiech straży, która przyjrzała się im uważnie i przepuściła. Znaleźli się więc w środku! I chyba...chyba byli przed samą Królową Kier! Tak więc póki jej nie było, należało się rozejrzeć, po czym wyskoczyć znienacka. Och tak, Szalony miał idealny plan.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcowy Zając
avatar


avatar
Oczekujący

PisanieTemat: Re: Zamek Królowej Kier   Nie Mar 22, 2015 11:22 pm

Każdy z mieszkańców Krainy Czarów posiadał zegarek. Ot, nawet Marcowy go miał. Zawieszony na szyi na długim, złotym wisiorku, wskazywał godzinę wręcz idealnie - ponieważ nie chodził i nigdy tego nie robił. Wskazówki, wszystkie trzy wrócone były równolegle do siebie na cyfrze 12.
Czy właśnie nie tak było doskolane nieidealnie?
W ich duecie następowało dopełnienie. Tak, dopełniali się niemal jak babeczka i herbata. Ona, Marcowy, operowała wszystkiemi specyficznymi sprawami, choć można było zarzucić jej mniejsze szaleństwo niż to Kapelusznikowe. To ona wyrzucała z imbryczka dziwaczne przedmioty, ona zmuszała babeczki do tańca, ona umiała z pomocą herbaty nadać innym przedmiotom odmienny kolor i kształt, choć nie wiedziała nawet jak jej się to udaje. Działo się po prostu...
Brak ograniczenia.
Ach, piękny był ten bal, przygotowany dobrze jak mało jaki. Dekoracje, czerwone, tak bardzo królewskie.
- Królowa jest królową, bo nią powinna właśnie być! Jest królewska, krzyczy, jest dokładnie nieidealnie doskonała, ach i tak nieokrutna. - dopowiedziała dziewczyna, która prowadziła Alicję na bal zupełnie jakby swoją podopieczną. W końcu musiała wprowadzić ją na salony, a jakże. Zobowiązała się do tego, naznaczywszy ją herbatką.
Wpuszczeni zostali szybko, straże w ogóle ich nie zaczepiali. Ach, czyżby te maski działały i nikt ich nie poznał? Cudownie! Mogli robić co chcieli!
- Ach, jaki cudowny balowy charakter! Cóż moglibyśmy zrobić? Może poncz?


Ostatnio zmieniony przez Marcowy Zając dnia Pią Mar 27, 2015 11:13 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szalony Kapelusznik
avatar


avatar
Oczekujący

PisanieTemat: Re: Zamek Królowej Kier   Czw Mar 26, 2015 11:06 pm

Ta magiczna godzina – 12! W nocy, czy w dzień? Prędzej...w nocy! Czy ktokolwiek z Was wiedział, że Szalony uwielbiał noc? To teraz już wiecie! Teraz wie każdy na tym przyjęciu, bo wręcz z jego twarzy wszystko dało się wyczytać. Bo to było w tym jego klasycznym stylu, który pasował jedynie jemu i nikomu innemu! Ha!
Dopełniali się nieidealnie. Kiedy Marcowy szła w prawo, on wybierał lewo. Kiedy ta zaczynała tańczyć, on stał bez ruchu. Byli bielą i czernią – choć tak różni, to jednak tacy podobni! Nieidealne idealne przecież! Jednak czy szaleństwo Kapelusznika nie doprowadzi przypadkiem ich dwójkę na tę ostateczną przepaść?
Dopełniali się tak absurdalnie, że rzadko można było spotkać mieszkańca, który to by rozumiał. I doceniał. I jeszcze w tym wszystkim był...Suseł. Maleńki poczciwy Suseł, szalejący w filiżance i uzależniony od herbaty, niczym od najdroższego alkoholowego trunku! A teraz byli w tym olbrzymim zamku samej Królowej Kier i musieli uważać na każdy swój ruch. Ale...czy będą o takich rzeczach pamiętać? Oczywiście, że nie! Łamali zasady, jak leci, nie bacząc na konsekwencje. Bo to była Kraina Czarów. Tu wszystko wydawało się możliwe i łatwo dostępne!
Mogli być kim chcieli i robić to, co tylko przyszło im do szalonych głów! Tak więc Kapelusznik poprawił swoją karnawałową maskę i zamrugał szybciej oczętami oczarowany tym wszystkim! A kiedy Szalony jest oczarowany...lepiej z nim nie zaczynać! Bo czarowność łatwo uderza do takiej nietuzinkowej głowy! Puścił ramię Alicji i Zająca i zaczął wirować na środku przystrojonej Sali, śmiejąc się jak chochlik.
- Poncz! I jedno wielkie buum! Powitajmy godnie naszą Królową Kier! – Zawołał radośnie i zaczął uderzać butami o posadzkę, która lśniła niczym słońce. Podszedł do stołu i zaczął z kieszeni swojej marynarki wyciągać dziwne, małe buteleczki, których zawartość zaczął wlewać do czerwonego ponczu.
- Doprawimy odpowiednio królewski trunek! – Wymamrotał do siebie rozmarzony, poprawiając swój kapelusz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice
avatar


avatar
Oczekujący

PisanieTemat: Re: Zamek Królowej Kier   Pią Mar 27, 2015 5:59 pm

Alice była mądrą dziewczynką. Uważnie rejestrowała i zapamiętywała wszystko co działo się wokół niej. Dlatego też zauważyła, że Szalony za każdym razem, gdy o coś zapytała albo po prostu coś powiedziała dystansował się do niej. Zachowywał się tak, jakby popełniła niewybaczalną gafę. A ona jedynie próbowała zachowywać się normalnie.
Może to o to chodziło?
Przecież nikt w tym świecie nie jest normalny. Szalony jest szalony, Marcowy jest marcowy, Biały jest biały. A ona? Ona? Czy Alicja jest alicjowata? Czy po prosty normalna? Wzdrygnęła się na tą myśl i aż podskoczyła.
Nagle wszystko stało się tak jasne dla niej. Już widziała. Dlatego czuła, że tu nie pasuje.
Po prostu… była normalna. A nikt normalny nie mógł stać się częścią tego świata.
Czy Alice chciała zostać kawałkiem tej małej krainy? W tym momencie tak. Chciała mieć jakiś punkt zaczepienia. Nie wiedziała jak się stąd wydostać, jak powrócić do jej normalnego świata. Jedyne co jej pozostało to przestać uważać na każde słowa, na każdy ruch, tak jak musiała robić w JEJ świecie. Zaśmiała się głośno. Nie mogła opanować tego melodyjnego, ciepłego dźwięku. Przestała się bać. Poczuła się wolna. Wolna jak ptak. Pociągnęła Marcową za rękę i razem zrobiły piruet.
- A więc Czerwona? – znów się zaśmiała. Wzięła głęboki oddech i zamilkła na chwilę. Chciała przeprosić za swój tak nagły objaw radości, ale uzmysłowiła sobie, że to będzie zbyt normalne. A po za tym nie ma nic złego w śmianiu się.
- No to się pośpieszmy! – zawołał. – Chcę zobaczyć duuużą głowę – ruszyła szybciej, a jej towarzysze dorównywali jej kroku.
Nikt ich nie poznał. Nikt. W sumie to ich. Alicja i tak była nieznajomą.
- Szalony obiecaj mi, że zatańczysz ze mną? Będziemy się kręcić w kółko aż świat nam zawiruje przed oczami – zaklaskała w dłonie. Czuła się szczęśliwa, jakby oplatające ją sznury nagle rozluźniły swój uścisk. Była Alicją ze swoich snów. Szaloną, radosną Alicją. Szczerze powiedziawszy polubiła ją. Nawet bardzo.
-Poncz? Wyśmienity pomysł! – mrugnęła do Marcowego i rozejrzała się po korytarzu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcowy Zając
avatar


avatar
Oczekujący

PisanieTemat: Re: Zamek Królowej Kier   Pią Mar 27, 2015 11:24 pm

Nieidealność była zachwycająca! Właśnie dlatego teraz oni trzymali się w kupie, gdyż przecież byli trójcą doskonale nieidealną. Marcowy i Kapelusznik, wiecznie razem, choć zupełnie różni w swoim szaleństwie znani byli z tego, iż niemal zawsze byli nierozłączni. Do tego dołączał jeszcze Suseł, który spokojnie spał w jednym z imbryczków i dołączał do zabawy nieczęsto, acz znacznie. Teraz jednak mieli Alicję - zjawisko najdziwniejsze w Krainie Czarów. Nie była ani jak Marcowa ani jak Szalony, ani jak Gąsienica, ani jak Królowa! Ona była po prostu Alicją. A i jednocześnie nieidealnie pasowała do ich Szalonej herbatki.
Zajączek zrobiła piruet z dziewczynką i zaśmiała się wesoło, po czym zakręciła się jeszcze raz samotnie. Jej szara twarz nabrała cieplejszego wyrazu.
- Świat, świat jest nasz! - wypaliła zadowolona, śmiejąc się, najpierw jedynie z rozbawieniem, lecz ten śmiech z każdą chwilą zaczynał być bardziej szalony, bardziej... Marcowy.
I wtedy pstryknęła w palce, zatrzymując się na chwilę. Z nieba (albo raczej z sufitu) zleciała nagle masa kolorowego confetti. Marcowy była magią tego miejsca, ona nią operowała, ona ją znała, choć nie wiedziała skąd. Każdy z nich miał w sobie pewną moc, to prawda... Kot znikał, niemal wszyscy mieli kieszenie bez dna, a Biały umiał nagle zmieniać miejsce swojego przebywania. Natomiast ona naginała wszystko wokół, choć nieznacznie, niegroźnie. Jak nikt inny.
- Więcej tego, więcej koloru, Kapeluszniku. - powiedziała, wskakując sprawnie na stół. Przeszła się po nim, zostawiając ślady wielkich, ciężkich buciorów. - Nie dajmy stłamsić się czerwieni, nawet będąc w jej królestwie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szalony Kapelusznik
avatar


avatar
Oczekujący

PisanieTemat: Re: Zamek Królowej Kier   Nie Mar 29, 2015 12:31 am

W tym świecie ostatnią rzeczą, jaką potrzebowali była właśnie normalność! Tak więc przez swe zwyczajne, a przy tym nudne zachowania, musiała się liczyć z tym, że Szalony będzie zmieniał się nie do poznania. I to nie na lepsze. O właśnie nie! Nikt nie miał takiego prawa by być normalnym. Królowa Kier – jedyna znana im wszystkim władczyni tak zadecydowała już bardzooo dawnooo temu! I tego wszyscy zgodnie się trzymali! Zresztą w szaleństwie tkwiło wszystko, co najlepsze! Każdy tworzył choćby mały kawałek Krainy Czarów, sprawiając że stawała się ona specyficznym miejscem. I wyjątkowym! Skoro więc znalazła jedną odpowiedź na cichą nie-tajemnicę skrytą pośród wszystkich zgromadzonych tu istot, mogła więc spróbować odkryć samą siebie. Czyż to nie było wspaniałe?! Naprowadzili ją! Naprowadzili ją wśród tych błysków kolorów; głównie czerwieni! Wolność, cóż to było za niezwykłe odczucie. Czy oni byli wolni? Czy Szalony i Marcowy dzięki swemu szaleństwu mogli czuć się tacy wyjątkowi? A czemu by i nie?
Nucił sobie pod nosem melodyjkę, która nieidealnie pasowała do tego gigantycznego zamku i robił swoją magiczną miksturę, a stopy latały mu na różne strony, stukając przy tym swym ostrym zakończeniem o posadzkę! Alicja i Marcowy mogli się w tym czasie troszkę wspólnie pobawić, zanim pojawi się ich najwspanialsza Czerwona Królowa! W sumie...kiedyś chciała by jej uszył specjalny kapelusz. Już sam zapomniał, czy to zrobił, czy też nie...
E tam! Było minęło, bo czas zawsze był mu na rękę! Zgrabnie poprawił swoją babeczkową maskę, a jego brwi ruszały się żwawo nad jego błyszczącymi oczami. Miał tyle znakomitych pomysłów odnośnie dzisiejszego wieczoru!
- Zatańczymy cudaczna Alicjo! Zatańczymy taniec z prawdziwego zdarzenia, a Ty uniesiesz się niczym łabędź bez skrzydeł. Czy też łabądź ze skrzydłami – machnął do tyłu swoją długą ręką, a kolorki na jego marynarce zachichotały zawstydzone. Poncz Królowej stawał się bowiem specjalną herbatką. Z różnorakimi dodatkami. Kiedy Zając wybuchnęła swym cudownym marcowym śmiechem, Kapelusznik uśmiechnął się szeroko i z jego ust wymsknęło się krótkie parsknięcie, które rozciągnęło się na całą wystawną salę. Ale przecież Czerwonej jeszcze nie ma!
Jego stała towarzyszka do nieUrodzinowych przyjęć bawiła się confetti, a on zaś skupił się na doskonałym wydobyciu smaku! I to było coś doprawdy pięknego!
- Wiem! Ja wszystko wiem! Szalenie kolorowa tęcza wyjdzie i wszystko znajdzie się oprócz czerwieni. Piękno jednak jest takie ulotne... – westchnął zamyślony, a jego oczy dziwnie błysnęły. Po chwili skosztował swego...dzieła i..! Odbiło mu! Jeszcze bardziej! To była jedna wielka karuzela, więc kręcił się w kółko i nagle przeszedł do przydziałów, szpagatów i zawirowań tak nietypowych, że aż zupełnie nowych!
- Uuuuuuuuuu! Chodź do Nas, Nasza Królowo!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Walet Kier
avatar


avatar
Oczekujący

PisanieTemat: Re: Zamek Królowej Kier   Pon Mar 30, 2015 8:37 pm

Walet Kier kręcił się gdzieś po zamku. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że właśnie trwa bal na który tak naprawdę nie miał najmniejszego zamiaru się wybierać, ale w ostateczności poszedł. Był jak by na to nie patrzeć strażnikiem i królowa nie była by zadowolona gdyby za miast zabezpieczać tej imprezy włóczył by się bez celu po zamku. Tym bardziej, że już raz ją rozgniewał. Nie chciał robić tego po raz kolejny.
Dlatego też wparował do sali i rozejrzał się uważnie. Poprawił tylko swój rapier który znajdował się u jego boku. Widział w tej sali wiele cudaków. Jedni byli bardziej mu znani inni mniej, ale każdego mniej więcej kojarzył. Jego oczy zatrzymały się na Zającu z którym rozmawiał w lesie... i jakaś dziewczyna która wyglądała o dziwo najnormalniej w świecie. Od razu rzucała się w oczy. Nie przypominała bowiem istoty z tej krainy. Była na to zbyt mało pokręcona. Na jego ustach pojawił się lekki uśmiech i powolnym krokiem podszedł do tych gości.
-Witaj Kapeluszniku, zającu...- Skinął do waszej dwójki lekko głową, jednak nawet nie zaszczycił was swoim spojrzeniem. Wpatrywał się cały czas w dziewczynę.
-A ciebie pierwszy raz tutaj widzę. Możesz powiedzieć kim jesteś, i skąd przybywasz?- Zapytał się zaciekawiony. Czy Kier był zły... nie, był ostatni do wykonywania egzekucji, ale w obawie o swoje własne życie upadł tak bardzo nisko, że płaszczył się przed królową. A bardzo chętnie by to zmienił. Za wiele razy był przez nią upokarzany. Tak, nawet on ma swoją godność... no dobra, może malutką, ale jednak godność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Królowa Kier
avatar


avatar
Oczekujący

PisanieTemat: Re: Zamek Królowej Kier   Pon Mar 30, 2015 9:56 pm

Skoro wręcz sami ją wzywali, nie zamierzała ich zawieść!
Jej Królewska Mość ubrana w długą cudaczną sukienkę koloru dzikiej czerwieni miała na sobie czarne kropki i długi czarny welon, zamontowany z tyłu, który był przetrzymywany przed dwie oddane jej karty. We włosy miała wplecione czerwone róże, a chłodne oczy przyglądały się drapieżnie zebranym tu gościom zza krwistej, czerwonej maski. Była zapowiedzią wszystkiego, co niebezpieczne. Główną przyczyną tego, dlaczego mieszkańcy Krainy Czarów zazwyczaj bali się wchodzić do królewskiego zamku. W sumie nic dziwnego; jej rządy wszak były dość...okrutne. Ale to nic takiego! Nie straci przecież korony - nie ona. Berło, jak zawsze znajdowało się pod jej ręką, kiedy ona dumnym krokiem wkroczyła do przystrojonej odpowiednio sali, obserwując wszystkich zebranych tu gości. Wszystko powinno pójść w porządku. Powinna być zadowolona, ale...nie była.
Dlaczego?
To bardzo proste!
Było za idealnie. A kiedy do czegoś takiego dochodziło, należało zrobić wszystko, żeby to zmienić! Szalony i Marcowy mieli doprawdy wielkie szczęście, że nie zauważyła jeszcze ich masek. Wszak czerwień należała tylko i wyłącznie do niej!
- Witam wszystkich na Balu Maskowym w moich skromnych progach! Możecie więc już zacząć się bawić, ale ostrzegam...jeśli będzie się zachowywać niestosownie, będąc kulturalnymi dla innych gości, zostaniecie skazani na ścięcie! Mam nadzieję, że jest to dla Was zrozumiałe! A teraz....WPROWADZIĆ KRÓLEWSKIE DANIE GŁÓWNE! - Mówiła donośnie, lecz dość spokojnie, jak na nią. Jedynie czasem w jej oczach pojawiał się niepokojący błysk. Ostatnie zdanie jednak wykrzyczała by Karty zrozumiały powagę tego rozkazu. Po chwili posłała pełny wyższości uśmiech, co niektórym zamaskowanym osobom i ruszyła w stronę stołu, przy którym coś majstrowali Marcowy, Szalony i jakaś nieznana jej osoba. Aż nagle w jej oczy rzucił jej się sam Walet Kier!
- Co wyrabiacie z moim królewskim ponczem?! A przy okazji witam Was na moim balu. To doprawdy wspaniałe, że pojawiło się Was tak dużo. Nie spodziewałam się... - odezwała się, ale nie była zaskoczona. Jej spojrzenie zresztą mówiło wszystko - gdyby się nie pojawili, mieliby naprawdę kiepską sytuację. Dopadłaby ich w każdym zakątku Krainy Czarów. Jednakże udawała zaskoczenie. Ale przecież, kto jak kto, ale Czerwona była mistrzynią udawania! A skoro okoliczności tego wymagały, to czemu by nie? Chwilę później zwróciła się do swojej najlojalniejszej - przynajmniej w jej miewaniu - karty i ułożyła dłonie na jego ramionach. - O czym rozmawialiście, Walecie? I... - jej czujne lodowate oczy spoczęły na Alicji. - Kim jest ta dziewczyna? Nie znam jej! Co się tutaj dzieje? Dlaczego bije od niej ta dziwaczna aura? Mówcie mi wszystko, ale migiem!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcowy Zając
avatar


avatar
Oczekujący

PisanieTemat: Re: Zamek Królowej Kier   Wto Mar 31, 2015 4:27 pm

Kobiety, kobity, kobitki. W tym świecie były niesamowicie odmienne, każda wyjątkowa, doprawdy! Alicja była najbardziej wyjątkowym zjawiskiem tego świata, gdyż miała świadomość, że był dziwny. Odważna, prosta dziewczyna, mimo iż zdawała sobie sprawę, nadal chciała go poznać. A Marcowej podobało się takie podejście, wyczuła je od razu, od razu wiedziała, że ta dziewczyna będzie bardziej wyjątkowa niż inni! Prostota, ale tak niesamowita, czy to nie wspaniałe? Była prosta i jednocześnie nieprosta, zakręcona i całkiem twardo stąpająca.
Ciekawa istota.
Królowa była niewładczo królewska. Niesamowicie umiała sie zachować, być uprzejma, reprezentująca.. Dokładnie taka, jaka powinna być królowa! Jednocześnie jednak okrutna i zwariowana tak bardzo jak wszyscy tutaj. Do tego miała taką wielką głowę, że nawet Marcowa uważała to za kompletnie dziwaczne.
No i była Marcowa, istota wariacka. Nikt nigdy nie wiedział co kryło się w jej głowie i co mogła zaraz zrobić, bo mogła... dosłownie wszystko!
- Walecie! - przywitała się tylko, bo zaraz po wypowiedzeniu jednego słowa straciła nim zainteresowanie. Większą uciechę miała z obserwowania co dzieje się z ponczem. Tylko czerwona mogła ją od tego oderwać.. I oderwała! Marcowa zeskoczyła ze stołu i skłoniła się z gracją.
- Pani moja droga! - wielkogłowa - Dziękujemy za zaproszenie, na ten wspaniały bal! - że jej ten łeb jeszcze nie wybuchł? - Naprawdę doskonale się bawimy, doprawdy! - Jej uszyska też są wielkie, jakie obrzydliwe.
Marcowa wyprostowała się i uśmiechnęła cieplutko, choć przez jej nieobecne, ciemne oczy nabrało to bardziej strasznego wyrazu, niż uprzejmego. Zawróciła się. Znów straciła zainteresowanie. Zamiast tego pobiegła do Alicji, złapała jej dłoń i zakręciła się wesoło, zapominając o pytaniach innych.
- Wspaniały bal, prawda, śmieszna Alicjo? Może czas na zmianę kreacji?
I tak po dotknięciu marcowego palca sukienka dziewczynki znów zmieniła się. Tym razem była w brązowo-pomarańczową kartkę, zaś buty były zielono-niebieskie. Jeden taki, drugi taki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice
avatar


avatar
Oczekujący

PisanieTemat: Re: Zamek Królowej Kier   Wto Mar 31, 2015 6:22 pm

Alicja wciąż rozglądała się po pomieszczeniu, wciąż dostrzegała jakieś dziwne, śmieszne krzywizny. Goście pomału zbierali się w Sali, jednak Marcowy wraz z Szalonym nie zwracali na nich najmniejszej uwagi. Zajmowali się sobą i ponczem. Dziewczyna zatańczyła z Marcowym, ich taniec był pełen piruetów, wywijasów i podskoków. Sama kręciła się w kółko, gdy nagle poczuła jak spadają na nią kawałki papierku. Spojrzała na sufit i na to co zrobiła Marcowa. Zaczęła się głośno śmiać.
- Ja.. – chciała coś powiedzieć, ale nie dokończyła bo już Szalony porwał ją w obroty. Parkiet był ich. Tylko ich. Kolejna seria podskoków, przeskoków, piruetów i obrotów. Uśmiech nie schodził z twarzy Alicji. Było jej tak dobrze. Mogła tańczyć w nieskończoność.
Nagle zatrzymała się. Jak dotknięta niewidzialną różdżką. Oni nie zwracali uwagi na innych, ale inni na nich tak. Podszedł do nich… No właśnie… kto? Kolejna dziwna istota z tego świata, która zorientowała się, że dziewczyna nie należy do tej krainy. Alicja delikatnie się ukłoniła w geście powitania.
- Jestem Alicja – uśmiechnęła się do nieznajomego. Nie odpowiedziała skąd pochodzi. W tym momencie było to dla niej mało istotne. Walet zapewne też nie wie jak pomóc jej powrócić do domu, więc nie było sensu zaczynać tego tematu. Podbiegła do Szalonego, spróbowała poncz i zawołała:
- Idealnie nieidealny – poklepała Kapelusznika po ramieniu i powróciła do Marcowego. W tym momencie usłyszała JĄ. Tak, Królową. Poprawiła maskę na twarzy i przyjrzała się Czerwonej. Jej głowa naprawdę była ooogromna. Zakryła usta, aby powstrzymać śmiech. Czuła, że mogłaby przypłacić głową za tą krótką chwilę rozbawienia. Tym bardziej, że królowa właśnie zbliżała się w ich kierunku. Stała z boku i się nie odzywała. Jedynie słuchała i co jakiś czas zerkała na Szalonego.
Padło pytanie o nią?
Kim jest?
A kim mogłaby być?
Alicją.
Miała już odpowiedzieć, gdy Marcowa porwała ją do tańca. Wszystko działo się tak szybko. Już po chwili Zając zmienił jej kreację. Była jeszcze dziwniejsza od poprzedniej, ale bardzo jej się podobała. Pasowała do tego miejsca. Spojrzała na Królową wciąż stojącą obok Waleta, skinęła głową i odpowiedziała z uśmiechem:
- Alicją mnie zwą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szalony Kapelusznik
avatar


avatar
Oczekujący

PisanieTemat: Re: Zamek Królowej Kier   Wto Mar 31, 2015 10:16 pm

Tak, tak! Ludzie pojawiali się i znikali jak szaleni w tej barwnej - głównie czerwonej - otoczce! Kapelusznik śmiało myślał o tym, jakże te miejsce jest cudowne do zabawy w chowanego. Mógłby na przykład teraz schować się pod stołem i zapewne nikt by się nie domyślił, że tam właśnie się znajduje! Albo by tak podskakiwał, że byłby tylko jedną zamazaną ozdobą. To by było takie...inne! I oryginalne oczywiście, no bo w końcu Szalony taki właśnie był. Właśnie skosztował swego ponczowego dzieła, kiedy znikąd pojawił się Walet Kier. Kapelusznik kulturalnie się z nim przywitał, poprzez pokrętny ukłon i dzięki swojej technice, udało się mu nie walnąć Karty swoim kapeluszem w twarz - ba! - nawet nie spadła mu przy tym maska! Wyszczerzył swe cudaczne ząbki i trochę potańczył z Alicją, po czym po kilku podskokach i innych takich, wrócił by dopilnować by każdy zakosztował tej ambrozji, którą przygotowali z Marcowym!
- Wyśmienicie, doprawdy...wyśmienicie! - Wymamrotał, szaleńczo chichocząc. Puścił jeszcze oczko do dziewczynki, która doprawdy oszalała! To znaczy w jakiś sposób nadal była taka...normalna, ale dzięki nim już mniej! I to strasznie mu się spodobało! Kiedy pojawiła się Jej Wielkość - dosłownie wielkość pod względem głowy - Szalony Kapelusznik zrobił kilka kręciołków, ucałował dłoń Królowej Kier i poczęstował ponczem.
- Niech Królowa lepiej się napije! Teraz smakuje...doskonale nieidealnie! - Zawołał i zanim zdołał się powstrzymać, porwał ją w swe objęcia i zaczął z nią tańczyć na środku sali. - Zdradzić muszę Królowej pewien sekret! Gdziekolwiek bym szukał materiałów, nigdzie nie mogę znaleźć takich, które pozwoliłyby zrobić pasujący kapelusz na królewską głowę! Bo jest TAAKA - i to za pomocą swych rąk Kapelusznik zobrazował i to było naprawdę komiczne. - WIELKA!
I zanim Królowa zdołała zareagować, Szalony oddalił się ze śmiechem, objął krótko Marcowego i Alicję i położył swój kapelusz na wypolerowanej posadzce.
- Moje drogie panie! Przygoda mnie wzywa! Wrócę, zanim zegarek znowu stanie i się odstanie! Lecz pojęcie czasu i tak jest takie zabawne! Wiem co robię poprzez swoją niewiedzę - powiedział o dziwo poważnym głosem, a jego kolorowe brwi się poruszyły. Po chwili ściągnął swoją maskę i ją wrzucił do kapelusza, który zamigotał dziwnym blaskiem.
- Ruszam!
I Kapelusznik wskoczył do swojego magicznego kapelusza i zniknął.

[z/t do innego wymiaru! Do zobaczenia!]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Królowa Kier
avatar


avatar
Oczekujący

PisanieTemat: Re: Zamek Królowej Kier   Sro Kwi 01, 2015 6:55 pm

Po prostu prosty wniosek. Królowa była Królową, bo ktoś nią musiał być. A jako że to właśnie jej przypadła taka rola, to nie miała jakoś zamiaru z tego powodu narzekać. Wręcz przeciwnie.
By przetrwać w tym świecie, wszyscy musieli się liczyć z jej rządami. Nie mogło być inaczej, w żadnym przypadku. Za jej obrazę wszystkie kroki były dozwolone, by tylko dorwać tego kogoś, kto się na to odważył i odpowiednio go ukarać.
Ściąć o głowę!
Gdzieś w środku niej tkwiły uporczywie te słowa, które stanowiły esencję jej dziwacznych rządów. Przyglądała się więc Marcowej i skinęła jej głową. Na jej twarzy pojawił się sztuczny uśmiech. Musiała przecież dbać o swój „nienaganny” wizerunek, prawda?
- Tak, tak. To bardzo dobrze... – odpowiedziała dość lakonicznie i skierowała oczy na tę cudaczną dziewczynę. Jej oczy zwęziły się, kiedy zauważyła te nietypowe reakcje ze strony Alicji. Powstrzymała jednak rosnący w niej gniew i przejechała dłonią po swojej cudownej fryzurze.
- Alicja..? A cóż to za imię? Alicja! – Prychnęła lekceważąco Królowa Kier i zanim zdołała powiedzieć coś więcej, do akcji wkroczył Szalony. Zdążyła jeszcze skosztować tego...ponczu i wzięło ją na kaszel, a wtedy Kapelusznik – cóż to była za bezczelność - porwał ją w objęcia! I tańczyli! Nawet nie mogła zaprotestować!
- Zważ na swe słowa i czyny, Kapeluszniku! – Syknęła mu do ucha, po czym rzucając mu piorunujące spojrzenie, robiła odpowiednie kroki by nadążyć za nim.
A wszędzie była ta cudowna Czerwień.
A wtedy Szalony wszystko zepsuł. Całą tę magię.
Pod wpływem jego słów, Czerwona Królowa poczerwieniała na twarzy, a jej żyłka zaczęła pulsować.
- Ty...TY...- mamrotała, czując że jak tak dalej pójdzie to go udusi. I zanim go złapała i zdołała coś mu zrobić, on już się od niej oddalił. Królowa więc przystanęła i walnęła berłem tak, żeby uciszyć cały ten panujący dookoła niej zgiełk.
- STRAŻE! POJMAĆ SZALONEGO I JEGO KOMPANIE I SKRÓCIĆ O GŁOWĘ!
Ale zanim Karty zdołały pochwycić Kapelusznika, on już zdołał zniknąć w swoim kapeluszu.
I co teraz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcowy Zając
avatar


avatar
Oczekujący

PisanieTemat: Re: Zamek Królowej Kier   Czw Kwi 02, 2015 11:17 am

Była Alicją. Alicją. Tylko Alicją. Nie marcową, kwietniową, majową, sierpniową, nie kier, nie pik, nie karo, nie szaloną, nie mądrą, nie ładną, nie brzydką. Po prostu Alicją.
Istotą najbardziej tu wyjątkową, której czar tej krainy także. W słowie Alicja kryło się więcej niż mogli się spodziewać. Ona, niewinna, mała, zupełnie inna, a jednak tak pięknie umiała obchodzić się z każdym z nich. Tak magicznie tańczyła! Tak czarodziejsko!
Tak, jakby należała do nich. Już na zawsze i od zawsze. Jakby nie pamiętała przeszłości, jak oni.
Jej dłonie już nawet nie parzyły innością, gdy Marcowa porywała ją do tańca. Jesteś naszą Alicją. Zawsze tu czegoś brakowało, ale nie znaliśmy nazwy tego. Tak, to nazywało się Alicja.
A teraz zniszczmy porządek i prostą linię czasu zmieńmy w krzywą.
I kiedy w końcu Kapelusznik wyraził swoją opinię, pękły niemal wszystkie trzymające języki ludzi na wodzy hamulce. Marcowa wybuchła ciepłym śmiechem, zakręcając jednocześnie Alicję w ramionach, a dziewczyna jej na to pozwalała, pozwalała nieść się tej Krainie. Tak wspaniale, stawała się nieprosta jak oni.
- Patrzcie na to, jej twarz stała się jak jej czerwień! - jej śmiech rozniósł się po sali. - Wielka i czerwona, mogłaby robić za semafor!
Ledwie rozkaz został wypowiedziany, Marcowa przybrała pozycję obronną. Karty złapały za swoje włócznie, zaś w wesołym tańcu, przepełnionym płynnymi, mało zgrabnymi ruchami, Zając roztoczył swój niezwykły czar. Filiżanki, talerzyki, naczynia, miseczki, nawet waza z ponczem uniosły się momentalnie i zaczęły gromadzić wokół abstrakcyjnie ubranych dam.
- Nasze głowy lubią swoje miejsca, Królowo najdroższa! - krzyknęła. Alicję skryła za sobą, wiedząc, że bitwa to zapewne nie jej żywioł... W przeciwieństwie do Marcowej, w której żyłach płynęła najczystsza walka! Rozpocznijmy więc zabawę! Och, byłaby ona przednia, gdyby nie zniknął Szalony. Wessany przez własny Kapelusz. Marcowa otworzyła oczy szeroko tak bardzo, że niemal można było dostrzec jakąś różnicę między kolorem jej tęczówek i źrenic, co nigdy wcześniej nie miało miejsca...
KAPELUSZNIK ZNIKNĄŁ.
I niemal cały świat Marcowego Zająca zawalił się w posadach, gdyż rozdzielić ich dwoje to niemal jak rozdzielić noc i dzień. Wciągnęła powietrze głośno.
- To Twoja sprawka, Królowo! Tyś rozkazała kapeluszowi, aby wciągnął Kapelusznika! Zapłacisz za to! Dzisiaj to Ciebie skrócimy! O POŁOWĘ, BO AŻ O TWOJĄ WIELKĄ GŁOWĘ. - wykrzyczała. Na jej usta wstąpił uśmiech godny niemal kota z Cheshire, choć nie tak szeroki, a pod nosem zaczęła chichotać. Gestem dłoni wysłała swoją małą porcelanową armię do ataku.
I tak rozpoczęła się wielka bitwa z kartami, latającymi łyżeczkami, filiżankami i rozbitą porcelaną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Zamek Królowej Kier   

Powrót do góry Go down
 
Zamek Królowej Kier
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Zamek Królowej Kier
» Zamek Królowej Śniegu
» Wrota (Zamek Pyke)
» Ogród Królowej
» Zamek w Dover

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Biblioteka :: Rzeczy Znalezione :: Wspomnienia
 :: Myślodsiewnia :: Alicja w Krainie Czarów
-