Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Sahir Nailah
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Las   Nie Lut 01, 2015 4:59 pm


Tajemnicze miejsce, w którym nic nie jest takie jak się wydaje. Nawet drzew nie można być pewnym. Mieszkają w nim przedziwne osoby i stworzenia.

_________________



Szczerze mówiąc
Nie wiem jak Ty - mało ludziom wierzę.
"Żył żartem, pił serio" napisz mi na grobie
Szczerze mówiąc.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcowy Zając
avatar


avatar
Oczekujący

PisanieTemat: Re: Las   Wto Lut 03, 2015 1:12 am

Las, czarodziejski las. Kolorowy wiatr, szumiący w uszach, rozwiewający włosy, muskający twarz. Przechodzień staje się dla niego przeszkodą, a on tak zgrabnie go unika i zabiera ze sobą tylko jego myśli.
Myśli... Gdzież odlatywały wytwory jej umysłu, pędząc razem z wiatrem ku tematom niepotrzebnym, niewyrażnym, niechętnym. Czy to nazywane jest szaleństwem? Czy wystarczy cichy chichot co jakiś czas, aby już uznali Cię za pozbawionego piątej klepki?
Czy wystarczy - nie wiadomo, ale się przydawał.
Szaleństwo... Szalony jak Zając Marcowy.
Kim była ta istota, wędrująca przez las, niby niepozorna. Czy piękna? Skadże! Cera szara, jakby zmęczona, oczy starannie ozdobione, włosy brązowe, zwykłe, postrzępione, błędne spojrzenie, które wciskało się w spojrzenie przechodnia i jakby zostawiało ciemną plamę w jeszcze niezapisanej stronicy pamięci.
Czy zwyczajna? Ależ oczywiście! Świadczyła o tym ozdoba na jej głowie, iście gustowna, przepiękna. Jak można nie doceniać tego zwitka gałęzi i siana, ułożonego w okolicy jej największego atutu. A były bym długie, brązowe uszy zajęcze (nie królicze, myślenie choćby o takim nazwaniu przyprawiało ją o mdłości!)
Oswojona nie była. Wędrowała gdzie chciała. Robiła to, na co miała ochotę. Sprowadzało się to zwykle do herbatki oraz marchewek.
Już z utęsknieniem myślami uciekała do marchewkowego tortu, który czekał będzie na nią nieopodal. Nie uwierzycie! Dziś są jej nieUrodziny!
Oklapnięte uszko nagle nastawiło się, kiedy usłyszała kroki nieopodal. Ach, ta zajęcza nieufność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Walet Kier
avatar


avatar
Oczekujący

PisanieTemat: Re: Las   Wto Lut 03, 2015 1:50 am

Waletowi udało się chociaż na chwilę wyrwać się z tego przeklętego zamku. Oczywiście cenił sobie ciepła posadkę, oraz to, że królowa tak bardzo ceniła sobie jego osobę, ale z drugiej strony chwilami miał dosyć wykonywania jej bezsensownych poleceń. Chociażby przemalowywanie tych cholernych róż na czerwono.
-Mogła by sama dopilnować jakie róże się sadzi... albo w ogóle sobie je odpuścić- Mruknął w swoich myślach. Poprawił rapier który znajdował się u jego boku. Ceniła sobie bardzo tą broń, bowiem miała specyficzną moc. Mogła zamrozić przeciwnika na krótką chwilę. Przez co można było ratować się szybką ucieczką, albo po prostu skończyć z jakąś niepotrzebną, albo niewygodną osobą. Kierowi jeszcze nigdy nie zdarzyło się kogo kolwiek zabić, nawet jakoś mu się to nie uśmiechało. W końcu od słynnego zdania "skrócić o głowę" była królowa. Nie miał kompletnie zamiaru ani nawet chęci odbierać jej tytułu tej okrutnej kobiety. Tak czy inaczej nie miał kompletnie zamiaru się jej sprzeciwiać na głos. Lubił swoje życie i kompletnie mu się nie spieszyło na drugi świat.
Po pewnym czasie zatrzymał się bo usłyszał czyjeś kroki które również ucichły. Już sięgnął po swój rapier i zacisnął na nim mocno swoją dłoń. Odczekał chwilkę po czym wyskoczył z krzaków celując mieczem w... zająca. Wypuścił tylko cicho powietrze z ust. No tak ten słynny zwariowany zając który przebywał u boku kapelusznika. Wszyscy w Krainie Czarów znali tą ekipę. Znani byli z tego, że przeprowadzali wieczny podwieczorek. Pili hektolitry herbaty i Bóg wie co jeszcze robili. On sam raczej nie przejmował się tą zgrają. Byli dla niego nic nie znaczącymi dziwakami z których można od czasu do czasu się pośmiać. Chociaż z drugiej strony zdawał sobie sprawę z tego, że wariaci mogą być naprawdę groźni. I nie wiadomo co im może strzelić do głowy. A nie chciał stracić swojej wygodnej posadki.
-Herbata się skończyła? co się włóczysz bez celu po lesie?- Zapytał się zupełnie od niechcenia. Doprawdy nie interesowały go wcale problemy innych stworzeń w tej krainie. Wolał skupić się na tym aby nie stracić własnej głowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcowy Zając
avatar


avatar
Oczekujący

PisanieTemat: Re: Las   Wto Lut 03, 2015 9:26 am

Mogła się spodziewać, że jeśli będzie sobie spokojnie spacerować w końcu natknie się na jedną z lizusowatych kart Królowej Kier. Zwykle były to tylko te bezmyślne cyferki, z których fajnie było się nabijać. Bardzo zabawnie krzyczały, kiedy wyskakiwało się na nie z krzaków, po czym uciekało czym prędzej. A przecież zająca nikt nie dogoni, więc jedyne co z tego miała, to ubaw.
Niespecjalnie chciała się ukryć. Gdyby chciała, nie dogoniłby jej, chociaż kto wie, z tym mieczykiem, który tak wymachiwał. Nie znała jednak umiejętności, więc pozwoliła sobie sądzić, że nie dałby rady.
Pierwsza myśl, porwana zaraz przez wiatr była jasna... Oj nie, zauważył mnie, nie będzie zabawy. Dopiero po wnikliwszym przyjrzeniu się zauważyła, że przecież to nie była jedna z bezmyślnych cyferek Królowej, które biegały jak w opętaniu na każdy jej rozkaz, bez własnego rozumu. Miała przed sobą jedną z literek w talii!
Cóż za niesamowite szczęście ją spotkało!
Wzrok Zająca przesunął się na rapier na chwilę, uszy nastawiły się ciekawsko, po czym spojrzenie wróciło na twarz karty... Hoho, czy on chciał z nią walczyć? Tak, ona z wielką chęcią się zgodzi! Choć zapewne śmiech bierze, gdy się pomyśli o równym pojedynku z niewielką dziewczyną, która może osiągnąć wzrost reszty w sumie tylko dzięki swoim długim uszom i to wtedy, kiedy je w pełni nastawi. Wszyscy w lesie mieli świadomość, że Herbatkowa Ekipa była bardzo groźna w ostatecznym rozrachunku. Jednak jak można kogoś tak szalonego posądzać o możliwość działania? Być szalonym było łatwiej.
Lalalala, herbata i marchewki.
Gdyby tylko miała pewność, że Kier nie wygadałby Królowej, chętnie wyciągnęłaby swój imbryczek przeciwko temu rapierowi. Mogłaby wtedy jednak zagrozić urządzaniu nieUrodzinowych herbatek. Cóż ona by robiła przez te trzysta sześćdziesiąt cztery dni w roku? Co by się stało z Kapelusznikiem i Susłem?!
Świat bez herbatek byłby światem smutnym. Smutny wariat to zły wariat...
- Herbatka ma się dopiero zacząć! - powiedziała, zgodnie z prawdą. A po cóż miałaby oszukiwać? Zaraz by jej uszy zaczęły drżeć, już nie wspominając o podejrzliwości kart.
Na czerwonych, sinych wręcz ustach Zająca pojawił się uśmiech. Ach, ile by teraz dała, żeby sam zaproponował walkę! Oddałaby za to nawet jedną ze swoich klepek... Albo rozum.
Na tę chwilę jedynie wskoczyła w najbliższy krzak, powodując, że jakieś niezidentyfikowane, czerwone owoce z niego spadły. Wychyliła się tylko zza zielonych liści, spoglądając na niego czarniutkimi oczami.
- Przysłała Cię tu Królowa?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Walet Kier
avatar


avatar
Oczekujący

PisanieTemat: Re: Las   Wto Lut 03, 2015 11:23 am

Walet Kier wysłuchał zająca. Na jego ostatnie pytanie po prostu przewrócił oczami.
-Naprawdę sądzisz, że gdyby królowa wydała by rozkaz złapania ciebie spokojnie bym z tobą teraz rozmawiał. Co więcej raczej nie przyszedł bym sam, ale z całą obstawą- Oj tak. Królowa kochała brać zakładników z wielkim stylem. Z resztą też nie wielka szansa była na to, że akurat Kier musiał by kogoś odprowadzić do lochu. Chwilami naprawdę dziwił się jak mieszkańcy tej krainy nie potrafią rozróżnić kart od siebie. No, ale czego się spodziewać po ludziach którzy już kompletnie postradali rozum. Pytanie tylko czy sam Walet nadal był całkiem normalny. Bo może tylko mu się tak wydaje. Karta ponownie schował swój rapier, nie miał zamiaru walczyć. Jak już było powiedziane wyżej rozpoczynanie bójek bez powodu to nie było dla niego. Z resztą, pewnie gdyby miałoby dojść do jakiejś rewolucji czy coś w tym stylu. Najpewniej był by jakimś szpiegiem. Nie przepadał za królową i bardzo chętnie by ją zdetronizował. Nie zmieniało to, jednak faktu, że jednak karta nie jest w stanie nic zrobić. Dlatego też siedział cicho. Możecie nazwać go tchórzem oczywiście. Mimo wszystko on i tak miał swój rozum.
-Dobrze ci radzę, zasuwaj do domu. Wróć do picia herbaty. Niebezpiecznie jest się włóczyć tutaj samotnie- Oj tak. W końcu królowa miała wgląd do wszystkich miejsc. Wystarczyło, że krzywo postawiło się gdzieś nogę i już można było dostać wyrok pozbawienia życia. A to jak domyślał się Walet nie było wcale niczym dobrym. Podrapał się tylko nerwowo w tył głowy... taki tik, odruch w chwili kiedy jest zdenerwowany. Nie ma co się dziwić, jego praca nie była łatwa i nerwowo już nie wytrzymywał. Więc lepiej uważaj, i go nie denerwuj... chyba, że chcesz zostać podany na kolacji u królowej w formie potrawki z zająca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcowy Zając
avatar


avatar
Oczekujący

PisanieTemat: Re: Las   Wto Lut 03, 2015 11:43 am

Zajączek na jego słowa po prostu wyszła z tego krzaczka i otrzepała eleganckie ubranie z zielonych liści. O ile eleganckim można było nazwać kompletnie niedobrany do siebie kolorystyczne komplet złożony z ciężkich butów, czarnych podkolanówek, podartych spodenek, niebieskiej koszulki, marynarki oraz kamizelki. Teraz usiadła na trawie i wyciągnęła ze swojej kieszeni babeczkę marchewkową, którą zaczęła zwyczajnie jeść. Miała ich pełno schowanych w kieszeniach, ale nie były one w żaden sposób groźne.
Ona i Kier byli przedstawicielami dwóch zupełnie różnych grup Krainy Czarów - sługusów oraz wariatów. Jedni zyskiwali dzięki wykonywaniu rozkazów, a drudzy byli po prostu pobłażliwie traktowani. Herbatka nie mogła zaszkodzić nikomu, zwłaszcza wielkiej Królowej Kier.
- Na herbatkę jeszcze nie czas! Dzień trzeba planować, aby wyszedł. - wyciągnęła zza poła marynarki złoty zegarek na łańcuszku. - Widzisz, jeszcze dużo czasu.
Popukała palcem w szybkę zegarka. Co było zabawne w tym? On nie chodził. Nigdy nie chodził. Nawet nigdy nie był włączony.
Zabraniać Zającowi biegania po lesie? Próżny trud. Zając robi co chce, zając chodzi gdzie chce, jeśli będzie miała ochotę pójść na herbatkę - pójdzie. I pewnie niedługo to nastanie, bo Kapelusznik w samotności robił się bardzo niespokojny.
- Zapomnij o pani Czerwień i zjedz babeczkę! Skoro już uwolniłeś się z pięknego ogrodu, niech las Cię poniesie.
Zanim dało się obejrzeć, siedząca na trawie dziewczyna zaczęła ustawiać z babeczek wieżę, wysoką niemal jak ona, gdy siedziała. Cóż, nie wyglądało jakby miała ich aż tyle pochowanych w kieszeniach, a dodatkowo mogła sobie napchać nimi usta. Miały cudowne kolory - jedne pomarańczowe, drugie zielone. Marchewki i sałata. Oczywiście, zostały jej jeszcze z ostatniej szalonej herbatki. Często napychała nimi kieszenie.
- Wszystko jest niebezpieczeństwem! - powiedziała, po czym zachichotała, zakrywając usta dłonią. - Już mnie jedno spotkało, kogoż bardziej niebezpiecznego od Ciebie mogłam spotkać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Walet Kier
avatar


avatar
Oczekujący

PisanieTemat: Re: Las   Wto Lut 03, 2015 10:12 pm

Dziwaki... zawsze otaczały ciebie jakieś dziwaki, wariaci, i wszyscy ci którzy po drodze zgubili piątą klepkę. Nawet w zamku było pełno takich osób, chociaż oni starali się być poważni ze względu na czerwoną królową. Przecież ona nie zniosła by przecież jakiś dziwnych zachowań, a tym bardziej jakiś herbatek... tym bardziej wiecznych herbatek.
Walet Kier może i był w tej krainie kojarzony jako ktoś kogo trzeba raczej unikać, ale spójrzmy prawdzie w oczy. Plotki to tylko plotki. Gdyby miał jakiś wybór najpewniej zmienił by swoje życie... zaraz przecież on miał wybór... chociaż z drugiej strony, nie da się od tak odejść od królowej.
-Ehhhh...- Westchnął cicho i sięgnął bo jedno ciastko z tej całej górki. Lubił ciastka... szczególnie te które podawano królowej. Nie wiedział o nich za wiele. Tylko tyle, że były przygotowywane wedle jakiejś tajnej receptury, ale były tak dobre, że aż żal było ich nie skosztować. Niestety musiał bardzo uważać. Jeżeli by się wydało, że podjada potrawy królowej najpewniej został by skrócony o głowę. Chociaż nie był tego do końca pewien. W końcu nie zawsze spotyka się drugą tak oddaną kartę jak on. Ciężko pracował aby zyskać jej zaufanie... i doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jeszcze łatwiej było je stracić. Więc po prostu odgrywał swoją rolę najlepiej jak umiał.
-Jeżeli las mnie poniesie to w efekcie po prostu postradam zmysły... podobnie jak ty i twoi przyjaciele- Mruknął opierając się o pień drzewa i zsuwając się po nim na ziemię. Ciężkie życie strażnika. Nie mógł sobie nigdy pozwolić na odrobinę szaleństwa. Cały czas musiał chodzić sztywny, pewny siebie, i udawać, że po prostu królowa jest najlepszą królową na świecie. No tak... robił a myślał swoje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcowy Zając
avatar


avatar
Oczekujący

PisanieTemat: Re: Las   Wto Lut 03, 2015 11:41 pm

Oczywiście, niezabronione nieUrodzinowe herbatki były też formą zdenerwowania Królowej Kier, dlatego Zając bywał taki podejrzliwy wobec kart. Zwłaszcza tych o wysokim stanowisku, kto wie, czy powinny się one szlajać po lesie bez celu. Niby mogły, w końcu tutaj wszyscy byli wariatami. Jedni większymi, drudzy mniejszymi, a jeszcze inni zwyczajnie się z tym chowali.
Nie mogła spotkać nikogo bardziej niebezpiecznego od niego, a mimo to proszę... Zachowywał się całkiem przyzwoicie, a do tego jeszcze wspomniał o bezpieczeństwie Zająca. Zmartwienie? Ha, nawet nie śmiałoby jej przejść przez myśl, że ktoś tak ważny jak Walet Kier mógłby przejąć się losem kolejnego, mieszkającego w lesie wariata.
Spojrzała na niego, wciskając do ust kolejną babeczkę, tym razem w zielonym kolorze. Ułożyła dłoń na ustach i zajadła ją do końca. Oblizała wargi.
- A uważasz, że w ogóle masz zmysły? - spytała, unosząc brew w górę lekko. Czy w ogóle kogokolwiek można było nazwać tutaj nieobłąkanym? W końcu każdy po coś tu był, czegoś szukał, czegoś potrzebował. Nikt nie istniał bezcelowo. I nie tylko dlatego, że ten las wymagał celu, ale i oni sami. Cel Zajączka gdzieś się zagubił w odmętach obłąkania, ale istniał. Dlatego tu była. - Dlaczego uważasz, że ja ich nie mam? Myślisz, że nie czuję? Że nie słyszę?
Przechyliła się do przodu i oparła się dłońmi o trawę, po czym zgrabnie, na czworakach podeszła do Waleta, gubiąc za sobą trochę kolorowych cukierków, również zabranych ze stołu Kapelusznika. Usiadła naprzeciw niego, w odległości może nieco mniejszej od pół metra i ujęła cukierka w dwa palce.
- Strzelające. Mają smak piasku. Tak, czuję ten smak. - uwielbiała mówić o słodyczach. Z kieszeni wyciągnęła jeszcze garść tych okrąglutkich cukierków i podrzuciła je w powietrze, pozwalając aby spadły na trawę. I śmiała się swoim perlistym, ciepłym, dziecinnym śmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Walet Kier
avatar


avatar
Oczekujący

PisanieTemat: Re: Las   Sro Lut 04, 2015 2:08 am

Walet pacnął się otwartą dłonią w czoło. No tak i dogadaj się tutaj z wariatem, chociaż nie ukrywał te ciasteczka było zaiste przepyszne. No cóż, po prostu Kier miał słabość do słodkości. Najpewniej przy pomocy tego można by było go kupić milion razy. A zaoferował by swoją osobę na wieki jeżeli ktoś przekupił by go tymi pysznymi babeczkami królowej.
-Nie mówię o zmysłach słuchu, czy smaku- Mruknął spokojnie. No tak rozmawiać na takie temat z kimś komu wydaje się, że jest normalny, chociaż tak naprawdę to właśnie podpowiada mu brak zmysłów z miejsca były skazane na niepowodzenie.
-A raczej o tych- Popukał się tutaj palcem wskazującym w skroń, wskazując tym samym na swój mózg który znajdował się pod jego czaszką.
-Pierwszy raz widzę kogoś kto lubił by smak piasku- Chociaż w tej krainie to było naprawdę wszystko możliwe, i sługus królowej już dawno przestał się dziwić. Wróć... nigdy się nie dziwił bo zamieszkiwał ten kraj od kiedy tylko pamiętał. Po prostu przyzwyczaił się do tego wszystkiego. Nie można było wyjść tutaj spokojnie na spacer bo każdy... dosłownie każdy miał jakiś problem z głową. A w zamku nie szło wytrzymać, bo wszyscy próbowali udawać normalnych, ale w zupełności im to nie wychodziło. Jaki z tego można wyciągnąć wniosek... na Walet Kier też był zdrowo walnięty. Tutaj udawanie normalnego uchodziło za szaleństwo, więc w oczach wielu innych istot w Krainie czarów było podobnym wariatem jak Marcowy zając, czy może też Kapelusznik. Wszyscy mieli tutaj po prostu nasrane we łbach, ale czy komuś to przeszkadzało... nie specjalnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcowy Zając
avatar


avatar
Oczekujący

PisanieTemat: Re: Las   Sro Lut 04, 2015 2:38 am

Ułożyła kolorowego cukiereczka na języku i zamknęła usta. Usłyszeć się nawet dało ich ciche strzelanie cukrowego cukierka. Były obrzydliwe, jednak to strzelanie przyjemnie łaskotało w język. Przyjemność w nieprzyjemności. Idealne pokazanie tego, jak dwulicowy był ten świat - jednocześnie trwało w nim dobro i zło, mieszając się ze sobą w coś, co określamy jednym słowem - madness.
Każdy był wariatem! Ustawili się na swoich obłąkanych miejscach i odkrywali swoje role, nie chcąc oderwać się od miejsca, w którym się znajdowali. Ono zapewniało im bezpieczeństwo i miejsce w tym świecie, nienaruszalne. Ona była pewna, że gdyby zabrakło jednego z ważnych pionków, ten świat zawaliłby się od razu - ziemia by się rozstąpiła, a na koniec... Oczy by się otworzyły...
Koniec ich snów.
- A co złego jest w tym? Myślę, więc mówię, to wystarcza. - powiedziała. Przynajmniej ona czuła się dobrze na swoim miejscu. Kicała przez magiczny las zawsze tam gdzie chciała, zupełnie jakby Szalona Herbatka nie była wpisana w jej los, a była jedynie kaprysem wariata.
- Czy nie lepiej być szalonym niż ciągle udawać? A może udawać szaleństwo, aby uniknąć pytań! Prawda? - spytała, zbliżając twarz ku jemu, tak blisko, że niemal można było poczuć zapach siana na jej włosach. Przez chwilę świdrowała go wzrokiem przynajmniej nieobecnym. Jakby widok uciekał jej spod spojrzenia. Ostatecznie jednak skończyło się tylko na krzywym uśmiechu. Teraz usiadła obok, opierając się o to samo drzewo i postanowiła dokończyć babeczki. Przy okazji zaczęła bawić się Imbryczkiem.
Zaraz, miała go cały czas przy sobie?
- Ciekawe, czy gdyby zajrzeć w czyjeś ucho, dostrzegłoby się prawdziwe ja... Gdyby to było takie proste, ktoś pewnie już by to odkrył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Walet Kier
avatar


avatar
Oczekujący

PisanieTemat: Re: Las   Sro Lut 04, 2015 7:44 pm

-A może to udawanie jest szaleństwem samo w sobie- Mruknął cicho. Wyciągając nogi spokojnie przed siebie. Kompletnie nie miał pojęcia po kie licho jeszcze rozmawiał z tym stukniętym zającem. Przecież ta rozmowa nie przyniesie niczego nowego... chociaż Kier chciał czy nie, musiał przyznać, że jak na wariata to jego rozmówca mówiła całkiem rozsądnie. Chociaż może on był w stanie to zrozumieć bo był tak samo popieprzony jak szaraczek. Tak samo królowa nie miała piątej klepki... kto normalny każe przemalowywać białe róże na czerwone. Osobiście Walet nie miał nic do białych róż... ogólnie nic nie miał do kwiatów. Były ładne, i z niektórymi można było porozmawiać... powiedzmy stosunkowo normalnie. Chociaż róże potrafiły być często zarozumiałe i egoistyczne, ale czy mu to w jakimś stopniu przeszkadzało. Przecież on też taki był, też dbał tylko o swoją skórę a wszyscy inni dookoła tak naprawdę byli mu kompletnie obojętni.
-A może po prostu każdy myśli tak jak ty i nikt jeszcze tego nie zrobił- Oj tak, las zdecydowanie zaczynał na niego działać. Zawsze tak się działo kiedy tylko opuszczał mury zamku. Ogólnie czuł się lepiej po za nim, mógł w końcu to swoje szaleństwo ujawnić, i nie musiał się martwić, że ktoś go skróci o głowę.
-Albo po prostu ostatecznie dochodzili do wniosków, że to było by dziwne gdyby nagle zaczęli zaglądać komuś do ucha.- Dodał po chwilce milczenia. Nie wiedzieć dlaczego, nagle ta rozmowa z zającem, która wcześniej wydawała się być pozbawiona jakiego kolwiek sensu, nabrała charakter iście filozoficzny. Co więcej wszystko wydawało się być tak bardzo oczywiste i logiczne, że nawet dziecko by to zrozumiało. Walet westchnął cicho
-Z resztą dlaczego mówisz, że przez ucho... może "prawdziwe ja" można dostrzec przez dziurki od nosa... chociaż wydaje mi się to być naprawdę abstrakcyjne... w końcu z ucha bliżej do mózgu- No tak o ile ktoś takowy posiada... a w tej krainie szukać takiej osoby... cóż można powiedzieć, że nie ma nawet sensu próbować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcowy Zając
avatar


avatar
Oczekujący

PisanieTemat: Re: Las   Sro Lut 04, 2015 8:22 pm

Słowo dziwne w tym wypadku było samo w sobie abstrakcją. Halo, mieli tutaj dziewczyny z uszami, znikające koty, gadające róże! Więc czy ktoś po zobaczeniu czegoś tak dziwnego naprawdę mógłby mówić cokolwiek o dziwności? Dziwność była po prostu odbiegnięciem od normalności, a normalność każdy postrzegał zupełnie inaczej. Dla niej normalne było to, że upychała babeczki do kieszeni, chodziła gdzie chciała i piła herbatkę... Robiłaby jeszcze wiele innych, ciekawych rzeczy, gdyby nie fakt, że miała wiele ograniczeń... Rzeczywistość, grawitacja, fizyka.
Na fragment zdania, które wypowiedział Kier (konkretnie "myśli tak jak ty") można było usłyszeć jej perlisty, rozbawiony śmiech. Czyli jednak sądził, że myślała! Musiała też więc posiadać mózg. Zawalił całą swoją teorię!
Dobrze, skoro mogła posiadać myślący organ, to ciekawe jak on mógł wyglądać. Może miał kształt jak sałata? Dobrze by się mieścił w okrągłej głowie.
- Gdyby tak było trudno byłoby mi cokolwiek ukryć. - powiedziała, po czym ujęła swoje długie uszy dłońmi, aby przycisnąć je do policzków. Momentalnie ubyło jej sporo wzrostu i zaczęła wydawać się jeszcze mniejsza niż wcześniej.
Taka niepozorna.
- Uszy to wspaniały narząd! Mówi się, że to oczy są oknami duszy, a co z uszami?
Żałowała biednych uszu, tak bardzo niedocenianych. Jej uszy były przepiękne, o tak. Długie, brązowe, mogła spokojnie nimi poruszać. Dlatego gdy zabrała dłonie, te nadal przylegały do głowy, lecz tym razem do karku.
- Chciałbyś zajrzeć do czyjegoś nosa? Cóż za niesamowity pomysł! - Tym razem wyglądała na podekscytowaną. Nawet zaklaskała na potwierdzenie tejże emocji. - Ale czy nie będziesz zawiedziony, jeśli nic byś sam nie zobaczył?Albo tylko odbicie właściciela... Czy to nie nudne, kiedy jesteśmy w środku dokładnie tacy, jacy na zewnątrz? Nie ukrywać niczego... To dopiero szalone!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice
avatar


avatar
Oczekujący

PisanieTemat: Re: Las   Sro Lut 04, 2015 10:43 pm

Kilka kilometrów dalej, od spotkania Marcowego Zająca z Waletem Kier dało się usłyszeć krzyk drobnej istotki. Alice, można by powiedzieć spadła z nieba. Uderzyła głucho o ziemię, ale nie wyrządziła sobie żadnej krzywdy. Nie trzeba się martwić. Chociaż może troszeczkę… Dziewczynka szybko podniosła się z ziemi i otrzepała sukienkę z kawałków listków i traw. Rozejrzała się dookoła. W jej oczach można było ujrzeć chwilowe przerażenie.
- Gdzie ja jestem? – powiedziała głucho do siebie. Próbowała sobie przypomnieć jak wyglądał las niedaleko jej domu, ale to na pewno nie był on. Poprawiła wstążeczkę na głowię i ponownie się rozejrzała.
- Jak ja się tu dostałam? – próbowała sobie jakoś racjonalnie to wytłumaczyć, chociaż nie szło jej to najlepiej. Zamknęła na chwilę oczy. Powoli sobie przypominała. Siedziała w ogródku i zauważyła tego dziwnego Białego Królika. Tak się jej przyglądał. Ruszyła za nim. Tak, pobiegła za nim. Sama nie wiedziała dokładnie dlaczego, ale wydawał się magiczny i to ją bardzo zainteresowało. Niedługo potem znalazła go stojącego przy pewnym przedmiocie, teraz nie mogła sobie przypomnieć co to konkretnie było. W tym momencie to raczej nie istotne. Tak, tak… Już nie uciekał. Wciąż jej się przyglądał. Tak przenikliwie. Powolutku stawiała kroki w jego kierunku, a on, wyglądał jakby na nią czekał. A może to jej się wydawało? Jej wyobraźnia nie ma granic. Może ten Królik po prostu sobie tam siedział. Kucnęła przed nim i przez przypadek dotknęła tamtego przedmiotu. Już po chwili znalazła się tutaj, ale jakim cudem??? Tego nie wiedziała.
Otworzyła oczy, miała nadzieję, że zobaczy tego Królika. Wiedziałaby, że tamto spotkanie nie było złudzeniem. Musiała znaleźć drogę do domu. Jest tutaj zupełnie sama, chociaż tam… też. Postanowiła nie marnować czasu i ruszyła przed siebie. Nie wiedziała czy idzie w dobrym kierunku czy też złym. Być może spotka jakąś życzliwą osobę, która jej pomoże.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Biały Królik
avatar


avatar
Oczekujący

PisanieTemat: Re: Las   Sro Lut 04, 2015 11:34 pm

Ach, ach, jak to się stało, że znalazł się w tamtym dziwnym świecie, pełnym dziwnych istot? To znowu ten jego przedmiot, który zrobił mu psikusa i przeniósł nie wiadomo gdzie! A on się przecież tak spieszył, tak spieszył! Już był spóźniony! Jednak jego zainteresowanie zwróciła jedna z tych istot. Miała na sobie niebieską sukienkę i biały fartuszek, a blond włosy opadały jej na ramiona, schludnie ułożone. Wpatrywał się w nią jak zahipnotyzowany, choć w głowie ciągle pojawiały się myśli, że nie zdąży na czas! Ale gdzie? Tego nie mógł sobie w tym momencie przypomnieć. Nawet nie zauważył, że owa istota podeszła do niego bliżej i bliżej. Może skądś ją znał? Może to ona pomoże mu zdążyć na czas? W końcu była już na tyle blisko, że mógł się do niej odezwać, ale w tym momencie dziewczyna wykonała ruch ręką i przeniosło ich z powrotem do znajomego mu lasu! Całe szczęście! Otrzepał kamizelkę, wyjął swój wielki zegarek i aż podskoczył. Jak późno! Nie obejrzał się nawet na dziewczynkę i pomknął przed siebie. Był jednak tak zakręcony i zdenerwowany swoim spóźnieniem, że zaczął niemal krążyć w kółko i dziewczynka mogła go co i raz widzieć, kiedy w różnych częściach lasu wychylał się zza krzaków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice
avatar


avatar
Oczekujący

PisanieTemat: Re: Las   Sro Lut 04, 2015 11:47 pm

Zatrzymała się. I odwróciła się, bowiem usłyszała cichy szelest za sobą. Jednak nikogo nie zauważyła. Wzięła głęboki oddech i ruszyła dalej, kiedy usłyszała krzyk. Krzyk. Aż podskoczyła i ponownie się odwróciła. Na krótką chwilkę ukazał jej się Biały Królik, który już po chwili zniknął za jednym z krzaków. Alice pobiegła w jego stronę. Zahaczyła o korzeń i upadła na ziemię. Cicho syknęła, ale nic poważnego jej się nie stało. W sumie, nic się nie stało. Nie miała żadnego zadrapania. Podniosła głowę, a tuż przed nią znów pojawiło się to stworzonko. To ono krzyczało.
Dziewczynka na chwilę znieruchomiała. Przecież Króliki nie potrafią krzyczeć. Nie w jej świecie. Królik ponownie miał zniknąć w krzakach, gdy ta zawołała do niego.
- Hej, - podniosła się kolejny raz z ziemi. Już nawet nie poprawiała sukienki. Nie było na to czasu. – Zaczekaj! – zawołała ponownie. Czy to nie dziwne, że krzyczy do zwierzaka? Przecież mógł ją nie rozumieć. Logiczne byłoby gdyby ją nie zrozumiał. Ale czy przypadkiem nie znajduję się w jakimś dziwnym miejscu. Przeczuwała, że nie jest to zwykły las.
- Mogę Ci jakoś pomóc? – kucnęła przed Królikiem, który zatrzymał się na chwilkę. Przechyliła delikatnie głowę i posłała w jego kierunku delikatny uśmiech. Był taki spłoszony.
- Mógłbyś pomóc mi? – zapytała cichutko i niepewnie. Nawet nie wiedziała czy zwierzątko usłyszało jej głos. Czy w ogóle ją rozumie. Westchnęła delikatnie i zakryła twarz w dłoniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Las   

Powrót do góry Go down
 
Las
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Biblioteka :: Rzeczy Znalezione :: Pamiętniki i Dzienniki
 :: Wspomnienia :: Alicja w Krainie Czarów
-