Go down

Klepsydry               - Page 10 Empty Re: Klepsydry

on Czw Cze 30, 2016 4:56 pm
Jeśli Frail miał jakikolwiek talent, to było nim udawanie. Mężczyzna naprawdę sprawiał wrażenie zainteresowanego poczynaniami młodzieży, choć jego myśli błądziły gdzieś o wiele, wiele dalej.
Ciekawe czy jego też zmusza do zmywania...
- Dobrze panno Felicis, proszę nie spoczywać na laurach.
A kapcie? Czy na Browna też krzyczała, jeśli chodził w samych skarpetkach?
- Panno Hughes, więcej skupienia! Ce-Wu-En!
Jej koszula nocna... Nie, nie i jeszcze raz nie. Wizja żony kładącej się w tej samej koszuli nocnej obok innego mężczyzny wykraczała poza granice jego wyobraźni. Z czułością pogładził ukrytą na piersi piersiówkę, zastanawiając się czy coś by się stało gdyby zostawił gówniarzy na jedną minutkę... Niestety - w całej tej pozbawionej talentu zgrai przynajmniej dwie osóbki stanowiły zagrożenie dla siebie i innych. Z posępną miną obserwował poczynania Evans i Mendez, powstrzymując się od kpiących komentarzy, które - mimo iż z pewnością poprawiły by mu humor - byłyby niepeofesjonalne. Od czasu do czasu przywoływał do siebie pojedyncze przedmioty i składał je do kupy krótkim machnięciem różdżki. Jego magiczne pióro zawzięcie skrobało coś w tym czasie na dwóch wiszących w rogu sali pergaminach.
- Proszę się nie cieszyć panno Hughes, to mogły być panny paznokcie. Bardzo dobrze panno Rockers. Panno Felicis, tak jak za pierwszym razem! Szybko, szybko! - Instruował bez entuzjazmu, starając się jednocześnie zapamiętać twarze największych leserów. Gdy w końcu jego kieszonkowy zegarek krótko zagwizdał, a panna Evans - w przeciwieństwie do Mendez - przestała mylić teleportację z pirotechniką, podniósł swoją różdżkę a jaskrawy okrąg zniknął. Chowając dłonie za plecami kiwał się lekko na boki, czekając aż uczniowie podejdą bliżej.
- No moi państwo... BEZ - NA - DZIEJ - NIE. - Z dezaprobatą pokręcił głową. - Niemniej jednak, wciąż macie szansę na przystąpienie do egzaminu. - Wydął usta, niekoniecznie chyba zachwycony tym faktem a między nim a uczniami pojawiły się nagle dwa kawałki pergaminu. - Przekażcie smutną nowinę tym, którym nie będzie to dane. To wszystko, dowidzenia. - Obrócił się na pięcie i obrócił nagle głowę. - I proszę pilnować poczty. Niekrórzy z państwa otrzymają specjalne zadanie... - Krótko zlustrował wzrokiem najmniej aktywne jednostki i pospiesznie opuścił salę. Uczniowie mogli wreszcie odetchnąć i spokojnie podejść do pergaminów.

UCZNIOWIE KTÓRZY WYCZERPALI LICZBĘ NIEOBECNOŚCI
Dark Natalie
Felicis Felice
Greengrass Ieva
Lovegood Luthias
Pettigrew Peter
Potter James
Star Alice

UCZNIOWIE SKREŚLENI Z LISTY KURSANTÓW
Black Regulus
Black Syriusz
Fletcher Lyrae
Gamp Archibald
Hoother Ciril
Lupin Remus
Mulciber Meverick
Nero Giotto
Rhian Sherrise
Rokkur Mathias
Stuart Arabella


z/t dla wszystkich



Dodatkowa praca domowa: Sahir Nailah, Liv Mendez, Riley Acquart, Kim Miracle, Natalie Dark, Peter Pettigrew



Sowa Specjalna * Prośby do MG * Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me.
It resembles my own mind except that you happen to be insane.”

— George Orwell, 1984

Klepsydry               - Page 10 Empty Re: Klepsydry

on Nie Sty 13, 2019 9:31 pm
Nie lubiła rywalizacji. W nich zawsze ktoś musiał przegrać, co obniża samopoczucie danej osoby i nie ma w tym nic wesołego. Problem jest taki, że Amelia mało wygrywa w swoim życiu, więc teraz stanęła przed niemałym dylematem. Wygrała. Znowu. Pędziła ile sił w tych małych nóżkach i naprawdę poczuła pragnienie, by znowu coś jej się udało. Niewiele się udaje, kiedy boisz się rozmawiać z ludźmi, czy wyrazić swoje zdanie przy innych tylko dlatego, że są obecni w tym samym pomieszczeniu. Stres zjada ją tak często, że taka luźna pogawędka (jak na nią) i do tego małe konkurencje wydają się surrealistyczną wersją życia, które w dodatku nijak nie pasuje do jej. A jednak tak się stało. Pędziła, jak wiatr, jak antylopa uciekająca przed jakimś żądnym krwi i jej mięsa drapieżnikiem tyle, że ona miała do dyspozycji lepszy teren do biegania, dwie nogi i nie zakładała, że Rudolf chce ją zjeść. Oczywiście to tylko założenie, ale chyba całkiem prawdopodobne. Tak więc Amelia nie ma wiele wspólnego z antylopą prócz tego, że biegają czasami, ale pomijając to nędzne porównanie trzeba przyznać, że kiedy z zadyszką zatrzymywała się przy klepsydrach poczuła radość, jakby dostała swoje ulubione ciasto na urodziny prosto do łóżka w wieku lat 6. Z drugiej zaś strony po chwili obróciła się tak, by widzieć Rudolfa i zrobiło się jej przykro.
Nie chciała wygrać. On miał wygrać i czuć się doceniony, a ona miała pozbyć się poczucia, że jest dla niego niemiła i ucieka od niego. Nawet chęć przegrania, by kogoś ucieszyć jej nie wyszła. Trochę to smutne w jakimś sensie, nie sądzicie? Nie móc cieszyć się jedyną otrzymaną chwałą!
Dlatego tak jakoś nie uśmiechała się specjalnie. Niby czuła satysfakcję, ale jednak nie aż tak, jak powinna, niby wszystko dobrze, a miała ochotę go przytulić, że naprawdę nie ma czuć się źle i na pewno wiele rzeczy robi dobrze. Ostatecznie stała tam, patrzyła jak się zbliża, a kiedy był obok, pokierowała swój wzrok na buty nie mogąc spojrzeć mu w oczy.
- J-ja... - Och! Znowu zaczęła się jąkać, jakby wrócili do początków swojej znajomości, a przecież tam już byli. Było minęło, czas iść dalej panienko Wright!
- M-może... m-m-może kiedyś jeszcze spróbujemy się pościgać... - O TAK! Świetnie Amelio, poćwiczysz złe bieganie, brak chęci do wygrywania i nadzieję na to, że Rudolf będzie biegał lepiej. Obym bo inaczej jeszcze dziewczę wpadnie w depresję i się nie pozbiera przez jakieś głupie mini-wyzwania, jakie sobie tworzą.
Z innej zaś strony - wow! Poza strefą komfortu naprawdę się dobrze bawiła. Jakby wszystko, co robili było całkiem naturalnym zjawiskiem i prawdopodobnie nim jest, jednak dla niej jednak zawsze nowością są te codzienne, zwykłe sprawy.


Amelia Wright
- Co ci leży na sercu?
- Nic - odpowiedziała i po chwili dodała: - Świat.
(...)
- Tak - odparł Magnus. - Tak wyglądasz, jakby świat leżał ci na sercu.

Klepsydry               - Page 10 Empty Re: Klepsydry

on Wto Sty 15, 2019 12:38 am
Rudolf zaproponował ten mały wyścig nie po to aby się odkuć, czy udowodnić, że on też może w czymś wygrać. Robił to dla czystej zabawy. W domu nie często miał okazję, aby tak beztrosko sobie pobiegać, a naprawdę to lubił. Trochę ruchu jeszcze nikomu nie zaszkodziło, a i myślało się lepiej w chwili kiedy dotleniło się trochę mózgownicę. Dlatego też biegł ile miał sił w nogach, co jakiś czas przeskakiwał jakieś niewidzialne przeszkody,, aby spróbować tylko dobiec do wyznaczonego celu jako pierwszy. Niestety szybko się okazało, że dziewczyna po prostu go wyprzedziła. Nie zniechęciło to, jednak blondyna do dalszej walki. Usiłował wpompować w swoje nogi tyle siły ile tylko miał. Blond włosy układały się w przeciwne kształty pod wpływem pędu powietrza, a na twarzy chłopaka pojawił się lekki rumieniec spowodowany zmęczeniem oraz chłodem. Obydwoje wpadli do szkoły, ale blondyn na ostatniej prostej poślizgnął się, tracąc na chwilę równowagę, a to jak widać bez problemu wykorzystała Amelia, która w chwili kiedy gryfon odzyskał pion już stała przy klepsydra. Rudolf dobiegł do końca, i oparł się dłonią o jedną z klepsydr, po czym zgiął się w pół dysząc ciężko. Starał się złapać w swoje płuca trochę więcej powietrza, o jak się okazało nie było wcale takie proste. Dopiero po dłuższej chwili zaczerpnął haust powietrza, po czym wyprostował się spoglądając na dziewczynę posyłając jej lekki uśmiech.
-Nie spodziewałem się tego, że kobieta może tak szybko biegać- Odpowiedział zgodnie z prawdą. Kobiety przeważnie kojarzyły mu się z kimś delikatnym, z kimś kto stroni od wysiłku, czy od jakiego kolwiek pośpiechu. A tutaj nie dość, że dziewczyna naprawdę szybko biegała, to jeszcze go przegoniła.
-skoro wygrałaś...mam na nazwisko Greengrass. Rudolf Greengrass- Przedstawił się z lekkim uśmiechem i skinął głową w stronę dziewczyny skłaniając się tym samym lekko.

Klepsydry               - Page 10 Empty Re: Klepsydry

on Sob Lut 16, 2019 8:57 pm
Mógł również wszystko to ustawić, żeby Amelia nabrała chociaż trochę poczucia, że może się otworzyć przed takim człowiekiem, jak on, ale cóż... nie mogła być świadoma takich faktów. Nie znała się na ludziach nawet, kiedy starała się być dla nich miła i ich poznać, co ostatecznie doprowadza zawsze do tego samego punktu w którym nie ma pojęcia, czy to już powinna przepraszać, czy też to ciągłe przepraszanie ją ośmieszy - co zaś skutkiem potem jej przemyśleniami, że takie jej przeprosiny są naprawdę niewiele warte skoro lecą w czyjąś stronę średnio 7 razy na dzień? I co w takim razie począć, kiedy wydarzy się wreszcie coś naprawdę poważnego? Powiedzenie przepraszam byłoby w takim układzie co najmniej oburzające i z pewnością nie zadziała! Wracając jednak do tego, co jest, a nie ciągnąc dywagacje o rzeczach możliwych bądź zachodzących w życiu tej kruszyny - teraz miała w głowie niezwykłą mieszankę. Rudolf był naprawdę miłym człowiekiem dla niej. I niespecjalnie chciała nawet szukać haczyków już. Miał tyle okazji i co? Nic złego nie zrobił. Niezwykłe. Prawie, jak to, że naprawdę to jej udało się przebierać szybciej nóżkami.
- Wierz mi, że sama się tego nie spodziewała - Wciąż próbowała wyjść z szoku w związku z tą sytuacją, co prawdopodobnie było widać na jej twarzy, kiedy mu odpowiadała kręcąc głową z niedowierzaniem. Cóż, jak widać mogłaby próbować szczęścia, poćwiczyć trochę i pójść na jakiś maraton, może to jej ukryty talent, którego dotychczas sobie nie uświadomiła? Do tego kompletnie zignorował jej propozycję powtórki! Czyli nie jest zły?
Chciała by tak było, więc uznała, że taka wizja jej pasuje. Nie reagował na jej słowa. Nie burzył się, a wręcz był pod swego rodzaju wrażeniem? Uznała więc, że musi to zaakceptować, a wręcz taką opcję akcpetowała, by była wygodna. Rozwiązywała wiele wewnętrznych konfliktów, a mając ich pełen pakiet naprawdę nie potrzebowała kolejnego.
- W takim razie... oficjalnie miło Cię poznać, Rudolfie. Byłeś godnym przeciwnikiem - Odwzajemniła jego uśmiech i... zamilkła. Tak, godnie walczyli na lodzie i w biegu. Bardziej turlając się po lodzie, ale wciąż.Tylko czy teraz powinna uciekać już i zakonczyć spotkanie w całkiem pozytywnym punkcie, czy też zapytać o coś? Jak ludzie to rozgrywają?

________
Ps. Mogę dać w tej chwili zt, jeśli pragniesz albo ty w swoim poście.
Jak nie to też super, o ile chce Ci się jeszcze patrzeć na sesje ze mną po takim czasie. :")


Amelia Wright
- Co ci leży na sercu?
- Nic - odpowiedziała i po chwili dodała: - Świat.
(...)
- Tak - odparł Magnus. - Tak wyglądasz, jakby świat leżał ci na sercu.

Sponsored content

Klepsydry               - Page 10 Empty Re: Klepsydry

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach