Share
Go down

Klepsydry

on Pon Wrz 02, 2013 1:53 pm
W rogu sali, tuż przy ścianie umieszczone są cztery klepsydry. W każdej z nich są konkretne kamienie, na tabliczce pod nimi liczby. Klepsydra wypełniona szafirami mówi o punktach zdobytych przez Krukonów, szmaragdami-Ślizgonów, bursztynami-Puchonów, a rubinami-Gryfonów.

Re: Klepsydry

on Pią Cze 26, 2015 4:47 pm
Należało ruszyć swoje szanowne cztery litery, skoro chciała opanować tą, jakże trudną sztukę teleportowania się z jednego miejsca w drugie. W końcu przydałoby się taką umiejętność posiąść, zwłaszcza, że mogłaby się przydać w przyszłości. Co prawda, mogłaby skorzystać z takiej miotły, kominka fiuu, świstoklika, albo machnąć różdżką by przywołać Błędnego Rycerza, jednakże...teleportacja była wygodniejsza i szybsza od reszty rozwiązań. Powlokła się więc na swoich długich chudych nogach do Wielkiej Sali, gdzie miała się odbyć pierwsza lekcja. Przeszła przez puste pomieszczenie i zajęła miejsce przy zielonej klepsydrze. Wszystko wskazywało na to, że przyszła o wiele za wcześnie, ale nie przeszkadzało to C. - przynajmniej miała czas by się oswoić z myślą, że za chwilę będzie tutaj mnóstwo osób, które również chciały nabyć tę magiczną umiejętność. Rzuciła jeszcze krótkie spojrzenie na ilość szmaragdów i porównała ją z innymi zawartościami szkolnych klepsydr. Najwyraźniej jej dom prowadził w punktacji. Jakże...miło. Podwinęła nogi pod brodę i oparła głowę o swoje kościste kolana, przymykając leniwie powieki i czekając na rozpoczęcie zajęć.




Rain down
from a great height

Re: Klepsydry

on Pią Cze 26, 2015 6:41 pm
Dzisiaj miała odbyć się pierwsza lekcja teleportacji. Nie ukrywając Liv Mendez była podekscytowana. Nawet bardzo. Cały dzień nie mogła usiedzieć na miejscu, odliczając godziny, minuty do zajęć. Mogło tak się dziać również przez dużą ilości kawy, którą spożyła w czasie śniadania. Źle spała w nocy, znowu nawiedzały ją koszmary. Chyba powinna skombinować skądś Eliksir Spokoju albo zdobyć potrzebne składniki i samemu wyważyć w jakiejś opuszczonej sali. Ewentualnie spróbować z Eliksirem Słodkiego Snu, bo długo tak nie pociągnie. W każdym bądź razie, zawsze chciała nabyć umiejętność teleportacji. Wiedziała, że sporo ciężkiej pracy przed nią, ale przecież nigdy nic nie przychodzi z łatwością. Przynajmniej w jej sytuacji. Dobrze, że w ogóle załapała się na kurs, osoby z późniejszych miesięcy mogły tylko pomarzyć i czekać rok. Odpowiednio wcześnie opuściła dormitorium i ruszyła do Wielkiej Sali. Spotkanie miało odbyć się przy klepsydrach, tam też się udała, gdy tylko weszła do ogromnego pomieszczenia. Spojrzała na magiczne sklepienie. Lubiła je. Tak się zapatrzyła, że wpadła na ławkę. Syknęła z bólu i rozmasowała obolały piszczel. Ona i jej szczęście. Do tej pory ma obite ramie, po upadku na błoniach. Dzisiaj do tego doszedł piszczel. Gratulacje Mendez! Rozejrzała się czy ktoś zauważył ten nieszczęsny incydent. W Wielkiej Sali była jedynie Ślizgonka, która siedziała właśnie przy klepsydrach. Na pewno to widziała. Na pewno. Zażenowana kiwnęła delikatnie głową w geście powitania i od razu odwróciła się w stronę drzwi, aby tylko nie ujrzeć jej złośliwego uśmieszku.

Re: Klepsydry

on Pią Cze 26, 2015 7:19 pm
Drzwi powoli przekręciły się na zawiasach ukazując kolejną osóbkę chcącą nauczyć się teleportacji. Na pierwszy rzut oka, zbyt młoda by posiąść tą trudną magiczną sztukę, jednak w rzeczywistości ta nastoletnia czarownica minimalnie łapała się w ramach wiekowych ustalonych przez radę pedagogiczną. Brunetka śmiało przestąpiła przez próg i ruszyła do miejsca zbiórki. Nie była sama. W Wielkiej Sali już ktoś czekał. Była to Liv Mendez, jej super współlokatorka o wielkim sercu i jeszcze większej wyobraźni. Złota dziewczyna i prawdziwy skarb w szeregach Gryffindoru. W sali główniej czekała również Caroline Rockers, Ślizgonka z roku wyżej. Jedna z najbardziej popieprzonych dziewczyn w Hogrwarcie... tak przynajmniej mówiono w pokoju wspólnym Gryffindoru. Zimna i bezwzględna, chamska i podstępna. Nic dziwnego, że wylądowała w domu Salazara Slytherina. Obie dziewczyny nie miały ze sobą większego kontaktu. Widywały się czasem na korytarzu, na zebraniach dyrektora, no i na boisku. Nic więcej. Riley przemknęła obok Ślizgonki bez słowa. Bez żadnego cześć i bez żadnego uśmiechu. Brunetka pomknęła w kierunku Liv i dopiero przy niej uśmiechnęła się radośnie mówiąc:
- Cześć łobuzie... Gotowa na pierwsze rozszczepienie – zażartowała leciutko i oparła się tyłkiem o jedną z pobliskich ławek.


...

...

Re: Klepsydry

on Pią Cze 26, 2015 9:47 pm
Przymknąłeś oczy, czując nawet przez chmury słońce nad swoją głową - nie chodź więc na dwór, skoro potem masz narzekać, że nie lubisz słońca - ale czy w sumie mógł powiedzieć, że za tą wielką gwiazdą nie przepadał..? Nie jednoznacznie - czasem nader przyjemnie wylegiwało się na miękkiej trawie, kiedy szelest liści kołysał do snu i pojedyncze promienie przepływały przez koronę drzew, muskając skórę - idealna sielanka, nie ma co - jeszcze dopisać do tego obrazek tej jakże wesołej szkoły i wychodziliśmy na prostą drogę idealnego życia z idealną rodzinką czekającą w jeszcze idealniejszym domku na obrzeżach Londynu - och, doprawdy, Nailah, cokolwiek ćpiesz, zmień dealera, bo jakieś idiotyczne myśli cię nachodzą - przesiąknięte cynizmem, a jakże by inaczej! Chłopak uśmiechnął się ulotnie do samego siebie pod nosem, przestępując próg głównych wrót zamku, samemu nie wierząc w to, że będzie w stanie się skupić na zajęciach z teleportacji, gdy jego wnętrzności zamienione były w jeden, wielki supeł, do którego przytoczono przynajmniej kilkutonowy obciążnik - mimo to zamierzał się na nich pojawić, skoro już za nie zapłacił, poza tym chyba nie będą to jedyne zajęcia... prawda? Tak czy siak poznanie teorii umożliwiało potem rozwijanie swoich własnych możliwości, nawet jeśli, ie ukrywajmy, było to dość groźne w przypadku sztuki, którą była teleportacja. Czarnowłosy wsunął się do Wielkiej Sali z dłońmi wciśniętymi w kieszenie spodni i podniósł podkrążone oczy na Klepsydry, na których dość dawno nie zawieszał oka - proszę bardzo, Zieloni przodowali i to dość nieźle... Zdecydowanie był to temat, z którym ciągle byłeś do tyłu - pewnie dlatego, że odwiedzałeś to miejsce dwa razy do roku - na rozpoczęcie i zakończenie roku szkolnego oraz ewentualnie na przemówieniach Dumbledora, którego, mimo wszystko, miło było posłuchać - po to, żeby potem pośmiać się z tych wypowiedzi, gdyby ktokolwiek z was miał najmniejsze złudzenia co do "miłych" intencji pana Nailaha, który, żeby nie tarasować przejścia, odsunął się w bok i podparł łopatkami o zimną ścianę, spoglądając na Liv i Riley stojące obok siebie - ta pierwsza wyglądała zdecydowanie gorzej od tej drugiej - przy Riley to Liv wydawała się cieniem, przygasłym knotem świeczki, który jeszcze się dymi, ale nie roi sobie nadziei na rozjaśnienie w tak mocny sposób, w jaki gorzała Poszukująca Strachu, ta, co kiedyś zwiedzała pewien głęboki grobowiec, którego zakończenia nikt nie znał - żeby nie było wątpliwości - nie znał go nawet sam jego twórca - może przez to, że głębie tych podziemi, przez swe niezliczone korytarze, tunele i poziomy, zmieniały się jeszcze płynniej i częściej, niż same schody zamku Hogwart. Przerzucił otchłań na Caroline, ale nie zatrzymał na niej dłużej swego spojrzenia, gładko ześlizgując się z niej na podłogę.





Szczerze mówiąc
Nie wiem jak Ty - mało ludziom wierzę.
"Żył żartem, pił serio" napisz mi na grobie
Szczerze mówiąc.


Re: Klepsydry

on Sob Cze 27, 2015 2:00 pm
A więc nastał dla was ten czas nauczenia się jeszcze jednej rzeczy która w świecie może się wam bardzo przydać. Teleportacja, była czymś bardzo istotnym. Bowiem nie była to tylko szybka podróż z jednego do drugiego miejsca. Umiejętność ta mogła ocalić wam kiedyś życie, a w dzisiejszych czasach niestety może się okazać, że będziecie zmuszeni jej użyć w obronie samych siebie. Zanim, jednak opanujecie tą trudną sztukę pojawiania się nagle w innym miejscu, musicie poznać tego smoka. Wiadomo każdy czarodziej mniej więcej wiedział co to jest teleportacja, ale jeżeli chodzi o inne rzeczy, cóż z tym na pewno było już nieco gorzej.
Stawiliście się na wyznaczone miejsce o wyznaczonej godzinie. Bardzo ładnie, widać, że wam zależy. Brakowało tylko jednej osoby, pewnie już wiecie kogo. Dokładnie tak, samego instruktora który będzie przez te dziesięć tygodni wskazywał wam paluszkiem wasze błędy. A potem przeprowadzi odpowiedni egzamin aby sprawdzić czy nie stanowicie zagrożenia dla innych oraz dla siebie.
Czekaliście, i czekaliście, aż w końcu przybyła brakująca owieczka. Był to mężczyzna koło pięćdziesiątki, na jego głowie widać było już oznaki starzenia się. Czupryna która niegdyś była czarna, pokrywała się teraz już srebrnymi pasemkami. Sam czarodziej był wychudzony. Widać było, że aby spodnie mu nie spadły musiał bardzo ciasno obwiązywać się paskiem, za to szara kamizelka którą nosił na sobie zwisała z niego żałośnie. Sam człowiek wydawał się być zmęczony życiem, pracą. Cóż nie ma co się dziwić. W końcu co roku robił to samo. Pilnował tego aby podczas takich kursów żaden z tych dzieciaków się nie rozszczepił. A gdyby tak się stało, miał przy sobie zapas esencji dyptamu aby wyleczyć ewentualne rany. No, ale dzisiaj nie musicie się o to martwić. Na chwilę obecną będziecie tylko siedzieć i słuchać jak ten człowieczek wam truje wasze młodociane tyłeczki.
-Mało was- Wychrypiał i omiótł swoimi szarymi tęczówkami waszą czwórkę. Spodziewał się większego zainteresowania, szczególnie w dzisiejszych czasach, ale z drugiej strony dla niego oznacza to mniej pracy.
-No dobrze. Więc chcecie nauczyć się teleportacji. Bardzo dobrze, ale za nim przejdziemy do praktyki, musicie dowiedzieć się trochę teorii- Mruknął i ustał przed klepsydrami aby dobrze widzieć całą tą grupkę uczniów która się zebrała.
-Nie będę wam mówił czym jest teleportacja, bo każdy z was chyba wie, że to przenoszenie się z jednego miejsca do drugiego. I nie, wcale przy tym nie towarzyszy zapach siarki. A i z takim teoriami się stykałem- Przez tyle lat ile pracował na tym stanowisku spotykał się naprawdę z najróżniejszymi teoriami na temat teleportacji. Dlatego też wolał od razu uprzedzić fakty, bo mógł by osiwieć jeszcze bardziej. A tego nie chciał.
-Za to zapytam się was o coś innego. Czy znacie trzy podstawowe zasady udanej teleportacji?- Mruknął i wsadził kościste ręce do kieszeni kamizelki.


Sowa Specjalna * Prośby do MG * Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me.
It resembles my own mind except that you happen to be insane.”

— George Orwell, 1984

Re: Klepsydry

on Sob Cze 27, 2015 2:31 pm
Teleportacja... Przydatna sztuka. Idziesz sobie ulicą i natykasz się na takiego... Sahira Nailaha na przykład. Zanim jeszcze serce zdąży podskoczyć ci do gardła a usta wykrzywią się w pogardliwym uśmiechu - PUF! I już cię nie ma. I to nie dlatego, że ten Czarny Pomruk postanowił zaszczycić cię swoją uwagą a dlatego, że siedzisz sobie radośnie w innym, oddalonym od niego o wiele mil miejscu. Jak to pięknie brzmiało w teorii! W praktyce niestety ani nie można było stosować tego w Hogwarcie (bezpieczeństwo! bezpieczeństwo przede wszystkim!) ani Panna Hughes nie miała bladego pojęcia jak to właściwie zrobić. Dlatego zapisała się na kurs, choć kiedy przyszło co do czego zastanawiała się czy nie wycofać swojego zgłoszenia. Nie potrafiła skupić się teraz na zegarku, co tu dopiero mówić o poważniejszych rzeczach...
Wsunęła się po cichu do sali zawstydzona odkrywając, że jest w niej o wiele mniej osób niż myślała. Nie miała więc co liczyć na dyskretne zmieszanie się z tłumem. Spojrzała przepraszająco na stojącego na środku mężczyznę nie przerywając jego wypowiedzi. Najwyraźniej czekała ich dzisiaj tylko teoria... I całe szczęście bo w przeciwnym razie skończyła by pewnie rozpłatana na pół.  Oparła się o ścianę wsuwając ręce do kieszeni.



Buntować się przeciw wam? A kto wy jesteście?
Bezkształtna masa, amorficzny stwór, zatomizowany świat, tłum bez formy i konstrukcji.
Waszego świata już nie można nawet rozsadzić.
Sam się rozlazł...

Re: Klepsydry

on Sob Cze 27, 2015 3:22 pm
Dobra. Koniec żartów. To już nie było śmieszne. Na kolejne spotkanie się spóźnił, a obiecał sobie, że więcej się to nie powtórzy. Co to się z nim działo? Sam nie wiedział. Tym razem nie mógł nawet na nikogo zrzucić winy. Tak to jest jak nie wymierzy sobie człowiek czasu i myśli, że ze wszystkim się wyrobi. Guzik prawda… Po raz kolejny w tym tygodniu przemierzał Zamek w biegu. Jeszcze ktoś go pomyli z Aberaciusem. To było bardzo możliwe, bo powoli zaczynał się zachowywać dokładnie jak on. Zapytam jeszcze raz, co to się dzieję? Zwolnił krok przed drzwiami do Wielkiej Sali. Wsunął się po cichu do pomieszczenia i rozejrzał się. Ruszył w kierunku grupki ludzi, która zebrała się przy klepsydrach. Uśmiechnął się przepraszająco do mężczyzny, który zapewne prowadził kurs i stanął przy Alice, która chwile przed nim pojawiła się w Sali. Rozejrzał się po obecnych. Nie było zbyt wielu uczniów. Kiwnął głowa, w geście powitania do Liv i Riley. Z tą drugą miał nadzieję, dokończyć kiedyś rozmowę, którą rozpoczęli na Historii Magii, a której nie dokończyli. Jedynie przelotnie spojrzał na Ślizgonkę i Nailaha, po czym skupił swój wzrok na mężczyźnie stojącym przed nimi.


'Przeznaczenie zazwyczaj czeka tuż za rogiem.

Jakby było kieszonkowcem, dziwką albo sprzedawcą losów na loterie;
to jego najczęstsze wcielenia.
Do drzwi naszego domu nigdy nie zapuka.
Trzeba za nim ruszyć.'

Re: Klepsydry

on Sob Cze 27, 2015 10:54 pm
Pojawiła się na zajęciach zdyszana, wchodząc do Wielkiej Sali akurat w ostatnim momencie. Nie lubiła się spóźniać; zresztą chyba nikt tego nie lubił robić, choć ponoć były osoby - a właściwie dziewczyny, które uważały, że poprzez przyjście później, robi się odpowiednie wrażenie i wejście z wielkim hukiem. Lily starała się jednak takich sytuacji unikać, bo nie lubiła zwracać na siebie uwagi z takiego powodu. Przeszła więc między stołami, zauważając już grupkę innych osób, które przyszły się uczyć teleportacji - między innymi Riley, Liv i Alice - po czym przyspieszyła kroku, gdy do jej uszu doszły pierwsze słowa czarodzieja odpowiedzialnego za naukę przemieszczania się z jednego miejsca w drugie. Poprawiła swojego rudego koka, wzięła głębszy wdech, stając akurat obok Luthiasa, któremu pomagała na ostatnim spotkaniu kółka korepetycji. Zdążyła jeszcze zarejestrować obecność Caroline Rockers i Sahira Nailaha, z którym nie tak dawno miała krótką pogawędkę, podczas swojego dyżuru. Po chwili jednak mężczyzna zadał pytanie, a ona automatycznie uniosła rękę, a następnie zaczęła mówić, chcąc zatuszować te małe spóźnienie.
- Żeby teleportacja się udała, należy pamiętać o trzech krokach; cel, wola i namysł. W skrócie zasada Ce-Wu-En.



I guess I just brushed through your mind
More gently
Than I intended to
Not fresh enough
Just a breeze


Re: Klepsydry

on Nie Cze 28, 2015 12:55 am
Bynajmniej James nie potrzebował przypominajki w swoim zbiorze dziwnych rzeczy, które w mniejszym lub większym stopniu upchnął przed patrolem dormitoriów w różnych przedziwnych zakamarkach Pokoju Wspólnego jak i całego zamku. Dla niewtajemniczonych - małej, szklanej kulki, która zabarwiała się na czerwono, kiedy właściciel o czymś zapomniał, niestety nie informowała go ona czego właściwie zapomniał. Świetnie pamiętał na co przeznaczył całe piętnaście galeonów, przez które jego portfel ze skóry wsiąkiewki zeszczuplał jak nastolatka na diecie cud. Takich grubych hajsów nie mógł dać zmarnotrawić, pomimo tego, że w skarbcu jego rodziców znajdowało się ich znacznie więcej. Potter wychowywany był wyłącznie w dostatku i dobrobycie, jednak mimo, że od roku mógł nazywać się pełnoletnim czarodziejem to i tak nie miał wstępu do rodzinnych zasobów pieniężnych. Dlatego zwlókł się z kanapy w Pokoju Wspólnym i powłócząc długimi dolnymi kończynami, powlókł się do miejsca, gdzie powinna odbyć się pierwsza lekcja. Z tego co zapamiętał. Nie chciało mu się wracać po rozpiskę, zwłaszcza, że zdążył już zajść prawie na miejsce. Gdyby okazało się, że jednak coś pomylił i to wcale nie miało być tutaj, albo jeszcze lepiej, wcale nie odbyłoby się dzisiaj, wróciłby najchętniej z powrotem na wygodną kanapę i walnąłby się plackiem, przewieszając nogi przez oparcie. Zatrzymał się przed drzwiami Sali, patrząc podejrzliwie na klamkę, jak gdyby ta miała przemienić się za chwilę w mackę druzgotka. Wytężył słuch, ale w środku panowała względna cisza. Dopiero, kiedy przytknął ucho do drzwi, usłyszał głos, który rozpoznałby nawet zza grobu. Umiarkowanie zadowolony z faktu, że zajęcia teleportacji przypadły jednak na dzisiaj, nacisnął na klamkę, która nie okazała się żadnym druzgotkiem. Wsunął się do środka pewnym krokiem, jednak nie robił wokół siebie zamieszania, by każdy zwrócił na niego swoją bezcenną uwagę, której nie odrywał od prowadzącego. Drzwi cicho skrzypnęły, odkrywając jego obecność w Sali. Wykrzywił usta w krzywym uśmiechu, do tych, którzy go dostrzegli. Ostatnio coś się w nim zmieniło. Przez wszystkie lata zabiegał o uwagę nie tylko Evans, ale starał się skupiać na sobie wzrok całego Hogwartu, czując się przy tym pępkiem świata. Tego dnia tak nie było. Zatrzymał się na samym końcu, nie wchodząc pomiędzy pozostałych uczniów. Niczego nie musiał im udowadniać, a jedynym powodem dla którego znalazł się w tym miejscu były chęci do zgłębienia całkiem interesującej dziedziny magii. Miał tylko nadzieję, że opiekun praktyk transmutacji nie przeznaczy całej godziny lekcyjnej na teorię. Wcisnął dłonie w kieszenie ciemnych jeansów i wbił w prowadzącego pozornie zainteresowane spojrzenie ciemnych oczu.

Re: Klepsydry

on Nie Cze 28, 2015 4:31 pm
Z wielkim zniecierpliwieniem oczekiwałem pierwszej lekcji teleportacji. Czułem, że jest to jeden z największych kroków w kierunku dorosłości i również pewnej niezależności. Bo ileż można używać proszku Fiuu, świstoklików i być zależnym od Błędnego Rycerza?
Dlatego mimo pewnych trudności związanych ze wstawaniem po męczącym szlabanie pobiegłem nieco spóźniony w kierunku klepsydr, gdzie miała rozpocząć się pierwsza lekcja. Kiedy zatrzymałem się w odpowiednim miejscu już wszyscy byli tam zgromadzeni. Westchnąłem ciężko - Czyżby czekał mnie opiernicz? Trudno, zapłaciłem, to mogłem się spóźnić dwie minuty.
Usłyszałem jak pewna gryfonka mówi trzy zasady teleportacji i od razu wbiłem je sobie do głowy. To się mogło przydać. Mimo wszystko brzmiało to łatwo, ale wiadomo, że równie łatwo było się rozszczepić. Trochę się tego obawiałem, ale przecież pani Pomfrey potrafi czynić cuda w skrzydle szpitalnym i to mnie trochę uspokajało.

Re: Klepsydry

on Nie Cze 28, 2015 5:26 pm
W oczekiwaniu na lekcję teleportacji Riley nie wiedziała co ze sobą zrobić. Była podekscytowana, a zarazem przerażona. Tak to zwykle bywało przy tych pierwszych razach. Stukała co jakiś czas palcami o blat ławki o którą się opierała i spoglądała ze zniecierpliwieniem na drzwi wejściowe. Kiedy w końcu ustąpiły, dziewczyna omal nie podskoczyła z radości. Niestety był to fałszywy alarm, bowiem do sali nie wkroczył żaden nauczyciel, lecz kolejny uczeń. Był to Sahir Nailah, bystry chłopak o dość mrocznej osobowości. Dziewczyna wciąż pamiętała ich przypadkowe spotkanie na strychu... tą krótką wymianę zdań pełną metafor i tajemnic. Brunetka przywitała kolegę przyjaznym gestem dłoni, co z wspomnianym podskokiem wyglądało jak faszystowskie pozdrowienie Führer-a. Do kwintesencji zachowania brakowało jedynie słów "Heil Hitler". Później Riley ponownie oparła swoje cztery litery o stolik i westchnęła przeciągle na znak że zaczyna się nudzić.
Na szczęście profesor teleportacji nie pozwolił młodym adeptom zbyt długo na siebie czekać. Ów starszy pan przybył chwilkę po Sahirze i bez większych ceregieli zaczął swój wykład. Oczywiście do Wielkie Sali wkroczyło jeszcze kilkoro uczniów jednak nie zakłócili oni tego ważnego spotkania. Wręcz przeciwnie, Lily nawet wzbogaciła ów lekcję trafną odpowiedzią.
Brunetka z zaciekawieniem słuchała słów profesora i każdą ważną wskazówkę brała sobie do serca.


...

...

Re: Klepsydry

on Nie Cze 28, 2015 6:36 pm
Zasnęła. Znowu! Za dużo się uczyła! Bardzo starał się, aby dostać się na miejsce Aurora i za długo siedziała w książkach tej nocy. Westchnęła ciężko i pobiegła przez korytarz lochów prosto na miejsce spotkania. Czy tylko jej to musi się przy… o zauważyła, że nie tylko ona się spóźniła, ponieważ zobaczyła, że ktoś jeszcze wchodzi do Sali. Odetchnęła z ulgą i wśliznęła się do środka z niepewnym uśmiechem. Zdążyła akurat na pierwsze słowa nauczyciela. Była bardzo szczęśliwa, że jednak zbyt wiele nie straciła. Takie szczęście, to tylko Kimi może mieć. Usiadła gdzieś z tyłu i wlepiła spojrzenie w mężczyznę, który prowadził zajęcia.
Zawsze chciała się tego nauczyć. Wiedziała jedno! Pomoże jej to w przyszłości zwłaszcza, że teraz to ta przyszłość jakaś taka wiotka jest.



Kim Miracle


Miły nawet dla Snape'a,
czarny kotek ML,
najsłodsza postać,
która ma oczy wszędzie i
superodlotową walentynkę.
Album.



Re: Klepsydry

on Nie Cze 28, 2015 6:47 pm
O nie! Nie! Nie! Czemu w tej szkole są takie schody? Przez nie przez jakiś czas błądziła po zamku. Zbiegła po schodach. Nie lubiła robić złego wrażenia na ludziach, a przez spóźnienia tak się działo. Nikt nie lubił spóźnialskich, nawet sama Alice. Na szczęście nie było tak źle, zobaczyła jak do Sali wchodzi ktoś o blond włosach, więc przyśpieszyła i dorwała się do drzwi. Weszła do klasy zadyszana i popatrzyła instruktora.
- Przepraszam – powiedziała tak cicho, że pewnie i tak nikt nie usłyszał. Usiadła tak, aby wszystko widzieć i słyszeć. Nie należała do osób wysokich, więc siadała zawsze tak, aby było widać chociaż między głowami innych osób. Skupiła się na tym co mówi nauczyciel i Lily.
Zasada Ce-Wu-En - zanotowała w myślach i zaczęła szybko sobie wszystko przetwarzać i przypominać to co już wie o teleportacji.



Galeria:[/right]
✪ ✪

Re: Klepsydry

on Nie Cze 28, 2015 10:58 pm
Nie musiała długo czekać. Po kilku minutach w drzwiach prowadzących do Wielkiej Sali ukazała się Riley. Liv odetchnęła z ulgą na widok koleżanki i przywitała ją delikatnym uśmiechem, który objął jedynie usta. Co prawda, nie wyglądała najlepiej. Była blada, a jej policzki zapadły się jeszcze bardziej, jakby schudła kilka kilogramów. Do tego widać było obfite sińce pod oczami, które były oznaką małej ilości snu. Nie ma co się dziwić, skoro nie mogła się wysypiać. Nie to co jej współlokatorka, która jak zwykle była pełna energii, entuzjazmu i dobrego humoru.
- Miejmy nadzieję, że nie będziemy musiały tego doświadczać – powiedziała i ponownie przeniosła wzrok na wejście do Sali, w której pojawił się Sahir. Wpatrywała się w jego sylwetkę przez kilka chwil, dopóki nie podszedł nazbyt blisko i nie poczuła tego niepokoju, który zawsze towarzyszył jej, gdy Krukon był w pobliżu. Następnie jej uwagę przykuł starszy mężczyzna. To zapewne on miał poprowadzić zajęcia z teleportacji. Założyła zagubiony kosmyk za ucho i wsłuchała się w słowa starszego pana. Gdy tylko zaczął mówić do Sali napływało coraz więcej uczniów. Zrobiło się delikatne zamieszanie, spowodowane przybyciem spóźnialskich, ale już po chwili nastąpiła cisza i można było dalej w spokoju prowadzić zajęcia. Liv przeniosła wzrok na Lily, która od razu odpowiedziała na pytanie zadane przez instruktora. Kiwnęła głową, zgadzając się z jej słowami, chociaż i tak mało kogo obchodziło czy ona się z tym zgadza czy też nie.
Sponsored content

Re: Klepsydry

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach