Share
Go down

Stół Gryfonów

on Pon Wrz 02, 2013 1:53 pm
First topic message reminder :

Wielki stół Gryffindoru, przy którym zasiadają Gryfoni, aby zjeść posiłek.

Re: Stół Gryfonów

on Nie Gru 27, 2015 11:26 pm
Nie kupował jej wyjaśnień. Gdyby mówiła prawdę, już dawno by tu zajrzała, a przecież nawet w czasie wakacji, gdy wiało nudą i nie było zupełnie nic do roboty to Meggs nigdy nie śmiała zbliżyć się do miejsca swej pechowej śmierci. Musiało ją do tego popchnąć coś więcej, tylko co? W głowie zawdzięczało mu jej wyznanie sprzed paru dni i z pewnym przestrachem, a z pewnością nie radośnie zapytał.
- Jasne, ale... To nie ma nic wspólnego z tym, że ja tu byłem, co nie?- niech go wyśmieje. Niech uzna, że mógłby tylko pomarzyć i obróci to w żart. Chętnie by się teraz pośmiał, zwłaszcza z tego tematu, który wyzwalał w nim jakieś mieszane u... myśli. Bo on jej nie unikał, nie miał powodu... A jednak jakoś nie wpadał na nią od spotkania w dormitorium gryfonów. Wcale nie nękał jej za złamaną obietnicę śledzenia go i jakoś bardziej upodobał sobie ślizgońskie lochy. Mimo to nie miał żalu, nie czuł się nieswojo. Nie mógł. A skoro nie mógł, to oznacza, że tego nie robił. Zwyczajnym zbiegiem okoliczności nie miał z nią do czynienia aż do tej chwili, lecz nie mógł odmówić sobie dociekania jej nagłych zmian nawyków. Wszakże duchy były bardzo sztywne pod tym względem i potrafiły całe wieki odrzucać wszelkie okazje do zmian, nawet tych najmniejszych. Widać to było chociażby po ich wyglądzie, który mogły do pewnego stopnia modyfikować (przede wszystkim włosy, bo strój posiadały jeden), a wcale tego nie próbowały. Wejście Sullivan do Wielkiej Sali to przełom na miarę wyjścia rudzielca z zamku. A jeśli zrobiła to przez tą... tą jej miłość...


And how can the world want me to change
They're the ones that stay the same
They don't know me
Cause I'm not here

Re: Stół Gryfonów

on Pon Gru 28, 2015 2:46 pm
Spojrzała na Irytka, jak na wariata, kiedy podzielił się z nią swoimi spostrzeżeniami. Jej pobyt tutaj, w ogóle nie był powiązany z poltergeistem przesiadującym w Wielkiej Sali. Chyba...
Przynajmniej sama chciała siebie do tego przekonać.
Zbliżyła się do poltergeista, chociaż na jej ustach, w dalszym ciągu utrzymywał się uśmiech.
- Irytku... Dlaczego myślisz, że wszystko kręci się koło twojego nosa?
Prychnęła ostatecznie, przewracając oczami i... odwracając się do Irytka plecami. Dość spokojnym krokiem, odeszła od Rudzielca, aby za długo nie stać w miejscu, w którym niegdyś leżało jej ciało. Podleciała wgłąb pomieszczenia, uważnie się rozglądając. Dawno tu nie była i chociaż za dużo się tu nie zmieniło, za wszelką cenę chciała przyjrzeć się każdemu kątowi Sali. Nie wiedziała, kiedy znowu będzie zdolna do przekroczenia progu Wielkiej Sali.
Zawisła nad ławką na której zawsze siedziała i wlepiła spojrzenie w pusty stół.


~ Siedziała sama na drugim końcu sali
Marzyła o czymś co nigdy się nie zdarzy
Smutnej dziewczynie w czerwonej sukience
Wesoły chłopak ukradł młode serce. ~


Re: Stół Gryfonów

on Pon Gru 28, 2015 3:03 pm
Wcale tak nie myślał, ale pytanie dziewczyny go uspokoiło. Czyli mieli to już za sobą. Zrozumiała, że nie miała racji, że to i tak nie miałoby sensu i dała sobie spokój. Mogli wrócić do bycia więźniami jednego zamku, którzy czasem razem zamienili parę zdań. Wyszczerzył się wrednie.
- Bo tak byłoby ciekawiej! - wypalił pierwsze co mu przyszło do głowy i wrócił do kopania brudnych naczyń, które skrzaty starały się łapać nim dolecą do twardej posadzki. Wreszcie jeden z nich roztrzaskał się w drobny mak na co rudzielec zareagował podniesieniem rąk w geście zwycięstwa. - Woohoo! Sto punktów! - zerknął na skrzata, który dopiero teraz dobiegł do stłuczonej zastawy i mógł ją już tylko zbierać z podłogi. Iryś zacmokał z udawanym niezadowoleniem. - Zawiodłeś mnie, mały. 27 lat nie daliście mi nic zbić z tej zastawy i co? Forma już nie ta, hm? - stworek zerknął na niego i tylko westchnął. Nie był najmłodszy i pewnie już niejeden talerz uchronił przed zagładą z rąk poltergeista. Niestety, tym razem mu nie wyszło.


And how can the world want me to change
They're the ones that stay the same
They don't know me
Cause I'm not here

Re: Stół Gryfonów

on Pon Gru 28, 2015 3:40 pm
Wzruszyła ramionami, będąc do niego tyłem, kiedy usłyszała jego odpowiedź. Nie rozumiała, dlaczego Irytek myślał, że wszystko dotyczyło jego osoby i nikt nie miał prawa do odrobiny prywatności, podczas rozmowy z nim.
- Może po prostu jest za duży i uważasz, że wszystko się wokół niego toczy?
Wypaliła bez zastanowienia, kompletnie odcinając się od jego zabawy, którą było dręczenie sprzątających skrzatów.
Wspominanie dawnych czasów nie było jednak możliwe, ze względu na krzyki poltergeista, który dość głośno ogłaszał swoje zwycięstwo nad stworkami. Z westchnięciem "wstała" od stołu i podleciała do miejsca w którym znajdowały się stół nauczycielski. Przeleciała wszerz całego pomieszczenia i wróciła do miejsca, w którym została przydzielona do Gryffindoru za pomocą tiary. Na jej ustach, pojawił się lekki uśmiech.
Wbrew pozorom, miejsce nie wydawało się takie straszne. Kiedy oglądała Wielką Salę z korytarza, wspomnienia śmierci, wydawały się jej dotkliwsze i bardziej bolesne. Bardziej ubolewała nad swoim losem. Gdyby w dniu swojej śmierci wyjechała do domu na Święta, teraz miałaby 35 lat i zapewne prowadziłaby normalne życie.


~ Siedziała sama na drugim końcu sali
Marzyła o czymś co nigdy się nie zdarzy
Smutnej dziewczynie w czerwonej sukience
Wesoły chłopak ukradł młode serce. ~


Re: Stół Gryfonów

on Pon Gru 28, 2015 3:55 pm
Dosłyszał jej komentarz, ale nie odpowiedział na niego od razu. Pierwszym co chciał walnąć było coś o tym jak jej musi się podobać, skoro się w nim zakochała, ale przecież nie chciał wracać do tamtego tematu, więc powstrzymał się(!) i dopiero później, gdy dziewczyna zatrzymała się przy stole nauczycielskim, odburknął bardziej do siebie.
- Jak dla mnie jest on idealny. - usiadł na brudnym blacie i przyglądał się zasuwającym skrzatom. Kiedy obejrzał się sprawdzić co porabia Sullivan, ona akurat wisiała w miejscu wystawiania stołka z tiarą. Pewnie wspominała jak ten stary kapelusz zakrzyknął z jej głowy nazwisko Godryka. Gryffindor... On zawsze miał najlepszych ludzi. U innych zdarzały się perełki, ale to czerwoni byli sekretnymi ulubieńcami Irytka. Wprawdzie nie od zawsze i już chyba na zawsze.
Uspokoił się. Znowu zrobiło się cicho, a obojętne, zapracowane skrzaty nie emanowały taką radością jak tłum młodych czarodziejów. Zaczął się nudzić, ale i motywacja go trochę opuściła. Nie spieszyło mu się jednak do szukania zajęcia, w końcu ono nie ucieknie. Miał całą wieczność, więc marnowanie czasu było dla niego obcym pojęciem.


And how can the world want me to change
They're the ones that stay the same
They don't know me
Cause I'm not here

Re: Stół Gryfonów

on Pon Gru 28, 2015 4:44 pm
Może Irytek powinien wspomnieć o ich ostatniej rozmowie i wyjawionej tajemnicy? Wtedy Maggie mogłaby wszystko odkręcić. Może wyśmiałaby go, dając mu jasno do zrozumienia, że tylko żartowała? Z drugiej strony mogłaby uciec i nie pozwolić by dłużej się nad nią znęcał.
Gdy na Sali zrobiło się o wiele ciszej, zaciekawiona Sulivan, rozejrzała się uważnie po pomieszczeniu. Myślała, że Irytek odleciał, dlatego nagle nastał spokój i słychać było jedynie szczęk talerzy i sztuców, które sprzątane były przez skrzaty.
Uśmiechnęła się lekko, kiedy zauważyła Rudzielca siedzącego na brudnym blacie stołu. Obleciała salę dookoła, przyglądając się uważnie każdej ścianie, ławie, a nawet zaczarowanemu sufitowi. Zatrzymała się dopiero wtedy, kiedy znalazła się tuż za plecami Irytka. Nie mógł jej wyczuć, więc wiedziałby o jej obecności, tylko wtedy, gdyby ją obserwował.
- Co tak zanudzasz?
Zagadnęła, zaplatając ręce na piersi.


~ Siedziała sama na drugim końcu sali
Marzyła o czymś co nigdy się nie zdarzy
Smutnej dziewczynie w czerwonej sukience
Wesoły chłopak ukradł młode serce. ~


Re: Stół Gryfonów

on Wto Gru 29, 2015 11:46 am
Nie zwracał na nią uwagi, więc prawie podskoczył, gdy zaszła go od tyłu. Co jak co, ale on nie był przyzwyczajony do takich manewrów, wszak naturalnie wyczuwał obecność innych i mało co go zaskakiwało. Maggie jednak zdarzało się tego dokonać. Zwłaszcza ostatnio...
- Ja? Zanudzam? Weź nie żartuj, bo ci nie wychodzi. - obruszył się, jakby kwestią honoru było dla niego być zawsze radosnym i zabawnym. Oparł się o jej nogi i zadarł głowę do góry, tak by móc widzieć jej twarz. Z lekkim, zaskakująco normalnym i pozbawionym złośliwości uśmiechem westchnął. - Niedługo już nic zupełnie nie będzie do roboty w tej norze. - zdawał się chcieć coś jeszcze dopowiedzieć w tym temacie, jednak zrezygnował i zamilkł zamyślając się na dłuższą chwilę. Miał oczywiście na myśli wakacje, okres w którym nikogo nie było w zamku i można było fioła dostać z nudów. Zwłaszcza jak było się kimś takim jak on.


And how can the world want me to change
They're the ones that stay the same
They don't know me
Cause I'm not here

Re: Stół Gryfonów

on Wto Gru 29, 2015 12:23 pm
Maggie bardzo podobał się moment zaskoczenia i zdezorientowania wymalowany na twarzy Irytka, kiedy próbowała go wystraszyć, albo sama zbliżyła się do niego za blisko. A teraz... Przecież nawet nie próbowała na niego naskoczyć. Zachichotała cicho, zasłaniając usta ręką.
- Wiem, ale wyglądasz jakby kompletnie ci się nudziło i jakbyś nie miał komu dokuczać.
Tym razem to ona odskoczyła od poltergeista, gdy nagle i niespodziewanie oparł się o jej nogi.
- Ty i "nic do roboty"? No nie żartuj sobie.
Magg nie robił różnicy czas wakacji i rok szkolny. Jej pośmiertne życie tak czy siak było nudne, nawet gdy przez zamek przetaczały się chmary uczniów. Większość czasu i tak plotkowała z obrazami, albo z innymi duchami. W czasie zajęć tylko od czasu do czasu wpadała do biblioteki i tak czasami pomagała w odrabianiu prac domowych. Była to jej jedyna rozrywka.


~ Siedziała sama na drugim końcu sali
Marzyła o czymś co nigdy się nie zdarzy
Smutnej dziewczynie w czerwonej sukience
Wesoły chłopak ukradł młode serce. ~


Re: Stół Gryfonów

on Wto Gru 29, 2015 12:42 pm
Duszyce mogła podobać się ta forma dominacji nad złośliwcem, lecz jemu zupełnie nie była w smak. Do tego kiedy zechciał się o nią oprzeć, ta odsunęła się na tyle gwałtownie by poleciał do tyłu i prawie przeniknął przez stół. Wzniósł się niezadowolony i przeciągnął, choć zupełnie niepotrzebnie.
- Może i nie mam, a co? - w takich chwilach jak ta, gdy nie miał humoru i zbliżało się lato za którym wyjątkowo nie przepadał, wtedy właśnie kalkulował sobie kogo już więcej nie zobaczy. Spośród całego siódmego rocznika najbardziej bolał go Potter, zwłaszcza, że ostatnio trudno było na niego się natknąć. A dopiero co zostali "przyjaciółmi"... - A co miałbym niby robić, gdy nikogo już nie będzie? Przesiadywać z Nickiem i wysłuchiwać jego lamentów? - przewrócił oczami. I tak wiedział, że zaśnie, zawsze tak się działo. Im dłużej brakowało żywych, tym robił się słabszy, bardziej zniechęcony i wreszcie się kładł by wstać dopiero pierwszego września, momentalnie napełniony nową energią i chęciami.


And how can the world want me to change
They're the ones that stay the same
They don't know me
Cause I'm not here

Re: Stół Gryfonów

on Wto Gru 29, 2015 1:24 pm
Nie wszyscy musieli robić to, co odpowiadało Irytkowi. Tym bardziej, że jego żarty też nie podobały się większości uczniom. Każda chwila, która pozwalała Maggie dokuczyć poltergeistowi była zabawna i śmieszna. Nie każdy w końcu miał ku temu okazję. Ponownie zaśmiała się cicho, gdy poltergeist stracił równowagę i prawie przeniknął przez blat stołu.
- Więc nie mów, że nie zanudzasz skoro zanudzasz.
Prychnęła, przewracając oczami. Irytek dość szybko utracił humor. Jeszcze kilka minut temu niemalże ociekał dobrym samopoczuciem i tłukł napotkane na jego drodze talerze, dobrze się bawiąc.
- To chyba i tak znacznie ciekawsze, niż zaszycie się w jakim kącie i zniknięcie.
Odpowiedziała, wzruszając ramionami. Duszyczka była zdania, że lepiej jest być zanudzaną podczas rozmowy, niż zniknąć na miesiąc i zupełnie odciąć się od rzeczywistości. Nawet podczas wakacji obrazy spacerowały do innych ram i przynosiły nowinki ze świata.


~ Siedziała sama na drugim końcu sali
Marzyła o czymś co nigdy się nie zdarzy
Smutnej dziewczynie w czerwonej sukience
Wesoły chłopak ukradł młode serce. ~


Re: Stół Gryfonów

on Wto Gru 29, 2015 2:50 pm
To... zabolało? Nie, nie mogło, a jednak mina mu skwaśniała na ostatnie słowa martwej nastolatki. Nikt tego nie wiedział na pewno, a niewielkie grono co najwyżej domyślało się, ale...
- Nie mam na to za bardzo wpływu... - wycedził przez zęby widocznie zeźlony i jednym, mocnym kopnięciem posłał wypełnioną resztkami zupy wazę na drugi koniec sali. Powrót do demolowania zastawy był tak nagły i nieoczekiwany, że skrzaty nie miały szansy zareagować i aż pisnęły na dźwięk roztrzaskiwanego naczynia. Zapadła głucha cisza, a morze spojrzeń wielkich, zastraszonych ocząt spoczęło na rudzielcu. Ten tylko pokazał im język i zniknął, pojawiając się na suficie, siedząc na nim po turecku i rozmazując magiczny wizerunek rozgwieżdżonego nieba. Ten jak na złość co chwila się odnawiał, zawsze dokładnie taki sam i niezmienny.


And how can the world want me to change
They're the ones that stay the same
They don't know me
Cause I'm not here

Re: Stół Gryfonów

on Wto Gru 29, 2015 3:02 pm
Podskoczyła, gdy nagle kolejna część zastawy została roztrzaskana z wielkim hukiem na podłodze. Posłała przepraszające spojrzenie skrzatowi, który uraczył ją jednym spojrzeniem, a następnie zabrał się za sprzątanie bałaganu. Spojrzała na posadzkę, na której w zupie rozsypane były kawałki porcelanowej wazy.
Rozejrzała się uważnie po Wielkiej Sali, szukając Irytka, który nagle gdzieś zniknął.
- Przepraszam Irytku. Nie chciałam cię rozzłościć...
Odezwała się, gdy dostrzegła poltergeista na suficie, który zabawiał się w rozmazywanie zaczarowanych gwiazd. Duszyczka nie ruszała się jednak z miejsca. Została tam, gdzie unosiła się kilka sekund przed roztrzaskaniem się wazy.
- Naprawdę nie chciałam...
Dodała po chwili, znacznie ciszej.


~ Siedziała sama na drugim końcu sali
Marzyła o czymś co nigdy się nie zdarzy
Smutnej dziewczynie w czerwonej sukience
Wesoły chłopak ukradł młode serce. ~


Re: Stół Gryfonów

on Wto Gru 29, 2015 3:16 pm
Ścierał te przebrzydłe konstelacje, a one na powrót się pojawiały. Co za irytujące zaklęcie... Niemal tak jak on, gdy się na kogoś czy na coś uwziął. Jednak teraz w głowie miał tylko nieuchronnie zbliżające się wakacje i te okropne uczucie osłabienia, które prędzej czy później odbierze mu wszystkie siły. Działo się tak co roku od prawie tysiąca lat, ale nie potrafił i nie chciał się do tego przyzwyczaić. Żaden człowiek nie mógł zrozumieć jakie to było dla niego okropne, gdyż ludzie i tak przesypiali połowę swego życia. Ba, niektórzy to nawet lubili i chętnie wyłączali się na ponad 10 godzin każdego dnia! Poltergeistowi zdarzało się to średnio sto razy na wiek i chociaż nie żal było mu zmarnowanego czasu, to w jakiś sposób dręczyło go takie odzieranie z mocy i gdzieś głęboko czaiła się także iskierka prawdziwego lęku. Strachu przed tym, że któregoś dnia zniknie i już się nie pojawi. I wszyscy o nim wtedy zapomną.
Prychnął pod nosem i ostatni raz pogmatwał obraz nocnego nieba. Zniechęcony zostawił sufit w spokoju i zszedł na ziemię. Po namyśle odezwał się do gryfonki.
- Bezczelna się zrobiłaś, wiesz? Od śmierci byłaś taka potulna i cicha, a teraz? - założył ręce za głowę i uśmiechnął lekko. - Ale dalej przepraszasz za byle głupotę. To się w tobie nigdy nie zmieni.


And how can the world want me to change
They're the ones that stay the same
They don't know me
Cause I'm not here

Re: Stół Gryfonów

on Wto Gru 29, 2015 4:12 pm
Maggie nie miała problemu ze znikaniem. Nigdy nie zniknęła i nie wiedziała jak to jest bać się o swój powrót. Po śmierci zawisła nad swoim ciałem i tak już zostało. Od 18 lat dzień w dzień, noc w noc włóczyła się po zakamarkach zamku, omijając szerokim łukiem Slytherinskie lochy i do tej pory Wielką Salę.
Uniosła spojrzenie dużych oczu na Irytka, kiedy ten postanowił wrócić na ziemię.
- Jak to mówią... Z kim przystajesz takim się stajesz.
Wzruszyła ramionami "wstając" ze stołu.
- A ty na starość stałeś się drażliwy jak stara baba.
Zaplotła ręce na piersi, wbijając w niego spojrzenie godne mordercy.


~ Siedziała sama na drugim końcu sali
Marzyła o czymś co nigdy się nie zdarzy
Smutnej dziewczynie w czerwonej sukience
Wesoły chłopak ukradł młode serce. ~


Re: Stół Gryfonów

on Wto Gru 29, 2015 4:25 pm
Zaśmiał się, ale szybko mu to przeszło. Maggie robiła się coraz lepsza w celnym dogryzaniu poltergeistowi, ale to co właśnie w niego rzuciła, do tego z tym ostrym spojrzeniem niewskazującym na żartobliwy ton uwagi było już mocnym przegięciem.
- Na... NA STAROŚĆ?! - to był taki szok, że aż poczerwieniał, chociaż wcale nie miało to związku z przepływem krwi, gdyż tej mu brakowało. Jego po prostu rozsadziło od środka tak mocno, że podświadomie zareagował w sposób zaobserwowany u ludzi. Jakoś nikt nigdy dotąd nie śmiał mu zarzucić czegoś takiego, chociaż wszyscy wiedzieli, że miał za sobą całe wieki istnienia. To było po prostu nie do pomyślenia. A już na pewno nie dla niego! - Chyba... Chyba cię... - zaciął się nie bardzo wiedząc co odpowiedzieć. Magg w jakimś stopniu miała rację. No, ale...


And how can the world want me to change
They're the ones that stay the same
They don't know me
Cause I'm not here

Sponsored content

Re: Stół Gryfonów

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach