CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Stół Gryfonów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
avatar
avatar


PisanieTemat: Stół Gryfonów   Pon Wrz 02, 2013 1:53 pm

First topic message reminder :

Wielki stół Gryffindoru, przy którym zasiadają Gryfoni, aby zjeść posiłek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Niewidomy Ziomek

Cytat : So why do I try? I know I'm gonna fall down I thought I could fly so why did I drown I'll never know why it's coming down down down?

Punkty doświadczenia : 135

Punkty życia : 100

112

Czystość krwi : Mugolska

Sakiewka : 23 galeony, 3 s

Gif :

Różdżka : Cyprys, Łza Cerbera, 12 cali


Oczekujący

PisanieTemat: Re: Stół Gryfonów   Pon Sty 26, 2015 6:20 pm

Cisza.
Strach.
Brak barw.
Ciemność.
Obudziłem się wciągając ciężko i szybko powietrza w płuca. Nie rozumiałem co działo się z moim snem, który kiedyś był przepełniony barwami. Zdarzenia na stacji, śmierć Elizabeth. Nie przeczytałem o tym, ale dopiero ktoś mi powiedział o tym, że ta dziewczyna nie żyje. To był dla mnie szok. Kolejna osoba, którą zdążyłem nawet polubić - nie żyje.
Uspokoiłem swój oddech. Nie mogę się spóźnić. Dysektor chce nam coś przekazać. Wstałem powoli z łózka i zacząłem szukać swoich szkolnych szat. Znalazłem, ubrałem. Krawat źle zawiązałem. Jak zwykle. Nie poprawiłem go, bo się śpieszyłem. Zszedłem powoli po schodach. Potknąłem się na samym dole i uderzyłem w twardą posadzkę. Zabolało, ale wstałem i ruszyłem dalej. Wszedłem do sali. Pełno magii i różnych emocji. Spojrzałem, a raczej uniosłem głowę, tak że skierowana została w stronę stołu profesorów. Usiadłem przy stole. Nie zwróciłem za bardzo uwagi na osoby wokół mnie. Znałem ich, a może byli dla mnie obcy? nie wiem, ale magia jak zawsze była znajoma.
Słowa.
Strach.
Głupota.
Ciemność.
Słowa, które wypowiedział profesor - straszne dla wielu z tych uczniów. Głupotą jest wierzyć, że na świecie jest bezpiecznie, nawet tutaj w tej szkole, przecież niedawno ja i Alex zostaliśmy zaatakowani przez ludzi, których tam nie powinno być. Ciemność, bo nadal nic nie widzę. Zawsze będzie ciemność, ale ciszy w swoim życiu nie chcę.
Przepadnij głucha maro z mych snów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t724-uczen-zack-raven http://magiclullaby.forumpl.net/t726-zack-raven#5728 http://magiclullaby.forumpl.net/t727-skrytka-67543#5729
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : -

Cytat : Rób, co możesz, w miejscu, jakim jesteś i z tym, co masz.

Punkty doświadczenia : 323

Punkty życia : 94

133

Czystość krwi : pochodzenia mug

Sakiewka : 92 g 13s

Gif :

Różdżka : tarnina, łza cerbera, 12 i 1/2


Gryffindor

PisanieTemat: Re: Stół Gryfonów   Wto Sty 27, 2015 5:58 pm

Poszła, bo musiała. Nie żeby nie lubiła słuchać tego człowieka, ale miała ochotę wypocząć od wszystkiego. Zaś wiadomo - jeśli coś jest istotne to jest złe prawie na 100%. Nie zdziwiła się więc, gdy po raz kolejny usłyszała coś w tym stylu. Jak widać nieszczęścia biegają stadami, bo pary to za mało. Siedziała więc wśród innych gryfonów i zastanawiała się, czy aby na pewno to wszystko ma sens. Nie wierzyła w to całe bezpieczeństwo. Wciąż w zamku dzieją się złe rzeczy. Wszystko tylko czyha, wyczekując odpowiedniego momentu.
Czuli oddech śmierci na swoich karkach i nie mogli jej zatrzymać. Nie do czasu, aż będą wiedzieli, jak naprawdę sobie radzić. Lekcje niczym nie równały się temu, co przeżywa się w walce normalnej. Czarna magia również mimo, że za dużą cenę, ale działały silniej niż to, co taki uczniak potrafi. A Ci, którzy zagrażają im nie będą czekać na chwilę, aż się wszystkiego nauczą. Tacy uczniowie wymrą wybici jak kaczki na obiad.
Rozglądała się po wszystkich i nie mogła oprzeć się wrażeniu, że to nie tylko ona tak myśli. Nie sądziła, że informacja taka jak ta podniesie ich na duchu, uspokoi, czy uwrażliwi w jakikolwiek sposób. Nic nie zmieniała. Przynosiła tylko więcej bólu po stracie kolejnej osoby.
Ktoś w trakcie walki padł, a na koniec wojny się nawet nie zapowiadało.
To raczej dopiero początek upadania jakiegoś wielkiego domina.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t736-uczennica-alexandra-grace http://magiclullaby.forumpl.net/t739-alex-grace#5935 http://magiclullaby.forumpl.net/t737-skrytka-9893 http://magiclullaby.forumpl.net/t738-sky
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Jesienne liscie

Cytat : Otwieram drzwi moich lektur. Wypadają liście

Punkty doświadczenia : 548

Punkty życia : 93

272

Czystość krwi : Brudna

Sakiewka : 125g 6s 10k

Gif :

Różdżka : Wierzba, pióro feniksa, 10¼, bardzo elegancka


Oczekujący

PisanieTemat: Re: Stół Gryfonów   Pią Sty 30, 2015 2:22 am

Musiała coś zjeść. Cokolwiek. Bez jedzenia na dłuższą metę nie pociągnie, a takie skubanie potraw przynosiło jedynie bolesne burczenie brzucha. Gdyby dziewczyny się dowiedziały pewnie by ją zatłukły, nie mówiąc już o wykładzie urządzonym przez Remusa, czy też wmuszanych porcjach przez Jamesa. Zapewne w tym ostatnim przypadku zareagowałaby poprzez porządną porcję dąsów, jak mała dziewczynka. Ale lepiej było dmuchać na zimne i nie kusić losu, zwłaszcza że w sumie była głodna. Po takiej dawce informacji od dyrektora, należało czymś zająć usta, więc Lily nalała sobie mleka i nasypała płatków. Następnie wepchnęła sobie pierwszą łyżkę z porcją pożywnego śniadania do buzi i zaczęła rozmyślać nad całą tą przemową. Tyle złych rzeczy działo się w Hogwarcie! Przerażało ją to. Przerażała ją świadomość tego, co krążyło wśród tych kochanych murów zamku. Ale z drugiej strony w takich czasach nie ma miejsca w stu procentach bezpiecznego. Współczuła profesorowi Dumbledore'owi i reszcie grona pedagogicznego, że muszą sprostać tak wysokim wymaganiom. Starali się przecież jak mogli! Ale ile osób tak naprawdę doceni? Ludzie potrafią tylko narzekać i wyrażać swe rozczarowanie, ale gdyby to im przyszło stanąć w obliczu takiej wielkiej góry problemów to ciekawe, co by zrobili. Panna Evans zresztą uważała, że i tak Hogwart jest o wiele bezpieczny od całej reszty magicznego świata. Mieli w końcu jednego z najpotężniejszych czarodziei jako dyrektora! A bez niego..? Zapewne ataki na uczniów byłyby bez przerwy. Zwłaszcza na tych mugolskiego pochodzenia...
Zapewne gdyby wiedziała o czym myślą ludzie, którzy siedzieli nieopodal niej zareagowałaby gniewem. Obarczali winą dorosłych, pogrążali się w toksycznej beznadziei i zamiast pozwolić choć trochę nadziei wpłynąć do serca, woleli widzieć wszystko w ciemnych barwach! To tak jakby od razu stawiali przy swoich nazwiskach krzyżyk. Ktoś mógłby wtedy odpowiedzieć, że łatwo jej mówić, że ma powody do optymistycznego myślenia; szkoda tylko, że było to kłamstwem. Podczas tego roku szkolnego przeżyła atak Śmierciożerców na Hogwart, została dwa razy zaatakowała przez wilkołaka i co? I jakoś żyje! I nie użala się nad sobą, jak niektórzy w tej sali. Sama atmosfera, która zawisła nad stołem Gryfonów sprawiała, że rudowłosa niemalże się dusiła tym przygnębieniem. Owszem, sama przeżywała śmierć tylu uczniów, a nawet tego jednego profesora, który okazał się być temu wszystkiemu winien. Ale..! Śmierć jest częścią życia. Na tym to właśnie polegało! Powinno to motywować do działania, do oderwania się od tego wszystkiego, na przykład poprzez udział w tym magicznym wydarzeniu. I właśnie taki zamiar miała Lily.
Odkaszlnęła więc by uspokoić swoje drżące ciało i przełknęła resztę swego śniadania. Następnie posłała krótki uśmiech w stronę znajomych osób i opuściła Wielką Salę.

[z/t]


Lily Evans
Daj rękę, pójdziemy wstecz po naszych wspólnych śladach, pozwól, że poprowadzę cię raz jeszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t276-uczennica-lily-evans http://magiclullaby.forumpl.net/t560-lily http://magiclullaby.forumpl.net/t368-skrytka-9967#4824 http://magiclullaby.forumpl.net/t398-poczta-panny-evans#1247
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Rogacz

Cytat : I solemnly swear that I am up to no good

Punkty doświadczenia : 395

Punkty życia : 100

308

Czystość krwi : Czysta

Sakiewka : 24g 12s 7k

Gif :

Różdżka : mahoń, włos z ogona hipogryfa, 13,5 cala


Oczekujący

PisanieTemat: Re: Stół Gryfonów   Pią Sty 30, 2015 4:49 pm

Wszedł do Wielkiej Sali niezauważony przez nikogo. Szczerze mówiąc w ostatnich kilku tygodniach zaszył się gdzieś i niewiele osób mogło go w ogóle spotkać. Oczywiście, docierały do niego przykre informacje na temat tego co się działo w Hogwarcie. Gdy tylko dowiedział się, że kolejną ofiarą jest Puchonka, na którą jakiś czas temu natknął się przy pustych ławkach, poczuł się, jakby oberwał pałką do Quidditcha w głowę. Poza tamtym przypadkowym dniem nie zamienił z nią za wiele słów, nawet jej nie znał. Jednak po jej śmierci natłok myśli nie dawał mu spokoju. Zwłaszcza, gdy przeanalizował sobie w głowie ich krótką wymianę zdań i uzmysłowił sobie, że tamtego dnia przyrównał ją do ducha. Pod którego postacią dopiero co powróciła. Skąd mógł wiedzieć, że będzie ostatnią osobą, z którą ona wtedy rozmawiała? Może gdyby przeczuwał, że tak sprawy się potoczą, zatrzymałby ją i zmusił do rozmowy, zwłaszcza, że wyglądała jakby miała jakiś problem. Teraz, gdy było już za późno, łatwo było gdybać, zamiast działać, gdy był na to czas. Najbardziej mroczny i niebezpieczny w całym czarodziejskim świecie. Nie przeżyłby gdyby na miejscu ofiar był ktoś z jego najbliższych. Co nie zmieniało faktu, że nie żałował tych, którzy polegli. Rozejrzał się po stole Gryfonów, pogrążonych we własnych myślach. Lily nawet go nie zauważyła, a on nie zwracał na siebie jej uwagi, obserwując tylko z odległości kilku miejsc, po drugiej stronie stołu. Właśnie dolewała sobie mleka do płatków, a on przyglądał się temu w milczeniu, dochodząc do wniosku, że nie przeżyłby gdyby to ona znalazła się wśród ofiar. Spojrzał w dół na swoją smętnie wyglądającą jajecznicę na talerzu. Po takiej serii informacji nic nie mogłoby mu smakować, mimo, że skrzaty domowe starały się tak jak zazwyczaj. Wreszcie znalazł wymówkę by wstać od stołu, ponieważ Lily ruszyła właśnie do drzwi. Nie zwracając więcej uwagi na swój talerz, wyszedł, by ją dogonić.

[z/t]


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t333-uczen-james-rogacz-potter?highlight=james+potter http://magiclullaby.forumpl.net/t584-james-rogacz-potter#3721 http://magiclullaby.forumpl.net/t363-skrytka-610 http://magiclullaby.forumpl.net/t334-merlin#667
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Mała Łobuziara

Cytat : Przyczyną ataku serca jest nadmiar miłości ❤

Punkty doświadczenia : 219

Punkty życia : 88

278

Czystość krwi : Półkrwi

Sakiewka : 43g 13s 20k

Gif :

Różdżka : Winorośl, Kieł Widłowęża, 10 ¾ cala


Oczekujący

PisanieTemat: Re: Stół Gryfonów   Nie Lut 01, 2015 9:16 pm

Brunetka spojrzała w górę na zaczarowane sklepienie Wielkiej Sali. Pewnie nikt tego nie zauważyła, ale sklepienie, które zwykle mieniło się licznymi gwiazdami magicznego nieba, teraz pokrył Mrok. Czarne chmury przysłoniły wszystkie gwiazdy i jedynie unoszące się w powietrzu świece dawały standardowy blask. Był to pośredni znak, że Mrok zadomowił się w Hogwarcie na dobre.
Czy wsparcie Ministerstwa Magii rzeczywiście rozgoni czarne chmury, które zebrały się nad szkołą?
Czy Aurorzy wykryją prawdziwe zagrożenie nękające Hogwart i zdołają sobie z nim poradzić?
I czy zabawa w zorganizowanym świecie mugolskich bajek nie jest przypadkiem sprytnie zaaranżowaną zasadzką na zło kryjące się w zamku?
Te i inne pytania kłębiły się w głowie dziewczyny, bezskutecznie szukając odpowiedzi. Bo cóż może wywnioskować tak mały rozumek nastoletniego ucznia. Zupełnie nic. Na wszystko przyjdzie bowiem czas. To czas będzie determinantą odpowiedzi na jej pytania.
Zegar tykał. Riley po pewnym czasie zerwała się z miejsca i w zamyśleniu opuściła Wielką Salę. Dokąd pomknęła, to już inna historia...

/zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t412-uczennica-riley-acquart http://magiclullaby.forumpl.net/t550-riley-acquart http://magiclullaby.forumpl.net/t419-skrytka-0013 http://magiclullaby.forumpl.net/t539-diamond
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Tough Love

Cytat : Sometimes people are beautiful. Not in looks. Not in what they say. Just in what they are.

Punkty doświadczenia : 150

Punkty życia : 95

15

Czystość krwi : Półkrwi

Sakiewka : 60g 0s 0k

Gif :

Różdżka : sosna, róg dwurożca, 10 i 3/4 cala


Oczekujący

PisanieTemat: Re: Stół Gryfonów   Wto Maj 19, 2015 12:36 pm

Obowiązkowe zebranie w Wielkiej Sali raczej oznaczało, że trzeba na nim się stawić. Raczej na pewno. Dlatego też i drobna brunetka ubrana w szaty z emblematem swojego Domu weszła do pomieszczenia. Uczniowie zbierali się powoli. Jak na razie była ich garstka, ale za kilka minut sala będzie przepełniona po brzegi. Ponownie przyszła jako jedna z pierwszych. Było kilka plusów takiego zachowania. Nie musiała szukać wolnego miejsca wśród Gryfonów. Miała przed sobą mnóstwo wolnych siedzeń. Nie zastanawiając się nad tym dłużej zajęła miejsce gdzieś bliżej końca stołu.
Dzisiejsze spotkanie na pewno będzie dotyczyło niedawnych wydarzeń. Tak świeżych, strasznych i bolesnych. Zawsze tak jest. Dziwne byłoby gdyby ta sytuacja pozostała bez komentarza. Bez jakiegokolwiek wyjaśnienia. Może właśnie teraz dowie się jak naprawdę było. Wciąż słyszała pogłoski i rozmowy innych uczniów. Jednak nie zawsze można wierzyć we wszystko co mówią. Niektórzy z nich mają ogromną wyobraźnie i lubią podkręcać niepewność i strach w ludziach tworząc jakieś dziwne historie. Dyrektor zawsze był szczerzy. Przynajmniej tak jej się wydawało, dlatego też wierzyła, że usłyszy dzisiaj jakieś sensowne słowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t698-uczennica-liv-mendez http://magiclullaby.forumpl.net/t702-liv http://magiclullaby.forumpl.net/t700-skrytka-1015 http://magiclullaby.forumpl.net/t793-cien#7118
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Carney

Cytat : I want you to hit me as hard as you can.

Punkty doświadczenia : 168

Punkty życia : 100

195,

Czystość krwi : Półkrwi

Sakiewka : 36g 10s 9k

Gif :

Różdżka : Tarnina i skóra strzygi, 13 cali, różdżka prosta, mało giętka


Oczekujący

PisanieTemat: Re: Stół Gryfonów   Wto Maj 19, 2015 5:32 pm

Niespiesznym krokiem wszedł na salę i zajął losowe miejsce. Nieszczególnie interesowało go, co dyrektor ma do powiedzenia. W zasadzie tylko przypadkiem zdołał tu trafić - zwykle nie czytał zbyt uważnie wywieszonych informacji. Zrządzeniem losu akurat w momencie, w którym planował wrócić do pokoju wspólnego Gryffindoru, grupka uczniów dyskutowała o planowanym przemówieniu dyrektora. Tracąc swoją ulubioną wymówkę ("nie wiedziałem") uznał, że może faktycznie nie ma w tym czasie nic lepszego do roboty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t1234-uczen-david-o-connell http://magiclullaby.forumpl.net/t1241-david-o-connell http://magiclullaby.forumpl.net/t1243-skrytka-95626 http://magiclullaby.forumpl.net/t1242-odyseusz-carney http://pl.magiclullaby.wikia.com/wiki/David_o'Connell
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Niewidomy Ziomek

Cytat : So why do I try? I know I'm gonna fall down I thought I could fly so why did I drown I'll never know why it's coming down down down?

Punkty doświadczenia : 135

Punkty życia : 100

112

Czystość krwi : Mugolska

Sakiewka : 23 galeony, 3 s

Gif :

Różdżka : Cyprys, Łza Cerbera, 12 cali


Oczekujący

PisanieTemat: Re: Stół Gryfonów   Wto Maj 19, 2015 5:53 pm

Powoli chodziłem po korytarzach ze spuszczoną głową. Ciągle myślałem o rozmowie z profesorem Sluhgornem. Jestem cholernym idiotą. Jak mogłem pozwolić sobie tyle lat marzyć o czymś nierealnym, co nigdy nie powinno się wydarzyć. Wokół mnie jest wojna, a ja próbuję uwolnić się od ciemności i wejść w kolejną. Co mam do jasnej cholery robić!? Dlaczego nie ma takich osób jak ja?! Dlaczego jestem sam? Dlaczego inni się uśmiechają, a ja nie mogę? Zacząłem powoli schodzić na dół, bo miało być dziś spotkanie z profesorem Dumbledorem. Może powinienem z nim porozmawiać? Może on mi doradzi co mam robić? Może powie w jakim kierunku mam iść? Westchnąłem. Nie, nie powinienem już nikogo obarczać swoimi problemami. Powinienem radzić sobie sam. Skoro sam żyłem, to nadal tak musi być. W progu wyminęła mnie jakaś osoba. Bardzo się śpieszyła. Wszedłem zaraz po niej i usiadłem do swojego stołu, przy którym siedziało już kilka osób.
Profesor wyszedł i zaczął mówić. Kolejna śmierć. Nigdy tego nie zrozumiem.
Słuchałem tego tak jak inni w milczeniu, ale w końcu nadszedł koniec, a ja opuściłem salę.

[z/t]


Ostatnio zmieniony przez Zack Raven dnia Sro Cze 03, 2015 8:17 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t724-uczen-zack-raven http://magiclullaby.forumpl.net/t726-zack-raven#5728 http://magiclullaby.forumpl.net/t727-skrytka-67543#5729
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Mała Łobuziara

Cytat : Przyczyną ataku serca jest nadmiar miłości ❤

Punkty doświadczenia : 219

Punkty życia : 88

278

Czystość krwi : Półkrwi

Sakiewka : 43g 13s 20k

Gif :

Różdżka : Winorośl, Kieł Widłowęża, 10 ¾ cala


Oczekujący

PisanieTemat: Re: Stół Gryfonów   Wto Maj 19, 2015 7:15 pm


Wchodząc do Wielkiej Sali wśród zgromadzonych uczniów zdało się widzieć poruszenie. Co ciekawe, a w ostatnich dniach coraz bardziej znamienne, poruszenie było zgoła jawne i nikt nie zamierzał się z niczym ukrywać. Każdy już wiedział co będzie tematem dzisiejszych ogłoszeń profesora Dumbledore. A mianowicie Śmierć. Śmierć, która krążyła po zamku odnosząc wspaniałe sukcesy w swojej profesji. Bowiem to ona jak nigdzie indziej, zadomowiła się w Hogwarcie i nie oszczędzała nikogo. Była pod tym względem sprawiedliwa i brała pod swą kosę każdego, bez względu na wiek, płeć, czystość krwi i zdolności magiczne. Każdy mógł wpaść w jej ramiona i zostać utulonym do snu... Wiecznego Snu. Można śmiało powiedzieć, że każdej nocy, to właśnie Śmierć z uśmiechem na ustach mówi wszystkim słodkie Dobranoc.
Riley usiadła na swoim stałym miejscu, umownie przyporządkowanym dla uczniów szóstej klasy, tuż przy niewidzialnej granicy z rocznikiem siódmym. Puściła zaczepne oczko swojej współlokatorce Liv, jednak tym razem bez większego entuzjazmu. Bez uśmiechu i nadmiernej energii. To rzadkość jak na Riley, ale cóż... zdarza się najlepszym. Brunetka oparła łokcie na blat stolika i z niecierpliwością czekała na przemówienie profesora Dumbledore.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t412-uczennica-riley-acquart http://magiclullaby.forumpl.net/t550-riley-acquart http://magiclullaby.forumpl.net/t419-skrytka-0013 http://magiclullaby.forumpl.net/t539-diamond
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Jesienne liscie

Cytat : Otwieram drzwi moich lektur. Wypadają liście

Punkty doświadczenia : 548

Punkty życia : 93

272

Czystość krwi : Brudna

Sakiewka : 125g 6s 10k

Gif :

Różdżka : Wierzba, pióro feniksa, 10¼, bardzo elegancka


Oczekujący

PisanieTemat: Re: Stół Gryfonów   Czw Maj 21, 2015 9:43 pm

Lily postarała się, żeby wyglądać, jak najschludniej dzisiejszego dnia. Nawet udało jej się dobrze spać dzisiejszej nocy – co ostatnimi czasy było naprawdę, ale to naprawdę rzadkim zjawiskiem. Zebrała swoje włosy w wysokiego kucyka, wykonała wszystkie niezbędne poranne czynności, przygotowała torbę z podręcznikami i opuściła wcześniej swoje dormitorium, nie czekając na pozostałe dziewczyny. Od jakiegoś czasu to już nie było to samo; miała wrażenie, że coraz bardziej się od siebie oddalają...i jeśli tak dalej pójdzie to po Hogwarcie nie będą mieć ze sobą żadnego kontaktu. Kiedy w końcu znalazła się w Pokoju Wspólnym, westchnęła i rozejrzała się wokoło, szukając znajomych twarzy. Znalazła jedną. Należała do najbardziej denerwującego osobnika na świecie, bez którego jednak jej życie nie byłoby takie same. Podeszła więc do niego, pozwalając sobie na to by delikatnie go objąć i złożyć na jego czole krótki pocałunek. Zapowiadał się dzisiaj bowiem ciężki dzień dla nich wszystkich; chyba już każdy zdawał sobie sprawę z tego, o czym dyrektor zamierza mówić w Wielkiej Sali. Potrzebowali więc siebie nawzajem, swojej siły by nie przepaść, by nie poddać się...a przynajmniej ona tego potrzebowała. Chwyciła więc za jego rękę niepewnie i razem opuścili Pokój Wspólny, zmierzając na parter. Nie odzywała się w ogóle, czerpiąc przyjemność z tej ciszy pomiędzy nimi, która w żaden sposób nie wydawała się dla Evans uciążliwa. Wręcz...dodawała jej odwagi by zmierzyć się z tym wszystkim i przetrwać cały dzisiejszy dzień, pomimo że obawiała się tego, co usłyszy w Wielkiej Sali. Na całe szczęście pogodzili się z Jamesem – gdyby się tak nie stało, nie wiedziałaby, co ze sobą dzisiaj począć – i teraz mogli razem iść na śniadanie, choć to że szli ramię w ramię, trzymając się za ręce, było czymś dla niej...nowym i trudnym do opisania. Niemniej nie miała zamiaru cofać swojej dłoni. Gdy już znaleźli się na miejscu, nadal go nie puszczała, po czym kiedy zmierzali do stołu Gryffindoru, odwróciła się nagle w jego stronę i cichym, tak niepodobnym do siebie tonem poprosiła, patrząc mu przy tym w oczy:
- Usiądź obok mnie. Proszę.


Lily Evans
Daj rękę, pójdziemy wstecz po naszych wspólnych śladach, pozwól, że poprowadzę cię raz jeszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t276-uczennica-lily-evans http://magiclullaby.forumpl.net/t560-lily http://magiclullaby.forumpl.net/t368-skrytka-9967#4824 http://magiclullaby.forumpl.net/t398-poczta-panny-evans#1247
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Rogacz

Cytat : I solemnly swear that I am up to no good

Punkty doświadczenia : 395

Punkty życia : 100

308

Czystość krwi : Czysta

Sakiewka : 24g 12s 7k

Gif :

Różdżka : mahoń, włos z ogona hipogryfa, 13,5 cala


Oczekujący

PisanieTemat: Re: Stół Gryfonów   Pią Maj 22, 2015 4:40 pm

Siedział w jednym z foteli w Pokoju Wspólnym, wpatrując się niewidzącym wzrokiem w kominek, gdzie już dawno przestał tlić się ogień, jedynie spod wypalonego popiołu wydobywała się cienka strużka dymu. Tak właśnie ostatnimi czasy wyglądało życie w Hogwarcie. Ale James był ostatnią osobą, która z tego powodu miała opanować jakakolwiek stagnacja. Nogę przewiesił przez podłokietnik fotela, a ramię oparł na oparciu, bębniąc w nie rytmicznie palcami. Kolano pozostające w ciągłym ruchu, wystukiwało rytm podobny do palców, wystukując go butem o kant fotela. Gdyby nie był tym kim był, czyli Jamesem Potterem, zapewne jakiś śmiały prefekt przegoniłby go z miejsca. Jednak większość z nich wolała nie wchodzić mu w drogę, wiedząc, że temu człowiekowi trudno by przemówić do rozumu. Właściwie bardzo niewiele osób w Hogwarcie należało do takich, którym udałoby się go jakkolwiek ogarnąć. I to, jeśli już się udawało, to tylko dlatego, że Potter miał wtedy chęć współpracować. Czekał na pojawienie się reszty chłopaków, których nie budził, bo wyszedł stosunkowo wcześnie z dormitorium. Nie miał nastroju, by leżeć w łóżku i czekać, więc wstał dużo wcześniej od reszty Huncwotów, zdążył się umyć i włożyć czyste ubranie. Siedział już jakieś piętnaście minut, bijąc się z własnymi myślami, kiedy nagle poczuł w swoim zasięgu kwiecisty zapach. Podniósł wzrok widząc przed sobą Lily, która objęła go ramionami i złożyła na jego czole krótki pocałunek. Rogacz uśmiechnął się krzywo, mając na końcu języka złośliwy komentarz, że udało jej się to tylko dlatego, ponieważ siedział w fotelu. Nie odezwał się jednak, tylko podniósł z miejsca, splatając jej palce mocno ze swoimi. Był mile zaskoczony faktem, że to ona chwyciła go za dłoń i bynajmniej nie miał zamiaru jej puszczać. Przebyli drogę w milczeniu, a James rzucał jej co jakiś czas ukradkowe spojrzenia. Dotarli do Wielkiej Sali i James już miał ruszyć w kierunku stołu Gryfonów, kiedy Lily niespodziewanie się odwróciła. Zatrzymał się i popatrzył na nią zdziwiony jej słowami. Uniósł dłoń, dotykając palcami jej policzka.
- Nie miałem zamiaru siadać w innym miejscu. – Odparł zaskoczony. Cisnął mu się na język kolejny żart, ale wolał nie przeciągać struny i posłał jej tylko szeroki uśmiech, gdy usiadł tuż obok, wciąż trzymając w uścisku jej dłoń. Mimo, że nie schodził z jego twarzy to James mimo to czuł się jak zapędzony w kozi róg. Nie mógł tak funkcjonować. Przypomniał sobie słowa Neve, które wyryły mu się w pamięci na zajęciach o wilkołakach. "Lecz jak można winić Wiatr za to, że bywa psotliwy i niespokojny?" No właśnie? Odwrócił na chwilę wzrok od Lily, by przywitać się z Riley, do której wyciągnął otwartą rękę, jakby miał zamiar pomachać. Zastanowił się przez chwilę, czy młodsza Gryfonka zdaje sobie sprawę, że zaraz po tej całej akcji, miał zamiar ubiegać się o rezerwację boiska do Quidditcha. Zdał sobie sprawę, że musi porozmawiać o tym z prof. Hooch i dodatkowo zamieścić nowe ogłoszenie dla drużyny. Tyle rzeczy na głowie, jak to wszystko spamiętać.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t333-uczen-james-rogacz-potter?highlight=james+potter http://magiclullaby.forumpl.net/t584-james-rogacz-potter#3721 http://magiclullaby.forumpl.net/t363-skrytka-610 http://magiclullaby.forumpl.net/t334-merlin#667
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Tough Love

Cytat : Sometimes people are beautiful. Not in looks. Not in what they say. Just in what they are.

Punkty doświadczenia : 150

Punkty życia : 95

15

Czystość krwi : Półkrwi

Sakiewka : 60g 0s 0k

Gif :

Różdżka : sosna, róg dwurożca, 10 i 3/4 cala


Oczekujący

PisanieTemat: Re: Stół Gryfonów   Pon Maj 25, 2015 6:08 pm

Zanim Dumbledore rozpoczął swoje przemówienie minęło sporo czasu, jednak dzięki temu prawie wszystkie miejsca przy stole Czerwonych były już zajęte. Kiwnęła głową w kierunku swojej współlokatorki. Z uwagą wysłuchała przemówienia dyrektora. Słyszała te wszystkie plotki o wydarzeniach na błoniach, jednak żadnych z nich nie była pewna. Teraz poznała fakty, przynajmniej ich cześć. Nie spodziewała się, że aż tyle osób straciło życie. Tyle osób, z którymi mijała się na korytarzach, które widywała na posiłkach w Wielkiej Sali, na zebraniach, w czasie spotkań Klubów i w wielu, wielu innych miejscach. Nie mogła tego pojąć. Nawet nie zauważyła kiedy Dyrektor opuścił mównicę i udał się na swoje miejsce, do stołu Nauczycielskiego. Jedynie ciche pomruki rozchodziły się po Sali. Nikt nie podnosił głosu, nie było kłótni ani śmiechów.
Dopiero po chwili wszyscy jakby się ożywili. Na nowo rozpoczęły się rozmowy, choć wciąż nie rozbrzmiewały one tak głośno jak zazwyczaj w czasie śniadania. Większość rozpoczęła poranny posiłek, aby nabrać siły na kolejny ciężki dzień nauki. Jednak Liv wciąż siedziała wpatrzona na mównice. Po upływie kilku minut, jakby za sprawą czarodziejskiej różdżki ocknęła się i od razu podniosła się z miejsca ruszając w kierunku wyjścia z Wielkiej Sali. Była jedną z pierwszych osób, które opuściły pomieszczenie, ale nie miała ochoty na słuchanie tych wszystkich komentarzy dotyczących słów, które wypowiedział Dumbledore, apetyt też ją opuścił. Postanowiła wcześniej udać się do klasy,
gdzie miały odbyć się zajęcia z Eliksirów.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t698-uczennica-liv-mendez http://magiclullaby.forumpl.net/t702-liv http://magiclullaby.forumpl.net/t700-skrytka-1015 http://magiclullaby.forumpl.net/t793-cien#7118
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Jesienne liscie

Cytat : Otwieram drzwi moich lektur. Wypadają liście

Punkty doświadczenia : 548

Punkty życia : 93

272

Czystość krwi : Brudna

Sakiewka : 125g 6s 10k

Gif :

Różdżka : Wierzba, pióro feniksa, 10¼, bardzo elegancka


Oczekujący

PisanieTemat: Re: Stół Gryfonów   Pon Maj 25, 2015 6:56 pm

Ciężko było opisać to, co naprawdę czuła, gdy tak mijała z nim korytarze, aż w końcu znaleźli się w Wielkiej Sali i dała się ponieść nagłemu impulsowi, by poprosić go o to, by jednak usiadł z nią. Wbrew pozorom to nie było dla niej nic oczywistego, zwłaszcza że przecież zazwyczaj siadał z resztą Huncwotów, a Lily czuła się naprawdę dziwnie prosząc o taką rzecz. Niemniej...nie miała siły by zmierzać się z tym sama. Potrzebowała jego bliskości i ciepła, by nie zwariować. To naprawdę było dziwne, zwłaszcza po tylu latach, kiedy okazało się, że jej lekarstwem jest właśnie On. Nie odpowiedziała nic, zamiast tego zarumieniła się delikatnie, gdy zajęli miejsce przy stole Gryffindoru. Posłała przelotne blade uśmiechy w stronę Liv, Zacka, Davida i Riley, po czym ścisnęła mocniej dłoń Jamesa, jakby bojąc się, że zaraz zniknie. Co prawda nie byli długo pokłóceni, ale te kilka dni wystarczyło, żeby zrozumiała, że bez niego nie daje sobie rady. Nigdy nie podejrzewała, że dojdzie do takiej sytuacji, gdy będzie potrzebowała go w swoim życiu, aż do takiego stopnia.
- Dziękuję – wyszeptała nagle, posyłając mu ciepły uśmiech, po czym zwróciła twarz w stronę dyrektora, który zaczął przemawiać. Słuchała o tych, którzy zginęli, czując jak szereg ciarek przebiega jej przez kręgosłup, jak robi jej się słabo...mówienie o śmierci zawsze sprawiało, że czuła się słabsza, niż zazwyczaj. Nagle jej dłoń uciekła z jego uścisku i spoczęła na kolanie chłopaka, które ścisnęła zdenerwowana. Przymknęła powieki, starając się uspokoić drżenie ciała, po czym przesunęła się bliżej Jamesa i ułożyła głowę na jego piersi.
- To wszystko brzmi, jak straszny sen z którego chciałabym się obudzić...szkoda tyko, że to rzeczywistość. Mam nadzieję...mam nadzieję, że wszystko wróci do normy. Ci wszyscy biedacy...oni nie zasługiwali na to. I profesor Dumbledore również nie zasługuje na te oskarżenia, to przecież nie jego wina...- powiedziała cicho z trudem, oddychając nierówno. Kiedy dyrektor zajął się rozmową z profesorem Hucksberrym, Lily otworzyła oczy. – Powinniśmy już iść na Transmutację.


Lily Evans
Daj rękę, pójdziemy wstecz po naszych wspólnych śladach, pozwól, że poprowadzę cię raz jeszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t276-uczennica-lily-evans http://magiclullaby.forumpl.net/t560-lily http://magiclullaby.forumpl.net/t368-skrytka-9967#4824 http://magiclullaby.forumpl.net/t398-poczta-panny-evans#1247
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Carney

Cytat : I want you to hit me as hard as you can.

Punkty doświadczenia : 168

Punkty życia : 100

195,

Czystość krwi : Półkrwi

Sakiewka : 36g 10s 9k

Gif :

Różdżka : Tarnina i skóra strzygi, 13 cali, różdżka prosta, mało giętka


Oczekujący

PisanieTemat: Re: Stół Gryfonów   Sob Maj 30, 2015 1:45 pm

Z umiarkowanym zainteresowaniem przysłuchiwał się rozmowom ludzi siedzących z nim przy stole. Zwykle mało obchodziły go problemy innych, ale trzeba było przyznać, że tym razem sprawa była naprawdę duża. Kiedy dyrektor wstał, żeby wygłosić przemowę, patrzył na niego w skupieniu. Sam nie uczestniczył w omawianych przez Dumbledore'a wydarzeniach. Może i obiło mu się o uszy parę historii z nimi związanych, ale automatycznie wziął je za wyolbrzymione plotki. Teraz, kiedy usłyszał, co naprawdę się stało, odczuwał wewnętrzny zgrzyt. Wcześniej wyśmiałby każdego, kto twierdził, że chociaż połowa pogłosek jest prawdziwa.
Po skończonej przemowie siedział jeszcze krótką chwilę, poświęcając ten czas na przyjęcie do wiadomości, że na terenie Hogwartu mogło dojść do opisywanych wydarzeń. Następnie wstał i wyszedł, w głowie mając już tylko plany na dzisiejszy dzień. Nie należał do osób, które  zadręczały się myślami.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t1234-uczen-david-o-connell http://magiclullaby.forumpl.net/t1241-david-o-connell http://magiclullaby.forumpl.net/t1243-skrytka-95626 http://magiclullaby.forumpl.net/t1242-odyseusz-carney http://pl.magiclullaby.wikia.com/wiki/David_o'Connell
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Mała Łobuziara

Cytat : Przyczyną ataku serca jest nadmiar miłości ❤

Punkty doświadczenia : 219

Punkty życia : 88

278

Czystość krwi : Półkrwi

Sakiewka : 43g 13s 20k

Gif :

Różdżka : Winorośl, Kieł Widłowęża, 10 ¾ cala


Oczekujący

PisanieTemat: Re: Stół Gryfonów   Pon Cze 01, 2015 8:13 am

W Wielkiej Sali zgromadziła się prawie cała szkoła. Masa uczniów przemykała przez ogromne drzwi i podążała do swoich stałych miejsc. Cztery rzędy stołów odzwierciedlające cztery domy, w mgnieniu oka wypełniły się nastolatkami. Kolor ich szat ładnie odzwierciedlał przynależność do swoich domów. Oczywiście było kilka miejsc wolnych, lecz największą uwagę przyciągały te puste krzesła, na których zwykle zasiadały zaginione osoby...
Słowa profesora Dumbledore rozwiały jednak tą wątpliwość. Zaginione osoby nie należały już do tego świata. Wszyscy byli martwi... O dziwo ta informacja nie zrobiła na uczniach wrażenia. Wszyscy zdołali się już domyślić tych faktów, a nawet pogodzić z utratą kolegów i koleżanek. Przemówienie dyrektora było czymś w rodzaju odpowiedzią na wszelkie plotki. Taką przysłowiową kropkę nad „i”. A może bardzie kropką kończącą zdanie, po której następuje tylko cisza.
Właśnie w takiej ciszy młoda czarownica wstała z krzesła i pomknęła w kierunku wyjścia. Riley miała już dość przebywania w tym miejscu. Nie chciała rozdrapywać rany, która zasklepiła się strupkiem. Już dość się nasłuchała o tej zbrodni. W głowie brunetki poczęły kłębić się teraz inne myśli. Dziwne dla niej było bowiem to, że profesor Dumbledor tak długo zwlekał z tym przemówieniem. Dlaczego pozostawił ich z samymi plotkami przez tyle czasu? Co chciał przez to uzyskać? Chciał uniknąć paniki, spustoszenia wśród swych podopiecznych, a może czekał na kolejny manewr mordercy?

/zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t412-uczennica-riley-acquart http://magiclullaby.forumpl.net/t550-riley-acquart http://magiclullaby.forumpl.net/t419-skrytka-0013 http://magiclullaby.forumpl.net/t539-diamond
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Stół Gryfonów   

Powrót do góry Go down
 
Stół Gryfonów
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Szatnia Gryfonów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Magic Lullaby :: Hogwart :: Piętra :: Parter :: Wielka Sala-
Skocz do: